W 40 dni dookoła Bałtyku XXXII - Lahti
Piątek, 14 sierpnia 2009 | dodano: 28.03.2015Kategoria 2009 Skandynawia, .LSTR, .Samotnie
Zwinięcie nastąpiło tylko trochę wcześniej niż dnia poprzedniego. Po pięciu kilometrów zjazd na trasę biegnącą w pobliżu tej głównej. Wkrótce po tym przyszło mi się natknąć na niecodzienne zachowanie. Będąc jakieś 500 metrów od skrzyżowania, można było zobaczyć jak z lewej dojechał samochód. Kierowca czekał do momentu aż przejadę, a dopiero potem ruszył. Trasa była zaciszna i po raz pierwszy od dawna, solidnie zaopatrzona w tereny rolne. Tuż za Lusi pierwszy poważniejszy podjazd i równocześnie przejazd nad główną trasą. Gdy była okazja, rower trzymał się świetnych ścieżek rowerowych. Również z powodu wysokiej temperatury, po ostatnich chłodnych dniach, ponownie jechało się w krótkich, rozlatujących się spodenkach. Przejazd przez Heinola wraz z przedmieściami, a w pobliskim Vierumäki skręt na zachód. Był to błąd nawigacyjny, wskutek którego przejechało mi się w pobliżu tartaku do trasy 313, nią kilometr na zachód, po czym skręt w lewo w las. Nie chciało mi się, ot tak po prostu się cofnąć. Po dość ostrej jeździe złamała się kolejna szprycha. Dojechało się na powrót pod tartak i wróciło do właściwej trasy na południowy zachód. Półtorej godziny później ukazało się Lahti. Po pierwsze - do skoczni. Kilka zdjęć i wyjazd do centrum. Tam postawiono wielkiego, sztucznego mamuta, na którym falowało futro, a dzieciarnia podchodziła i go dotykała. Po chwili podszedł do mnie, mówiący po angielsku jegomość, który jak wielu innych na trasie, zainteresował się moją podróżą. Chwilę pogadaliśmy. Do swojego synka zwrócił się mówiąc - ”Do you know where is Poland? And what is a capitol?”

10:13. Po spakowaniu. Widok ku N

10:44. Trasa 140. Tuusjärvi. 61°18'59.2"N 26° 7'38.70"E. Widok ku SWW

11:48. Heinola. 61°11'49.80"N 26° 1'38.30"E. Widok ku SEE

12:48. Tartak w Vierumäki przy Urajärventie

14:18. Wjazd do Lahti trasą 140

15:02. Skocznia w Lahti. 60°58'58.90"N 25°38'10.90"E. Widok ku W

15:03. Lahti. Pomnik koło skoczni
Gdy mieliśmy się rozstać, poinformował mnie, że wkrótce będzie wraz z rodziną wybierał się na coś do jedzenia. Jako że i mnie zaczynał trawić głód i mi się o tym przypomniał, to jeszcze z mojej strony padło pytanie, czy skoro jakiś czas już tu mieszka, to może zna jakieś miejsce z tanim, a pożywnym jedzeniem. Przez chwilę również zaczął narzekać na dość wysokie ceny jedzenia w tym kraju (podobnie jak napotkany wcześniej szwajcar). Wspomniał, że ma znajomego, który pracował w jakiejś pizzerii i zaproponował mi, że jeśli ten będzie dziś pracował, to mam szansę na darmową pizzę. Głód przystał na tę propozycję i udało mi się napełnić żołądek, zawierając nowe, tymczasowe, jednorazowe znajomości. Pizza z cebulą, tuńczykiem, serem i oliwkami (o ile dobrze pamiętam). Ten ciepły posiłek, wesoła atmosfera i możliwość komunikacji z kimkolwiek, znacznie podniosły mnie na duchu. Dodały też sił, by efektywniej pokonać kolejne kilometry trasy.
Pierwotny plan zakładał, że kolejnym punktem trasy będzie Poorvo. Było to małym miasteczko z przystanią rybacką, kościołem i zabytkowym starym miastem wykonanym z drewna, które przyszło mi odwiedzić pół roku wcześniej. Wyjeżdżając z Lahti czuć było, że lepiej będzie nie jechać planowaną drogą. Po chwili wahania nastąpił skręt na Helsinki. Ujechało się spory kawałek. W Kaukalampi ukazało się skrzyżowanie, na którym dość odruchowo poniosło mnie w lewo. Z początku trasa biegła na wschód, z wolna skręcając na południe. Jechało się po uroczym terenie pełnym pagórków, wzniesień i załamań terenu. Pola przemieszane były z lasami i porozsiewanymi gdzieniegdzie zabudowaniami. Od Savijoki niosło mnie doliną rzeki Porvoonjoki. Jeśli pamięć mnie nie myli, mijało się jakąś ruinę chatki położoną blisko drogi.

17:14. Trasa 140. Piękne chmury na zachód ode mnie

18:43. Rämsä. 60°40'17.70"N 25°33'1.10". Widok ku SE

19:03. Trasa 1635. 60°37'53.6"N 25°34'59.50"E. Widok ku SE

19:22. Trasa 1635. Piękne wieczorne niebo
Przed zmrokiem udało mi się natknąć na kotły erozyjne. Ciekawe zjawisko geologiczne, w postaci ogromnych i głębokich skalnych dołów, wydrążonych w czasie obecności lodowca. Najgłębsza miała ok. 10 metrów, a kompleks ten był drugim co do wielkości, z trzech do tej pory poznanych na świecie - przynajmniej jak głosiły informacje na tablicy. Po obejrzeniu, sfotografowaniu, zachciało mi się trochę pobiegać wśród skał jak za dawnych czasów. Teren bardzo sprzyjał takiej formie aktywności, o ile nie było to w pobliżu dziury. Trzeba było w końcu wrócić do roweru, który pozostawiony przed lasem, zaprzątał mi jakąś część umysłu. Naszło mnie zmęczenie. Ujechało się jeszcze ~15 km, nocując 10 km przed Poorvo. Miejscem był las na niewielkim zboczu, który trochę utrudniał przyzwoity sen.

19:37. Ciekawa "rzeźba" z okolicznych głazów

19:42. Kotły erozyjne

19:44. Kocioł erozyjny

20:25. Kolejna jasna noc
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
144.00 km (0.00 km teren), czas: 10:00 h, avg:14.40 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hK o m e n t a r z e
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj