Wpisy archiwalne w miesiącu
Czerwiec, 2014
Dystans całkowity: | 364.08 km (w terenie 14.00 km; 3.85%) |
Czas w ruchu: | 18:01 |
Średnia prędkość: | 20.21 km/h |
Liczba aktywności: | 14 |
Średnio na aktywność: | 26.01 km i 1h 17m |
Więcej statystyk |
Przejażdżka
Sobota, 14 czerwca 2014 | dodano: 15.06.2014Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Przejeżdża na wschód, za zakręty.
Rower:
Dane wycieczki:
1.60 km (0.00 km teren), czas: 00:06 h, avg:16.00 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPrzejażdżka
Piątek, 13 czerwca 2014 | dodano: 14.06.2014Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Przejeżdża na wschód, przed zakręty, oraz do krzyżówek.
Rower:
Dane wycieczki:
1.30 km (0.00 km teren), czas: 00:06 h, avg:13.00 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPrzejażdżka
Czwartek, 12 czerwca 2014 | dodano: 14.06.2014Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Przejeżdża na wschód, za zakręty.
Rower:
Dane wycieczki:
1.55 km (0.00 km teren), czas: 00:06 h, avg:15.50 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPrzejażdżka
Środa, 11 czerwca 2014 | dodano: 14.06.2014Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Przejeżdża na wschód, za zakręty.
Rower:
Dane wycieczki:
1.55 km (0.00 km teren), czas: 00:06 h, avg:15.50 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPrzejażdżka
Wtorek, 10 czerwca 2014 | dodano: 14.06.2014Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Przez Wilkówiec do Zdziarki E. Stromy podjazd na pieszo, do krzyża. Dalej między lasami granicznymi, gdzie udało mi się po raz ostatni wjechać do sadu i zakończyć jego objeżdżanie. Na terenach Chociszewa, przed stacją w prawo i prosto do DW 565, którą powrót do domu. Całość wieczorem.
Rower:
Dane wycieczki:
12.00 km (9.50 km teren), czas: 01:00 h, avg:12.00 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPrzejażdżka
Poniedziałek, 9 czerwca 2014 | dodano: 14.06.2014Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Przejeżdża nad Wisłę.
Rower:
Dane wycieczki:
1.43 km (0.00 km teren), czas: 00:06 h, avg:14.30 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPrzejażdżka
Niedziela, 8 czerwca 2014 | dodano: 08.06.2014Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Już w domu. Zmęczenie po maratonie. Przejeżdża nad Wisłę.
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
1.43 km (0.00 km teren), czas: 00:06 h, avg:14.30 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hMaraton Podróżnika
Sobota, 7 czerwca 2014 | dodano: 08.06.2014Kategoria >300, .>10 osób, .Maratony, .Podróżerowerowe.info, .Pół nocne, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, .Z Kasią, .Z Księgowym, 2014 Ziemia Lubelska W
Uczestnicy
Jedno słowo, jakim można opisać poranek to "kolejki". Z bazy wyjechaliśmy ok. 7:30. Po przegrupowaniu pod kościołem, gdzie wyłoniły się tymczasowe grupy, wyruszyliśmy tuż przed 8. Start z pierwszą grupą. Była to dla mnie jedyna szansa, by nie odpaść już na początku. Stało się to dosyć rychło. Tak samo jak na Brevecie w 2012, z grupą udawało się utrzymać przez 10km. Potem ta odjechała mi na podjazdach za Sawicami, które choć niezbyt wielkie, to wystarczające, by zostawić mnie z tyłu. Udało utrzymywać się za nimi w odległości do 300 - 500m. Po kolejnych 5 kilometrach, w Paprotni, udało dołączyć się do ekipy Waxowej. Przejazd taki do Kukawek, gdzie na dziurawym i lichym asfalcie, udało się przebić do pierwszej grupy, do której akurat się zbliżyliśmy. Parę kilometrów przed Mordami na przód, zatrzymując dopiero na skrzyżowaniu. Potem, aż do Łukowa, równo z grupą.

"Skrzeszew E". Mglisty początek. Widok ku SW

Skrzeszew. Miejsce startu. Po lewej kościół pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Widok ku E

Sawice-Dwór N. Widok ku W

Paprotnia. Po 16 km. Widok ku SW

W Łęczyckach. Widok ku SEE

Granica gmin Mordy i Zbuczyn. W centrum Czuryły. Widok ku SW

Kościół pw. św. Stanisława i Aniołów Stróżów. Widok ku NWW
W Łukowie postój. Trochę podjedzenia, popicia i dalej przed siebie. Nie chciało mi się długo i bezczynnie siedzieć. Za świdrami dogonił mnie mieszkaniec Świdnika, jadący na terenowych oponach. W lesie się zatrzymał, a ja dalej. Mój postój z kolei wypadł dopiero za Wojcieszkowem, w pobliżu lasu. Zniknęła tabliczka czekolady. Trochę rozciągania. W tym czasie przegoniło mnie czwórka rowerzystów, a w oddali, na horyzoncie dało się dojrzeć resztę, w postaci sunącej chmary maszyn. Dogonili mnie za Horodzieżą. Na czele jechała grupa Waxa, z którą udało się przejechać przez Serokomlę z prędkością ponad 40km/h. Na wyjeździe czekał jednak podjazd i stopniowo ściągało mnie do tyłu. 4 kilometry dalej prześcignął mnie ostatni, samotnie jadący człowiek z tej grupy. W Annopolu już ich nie było widać.

Postój w Łukowie, na placu u zbiegu DW 806 i DK 63. Widok ku NWW

Postój w Łukowie, na placu u zbiegu DW 806 i DK 63. Widok ku E
W Kocku zatrzymał się Robert i ktoś jeszcze. Po ominięciu ich, za Kockiem znów się zrównaliśmy. Później, w 4 osoby, wyjechaliśmy na DK 19 w Bykowszczyźnie. Wtedy znów samotnie. Skręt za Firlejem w kierunku Kozłówki. Asfalt nieco kiepski. Prędkość spadła do 22-25 (z grupą 26-28 z porywami do ponad 30km/h). W Lesie tuż przed Kamionką dało się zobaczyć kolejną grupę, jadącą za mną. W Kamionce dojazd do jadących na przedzie i wspólnie zjechaliśmy na punkt postojowy, na stacji benzynowej kilkaset metrów od pałacu w Kozłówce. Tam uzupełnienie wody i trochę jedzenia.
Stamtąd start znów wcześniej, lecz nie wśród pierwszych. Grupa (znów Waxa) dogoniła mnie na początku lasu. Wspólnie przejechaliśmy przez tamtejszą dziurawą drogę oraz Dąbrówkę, zaopatrzoną w liczne zakręty. Na podjeździe do Kawki znów z tyłu. Wyjazd na DW 809, uprzednio wyprzedzony przez kolejną grupę. Na podjeździe za Wolą Krasienieńską, wyprzedził mnie chyba Olo. Przed Smugami wyminięcie Pająka, który złapał kapcia. W międzyczasie, mnie wyprzedziło kilku pojedynczych zawodników. Nieco mnie wymęczył dojazd do Lublina. Przejazd przez niego dość wolno, w dodatku trzeba się było zatrzymywać na każdych światłach, oprócz jednego, które spojrzało swym łaskawym zielonym okiem. Znów przyspieszenie na pasie serwisowym za miastem. W Strzeszkowicach dogoniło mnie dwóch i od tamtej pory moja pozycja była ostatnia.
Postój w Niedrzwicy, gdzie odpoczynek trwał prawie godzinę. Nieco tylko bardziej udało się wypocząć, lekko najeść oraz przygotować, choć nie dokładnie, do jazdy nocnej. Dalej jazda była powolna na podjazdach i jeszcze w miarę żwawa na zjazdach. Przed Zaraszowem widać było grupę kilku rowerzystów, jadących z naprzeciwka. Pierwszy, który wyprzedzał ich o 5 minut drogi, zainteresował się rowerzystami, jakich spotkał na swej trasie, oraz zapytał, czy ów maraton to kwalifikacja do BBT. W Wysokim życzenia udanej trasy od dzieci, które bawiły się w pobliżu kościoła.

DW 834. Do Bychawy (w centrum). Widok ku E
Wyjazd na trasę DW 835. Trwał tam remont nawierzchni i dość długie odcinki jednego pasa były zerwane. Ruch wahadłowy mi nie przeszkodził, gdyż i tak prawie nikt tamtędy nie jechał. Skręt na Turobin, a po dość długim czasie skręt na Radecznicę. Potem pagórkowatym terenem przejazd przez Latyczyn i Chłopków do Komodzianki. Wymęczył mnie długi podjazd do Teodorówki, a potem w pocie, zjazd z dużą prędkością do Smorynia. Jadąc do Gorajca trzeba było włożyć sporo dodatkowej energii, tak by zdążyć przed zmrokiem, który z wolna zapadał nad okolicą. Podjazd pokonany w większości pieszo. Z prędkością 6km/h udawało się podjeżdżać rowerem, gdy teren był łagodniejszy.

Dragany E. Remont DW 835. W tle wzniesienia ponad Tarnawą Dużą. Widok ku S

Tarnawa Mała. DW 848 po zjechaniu z DW 835.

