Wpisy archiwalne w miesiącu
Marzec, 2011
Dystans całkowity: | 268.90 km (w terenie 17.00 km; 6.32%) |
Czas w ruchu: | 19:25 |
Średnia prędkość: | 13.85 km/h |
Liczba aktywności: | 6 |
Średnio na aktywność: | 44.82 km i 3h 14m |
Więcej statystyk |
Przejażdżka z wąwozami
Niedziela, 20 marca 2011 | dodano: 29.06.2013Kategoria .2 Osoby, .Zwykłe przejażdżki, .Z Kasią
Ponownie pochmurny dzień w czasie jazdy, ale rankiem i przez większość dnia było dość słonecznie. Dopiero po 16 wyjechało się do Miączyna. Pieszo ku północy, drogą w wąwozie, na górze skręcając w pola. Wyszło się na gruntowej drodze prowadzącej w stronę szosy i zjechało nią kawałek, po czym skręt na pole po lewej. Wjazd w kolejny wąwóz koło L. i przejazd za ich gospodarstwem. Później wyjazd naprzeciw wjazdu do szkoły i powrót do domu.

Miączyn. Podjazd ku N, odchodzący od kapliczki w SW części wsi. Widok ku NNW

Miączyn. Podjazd ku N, odchodzący od kapliczki w SW części wsi. Widok ku NNW

Miączyn S. Linia drzew odchodząca od zakrętów w stronę parowy po NE stronie dworku. Widok ku NW

Miączyn S. Nadwiślańskie domki po NE stronie dworku. Widok ku SE

Miączyn S. Parowa po NE stronie dworku. Widok ku NE

Miączyn S. Parowa po NE stronie dworku. Widok ku SWW

Miączyn S. Parowa po NE stronie dworku. Po lewej zbocza z ongiś widocznymi głazami, noszącymi ślady ludzkiej ingerencji. Widok ku SE

Miączyn S. Parowa po NE stronie dworku. Po lewej zbocza z ongiś widocznymi głazami, noszącymi ślady ludzkiej ingerencji. Widok ku

Migrujące ptactwo nad Miączynem
2011.03.23
Z Modlina autem do Warszawy. Tam pieszy spacer z Nowodworów na Marymont. Nazajutrz przyszły nowe części do roweru
EC Żerań. Widok ku SSW

Węzeł krzyżujący Modlińską i Toruńską. Widok ku S

Most Grota-Roweckiego. Widok na Wisłę ku NWW

Most Grota-Roweckiego. EC Żerań. Widok na Wisłę ku NNW

Most Grota-Roweckiego. Piaszczyste wybrzeże pod mostem. Widok ku W
2011.03.30
Po powrocie z Warszawy, pieszy spacer z Chociszewa wzdłuż strumyka.
Chociszewo. Drzewa wzdłuż strumyka, po SE stronie stawu i drogi. Widok ku SSE

Początek parowy w Borku, przez którą płynie strumień. Widok ku SE

Początek parowy w Borku (w pobliżu zabudowań), przez którą płynie strumień. Widok ku SE
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
4.50 km (2.50 km teren), czas: 00:30 h, avg:9.00 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPrzejażdżka
Sobota, 19 marca 2011 | dodano: 29.06.2013Kategoria .2 Osoby, .Zwykłe przejażdżki, .Z Kasią
Pochmurny dzień. Wspólnie wyjechało się dość późno. Dojazd pod Chociszewo, do ostatniego skrzyżowania przed krajówką, ale były problemy z jazdą i się zawróciło. Ciężko było się ruszać, a napęd ledwo zipał.
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
5.60 km (0.00 km teren), czas: 00:25 h, avg:13.44 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hWydział
Środa, 16 marca 2011 | dodano: 29.06.2013Kategoria .2 Osoby, .Pół nocne, .Samotnie, .Wyprawki w regionie, .Warszawa, .Z rodziną
Uczestnicy
Wiatr zachodni z niewielkimi zmianami od południa. Bardzo silny, ponad 30 km/h wzmagający się w ciągu dnia, z kulminacją w nocy. Zachmurzenie 7-8/8, do minimum 5/8 po południu. Temperatura 4 stopnie rankiem i 6 w mieście. Cały dzień utrzymywała się mniej więcej na tym samym poziomie.
Wyjazd około 8:30. Zjadło się tylko bułkę z serem. Bardziej prowizorycznie, gdyż nie chciało mi się jeść. Odkąd się wyruszyło, nie chciało mi się pić do Warszawy. Kurs przez Miączyn. Po wjechaniu na drogę gruntową zauważyło się, że w stosunku do poprzedniego przejazdu, była dużo bardziej sucha. Za zakrętami zejście z roweru, prowadząc go, dopóki nie przeszło się przez obszar wciąż silnie zabłocony. Trochę się męcząc, w końcu udało się dotrzeć do krajówki. Z trudem się nią jechało, walcząc zarówno z wiatrem, jak i jadącymi autami. Jakby w prezencie na specjalną okazję, trwało siłowanie się również z wiatrem, spychanym na mnie przez wspomniane pojazdy. Sakwa swoją drogą łapała nieco wiatru z boku i zwiększała poczucie niestabilności. Przejazd w wariancie LGM. Tak mi zleciał cały czas jazdy, do granicy Warszawy. Od NDM, zarówno ruch jak i wiatr przeszkadzały mi w mniejszym stopniu, gdyż trasa wiodła przez wsie i ku SE. Cały czas towarzyszyła mi muzyka.
Przerwa na granicy z Warszawą. Tam krótka przerwę. Dalej na wprost, mijając budowę mostu północnego. Za najbliższą stacją paliw, skręt w prawo. Po lewej mijało się park, a po prawej zabudowę. Dojazd na Wolumen, zostawiając go z prawej, podążając ku południu. Potem mijało się tory tramwajowe i wjeżdżało w uliczki międzyosiedlowe o kształcie łuków i kół. Wyjeździło się tam coś na kształt litery W lub S. Fortową na Reymonta i skręt w Kochanowskiego, a potem w Rudnickiego. Mijało się Powązki. Dalej do Alei Jana Pawła II i skręt w Stawki i Karmelicką, wyjeżdżając w parku, gdzie budowali dość potężna budowlę przyszłego Muzeum Historii Żydów Polskich, z grubsza przypominającą stadion, ale zbyt małym jak na niego. Objechało się ją od południa, następnie jadąc Anielewicza, potem zachodnimi i południowymi ścieżkami Ogrodu Krasickich, Miodową ostatecznie docierając do UW. Po seminarium zjazd Karową. Furmańska i ścieżką przy Wisłostradzie do Gdańskiego. Później Rondo Żaba i ulice: Horodelska, Rzeszowska i Podobna, biegnące w niedalekiej odległości od murów cmentarza przy Św. Wincentego. Na początku były asfaltowe, ale później przeszły w gruntowe w kiepskim stanie, lecz raczej bez błota. Przy Wincentego kontynuowało się jazdę chodnikiem.

Rozbiórka budynku ul. Powązkowska 46\50, ukończonego w latach '70. Widok ku NE

Budowa Muzeum Historii Żydów Polskich. Widok ku NEE

Kozia. Widok ku SSE

Kozia. Widok ku SSE
Posiedziało się u C. do 18, po czym powrót do Dworca Wileńskiego. Kasia busem, a ja dalej rowerem, okrążając cmentarz Bródnowski od zachodu. Potem były ulice 11 Listopada, Środkowa, Stalowa, Konopacka, Wileńska i tak dojechało się na Dworzec Wileński. Przeczekało się tam do 19:20, po czym Brzeską dalej na Dworzec Wschodni. Na peronie nr 4 było się o 19:50. O 20:02 miał wjechać pociąg z Włocławka, z Księgowym na pokładzie (na który ledwo zdążył). Przyjechało się jakieś 15 minut później. Wysiadł ze środkowego wagonu i wspólnie wyjechaliśmy z dworca na północ. Pojechaliśmy do Ronda Starzyńskiego i dalej ścieżkami wzdłuż Modlińskiej. W międzyczasie zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej przy Kotsisa, gdzie Księgowy „wymienił olej”.

Księgowy wracający z wycieczki
Księgowy został w Jabłonnie, dokąd wracał. Mi przyszło udać się główną do NDM. Długo i po ciemku. Jedynymi pozytywami była muzyka w uszach i wiatr w plecy, choć i tak było ciężko. Nogi jeszcze nie przywykły i ogólnie było czuć zmęczenie. W NDM przejazd Sportową wzdłuż torów, koło lodowiska i hali sportowej. Przez rynek do mostu, na którym wydało się, że mnie wiatr przewróci. Szczególnie ciężko było pod koniec mostu. Przejazd przez Modlin, by w Gałachach naprzeciw nowego osiedla wsiąść do samochodu z tatą. Była 23:30 i około 120 km trasy.
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
123.00 km (4.00 km teren), czas: 08:00 h, avg:15.38 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hDo Płońska
Sobota, 12 marca 2011 | dodano: 01.03.2017Kategoria .2 Osoby, .Pół nocne, .Wyprawki w regionie, .Z Kasią
Start około 11, po nieco przydługim przygotowywaniu się do jazdy. Śniadanie było bardzo lekkie i skromne. W ramach prowiantu zabrana została tylko herbata w termosie i butelka wody. Pogoda była świetna jak na ta porę roku. Kurs do Płońska, by tam posilić się ciepłym posiłkiem, akurat w połowie wyjazdu. Po drodze chciało mi się pokazać Kasi kilka miejsc, dla mnie charakterystycznych z pierwszych podróży po powiecie. Początkowo było dość łatwo, gdyż wiatr wiał z SEE i nie sprawiał nam problemów do Płońska, poza niektórymi odcinkami. W drodze powrotnej tylko miejscami było trudno, gdyż wieczorem osłabł.

Goworowo. Granica ze Starym Przybojewem. Widok ku N

Granica Starego i Nowego Przybojewa. W tle Roguszyn N. Widok ku NWW

Droga z Goławina do Nowego Przybojewa. Widok ku NNE

Nowe Przybojewo. Budynek gorzelni. Widok ku E

Nowe Przybojewo. Przejazd do części wsi po N stronie rzeczki. Widok ku NNE
W Pieścidłach naszło stwierdzenie, że dobrze byłoby zwiększyć ciśnienie w kole. Obserwowało się początki wiosny i podziwiało krajobrazy, w których dominował brąz ziemi oraz wciąż nie ulistnionych drzew. Przez Januszewo, wjechało się do Strzembowa od strony dworku, po nowo powstałej asfaltowej nawierzchni. Kilka zdjęć i na północ, mając wzniesienia polodowcowe po prawej i Strzembowski Las po lewej. W Rąbieży wyjazd z obniżenia na wysoczyznę i przejazd przez sosnowy las do Krysku.

Kocie łby między Nowym Przybojewem i Pieścidłami. Widok ku NNE

Januszewo. Dolina źródłowego odcinka Strugi w Strzembowie. Widok ku N

Pałac w Strzembowie. Widok ku NNE

Strzembowo po E stronie pałacu. Kapliczka, której drzewo wkrótce miało przestać istnieć. Widok ku SE

Wjazd do centrum Kryska. Widok ku N
Skręt na Naruszewo, ale zjechało się w prawo, w pierwszą asfaltową drogę za kościołem. Chwilę trwało cieszenie się dobrą nawierzchnią prowadzącą do Woli-Krysk, ale przy pierwszym skrzyżowaniu do wyboru były tylko gruntowe odcinki. Dalej na wprost, przebijając się przez błota. Najpierw gonił nas jeden pies, ale jadąc nieco z górki, łatwiej było go zostawić w tyle. Dojechało się do niemal ślepego zakończenia drogi. Jechać prosto się nie dało. Zejście z rowerów, a z gospodarstwa wybiegł pies. Poszczekał, podbiegał, powąchał i zaczął machać ogonem, a nam przyszło powoli się oddalać ku asfaltowej drodze na południu. Przejście przez głęboki wykop w ziemi, gdzie tego dnia najbardziej się ubłociło. Z trudem wyszło się na DW 571. Kontynuowało się jazdę na zachód.

Drochowo N, po S stronie rzeczki. Widok ku W

Drochowo. Wyrobisko przy DW 571, wypełnione wodą na dnie. Na horyzoncie w centrum nadajnik telekomunikacyjny przy SW ścianie lasu, na granicy Drochówki i Drochowa. Widok ku SE

DW 571. Na linii lasu znajduje się granica między Drochowem i Nowym Naruszewem. Widok ku W
W Naruszewie krótka przerwa na małe zakupy (2 bułki, duży sok, baterie), tak aby się nie wychłodzić, a zjeść. Następnie jazda chodnikiem i podjazd prawie pod bramę kościoła (do samych bram prowadziło kilka schodków, a w późniejszych latach zrobiono także dwuścieżkową pochylnię dla wózków). Potem kurs na wschód, zamiast na DW570. Nastąpił jeszcze jeden krótki postój na zakupy (dwa batony) w innym sklepie niż poprzednio. Potem przejazd koło zabudowy administracyjnej (urząd, szkoła itp.) urzędujących we północno-wschodniej (i nieco nowszej) części tej miejscowości. Skręt na północ, po równinie jadąc wzdłuż szpaleru drzew. Wkrótce przebyło się niewielki las, z także niewielkim podjazdem, za którym w cieniu drzew zalegały resztki śniegu. Niebawem osiągnięta została wieś Radzymin. Telefoniczny kontakt do Księgowego, będącego w tym samym czasie w CHArkadia, który podczas rozmowy ocenił długość tego wyjazdu na 60km (ja na 80km, a Kasia "tylko" na 3 godziny). Jak się później okazało, wyjazd był nieco dłuższy i w czasie, i w przestrzeni.

Naruszewo. Kościół pw. św. Tekli. Widok ku SE

UG Naruszewo. Widok ku NE

Droga z Naruszewa do Radzymina. Granica między nimi, wzdłuż linii lasu na horyzoncie. Widok ku N

Las Radzymka, po radzymińskiej stronie granicy. Widok ku NNE

Radzymin S. N ściana lasu Radzynka. Widok ku E
Przejechało się na północ do wsi Jeżewo. Tam możliwymi kierunkami jazdy była oś wschód-zachód, albo NW po gruntowej drodze. Nie chcąc znów wjeżdżać w teren, ani tym bardziej na główną trasę, padło na opcję wschodnią. Po jakichś dwóch kilometrach, na skrzyżowaniu, gdzie skręciło się ku NE, by przez Brody wjechać do Płońska. Podjazd w okolice dworca PKS, robiąc dłuższą przerwę na olbrzymi kebab. Po posiłku jazda do dworca PKP, w pobliżu którego odbywały się połowinki w czasach LO. Przejazd koło jednego z parków miejskich, skręt w ZWM, niebawem znajdując się pod moją dawną szkołą. Dalej na północ, pomiędzy nowymi, a potem starymi blokami przy Wieczorków, wyjechało się w pobliżu północnego kościoła, z którego ongiś ruszała wyprawa do Wilna w 2007. Od Lipowej na południe ulicą Grunwaldzką i zjazd w lewo, w okolicy ul. Wolności. W pobliżu kilku ogródków działkowych, położonych nad Płonką, dojechało się do obwałowania grodu średniowiecznego, z którego co prawda niewiele pozostało, ale i tak warto odwiedzić.

Radzymin. Dawna gorzelnia po SE stronie terenu dworskiego, która wkrótce przestałą istnieć. Widok ku NE

Jeżewo. Po lewej staw na Naruszewce. Widok ku N

Płońsk. Warszawska, naprzeciwko dworca PKS. "Jedyny taki KEBAB w mieści", który został otworzony ok. 2006 r., wyznaczając nowy punkt odwiedzin na mapie miasta, jaki był obierany przez licealistów. Widok ku SW

Warszawska. Dworzec PKS. Widok ku NNE

Dworzec PKP. W liceum, kilka razy zdarzyło mi się tutaj przyjść. Widok ku W

Płońsk. Płocka. Klubokawiarnia, do której zdarzyło mi się być ledwie kilka razy ze znajomymi. W tle MCSiR. Widok ku N

Płońsk. Grodzisko na E od rynku. Po prawej budowa ulicy Żołnierzy Wyklętych. Widok ku NNE
Z miasta wyjazd drogą na Nowe Miasto. Przejazd nowym wiaduktem nad DK 7. W Strachowie zjazd w prawo, na drogę do Jońca. Nadeszła przerwa, aby trochę rozprostować się przed dalsza jazdą. Zaczęło się robić pochmurnie, ale słońce nadal przeświecało przez długi czas. Mijało się dom który przypominał mały, drewniany zamek. W Lisewie zjazd o kilka metrów w dół. Potem jechało się wzdłuż niewielkiego cieku, którego istnienie można się było domyślać, po zaobserwowaniu charakterystycznego ciągu drzew po prawej stronie drogi. Dopiero za Soboklęszczami droga go przecinała i wjeżdżało się do Osieka – wsi położonej tuż przed Jońcem. Niebawem wjechało się na most nad Wkrą. Tam przerwa na posiłek, wykańczając resztki chłodnawej herbaty. Wycofanie, rozpoczynając jazdę powrotną na południe. Przecięło się tory kolejowe i przejechało dolinę końcowego odcinka Naruszewki, tym samym wjeżdżając do Wrony. Padła decyzja, aby jechać dalej do Przyborowic i tak też powoli się stało. Wciąż było jeszcze widno.

Płońsk. DW 632. Targowisko. Po prawej obwodnica S7. Widok ku NNW

Płońsk. DW 632. Wiadukt nad S7. Widok ku NEE

Strubiny. Widok ku E

Joniec. Most na Wkrze. Widok ku NE

Joniec. Most na Wkrze. Widok ku SE

Joniec. Most na Wkrze. Widok ku NNW

Joniec. Most na Wkrze. Widok ku S

Droga graniczna między miejscowościami Popielżyn-Zawady (po lewej) i Józefowo (po prawej). Przejazd kolejowy przez linię nr 27 między stacjami Nasielsk i Toruń Wschodni. Po lewej las w Adamowie. Widok ku SSE

Dolina Naruszewki, za którą leży Stara Wrona. Widok ku S

Przyborowice Górne. DW 571. W tle światła na skrzyżowaniu z DK 7. Dolina cieku o źródłach w Wymyślinie, który po prawej łączy się z wodami wypływającymi z okolic Drochówki i Nowych Olszyn, by razem zasilić Naruszewkę między Nową Wrońską i Proboszczowicami. Widok ku SSW
Po przecięciu DK 7 i niewielkiego zagajnika na wzniesieniu, zaskoczył mnie przez rozmiar i zasięg wyrobiska, widocznego z lewej strony. Gdy przejeżdżało się tam ostatnio, kilka ładnych lat temu, teren wyglądał zupełnie inaczej. Podczas mojej nieobecności wykopano kolejną dziurę, a starą zaczęto zasypywać. W lekkim zdumieniu przyszło mi się zatrzymać, aby zrobić zdjęcie, a w międzyczasie Kasia znacznie się oddaliła do przodu. Dogoniło się ją dopiero po 1,5 km, niedaleko zjazdu na Stare Olszyny, gdzie miało się skręcić. Dalej jechało się o zmroku. Przy świetle latarni wjazd do Kamienicy. Zaraz za nią założone zostały lampki. Przejazd przez Karnkowo, za targowiskiem skręcając w prawo, w stronę gorzelni w Przybojewie. Resztę wyjazdu przejechało się tą samą trasą, którą zaczynało się jazdę. Trzeba było tylko uważać na dziury na zjeździe, które powstały w wyniku zaniedbań ludzi odpowiedzialnych za nadzór nad drogami, oraz samej przyrody.

DW 571. Żwirownia na granicy Przyborowic Górnych i Dolnych. Widok ku SSE
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
98.50 km (2.50 km teren), czas: 07:00 h, avg:14.07 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hWyganiamy zime
Piątek, 11 marca 2011 | dodano: 29.06.2013Kategoria .2 Osoby, .Zwykłe przejażdżki, .Z Kasią
Po praktykach i obiedzie naszła ochota na przejażdżkę po okolicach. Kurs na zachód, znikając w wąwozie. Dużo błota, spacer po drodze, którą płynęła woda. Dróżka nadal pokryta była lodem. Odwiedziny w wyrobisku piasku, zaliczając mokre buty. Wyszło się w Borku, dojechało do DW 565 i pojechało do Roguszyna. Skręt na Goworowo, a na tamtejszym łuku we wschodniej części wsi zjazd w pola i ponownie błota. Wyjazd koło przystanku przy DK 62. Przejazd przez skraj Miączyna i prosta jazda do domu przed wieczorem.

Granica Wilkówca i Wychódźca. Oblodzona droga do żwirowni. Widok ku S

Granica Wilkówca i Wychódźca. Oblodzona droga do żwirowni. Widok ku SW

Granica Wilkówca i Wychódźca. Oblodzona droga do żwirowni. Widok ku SW

Granica Wilkówca i Wychódźca. W pobliżu żwirowni. Widok ku S

Granica Wilkówca i Wychódźca. Opuszczona żwirownia. Widok ku E

Chociszewo (Borkowo). W drodze do Roguszyna. Widok ku NNE

Goworowo. Pola między centrum wsi i DK 62. Widok ku SWW
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
14.30 km (4.50 km teren), czas: 01:30 h, avg:9.53 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hWarszawa
Niedziela, 6 marca 2011 | dodano: 29.06.2013Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki, .Z rodziną
Tego dnia dosłownie udało się "zajechać" do NDM. Może nie tyle rowerem, co sam rower.
- kaseta x
- przednia ~ok poza środkowym blatem
- przerzutki ok
- koło tylne - dwie szprychy x
- nowe stery i linki, sztyca, nowa siodełko ok
- bagażnik ma nowe mocowania do ramy ok
Z trudem dojechało się krajówką do NDM, zjeżdżając na Gałachy drogą koło wieży elektrycznej. Koło Kasyna rower zabrał tata, a busem pojechało się do Warszawy, na wydziałowe zawody w kręgle.
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
23.00 km (3.50 km teren), czas: 02:00 h, avg:11.50 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/h