Wpisy archiwalne w miesiącu
Grudzień, 2007
Dystans całkowity: | 224.00 km (w terenie 17.00 km; 7.59%) |
Czas w ruchu: | 12:50 |
Średnia prędkość: | 17.45 km/h |
Maksymalna prędkość: | 41.60 km/h |
Liczba aktywności: | 2 |
Średnio na aktywność: | 112.00 km i 6h 25m |
Więcej statystyk |
Po Warszawie z Księgowym
Środa, 19 grudnia 2007 | dodano: 19.12.2007Kategoria .LSTR, .2 Osoby, .Zwykłe przejażdżki, .Z Księgowym
Tzw. zgniła pogoda. Wyjazd w skrócie wyglądał tak:
Rondo Nehru. Widok ku NNW

Wał Miedzeszyński. Widok na Most Poniatowskiego ku NNW

Ogródki działkowe przy Wybrzeżu Puckim. Widok ku SW

Ogródki działkowe przy Wybrzeżu Puckim. Widok ku SSW

Wybrzeże Puckie. Widok ku N

Modlińska pod Toruńską. W centrum kościół pw. Jezusa Chrystusa Króla Pokoju. Widok ku NEE

Skrzyżowanie Okopowej i Leszno. Widok ku SE

Księgowego i mój rower na Banacha

Skrzyżowanie Alei Niepodległości z Malczewskiego. Widok ku S

Alejka po N stronie Królikarni. Widok ku SEE

Pod Królikarnią. Widok ku W

Idzikowskiego. Fort Piłsudskiego. Widok ku SSE

Idzikowskiego. Pomnik Piłsudskiego przy forcie. Widok ku SSE
8:40
SGGW - Most Siekierkowski - Wał Miedzeszyński - betonowe płyty Wybrzeża Puckiego - most Grota-Roweckiego10:20
Spotkanie z Księgowym i wspięcie na poziom mostu po wydeptanej ścieżce. Po drugiej stronie zejście po schodach. Asfaltowym chodnikiem wzdłuż Wisłostrady do Centrum Olimpijskiego, skąd odbiliśmy na zachód. Dalej był Plac Wilsona - Broniewskiego - rondo Radosława - Plac Zawiszy - Hala Banacha - Wydział Geologii UW
Wał Miedzeszyński. Widok na Most Poniatowskiego ku NNW

Ogródki działkowe przy Wybrzeżu Puckim. Widok ku SW

Ogródki działkowe przy Wybrzeżu Puckim. Widok ku SSW

Wybrzeże Puckie. Widok ku N

Modlińska pod Toruńską. W centrum kościół pw. Jezusa Chrystusa Króla Pokoju. Widok ku NEE
11:30
Pogadaliśmy na trasie, pogadaliśmy na miejscu i się rozeszliśmy, tzn. ja na rowerze, a on został na wf i wracał po zajęciach. Co do jazdy, to przerażała mnie jazda w ruchu ulicznym, gdyż do tej pory po mieście użytkowane były głównie ścieżki i chodniki, a tym razem przemieszczaliśmy się także w korku koło Powązek.
Skrzyżowanie Okopowej i Leszno. Widok ku SE

Księgowego i mój rower na Banacha
12:30 Koniec wyjazdu
Już samotnie dalsza trasa wiodła: Racławicka - Polskie Radio - Malczewskiego - Królikarnia (ścieżką po północnej jej stronie) - fort Piłsudskiego - Aleja W.Sikorskiego - SGGW.
Skrzyżowanie Alei Niepodległości z Malczewskiego. Widok ku S

Alejka po N stronie Królikarni. Widok ku SEE

Pod Królikarnią. Widok ku W

Idzikowskiego. Fort Piłsudskiego. Widok ku SSE

Idzikowskiego. Pomnik Piłsudskiego przy forcie. Widok ku SSE

Rower:Delta
Dane wycieczki:
44.00 km (2.00 km teren), czas: 03:00 h, avg:14.67 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hDrugie okrążenie Zalewu Zegrzyńskiego
Niedziela, 16 grudnia 2007 | dodano: 17.12.2007Kategoria .LSTR, .3-4 Osoby, .Wyprawki w regionie, .Pół nocne, .Z Księgowym
Przed świtem

Sen trwał około trzy godziny. Pobudka około północy wiedząc, że gdyby znów zasnąć, to tylko by się zaspało. Trzeba było dotrwać więc do rana. Około 3 rano w miarę obfite śniadanie. Do godziny piątej przygotowywanie sprzętu i siebie. Na dworzu było -9 stopni. Przed wjazdem na DK 62 uzupełnianie powietrze w oponach. Trasa wśród TIRów do Trębek, gdzie nastąpił zjazd dla spokoju. Henrysin, Las, Zakroczym, Gałachy. Pierwsze większe prędkości na zjazdach. Była godzina 6 z minutami. Temperatura w zasadzie bez zmian. Nim wjechało się do Modlina, widać było leniwie rozpoczynający się wschód słońca. Piękne rozjaśnianie nieba. Niestety, za Nowym Dworem słońca już zabrakło, choć przynajmniej było w miarę jasno. Przed wjazdem tam, poszedł pierwszy sygnał. Była godzina 6:40.

6:24. Zakroczym. Rondo w centrum. Widok ku SSW

6:28. Zakroczym. Widok ku NEE

8:10. Okolice Wieliszewa
O poranku
Jakoś udało się dociągnąć do ronda przez Wieliszew i inne miejscowości po drodze. Wtedy było mi trudno jechać. Na rondzie czekali już A., Rf. i M.. No i tu fajna reakcja Rf., który mnie z kimś pomylił. Chwila pogadanki i w drogę, na nieszczęście z powrotem na Wieliszew. Przynajmniej tam się skręciło w mniejszą dróżkę na Komornicę, niebawem docierając do Dębe. Podjazd pod górkę i za rondem urządziliśmy przerwę na przystanku. Tam Rf. z M.. dokonali symbolicznego (nie pamiętam co to miało symbolizować) przejścia po szkle, a Rf. zapomniał zabrać okularów. Szybko przemieściliśmy się do Serocka, gdzie odwiedziliśmy P. w garażu. Wspólnie podjechaliśmy do sklepu i ruszyliśmy przez most do Wyszkowa. M.. tymczasem wrócił się przez Dębe do domu, po drodze odzyskując okulary Rf. We czwórkę ruszyliśmy na resztę trasy.
8:28. Zbiórka na rondzie w Zegrzu. Widok ku W

8:28. Współrzędne wg GoogleMapa 52°29'58"N 20°54'59"E. Przystanek przy rondzie w Dębę. Widok ku NE

10:24. Serock. DK 62. Zjazd na most. Widok ku NE

10:25. Serock. DK 62. Most.

10:25. Serock. DK 62. Most.
Jeszcze w lesie skręciliśmy na Popowo (tj. w prawo, jakoś na południe, a potem długo na wschód). Pomknęliśmy przez wsie, które odwiedziliśmy wiosną. Od Barcic trasa biegła już innym torem niż na wiosnę. Przy okazji zaczął spokojnie padać drobny śnieg. Z początku trzymaliśmy się asfaltu, ale od mostku zjechaliśmy na polną dróżkę, czym ominęliśmy Somiankę. Takiej jazdy nie było od wakacji. Odcinek solidnie zjechany, rower ciągle skakał, aż rosła obawa czy wytrzyma mi przednie koło, bo coś w piaście szwankowało. A. się wywrócił i stłukł lusterko. Na koniec czekał nas podjazd, na który tylko Rf. z P. podjechali. Wyjazd w Michalinie. Wreszcie asfalt.

Droga z DK 62 do Popowa Kościelnego. Widok ku SE

Popowo Kościelne. Po prawej kościół pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny. Widok ku E

Kościół w Barcicach


Rekonstrukcja upadku pod Somianką. Widok ku NE
Wyszków - obiad
Śnieg był już mocniejszy. Były drobne problemy z błotnikiem, który mi się odkręcał, ale jakoś dało radę. Po przebyciu reszty krajówki, wjechaliśmy do Wyszkowa i zatrzymaliśmy się w chińsko-wietnamsko-polskim barze, gdzie zrobiliśmy przerwę na posiłek i ogrzanie się. Rf. przypomniał sobie, że ma ze sobą herbatę. Choć w budynku było cieplej, to po wyjściu na dwór było mi potwornie zimno. Nim opuściliśmy miasto, odwiedziliśmy jeszcze park, w którym byliśmy wiosną, gdzie chłopcy sobie pobrykali rowerami, a mnie zajęło robienie zdjęć.
Wyszków. Przerwa w barze orientalnym