Wjazd do Radecznicy z Zaporza. Widok ku SSE

Chłopków. Podjazd do Komodzianki. Roztocze Gorajskie. Widok ku NWW

DK 74. Tuż za granicą powiatów między wsiami Smoryń i Gorajec-Zastawie. W tle Roztocze Szczebrzeszyńskie. Widok ku SEE
Do Szczebrzeszyna wjazd już po ciemku, ale większość zjazdów udało mi się pokonać na pełnym gazie, wykorzystując ostatnie promienie słońca. Szczebrzeszyn tonął w ciemności, rozświetlany światłem latarni. Im bliżej Zamościa tym ciemniej. W końcu udało mi się dotrzeć pod zajazd, ale że nikogo tam nie było i czasu szkoda, skończyło się na uzupełnieniu wody z butelki do bidonu i przekąsce z sakwy. Skręt na Nielisz. Przed lasem narastało odczucie opadania z sił. W Nieliszu wyjazd na totalnie pustą trasę 837. Jechało mi się już strasznie wolno i słabo. Miejscami widoczne był mgły. Siły opadały gwałtownie. Jedyna chęć, to dotrzeć jeszcze do Żółkiewki, nim całkiem ulecą. Pojawienie się wreszcie niebieskiej tabliczkę dotarło do mnie z ulgą. Wkrótce przyszła pora się zatrzymać przy przystanku we wsi Gany. Nie było ławki tylko jakieś worki z piaskiem, tworzących swoisty mur. Była 23:51. 1,5 godziny później, podjechała Kasia, po moją, wymarzniętą, zmęczoną i obolałą gminozbieraczową osobę. Rankiem było czuć wysiłek, jakim obciążone były kolana, choć nie można tego porównać do BBT. Suma Przerw ~1,5h w tym jedna trwająca ~1h

DK 74. Zjazd do Szczebrzeszyna. Widok ku SE

DW 837. Wjazd do gminy Żółkiewka między wsiami Równianki i Gany. Widok ku W
Zaliczone gminy
- Paprotnia- Radecznica
- Szczebrzeszyn
- Sułów
- Nielisz
- Rudnik
- Żółkiewka
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
309.56 km (0.50 km teren), czas: 14:30 h, avg:21.35 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPrzed Maratonem
Piątek, 6 czerwca 2014 | dodano: 08.06.2014Kategoria .Pół nocne, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, .Z Kasią, .Z Księgowym, 2014 Ziemia Lubelska W
Autem do Skrzeszewa
Pogoda pochmurna i dość chłodna. Start w ciągu dnia. Jechało się z Kasią autem. Jakoś po południu zakupy przed wyprawą w markecie w Markach (część NE miasta). Trasa do Skrzeszewa (w rejonie Siedlec), przemieszczając się głównymi drogami przez Jadów, Węgrów i Sokołów Podlaski. Dojazd ok. 17:30, a na miejscu czekało już kilka osób. Dom, gdzie miała być baza był jeszcze zamknięty, ale po kilku minutach przybył właściciel i weszło się do środka. Tam budynek cierpiał na problemy techniczne natury wodno-kanalizacyjnej. Z wolna zaczął padać deszcz, który ścigał nas jeszcze w czasie dojazdu. W deszczu tym też zdarzyła mi się krótka (4 km), przejażdżka na zakupy do Skrzeszewa i z powrotem.
Drohiczyn. Kościół pw. św. Wszystkich Świętych. Widok z krańca ul. Bohaterów Września ku SSE
Wieczorem do Drohiczyna i z powrotem
Przed wieczorem, gdy już się uspokoiło, przyszła pora udać się do Drohiczyna. Kawałek drogi w kierunku mostu, w towarzystwie jednego z zawodników, który pozostał na W brzegu. Droga mi się nieco dłużyła. W Drohiczynie skręt między zabudowania Łozińskiego do końca Bohaterów Września na obrzeżach miasteczka. Krótki nawrót, by następnie wyjechać polną Zachodnią, biegnącą w dół. Była bardzo nierówna i nieco błotnista. Docierała ona do polnego szutru, który wyprowadził mnie na DK62 w pobliżu niewielkiego kanałku. Powrót o zmroku, wcześniej zatrzymując się na dłużej na moście, w celu wykonania kilku zdjęć. Tymczasem wzdłuż rzeki i na polach pojawiła się już mgła. W bazie siedzenie prawie do północy, po czym sen (część w budynku, część chyba w namiotach, my w aucie).
Tonkiele. Zachód nad Bugiem. Widok ku NWW

Część z maszyn zawodników
Zaliczone gminy
- Repki- Drohiczyn
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
26.10 km (4.00 km teren), czas: 01:25 h, avg:18.42 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPrzejażdżka
Czwartek, 5 czerwca 2014 | dodano: 05.06.2014Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Przejeżdża nad Wisłę.
Rower:
Dane wycieczki:
1.45 km (0.00 km teren), czas: 00:06 h, avg:14.50 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/h