Gminobranie Pomorskie VIII - Przez Czaplinek
Piątek, 6 września 2013 | dodano: 19.09.2013Kategoria .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2013 Pomorze
W połowie pakowania bagażu do sakw doskwierał lekki lęk. Wydawało się, że ktoś zbliżał się dróżką, która prowadziła w moją stronę, lecz sama w sobie zmierzała między pola i lasy, bez konkretnych miejsc. Lepiej było nie ryzykować i czym prędzej się uwinąć się, a potem zamiast zmierzać naprzeciw owej osoby i wydostać się na asfalt, poniosło mnie polną drogą w dół.
W sumie zjechało się o ponad 10 metrów wysokości w dół, a dróżka była coraz słabiej widoczna. W cieniu wciąż zalegała rosa, więc buty mi trochę zmokły. Były to okolice jeziora Białynia, skąd trwało szukanie drogi powrotnej, innej niż dotychczasowa. Przemierzony został spory fragment lasu, spacer przez ściernisko i dojście do jakiejś ścieżynki. Tą na zachód (a powinno się na wschód), przemaszerowując wzdłuż skraju lasu, ale w połowie mnie to zniecierpliwiło, przechodząc przez pole jak najkrótszą drogą do dróżki, którą udało mi się wypatrzyć na południe od swojej pozycji. Jakby tego było mało, nie pojechało się nią, tylko wykorzystując trasę powstałą na polu dzięki wykorzystaniu maszyn rolniczych. W czasie tej wędrówki przy okazji znikło lekkie śniadanie. Na całej zabawie straciło się 1-1,5 godziny.

Miłocice NE. Pola nad jeziorami Szydło i Białynia. Widok ku NEE

Miłocice NE. Pola w pobliżu centrum miejscowości. Widok ku N
Wyjazd na krajówkę. O 10 udało się dotrzeć do Białego Boru, gdzie bardzo mocno chciało mi się zajrzeć do tamtejszych pozostałości budynków wojennych. Nic z tego nie wyszło - trasa sama się nie zrobi. Długo, lecz z przerwami jechało mi się do Bobolic. Praktycznie jeden długi las, sporo jak na te strony aut. Bliżej Bobolic widać było więcej krajobrazu, gdzie charakterystyczne były kępki krzaków i pojedyncze drzewa wśród pól/łąk.

Bały Bór. Tamka. Jezioro Białoborskie. Widok ku NNW

Porost W. Staw przy DK 25. W tle jezioro Chlewo. Widok ku NEE

DK 25. Dolina rzeki Chociel. Bobolice SE. Komin zrujnowanych zakładów włókienniczych. Widok ku NWW
Same Bobolice tylko mi mignęły, gdy znów udało się znaleźć na rozległych, tym razem prawie bezleśnych pustkowiach wiodących na południe. W Grzmiącej przypadkiem pomyliła mi się trasę. Przejazd za tory ulicy Kolejowej, ale tam udało się zdać sobie sprawę, że wiatr nie wije tak jak powinien. Zweryfikowanie podejrzenia z mapą i trzeba było cofnąć się do centrum miejscowości. Zamiast wracać tą samą drogą, nastąpił przejazd po betonowych płytach ulicy Spółdzielczej. Jakimś pocieszeniem mogło być, że rowerem jechał i męczył się tam ktoś jeszcze. Za miejscowością chwila odpoczynku przed zamkniętym wysypiskiem, a w pobliżu słychać było prace związane z wycinką drzew.