Wyszków. Rowery biorące udział w wyprawie. Przerwa w barze orientalnym

Wyszków w okolicy mostu
Trasa budowy S8 do Radzymina
Z dalszej trasy nie ma wiele do wspominania. Szaro, zimno, kupa samochodów, melancholijnie i nieciekawie. Dużą część trasy jechaliśmy po przyszłym pasie nowej trasy, która miała stać się S8. Ponadto Rf. pogonił pies, ale bał się przeskoczyć rów. W Radzyminie wpierw zawitaliśmy pod sklep, a potem weszliśmy na klatkę schodową jednego z bloków, żeby zrobiło się trochę cieplej. Świadomość powoli zaczęła mi tam odpływać i nie docierało do mnie o czym rozmawiano. Trochę z trudem dało radę opuścić to miejsce, choć nie było najwygodniejsze.
Budowa wiaduktu w ramach rozbudowy DK8 do S8

Budowa wiaduktu nad przyszłą S8

Większość czasu jechaliśmy po budowanym, nowym pasie przyszłej S8. Widok ku SW
Przejazd przez Beniaminów
Przejazd przez Beniaminów. Na tej trasie potwornie spadła moja wytrzymałość. Jechało mi się daleko w tyle, prędkość 19km/h i mniej. Dopiero po zjedzeniu jabłka trochę udało mi się orzeźwić. Gdy został mi ostatni kęs jabłka, a jechało się już z prędkością około 25km/h, rower pośliznął się na zlodowaciałej nawierzchni. W moment znalazł się na środku drogi, a ja na jej skraju. Kask wyrżnął o krawężnik (na szczęście lekko) w okolicy skroniowej i stłukło mi się kolano (prawe, dokuczające). P., który jechał za mną, również zaliczył upadek, tyle że nazad. Ominął nas samochód, który za nami jechał. Mieliśmy farta, że na nas nie najechał, a jakiś inny ledwo się wyrobił na pobliskim rondzie, bo tak go ściągało.
Rondo w Białobrzegach koło jednostki wojskowej. Widok ku NNW

Rondo w Białobrzegach. Widok ku N
Po rękawiczki i do akademika
Księgowy z P. pojechali na Zegrze, ja z Rf. na Kąty Węgierskie po drodze przez las. Tam odbicie do Gu., gdzie odebrane zostały zamówione od niego rękawiczki (od razu je zakładając, bo były pełne, a reszta trasy tego dnia została przejechana w bezpalczastych), a Rf. skoczył do M.. po okulary. Odtąd trwała samotna jazda. Niestety, tak się pomotało, że wyjazd nastąpił w Legionowie, dojeżdżając tam przez Wolę Aleksandra. Ale jak mnie tam wywiało, nie mam pojęcia. Dojazd do Jabłonnej i dalej po nową budowanej obwodnicy, jeszcze zamkniętej dla samochodów. Potem przejazd ulicą Modlińską do otwartego sklepu koło Płużnickiej, gdzie nastąpiło zakupienie biletu. Przystanek Ekspresowa, autobus 186 (w którym mi się przysypiało) zawiózł mnie do Metra Wilanowska, który to z kolei podrzucił mnie na Ursynów. Stamtąd już powoli dojechało się do akademika. Przejażdżka autobusem i metrem ponownie zniszczyła moją tymczasowa odporność na mróz, jaką udało się nabyć od Radzymina. Wejście do akademika, odstawienie roweru do magazynu. Powolne człapanie na czwarte piętro. Zerknięcie na forum, umycie, przejrzenie zdjęć i do łóżka. Całkowity czas wyjazdu: od 5 do 20.Rower:Delta
Dane wycieczki:
180.00 km (15.00 km teren), czas: 09:50 h, avg:18.31 km/h,
prędkość maks: 41.60 km/h