Podróże Weroniki - pamiętnik z początku XXI wieku

avatar Weronika
okolice Czerwińska

Szukaj

Informacje o podróżach do końca 2019.07

Znajomi na bikestats

wszyscy znajomi(36)

Moje rowery

Czarny 12754 km
Zielony 31509 km
Unibike 23955 km
Czerwony 17565 km
Agat
Delta 6046 km
Reksio
Veturilo 69 km
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum

Wpisy archiwalne w kategorii

..Obec Czechy

Dystans całkowity:523.73 km (w terenie 3.00 km; 0.57%)
Czas w ruchu:34:58
Średnia prędkość:14.98 km/h
Maksymalna prędkość:59.00 km/h
Liczba aktywności:4
Średnio na aktywność:130.93 km i 8h 44m
Więcej statystyk

Śląskie oczyszczenie III - Wokół Beskidu Śląskiego

Czwartek, 31 marca 2016 | dodano: 13.04.2016Kategoria .Pół nocne, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2016 Górny Śląsk, ..Obec Czechy

Jak łatwo się domyślić, noc nie należała do najcieplejszych. Tym razem wyjście około 8 i zazwyczaj około tej pory następował ono przez kolejne dni. Pieszo do głównej. Tam kilka ostatnich poprawek i w drogę. Ostry zjazd, zakończony trójkątem. Ze znacznie zredukowaną prędkością skręt w DW 948. Dość spokojnie na zaporę w Tresnie, gdzie niewiele brakowało do kolizji, gdy jadąca z naprzeciwko osobówka usiłowała wyprzedzić ciężarówkę, w skutek czego oba auta blokowały całą szerokość brukowanej jezdnia. Na szczęście kierowca osobówki w porę się opamiętał i po silnym hamowaniu schował za ciężarówkę. Chwilę potem udało mi się dotrzeć do tablicy z mapą i usiąść na pobliskim murku, by zjeść śniadanie.


08:03. Oczków. 200 m ku E od DW 946. Dolina Czarnego Potoku. Widok ku SE


08:31. Oczków. DW 946. Po lewej Ośnieżone Skrzyczne (1257 m n.p.m; 16 km). Nieco w prawo Skalite (863 m n.p.m.; 14 km). Poniżej nich, nieco zasłaniane przez drzewa, wieś Zarzecze. W centrum obniżenie doliny Żylicy, skrywającej Szczyrk. Na prawo od niej Masyw Klimczoka (1117 m n.p.m.; 18 km). Poniżej nich jezioro Żywieckie i zabudowania Oczkowa przy dolnej krawędzi zdjęcia. Na prawo od nich widoczna DW 948 oraz kościół pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego na tle S stoków Przysłopu (550 m n.p.m.).  Ponad nimi z lewej Groń (536 m n.p.m.; 4 km) i z prawej, na samej krawędzi zdjęcia, Łysy Groń/Przyszop (601 m n.p.m.; 4,5 km). Na ich zachodnim zboczu - dokładnie na lewo, poniżej Gronia - południowy przysiółek Tresny - Tresna Mała. Widok ku W


09:01. DW 948. Zapora Tresna na Sole. Po lewej Czernichów na stokach Suchego Wierchu (781 m n.p.m.). W centrum Żar (761 m n.p.m.; 5 km). Po prawej stoki Jaworzyny (861 m n.p.m.). Widok z E brzegu ku N


09:02. DW 948. Zapora Tresna na Sole. Po lewej Czernichów. Za nim Żar (761 m n.p.m.; 5 km). Po prawej masyw Jaworzyny (861 m n.p.m.; 3 km). Widok z W brzegu ku NE


09:02. DW 948. Zapora Tresna na Sole. Skrajnie NE zbocze Łysego Gronia (601 m n.p.m.), na której leży przysiółek Tresny - Kręplowie. Widok z W brzegu ku NW


09:14. DW 948. Zapora Tresna na Sole. Po lewej Tresna, przysiółek Rachwalka. Na horyzoncie, ledwo widoczna Grupa Lipowskiego Wierchu i Romanki w pobliżu granicy kraju. Widok z W brzegu ku SE


09:44. Zarzecze (Pod Małą Tresną). Beskidzka przy zakręcie ku W. W tle Pasmo Baraniej Góry, z wybijajacym się po prawej szczytem Skrzyczne (1257 m n.p.m.; 12 km).  Po prawej zabudowania wsi Bierna. Po lewej odległe Pietrzykowice (4 km). Widok ku SW


09:44. Zarzecze (Pod Małą Tresną). Beskidzka przy zakręcie ku W. Skrzyczne (1257 m n.p.m.; 12 km), najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego. Widoczna wieża Radiowo-Telewizyjnego Ośrodka Nadawczego (87 m) z 1992 r. Widok ku SSW

Jazda do Zarzecza była opatrzona kilkoma podjazdami i zjazdami, a także kilkoma przerwami na uzupełnianie płynów i zrzucanie nadmiarowej odzieży. Już w Łodygowicach jednak znów trzeba było założyć bluzę, gdyż nadal było zbyt chłodno na jazdę w samej koszulce. Skręt w Beskidzką, jadąc drogą, która cały czas, ale delikatnie, wznosiła się aż do Szczyrku. Pierwotny plan zakładał odwiedzenie Szczyrku z Wisły, by następnie przez Przełęcz Karkoszczonkę zjechać do Brenny. W skutek konkretnych szacunków już na miejscu, wiadomym dla mnie było, że nie ma się co pchać na kolejny podjazd, a Brennę odwiedzić od północy, lekko zbaczając z trasy na Ligotę przez Jasienicę i Jaworze. Nie było też tyle czasu, gdyż następny dzień miał być deszczowy, a przełęcz trzeba było odwiedzać po nocy.


10:13. DK 69. Łodygowice. Budynek zakładów włókienniczych Zipsera z  XIX w., wyrobów skórzanych Żurka od 1935 do IIWŚ, a w PRL po prostu kontynuując rolę garbarni. Widok ku SW


10:20. Rybarzowice. Beskidzka. Pod S1. Widok ku NNW


10:25. Rybarzowice. Przedwojenny kościół pw. Matki Bożej Pocieszenia. Widok ku NW


10:39. Buczkowice. Żylica przy DW 942 między Gminną i Łączną. W tle Skalite (863 m n.p.m.; 2 km). Widok ku SW


10:52. DW 942. Szczyrk. W tle Skalite (863 m n.p.m.; 1,5 km). Widok ku SW

Trochę odpoczynku na ławce w Szczyrku, znajdującej się przy pierwszym miejscu postojowym od wschodu. Po krótkim odpoczynku zjazd Graniczną, której jakość nie zachwycała, do Lipowskiej. Droga przez Godziszkę i Słotwinę była zaopatrzona w spore podjazdy i zjazdy, ale przejeżdżało się je dość stabilnie. Dopiero podjazd do centrum wsi Lipowa był bardziej wyzywający. Przynajmniej widok na Kotlinę Żywiecką był ładny, choć w powietrzu była zbyt duża wilgotność, by obraz był wystarczająco przejrzysty. W Twardorzeczce i za nią dość długie przerwy. Pierwsza, by odpocząć, druga - z zaciekawienia specyficznym budynkiem przy podjeździe.


10:57. DW 942. Szczyrk. SE stoki Magury (1109 m n.p.m.) w masywie Klimczoka. Widok ku NW


11:08. Buczkowice przysiółek Pod Godziszką. Przy Lipowskiej i Chabrów. Skrzyczne (1257 m n.p.m.; 5 km). Po lewej stoki Niesłychanego (744 m n.p.m.; 2 km), a po prawej stok Skalite (863 m n.p.m.). Widok ku SW


11:25. Słotwina. Sznajdrowicza na N od centrum. Po lewej Palenica (752 m n.p.m.; 1,5 km). W centrum Skrzyczne (1257 m n.p.m.; 4 km). Po prawej Niesłychany (744 m n.p.m.; 1,5 km). Widok ku SW


11:25. Słotwina. Sznajdrowicza na N od centrum. Skrzyczne (1257 m n.p.m.; 4 km). Widok ku SW


11:25. Słotwina. Sznajdrowicza na N od centrum. Skrzyczne (1257 m n.p.m.; 4 km). Widoczna wieża Radiowo-Telewizyjnego Ośrodka Nadawczego (87 m) z 1992 r. Widok ku SW. 


11:29. Po prawej stronie drogi teren wsi Słotwina przy Szczygła. Po lewej, wraz z drogą, wieś Lipowa na N od strumienia Kalonka. Po lewej Palenica (752 m n.p.m.; 1 km). W tle Skrzyczne (1257 m n.p.m.; 3,5 km). Po prawej zbocze Niesłychanego (744 m n.p.m.; 1,5 km). Widok ku SW


11:40. Lipowa. Po prawej przedwojenny kościół pw. św.  Bartłomieja. Widok ku SE


11:46. Lipowa, 200m na S od UG. Po prawej wzniesienie Kopiec (666 m n.p.m.; 3 km) oddzielające Radziechowy i Twardorzeczkę, leżący na terenie tej pierwszej. Na horyzoncie Grupa Lipowskiego Wierchu i Romanki (15 km) koło Żabnicy. Widok ku SSE


12:10. Radziechowy. Lipowa na E stoku Radziechowskiej Kopy (580 m n.p.m.). Widoczne zabudowania S Twardorzeczki. Po lewej Palenica (752 m n.p.m.; 6 km), a także Skalite (863 m n.p.m.; 9 km) na tle wyższego Klimczoka (1117 m n.p.m.; 12 km). W centrum Brama Wilkowicka. Po prawej Grupa Magurki Wilkowickiej (13 km). Widok na N Kotlinę Żywiecką ku NNW


12:12. Radziechowy. Lipowa na E stoku Radziechowskiej Kopy (580 m n.p.m.). Wapiennik z XIX w.


12:17. Radziechowy. Lipowa na E stoku Radziechowskiej Kopy (580 m n.p.m.). Po lewej Grupa Magurki Wilkowickiej (13 km). W obniżeniu po prawej odległe: płaski Żar (761 m n.pm.; 17 km) z nieco wyższą Kiczerą (827 m n.p.m.; 18 km). Po prawej Jaworzyna (861 m n.p.m.; 14 km) i niższa, nieco bardziej z prawej, Kocierz (879 m n.p.m.; 18 km). Przy samej krawędzi zachodni skraj Pasma Łysiny. Po lewej Lipowa. Po prawej zabudowania wsi Leśna, a ponad nimi Pietrzykowice. Widok ku NNE


12:22. Radziechowy. Lipowa na E stoku Radziechowskiej Kopy (580 m n.p.m.). Po lewej Jaworzyna (861 m n.p.m.; 14 km) i nieco bardziej z prawej, niższa Kocierz (879 m n.p.m.; 18 km). Dalej ku centrum Pasmo Łysiny. Poniżej rozpościerają się tereny Żywca, ciągnąc się aż po wyraźny Grojec (612 m n.p.m.), leżący w centrum. W prawo Grupa Lipowskiego Wierchu i Romanki: po prawej Przybór (898 m n.p.m.; 9 km), w centrum dolina Juszczynki. Po jej lewej stronie Jastrzębica (760 m n.p.m.; 10 km) - za którą czai się Babia Góra (1723 m n.p.m.; 31 km) - obok zaś Kiczora (729 m n.p.m.; 9 km). Na horyzoncie między nimi i Grojcem ledwie widoczny Lachów Groń (1045m n.p.m.; 23 km)  Widok na E Kotlinę Żywiecką ku E

Przez Radziechowy długi zjazd na Cesarską i równinny dojazd z podjazdem do DK 69. Kilometry umykały dość wolno. Raz jeszcze zjazd do Węgierskiej Górki, tym razem filmując drogę, z aparatem w jednej ręce. Wtedy to odkryta została przez mnie kolejna ciekawostka. Odczute zostało przez mnie w pewnym momencie, jak mnie bujnęło lekko ku górze i zaraz potem w dół, co zarejestrowane nawet zostało na filmie. Nawierzchnia wyglądała na płaską, ale okazało się, że wypadek Kasi w 2011, był spowodowany właśnie sporą wagą roweru i nie do końca właściwie rozłożonym w niej ciężarem w czasie zjazdu z dużą prędkością, drogą wchodzącą w łuk, bliskością przejeżdżającego auta, które wytworzyło zawirowania powietrza i właśnie owym niewidocznym garbkiem, których to splot dla kogoś z małym doświadczeniem okazał się fatalny. Oczywiście garbek mógł powstać później, ale czy da się to jakoś sprawdzić? W każdym razie, akurat tam lepiej być ostrożnym, bo droga jest zwodnicza.


13:05. DK 69. Granica wsi Radziechowy (droga) i Węgierska Górka (teren po prawej oraz widoczne zabudowania). Po lewej Prusów (1010 m n.p.m.; 7 km). W centrum po lewej Wielka Zabawa (825 m n.p.m.; 11 km) między Milówką, Nieledwią i Rajczą. Na horyzoncie między nią i drzewami przy drodze, ledwo widoczna Wielka Racza (1236 m n.p.m.; 26 km). Widok ku SE

Tempo jazdy mi znacznie zmalało tak, że zaraz za Ciścem trzeba było odpocząć dość długo przy niewielkim strumyku w pobliżu końca miejscowości. W Milówce skręt w Tysiąclecia, Szkolną, Nową, a z bocznej trasy wyjazd Łęgową. Bardzo długa jazda do Rajczy i zastanawiało mnie, czy nie znajdzie się czas na jakiś ciepły posiłek, ale okoliczności się na to nie złożyły. Przejazd do gminy Ujsoły. Rzeczka przecięta Mostową i koło placu zabaw nawrót w dół doliny. Mostem na Spacerowej powrót na właściwą stronę rzeki i zjazd na terenową ścieżkę przez las. Ścieżka nie była jakoś specjalnie wyznaczana, a raczej po prostu powstała. W pewnym momencie skręcała ku szosie, lecz przy granicy lasu okazało się, że mogę pojechać nią jeszcze dalej na północ. Dróżka była trawiasta i ledwo się odznaczała od łąk. Ostatecznie wydostając się na konkretną drogę wzdłuż rzeki i przejeżdżając do mostu na głównej trasie. Tym samym udało się dotrzeć do Ujsoł i nie zdublować trasy w drodze powrotnej, choć wszystko na to wskazywało.


13:58. Cisiec. Wody potoku Fulatów przy wiadukcie DK 69 i linii kolejowej Katowice – Zwardoń (139) w pobliżu Łącznej


14:22. Milówka. Dworzec PKP. Po prawej Wielka Zabawa (825 m n.p.m.; 2 km) z niewidocznym wierzchołkiem. Widok ku S


14:52. Rajcza. Między wspólną i potokiem Nieckulina. Bar nad Sołą, który spłonął (z jedna ofiarą śmiertelną) pod koniec poprzedniego roku. Widok ku SW


14:55. Rajcza. Kościół pw. śś. Wawrzyńca i Kazimierza Królewicza. Po lewej skrajnie S stok Suchej Góry (1040 m n.p.m.). Widok ku E


14:59. Rajcza. Ujsolska. Wielokrotnie odsprzedawany pałac z początku XIX. Widok ku SE


15:06. Ujsoły. Ul. Mostowa. Strumień Ujsoła. Widok ku E


15:24. Rajcza. S zabudowania miejscowości w pobliżu Ujsoły. W tle stoki Ziętówki (730 m n.p.m.). Widok ku N


15:36. Rycerka Dolna (Stawiska). Po lewej Sucha Góra (1040 m n.p.m.; 6 km) nad Rajczą. W cetnrum Lipowska (1324 m n.p.m.; 11 km), a niże zacienione wzgórze Czapel (652 m n.p.m.) nad Rajczą. Na prawo od niej, daleko na horyzoncie, można dostrzec Masyw Pilska (1557 m n.p.m.; 18 km). Przy prawej krawędzi E zacienione stoki masywu Łysicy (704 m n.p.m.). Widok ku NE

Na przerwę przerwa dopiero w Soli. Zakup picia, którego zaczynało brakować. W pobliskim lokalu stołowało się kilka osób, w tym rowerzysta, który wyprzedzał mnie jakiś czas temu. Ruszył wcześniej, niż mi udało się spakować. We wsi Sól-Kiczora mijanie grupki rowerzystów, którzy najwidoczniej przygotowywali się do podjazdu, z którego właśnie staczał się mój rower. Przejechany został ten sam odcinek, którym w 2011 zaczynała się podróż do Rzymu. Aby nie jechać nim w większej, niż potrzeba mi było części, skręt w prawo, by pojechać wzdłuż Potoku Tarlicznego. Droga ta prawie ciągle pięła się w górę. W jej połowie trwały zabawy w wyręb i ściąganie pni drzew, więc trzeba było przedostać się ostrożnie obok maszyn na drodze. W Krutakach konsternacja. Droga odbijała w lewo, lecz nie było  pewności, która z nich będzie krótsza i bardzie pewna, by dostać się na DW 943 jak najbliżej Istebnej. Jedna wyglądała jak ściana. Ostatecznie padło na wariant najbardziej wschodnim.


16:03. N przysiółki wsi Sól położone na stokach góry Kiczora. (712 m n.p.m.). Widok ku N


16:30. Pogranicze wsi: po prawej Krutaki - S przysiółek wsi Szare oraz po lewej Berkówka - NE przysiółek wsi Laliki. W tle Barania Góra (1220 m n.p.m.; 8 km). Widok ku N


16:42. Szare przy węźle S1 - Laliki. Po lewej Barania Góra (1220 m n.p.m.; 7 km). W centrum Magura Radziechowska (1108 m n.p.m.; 9 km). Po prawej, bliżej zielonego drzewa - Magurka (977m n.p.m.; 9 km). Po prawej, bliżej suchego krzaka - Glinne (1034 m n.p.m.; 8 km). Widok ku N


16:42. Szare przy węźle S1 - Laliki. Po lewej ocieniony Prusów (1010 m n.p.m.; 9 km). Ponad nim Romanka (1366; 16 km). W centrum Przełęcz Pawlusia (1176 m n.p.m.; 15 km). Na prawo od niej Rysianka (1322 m; 15 km) i Lipowska (1324 m n.p.m.;  14 km). Ostatnii po prawej Boraczy Wierch (1244 m n.p.m.; 13 km). Widok ku E


16:45. Wzniesienia Szare. Ponad nimi po lewej Glinne (1034 m n.p.m.; 9 km). Po prawej centrum wsi Szare. Ponad nią zalesiona Mała Barania (659 m n.p.m.; 5 km). Na horyzoncie, po lewej od owego wzniesienia, ledwie widoczne Pasmo Łysiny (30 km) w Beskidzie Małym. Na prawo od niego Dolina Soły, zamknięta stokami Skały (946 m n.p.m.; 15 km) - widocznej w głębi (prawy wierzchołek) zdjęcia, a także masywu Prusów (1010 m n.p.m.; 9 km) widoczne przy krawędzi. Widok ku NE

Na przystanku w Bączkach przerwa, by odpocząć i co nieco zjeść. Dosłownie po chwili na przystanku zjawił się lękliwy pies, który zaczął ujadać i mnie denerwować, przeszkadzając w posiłku. Szczekał do samego końca. Za zabudowaniami droga pięła się po starej kostce brukowej, lecz udało mi się nie zsiąść z roweru, co skończyłoby się prowadzeniem go przez spory czas. Jedna przerwa, gdy droga zaczęła nieznacznie opadać, a potem jeszcze jedną przy przystanku na obniżeniu, aby zrobić kilka zdjęć. Droga była męcząca, ale widok świetne. Sam zjazd przez Koniaków trwał długo i przypominał mi miasta na wzgórzach we Włoszech. Kilka razy przyszło mi przystanąć, aby porobić zdjęcia, a żal było i tak przerywać zjazd, jak i zdjęć nie zrobić. Niestety droga hamowania bywała zbyt długa i nie udało się wyrabiać do miejsc z najlepszy widokiem.


17:01. DW 943. Przystanek w NE Lalikach (Kasperki). Irytujący pies


17:12. DW 943. Laliki (Bączki). Po lewej przysiółek Kerciny na zboczu Sobczakowej Grapy (766 m n.p.m.). W centrum las nad potokiem Kanie. Po prawej las nad strumieniem Czarna na zboczu Skalanki (711 m n.p.m). W tle: po lewej podwójna Mała (1207 m n.p.m.; 15 km) i Wielka Rycerzowa (1226 m n.p.m.; 16 km); w centrum Rachowiec (954 m n.p.m.; 4 km); na prawo od niej Grupa Wielkiej Raczy z wybijającym się szczytem Kikuli (1086 m n.p.m.; 11 km); po prawej kolejno Skalanka (863 m n.p.m; 7 km), Oselné (853 m n.p.m; 8 km) i Kyčera (815 m n.p.m; 8 km). Widok ku S


17:21. DW 943. Podjazd między widocznymi Lalikami i Koniakowem. Po prawej (4 km) Sobczakowa Grapa (766 m n.p.m.) nieco w lewo Popręcinka (786 m n.p.m.) i bliżej centrum Kiczorka (800 m n.p.m.), ponad którą wznosi się ledwie zarysowana, ocieniona Suchej Góry (1040 m n.p.m.; 11 km). W tle za nimi SW skraj Masywu Pilska (18 km), a bliżej krawędzi zdjęcia - Grupy Oszusa (19 km). Po lewej Grupa Lipowskiego Wierchu i Romanki (16 km). Widok ku E


17:28. DW 943. Podjazd między Lalikami i Koniakowem. Fragment drogi należący do widocznej Kamesznicy. Po lewej Tyniok (891 m n.p.m.; 2 m). W centrum Barania Góra (1220 m n.p.m.; 7 km). Po prawej niewielka Magurka (977m n.p.m.; 10 km). Po prawej szerokie Glinne (1034 m n.p.m.; 10 km). Widok ku N


17:29. DW 943. Podjazd między Lalikami i Koniakowem. Fragment drogi należący do Kamesznicy przy granicy powiatów. Po lewej ciemny SW stok Siwoniowskiego (798 m n.p.m.). W tle góry w dolinie Čierňanki i Kisucy. Widok ku SW

Tuż za Zajazdem na Beskidzie skręt w prawo i przejazd przez Istebną. Wyjazd na DW 941 i kurs na północ. Zakręty były ostre, więc i hamować było trzeba. Ogólnie zjazd z ~830 m n.p.m. z okolic Koczej Góry do 540 m n.p.m. do mostu nad Olzą. Podjazdy zdarzały się niewielkie i w większości pokonywane siłą rozpędu. Teraz czekała mnie wspinaczka do Przełęczy Kubalonka na 758 m n.p.m. Zrzut łańcucha na najmniejszą zębatkę (do tej pory praktycznie wszystko przejeżdżane na środkowej, największą używając chyba tylko pierwszego dnia i drugiego na niektórych zjazdach) i rozpoczęła się mozolna walka z psychiczną potrzebą zejścia z roweru, którą udało mi się przemóc. Jeszcze troszkę, zaraz będzie przełęcz, bez sensu, by zsiadać tuż przed nią, gdy podjechało się już tak wiele. Takiego typu myśli kołatały mi się po głowie, mijając kościółek po lewej, budynki po obu stornach w partii szczytowej i odczuwając chłód ocienionej strony podjazdu przez las, nim udało się dostrzec zajazd po prawej i kilka osób się tam kręcących lub odpoczywających. Przejazd przez rozjazd i postój w pobliżu znaków informacyjnych. Po raz pierwszy od rozpoczęcia podjazdu się można się było napić, zerknąć na mapę i założyć kurtkę wraz z rękawiczkami. Szykował się chłodny, wieczorny zjazd.


17:41. Koniaków (Pietraszyna). DW 943. W centrum Tyniok (891 m n.p.m.; 2 km), ponad którym widać Baranią Górę (1220 m n.p.m.; 8 km). Po lewej Przypór (1008 m n.p.m.; 6 km). Widok spod przystanku autobusowego Koniaków Ochodzita II ku NE


17:46. Koniaków. DW 943 w pobliżu zjazdu do przysiółka Legiery. Po lewej Barania Góra (1220 m n.p.m.; 7 km), a nieco na prawo Tyniok (891 m n.p.m.; 2 km). W centrum (20 km), ledwie widoczna na horyzoncie Rysianka (1322 m wraz z Lipowską (1324 m n.p.m.). Po prawej Koczy Zamek (847 m n.p.m.; 3 km). Przy prawej krawędzi zdjęcia Ochodzita (897 m n.p.m.; 1 km). Widok ku E


17:48. Koniaków (Centrum). Turzovská Vrchovina, a przy prawej krawędzi zdjęcia Beskid Śląsko-Morawski po słowackiej stronie granicy. Z prawej strony rzuca się w oczy ciemniejsza Bahaňa (827 m n.p.m.; 22 km) w kształcie podłużnego trójkąta, tudzież przekroju wydmy Tuż za nią, po prawej, nieco jaśniejszy Hinené (875 m n.p.m.; 26 km). Widok ku SW


17:48 Koniaków (Centrum). W centrum kościół pw. św. Bartłomieja Apostoła z XIX w. W tle zabudowania przysiółka Matyski - rozdzielonego na Koniaków i Istebnę. Widok ku W


17:50. Koniaków (Dachtony). Budynek 22, przy którym rok wcześniej ścięto drzewo. Widok ku SW


17:58. Istebna (Kurzyszowski Groń). Po lewej przedwojenny kościół ewangelicki. W centrum Pasmo Baraniej Góry. Po prawej wylesiony Brzestowy Groń (683 m n.p.m.; 1 km), a na prawo od niego, zasłonięty przez drzewo, Tyniok (891 m n.p.m.; 4 km). Widok ku NNE


18:37. Istebna. DW 941 w pobliżu zjazdu do przysiółka Olecki. Po lewej W stoki Pasma Baraniej Góry. W tle - za drzewem - Ochodzita (897 m n.p.m.; 7 km). Widok ku SEE


18:51. DW 941. N skraj Istebnej. Przełęcz Kubalonka (758 m n.p.m). Widok ku S

Jadąc w dół, jedna czy dwie przerwy. Na zakrętach zwalnianie, ale prędkości ochoczo przekraczały 50km/h. Rzadko spadały poniżej 40 km/h, a 30 km/h wcale. W części miejskiej przegonił mnie rowerzysta bez obciążenia, ale wnet nieznacznie wzrósł wysiłek, ów został wyprzedzony. Ponownie wyprzedził mnie dopiero przed rondem, na którym skręcił w prawo, a ja dalej główną. Przez chwilę rozważanie, czy wjechać do centrum, ale naszła mnie myśl, że przy następnej wizycie może się zdarzyć, iż zgodnie z obowiązującą modą, zapewne zabronią jechać rowerzystom po wojewódzkiej, więc warto skorzystać póki można. Podobnie rzecz się miała z Ustroniem, choć zjazd trwał tam już przez Skalicę. Po krótkim odpoczynku - powrót na główną.


18:55. DW 941. Zjazd z Przełęczy Kubalonka do Wisły. Widok z serpentyn ku S


19:08. DW 941. Wisła. Skocznia Narciarska w pobliżu centrum. Widok ku SW


19:11. DW 941. Wisła w Wiśle. Po lewej Hotel Gołębiewski. Widok ku SE

Zjazd z niej dopiero w Cieszyńską. Już spokojny przejazd przez Goleszów i Bażanowice. O 21 do Cieszyna, krótką chwilę zastanawiając się którędy jechać. Ostatecznie poszło zdać się na intuicję. Dojazd do ronda, skręt w Kolejową. Ulicą Regera na Rynek, gdzie chwila odpoczywania. Było bardzo pusto, choć zdarzali się jacyś ludzie. Ratuszową do Pokoju i zjazd 3 Maja. Wjazd do Czech. Havlíčkovą na rynek po stronie czeskiej. Ulicą Odboje wyjazd na główną i powrót nią do Polski na ulicę Zamkową. Pobyt za granicą trwał nie więcej niż 10 minut. Na ulicy Liburnia dołączył do mnie rowerzysta, którym był daniel3tt. Jak wynikało z opowieści, w trakcie któregoś z MRDP towarzysko jechał w pobliżu Wilka i potem Transatlantyka. Przegadaliśmy trochę czasu do McDonalda na Katowickiej, po czym pojechał do domu, a ja na kolację. Trochę mnie poniosło, zamawiając zestaw z shejkiem. Za późno naszła myśl, by zamówić ciepłą herbatę zamiast zimnej coli, bo noc był tak czy siak chłodna. Większość napoju była przez mnie podgrzewana przed wypiciem, chwilę potem zajadając bardzo gorące wciąż frytki.


21:18. Cieszyn. Ratusz z XVIII. Widok ku S


21:19. Cieszyn. Rynek. Widok ku NNE


21:31. Cieszyn. Ul. 3 Maja/Střelniční. Granica na Olzie. Widok ku W


21:35. Czeski Cieszyn. Po prawej ratusz. Widok ku N


22:05. Cieszyn. McD w pobliżu DW 983 i S1. Trochę ciepła przed ostatnim etapem tego dnia

Za miastem kurs DW 937. Było kilka małych podjazdów, lecz zjazdy rozciągały się na zdecydowanie większych odcinkach. Było już bardzo późno, coraz chłodniej, a ja przed siebie i przed siebie wypatrując Zebrzydowic. Tempo spadło bardzo i było bardziej napędzane grawitacją niż wolą. Dojazd na miejsce o 23:30. Najdalej do miejsca, gdzie bloki po lewej umożliwiały przejazd na ich zapleczu. Gdy kolejny budynek posiadał już ogrodzenie w stronę torów, skręt tuż przed nim w lewo, po gruntowej drodze za blokami zaczynając nawrót. Skręt w Korczaka na wschód i jazda do granicy gmin. Akurat tam znalazło się akuratne do przenocowania miejsce, gdzie udało się dotrzeć tuż po północy. Wolno i ze zmęczeniem przyszło rozłożyć namiot i pójść spać, z zadowoleniem, że udało mi się znacznie skrócić pierwotny plan jazdy po maratonie i nie będzie trzeba Pawłowic cofać się do Cieszyna, który już został odwiedzony.


23:26. Nocne Zebrzydowice. DW 937. Widok ku NNW

Zaliczone gminy

- Czernichów
- Szczyrk
- Lipowa
- Ujsoły
- Istebna
- Wisła
- Ustroń
- Goleszów
- Cieszyn (+Těšín)
- Hażlach
- Zebrzydowice
- Strumień
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 149.73 km (3.00 km teren), czas: 10:58 h, avg:13.65 km/h, prędkość maks: 59.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Do Rzymu i przez Alpy XXXVIII - Do Polski

Piątek, 12 sierpnia 2011 | dodano: 29.06.2013Kategoria 2011 Włochy, .2 Osoby, ..Gminy Polska, .Z Kasią, ..Obec Czechy

Dzień 38

Mělnická kotlina

Pobudka, jedzenie i pakowanie potrwało niemal do 8smej. Podjadło się nieco śliwek, tak jak przed snem. Niestety, namiot znowu był pokryty ślimakami - na szczęście po raz ostatni. Wyszło się na drogą, którą niebawem dotarło się do tej, którą było w planie jechać. Nie była może zachwycająca, ani jakością, ani szerokością, ale z wolna można nią było jechać do domu. Początkowo zjeżdżamy w pobliżu Neratovic. Po pół godziny przekroczona została Łaba, mostem ukończonym w 1912 roku. Trochę na nas padało. Niedługo potem przerwa na przystanku, pod daszkiem powoli jedząc chleb z serem. Ruszyło się dalej o 9, mijając pomnik Husa.


9:36. Mělník. Śluza wodna Hořín z 1905 r. na kanale Mělník - Vraňany. Widok ku SSW

O 9:20 dojazd do Mělníka. Przerwa za kościołem, gdzie znajdowała się skarpa z roztaczającym się po horyzont ładnym widokiem. U podnóża płynęła Łaba, a z prawej części widać było odległe pasma gór České Středohoří. W oczy rzucała się przede wszystkim dużo bliższa góra Říp (456 m n.p.m.), będąca pozostałością wulkanu. Pobyt w mieście zajął nam 30 minut. Stara część położona była na wzgórzu, więc wpierw się trzeba było namęczyć, by potem zjeżdżać. Na skrzyżowaniu minęło się z dwójką starszych rowerowych podróżników, jadących w przeciwna stronę.


9:36. Łaba pod miastem Mělník. Mělnická kotlina. Widok ku SW


9:36. Mělník. Dolnooharská tabule. Z lewej góra Říp (456 m n.p.m.). Z prawej elektrownia Mělník nad Łabą. Widok ku NNW

Jechało się drogą wznosząca się kilkadziesiąt metrów nad rzeką. Była dość płaska z licznymi zakrętami. Dolina Łaby opuszczona w Liběchov, skracając ku północy. O 10:30 było się we wsi Želízy, w okolicy której znajdowały się różne skały o specyficznych nazwach, ale się ich nie oglądało. Kolejna godzina została spędzona jadąc powoli wznoszącą się drogą, poprowadzoną w dolinie rezerwatu Mokřady dolní Liběchovky. Z poziomu asfaltu, prawie nic tam interesującego nie było, poza licznymi drzewami, czasem polami i jeszcze rzadszą zabudową. Końcówka za wsią Deštná była najtrudniejsza, bo wymagała podejścia w górę.


10:09. Vehlovice. Elektrownia Mělník nad Łabą. Widok ku NWW


10:14. Liběchov. Kościół pw. św. Havla. Widok ku N

Ralská pahorkatina

Po opuszczeniu doliny przejechało się przez miasteczko Dubá. Dojechało się do niego zjeżdżając w dół i o mało nie wywalając się z drogi przez ciężarówkę, której kierowca chyba nawet nie zwrócił na nas uwagi, pędząc tuż za inną. Za miasteczkiem przerwa na stacji, gdzie chciało nam się uzupełnić wodę, ale tłumacząc się awarią, nie dali nam klucza. Jako że wody praktycznie nie było, dalsza jazda zdawała się ciężka, a z nieba lał się tylko upał. Szczęśliwie, jadąc drogą zamkniętą z powodu remontu, udało się natkną na przydrożne drzewa owocowe. Były tam dzikie gruszki, jabłka i śliwki w trzech odmianach. Minęło nam tam dużo czasu - jedząc je i ratując się tym samym przed wysuszeniem. Trwało to ponad pół godziny.


12:51. Między Dubá i Jestřebí. Od lewej: Maršovický vrch (495 (dawniej 515, zjedzone przez kamieniołom) m n.p.m.), Šedina (473 m n.p.m.), Berkovský vrch (480 m n.p.m.) i inne góry wulkaniczne na obszarze Dokeská pahorkatina. Widok ku E

Od 13 do 13:20 nastąpiła przeprawa przez niewielką doliną, której dołem płynął skromny ciek - Švábský potok, który był bardziej grząski niż mokry. Całą ta przeprawa z powodu wspomnianego wcześniej remontu. Okazało się - rozwalili mostek, próbując go ulepszyć. Niby był znak ostrzegający, ale poprzednie, jakie się spotykało na trasie, niewiele miały wspólnego z rzeczywistość. Tym razem nas zaskoczyli.


13:11. Okolice Chllum. Zamiast mostem, którego zbrakło, pieszo (nieco na W od mostu) przez Švábský potok. Widok ku SSW


13:50. Przy stawie rybnym Novozámecký na obrzeżach Záhradky. Widok ku NNE

O 14:30 wjechało się do Českej Lípy. Przejechana została tak szybko, jak się dało, bo nie można było i tu uzupełnić wody. Kolejno mijane krajobrazy były nieco przez nas pomijane umysłowo z powodu pragnienia. Liczne był tam niewysokie wzgórza. Ostatecznie, po 15 udało nam się wodę uzupełnić u jakiegoś człowieka, który wspominał, że był w Polsce. Niedługo potem przerwa na posiłek i kontakt z domem.


14:16. Česká Lípa. Po lewej Špičák (459 m n.p.m.). Widok ku NNE


14:42. Między Česká Lípa i Chotovice. České Středohoří i Lužické Hory. Widok ku NNE

Lužické hory

O 16:30 rozpoczęła się dla nas przeprawa przez pasmo górskie Lužické hory. Większość drogi pokonana została pieszo. W połowie drogi zaczęło lekko padać. Droga miała liczne serpentyny, choć nie takie jak w poprzednich dniach. Po drugiej stronie udało się znaleźc prawie godzinę później, po długim zjeździe. Skręt w prawo, w kierunku Dolní Podluží. Czekając na Kasię, widać było przejazd dużej liczby motocykli, prawdopodobnie z jakiegoś zlotu lub na objeździe. Zjeżdżając z niewielkiego wzniesienia, ale rozpędzając się ponad 30-40 udało mi się dostrzec biegnące sarny. Krzyk w stronę Kasi, by się zatrzymała. Niedługo później zwierzęta przebiegły przez drogę.


18:53. Między Großschönau i Bertsdorf-Hörnitz. Pěnkavčí vrch (792 m n.p.m.) i Vyhlídka (711 m n.p.m.). Granica dwóch państw i działów wodnych dwóch mórz. Widok ku SWW

Wjazd do Varnsdorf, gdzie nastała przerwa w markecie Penny, dokonując ostatnich zakupów. Przejazd przez miasteczko sprawił na nas wrażenia wycieczki "po zadupiach na krańcu świata" i czym prędzej się je opuściło. Część niemiecka sprawiała nieco lepsze wrażenie - bardziej zadbane. Za miasteczkiem czekał nas łagodny podjazd i obserwowanie ulewy na północ od nas, która podążała w tym samym kierunku.


19:07. Między Großschönau i Bertsdorf-Hörnitz. Żytawa, Kotlina Turoszowska i Pogórze Izerskie. Widok ku E

Przed Żytawą postój na wzniesieniu, skąd roztaczał się rozległy widok. Po kilku zdjęciach zjechało się do miasta. Po poszukiwaniach odpowiedniej trasy, w końcu udało się przekroczyć granicę. Ponownie w Polsce, podczas przekraczania granicy państw, powitano nas tęczą na niebie. Jechało się jeszcze może z godzinę do zmierzchu, by zatrzymać się na przystanku autobusowym, gdzie przeczekało się do rana. W nocy zaczęło padać.


19:39. Granica państw na Nysie Łużyckiej między Żytawą i Porajowem. Widok ku NNE


19:46. W pobliżu granicy państw na Nysie Łużyckiej między Żytawą i Porajowem (w tle). Widok ku NE


20:08. Między Sieniawką i Białopolem. Kopalnia Węgla Brunatnego Turów. Widok ku NNE

Zaliczone gminy

- Bogatynia
Rower:Zielony Dane wycieczki: 122.00 km (0.00 km teren), czas: 08:00 h, avg:15.25 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Do Rzymu i przez Alpy XXXVII - Wyżyna Berounki

Czwartek, 11 sierpnia 2011 | dodano: 29.06.2013Kategoria 2011 Włochy, .2 Osoby, .Z Kasią, ..Obec Czechy

Dzień 37

Plzneňská pahorkatina

Przebudzenie po siódmej. Do 8:20 zdążyło się zwinąć namiot, oświetlani i ogrzewani przez poranne słońce. Pogoda była wspaniała. Wyjechało się na drogę, po czym wpadło kilka zdjęć w kierunku Pilzna. Teraz czekał nas szybki zjazd. We wsi chwilę czasu zajęło nam określanie właściwego kierunku. Potem kolejny zjazd i w następnej wsi zdjęcie zamku/dworku Nebilovy. Później przejazd przez las, prawie do krajówki. Kilkadziesiąt metrów dalej zjazd z niej, kontynuując objeżdżanie Pilzna. Zjeżdżając w dół, po drodze już nie najlepszej jakości, można było pozwolić sobie na nieco większe prędkości.


8:19. Okolice noclegu miedzy Háje i Netunice. Švihovská vrchovina. W centrum w tle Pilzno. Widok ku N


8:19. Okolice noclegu miedzy Háje i Netunice. Pilzno. Widok ze zbocza wzgórza Hájsko (520 m n.p.m) ku N


8:36. Zamek Nebílovy z początku XVIII w. Widok ku S

W Šťáhlavach oczekiwanie przy przejeździe kolejowym, gdzie ustawiło się całkiem sporo aut. Potem trzeba było podjeżdżać lub podchodzić, przed słońcem ukrywając się wśród drzew. Ze wzgórza po raz ostatni widoczne było Pilzno. Czekał nas jeszcze jeden długi zjazd do Rokycan, gdzie urządziło się śniadanie na przystanku. Była 10:20. Po przerwie przejazd przez miasto, bez głębszych refleksji nad nim. Tuż za miastem dało się zauważyć pomnik, wskazujący na linię, bądź miejsce, spotkania się armia wschodu i zachodu pod koniec IIWŚ. Dalej jechało się na wschód, drogą biegnącą wzdłuż ekspresówki, co jakiś czas się z nią przeplatającą. Było nam stosunkowo gorąco. Wiatr wiał zza naszych pleców, a czas zdawał się upływać powoli. Niezmiernie mnie zdziwiło, gdy o 12 okazało się, że do Pragi zostało już tylko około 60 km. Całkowicie zmieniło to plan na ten dzień, w którym to Pragę miało się zwiedzać dopiero kolejnego ranka.

Brdská oblast

Niedługo potem zatrzymujemy się na przystanku, by odpocząć i uzupełnić zapas wody u ludzi z naprzeciwka. Po przerwie zjeżdżamy w dół, by znów wjechać na te samą wysokość, po czym okazuje się, że trasa którą się jechało, jest w pewnym stopniu nieprzejezdna. Trwał właśnie jakiś remont i przejazd pod ekspresówką był zajęty przez robotników. Trafiło się akurat na moment, gdy przewozili coś pod nimi, niesamowicie kombinując swoim pojazdem, by pomieścić się między różnymi przeszkodami. Gdy skończyli, przemknęło się wśród nich, by ruszyć dalej. Po niedługiej chwili, przejechało się przez niewielką osadę Żebrak, gdzie w oczy rzucał się (bardziej) kościół i (nieco mniej) zbór husycki. Zaraz za nią, wiaduktem wróciło się na południową stronę. Przestrzeń szeroko i daleko się otworzyła. Na północy widoczny był zamek na wzgórzu. Przed Zdicami ponowny powrót pod wiaduktem na północną cześć, ciągnąc się nią do Beroun. Droga do tego miasta była bardziej zróżnicowana - częste podjazdy i zjazd o dość znaczne wysokości - szczególnie przed Kraluv Dvor.


12:47. Cerhovice. Widok ku NNE


13:13. Wiadukt między Žebrák i Zdice. Widok ku NE


13:46. Levin. Widok na miasta Králův Dvůr i Beroun ku NE


13:48. Levin. Widok na miasta Králův Dvůr i Beroun. Widok ku NE

Praga

Pół godziny jazdy później, dotarło się do granicy Pragi. Była 16. Po 40 minutach, głównie wypełnionych przez jazdę w dół i omijanie dziur w jezdni, dojechało się nad Wełtawę. Drogi w centralnej części miasta w większości były brukowane i okropnie się po nich jechało.


17:02. Praga. Most Legií. Widok na most Karola ku NNE


17:29. Praga. Plaża w pobliżu muzeum Franza Kafki. W tle kopuła kościoła pw. Františka z Assisi. Widok ku SE


17:44. Praga. Most Karola. Wełtawa w Pradze. Widok ku S

Kurs ku północy na Małą Stranę. Przejazd koło ambasady polskiej i muzeum Franza Kafki. Pieszo przez Most Karola, wypełniony ludźmi, sprzedawcami jakichś badziewi lub rysowników/malarzy. Czasem zdarzył się muzyk. Co kilka metrów mijało się kolejne wielkie rzeźby. W połowie drogi dało się słyszeć:
- O! Jacyś podróżnicy. Ciekawe z jak daleka jadą...
- Z Polski. -
rzucam nagle.
- Z Polski... Z POLSKI?!
Potem przez chwilę się z nimi pogadało, ogólnie streszczając wyprawę.

Po drugiej stronie mostu kurs na wielki plac, którym próbowało się przejść. Stało tam niestety dużo ludzi pod kościołem. Zdziwiło nas, co też oni tam robią. Chwilę potem, o osiemnastej, z góry dobiegł nas dźwięk trąbki i wysłuchany został utwór, który zebrał gromkie owacje. Gdy tylko się skończył, tłum od razu ruszył z miejsca. Trudno było się przemieszczać. W pewnym momencie trzeba było się zatrzymać, aby na kogoś nie najechać, ale ów jegomość był zbyt zajęty patrzeniem wszędzie, byle tylko nie koło siebie. Zawadził nogą o przednie koło, spojrzał się pogardliwie i niby strzepnął coś ze spodni, tak jakby on nie był winien swego czynu.


18:01. Zegar astronomiczny "pražský orloj" z 1410 r. na ścianie Ratusza Staromiejskiego. Widok ku N

Pokręciło się tam jeszcze 20 minut, aż dojechało się do mostu, którym przejechało się na drugą stronę. Próba opuszczenia miasta trwała do 19:40. W międzyczasie doszło do manewru zmiany pasa jezdni w niedozwolonym miejscu w okolicach ślimakowych wiaduktów, potem robiąc przerwę na jedzenie i ewentualne odjechanie policji, która mogła nas zauważyć (a również przejeżdżali i nawet chyba zatrzymali się w pobliżu). Nie było pewności, więc lepiej było nie ryzykować. Potem długo wchodziło się pod górkę. Kolejna część próby wyjazdu skończyła się pomyślnie, ale nie tak szybko. Poniosło nas w północno-wschodnią cześć miasta, mijało się podmiejskie osiedla i dotarło w rejon wiejski, ale nie tą drogą, którą planowało się wybyć. Kluczyło się do zapadnięcia zmroku. Tereny co prawda były miłe dla oka, ale już niezbyt widoczne. Dzień zakończył się po 21, rozstawiając namiot pod śliwą (czerwoną) około 500 metrów od drogi. Na 90% nie było nas widać od strony drogi, a 10% dopełniało maskujące ubarwienie namiotu. Nawiązało się ponowny kontakt z domem, tym razem ustalając plan powrotu.
Rower:Zielony Dane wycieczki: 130.00 km (0.00 km teren), czas: 08:00 h, avg:16.25 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Do Rzymu i przez Alpy XXXVI - Las Bawarski/Szumawa

Środa, 10 sierpnia 2011 | dodano: 29.06.2013Kategoria 2011 Włochy, .2 Osoby, .Z Kasią, ..Obec Czechy

Dzień 36

Landkreis Regen

Najzimniejszy nocleg. W pełnym ubraniu przespało się noc w śpiworach. Zza przystanku co chwila wydostawało się chłodne i wilgotne powietrze z płynącego tam strumienia Höllbach. Wymarzło się, ale jakoś też się odpoczęło, choć z przerwami. Ruszyło się dopiero po 7 rano, uprzednio trochę się rozciągając. Forma była tragiczna. Idąc powoli w górę, przebyło się spory odcinek nowo położonego asfaltu. Po prawie 4 kilometrach można było wsiąść na rowery.


6:50. Zimny nocleg na przystanku w Häckermühle

O 10 wjazd do Regen, po południowej stronie rzeki Schwarzer Regen. Odbicie na południe ulicą Rinchnacher Straße, zatrzymując się w McD. Wreszcie była okazja napić się czegoś ciepłego, odbijając tym sobie chłód noclegu. Odpoczynek trwał około pół godziny, w trakcie którego zaplanowało się kolejne posunięcia na mapie. Powrót na trasę E53 po wschodniej stronie miasta. Tuż za strumieniem Rinchnacher Ohe trzeba było skręcić w prawo, ze względu na zakaz jazdy rowerem.


9:58. Regen nad rzeką Schwarzer Regen. Widok ku N

Przejechało się przez Rinchnachmündt do Schweinhütt. Niosła nas rowerowa ścieżka, biegnąca w pobliżu krajówki. Po 11 wjechało się do Zwiesel. Miasto przejechane zostało po północnej stronie rzeki, przekraczając ją na drugim moście od południa i wracając z powrotem ostatnim. Powtarzało się tym samym przebieg czerwonego szlaku rowerowego, biegnącego przez miasto. Przerwa nastąpiła na ostatnim przystanku, gdzie odpoczywało się kilkanaście minut.


11:20. Zwiesel. Widok ku NE

Dalsza trasa prowadziła nas w górę, jednak pozwalała jechać. Dzięki ścieżce, także obyło się bez problemów z ruchem ulicznym. W spokoju można było zająć się walką ze zmęczeniem, jaki jeszcze pozostał po noclegu. Około 12:30, tuż za Ludwigsthal przejechało się przez parking pod głównym ośrodkiem Nationalpark Bayerischer Wald. To samo miejsce odwiedzone zostało później w 2013 roku, w ramach wyjazdu studenckiego. Odtąd jechało się już ulicą.

Czechy

O 13:20, przejeżdżając przez Bayerisch Eisenstein, wkroczyło się do miejscowości Železná Ruda po czeskiej stronie granicy. W oczy rzucało się sporo różnych turystycznych obiektów. Ogólnie wszystko to, co znajdowało się przy prawie każdym przejściu granicznym. Od miasta pokonało się jeszcze około 5 kilometrów, nim (w dużej mierze pieszo) osiągnięta została kulminacja trasy, położonej na ponad 1030 m n.p.m. Teren był tu lesisty i wyludniony. Szybki zjazd i kolejne krótkie podejście do mniejszej kulminacji, a już o 15 rozpoczął się początek długotrwałego zjazdu. Początkowo lesisty krajobraz, szybko ustąpił w łąkom i pastwiskom. Teren stał się trochę bardziej płaski, lecz tylko do wsi Čachrov. Stamtąd prowadził drugi ostry zjazd, który zakończył się w Vrhaveč o 16:15, po około 20 kilometrach od kulminacji. Przerwę urządziło się na pierwszym lepszym przystanku po drodze.


15:58. Čachrov. Janovický úval. Widok ku NNW

Klatovská kotlina

O 17:20 przejeżdżało się przez Klatovy i jego brukowaną starówkę. Tuż za miastem przerwa na stacji benzynowej, gdzie spędziło się blisko godzinę. Kontakt z rodziną w kwestii powrotu, tak naprawdę odzywając się po raz pierwszy od naszego wyjazdu (pomijając SMS).


17:22. Rynek w Klatovy. Widok ku NNW

W dalszą trasę wyruszyło się o 18:20. Droga była płaska, krajobraz przyjemny dla oka. Z wolna zbliżał się wieczór. Po tych wszystkich dniach spędzonych na południu, wreszcie czuć było, jakby już się prawie było w Polsce.


19:52. Długa prosta do Přeštice. Widok ku NNE

O 20 przejeżdżało się przez Přeštice. Do miasteczka prowadziła długa prosta, zwieńczona męczącym, choć krótkim podjazdem, jeśli porównać go do pozostawionych za nami. Za centrum skręt na wschód. Oglądając zachód słońca i księżyc w pełni, przejechało się przez Střížov na niewielkim podjeździe.


20:02. Přeštice. Barokowy kościół pw. Nanebevzetí Panny Marie. Widok ku NNE

Był już chłodny wieczór, gdy mijało się Vodokrty, skąd trzeba było wejść dodatkowe 120 m w pionie. Pod koniec tego marszu, na skrzyżowaniu we wsi Háje, do uszu naszych dotarł niepokojący dźwięk, tak dobrze znany mi ze wsi. Było już bardzo ciemno, warkot ów dochodził od strony drogi, w którą zamierzało się udać. Przeczekało się na poboczu kilka minut, gdy pojawiły się światła reflektorów, a z tuż za nim korowód kilku pojazdów rolniczych, wraz z kombajnem i stalowymi wozami załadowanymi po brzegi. Kilometr za wsią można było rozłożyć się z namiotem na łące koło pola. Niesamowicie jasny księżyc umilał zaśnięcie, zakłócane jedynie przez odgłosy wyjących psów.


20:11. W centrum Přeštice i kościół pw. Nanebevzetí Panny Marie. Widok ku SWW
Rower:Zielony Dane wycieczki: 122.00 km (0.00 km teren), czas: 08:00 h, avg:15.25 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)