DW 171. Granica gmin Bobolice i Grzmiąca. Widok ku SWW
W Barwicach krótkie zakupy (w tym dwa lody). Za wsią Polne przerwa na łące, by trochę się rozprostować. O 16 już w Czaplinku. Na rynek wjazd stromą drogą zza kościoła. Przejazd przez rozległe rondo i miasteczko opuszczone zostało DW 177. Za Pławnem zaczął się las, przez który chciało mi się pojechać na skróty. Przez długi czas jechało się porządną szutrówką, jakiej często brakuje w lasach. W zasadzie trasą na skróty przejechałoby się bez problemu, ale w pewnym momencie dojeżdżało się do wspaniałej, wąskiej asfaltowej drogi, a przede mną jeszcze było do wyboru, by wjechać w drogę, która wyglądała na zarośniętą. Pojechało się tą łatwiejszą dróżką...

Barwice. DW 171. Plac Wolności w remoncie. Kościół pw. św. Stefana. Widok ku NEE

DW 171. Na horyzoncie las ponad wsią Lubostronie. Widok na Barwice ku NNW

Sikory. DW 171. Jezioro Sikory. Widok ku NNW

Sikory. DW 171. Kościół pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika. Widok ku SSE

Kołomąt S przed Czaplinkiem. DW 171. Jezioro Drawsko. Widok ku SW

Czaplinek S. DW 177 między ogródkami działkowymi i linią kolejową. Widok ku SE
W skrócie - przejechało się jeszcze 15, zamiast 6 kilometrów. Niedużo, ale i tak cios w psychikę znaczny, tym bardziej że jadąc główną trasą, ale bez skrótu, jechałoby się o kolejne 3 kilometry mniej. Przynajmniej udało się poznać bardzo przyjemną opcję jazdy w tamtejszych lasach. Jakoś dojechało się do Wierzchowa. Było późne popołudnie i coraz mniej czasu do zachodu. W lasie przed Złocieńcem czuć było lekki chłód, a do samego miasteczka droga wiodła niemal cały czas w dół. Przejazd przez nie bez zbędnych przerw i wnet znów przyszło mi zniknąć w lesie, wjeżdżając tam z ulicy Gronowskiej. Prowadziła przez niego asfaltowa dróżka, lecz raz z niej przyszło mi zjechać, ścinając gruntówką z wystającymi korzeniami. W Gronowie za lasem znajdowała się hodowla danieli, toteż dane mi było ujrzeć całkiem spore ich stadko. No i zapach, z grubsza przypominający okolice przesycone hodowlami koni. W samej wsi droga brukowana i umęczona. Z niejaką radością udało się dostać do Ostrowic, gdyż nie było pewności czy mi się to uda jeszcze tego dnia.

Wierzchowo. Kościół pw. św. Wojciecha. Widok ku NNW

Wjazd do Złocieńca od strony Wierzchowa. Widok ku N

UMiG Złocieniec. Po prawej kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Widok ku SW

Pola Gronowa SE. Widok ku NNW

Gronowo. Hodowla danieli. Widok ku S

Wieczorny przejazd przez bruk w Gronowie. Widok ku NWW

Wjazd do Ostrowic ze wsi Gronowo. Widok ku N
Dalej wojewódzką i zjazd we wsi Borne. Zjazd nad jezioro Kiełpińskie, gdzie trafiło się w ślepą uliczkę, prowadzącą do jakiegoś zakładu, jak mi się wydawało. Wycofanie do poprzedniego skrzyżowanie i padło na kolejną odnogę.gruntową drogą o zmiennej wysokości. Przejazd w pobliżu jeziora Niecino. Wyjazd na bardziej przejrzysty i wyżej położony teren, tam rozkładając się z namiotem. Był to chyba najprzyjemniejszy nocleg. Nim zaś przyszło położyć się spać, udało mi się jeszcze nasycić wieczorową porą i zapachami powietrza w okolicy.

Zachód słońca między wsią Borne i Przytoń. Widok ku W
Zaliczone gminy
- Biały Bór- Bobolice
- Grzmiąca
- Barwice
- Czaplinek
- Wierzchowo
- Złocieniec
- Ostrowice
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
155.08 km (12.00 km teren), czas: 09:26 h, avg:16.44 km/h,
prędkość maks: 49.61 km/hK o m e n t a r z e
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj