Do Rzymu i przez Alpy XXXVII - Wyżyna Berounki
Czwartek, 11 sierpnia 2011 | dodano: 29.06.2013Kategoria 2011 Włochy, .2 Osoby, .Z Kasią, ..Obec Czechy
Dzień 37
Plzneňská pahorkatina
Przebudzenie po siódmej. Do 8:20 zdążyło się zwinąć namiot, oświetlani i ogrzewani przez poranne słońce. Pogoda była wspaniała. Wyjechało się na drogę, po czym wpadło kilka zdjęć w kierunku Pilzna. Teraz czekał nas szybki zjazd. We wsi chwilę czasu zajęło nam określanie właściwego kierunku. Potem kolejny zjazd i w następnej wsi zdjęcie zamku/dworku Nebilovy. Później przejazd przez las, prawie do krajówki. Kilkadziesiąt metrów dalej zjazd z niej, kontynuując objeżdżanie Pilzna. Zjeżdżając w dół, po drodze już nie najlepszej jakości, można było pozwolić sobie na nieco większe prędkości.
8:19. Okolice noclegu miedzy Háje i Netunice. Švihovská vrchovina. W centrum w tle Pilzno. Widok ku N

8:19. Okolice noclegu miedzy Háje i Netunice. Pilzno. Widok ze zbocza wzgórza Hájsko (520 m n.p.m) ku N

8:36. Zamek Nebílovy z początku XVIII w. Widok ku S
W Šťáhlavach oczekiwanie przy przejeździe kolejowym, gdzie ustawiło się całkiem sporo aut. Potem trzeba było podjeżdżać lub podchodzić, przed słońcem ukrywając się wśród drzew. Ze wzgórza po raz ostatni widoczne było Pilzno. Czekał nas jeszcze jeden długi zjazd do Rokycan, gdzie urządziło się śniadanie na przystanku. Była 10:20. Po przerwie przejazd przez miasto, bez głębszych refleksji nad nim. Tuż za miastem dało się zauważyć pomnik, wskazujący na linię, bądź miejsce, spotkania się armia wschodu i zachodu pod koniec IIWŚ. Dalej jechało się na wschód, drogą biegnącą wzdłuż ekspresówki, co jakiś czas się z nią przeplatającą. Było nam stosunkowo gorąco. Wiatr wiał zza naszych pleców, a czas zdawał się upływać powoli. Niezmiernie mnie zdziwiło, gdy o 12 okazało się, że do Pragi zostało już tylko około 60 km. Całkowicie zmieniło to plan na ten dzień, w którym to Pragę miało się zwiedzać dopiero kolejnego ranka.
Brdská oblast
Niedługo potem zatrzymujemy się na przystanku, by odpocząć i uzupełnić zapas wody u ludzi z naprzeciwka. Po przerwie zjeżdżamy w dół, by znów wjechać na te samą wysokość, po czym okazuje się, że trasa którą się jechało, jest w pewnym stopniu nieprzejezdna. Trwał właśnie jakiś remont i przejazd pod ekspresówką był zajęty przez robotników. Trafiło się akurat na moment, gdy przewozili coś pod nimi, niesamowicie kombinując swoim pojazdem, by pomieścić się między różnymi przeszkodami. Gdy skończyli, przemknęło się wśród nich, by ruszyć dalej. Po niedługiej chwili, przejechało się przez niewielką osadę Żebrak, gdzie w oczy rzucał się (bardziej) kościół i (nieco mniej) zbór husycki. Zaraz za nią, wiaduktem wróciło się na południową stronę. Przestrzeń szeroko i daleko się otworzyła. Na północy widoczny był zamek na wzgórzu. Przed Zdicami ponowny powrót pod wiaduktem na północną cześć, ciągnąc się nią do Beroun. Droga do tego miasta była bardziej zróżnicowana - częste podjazdy i zjazd o dość znaczne wysokości - szczególnie przed Kraluv Dvor.
12:47. Cerhovice. Widok ku NNE

13:13. Wiadukt między Žebrák i Zdice. Widok ku NE

13:46. Levin. Widok na miasta Králův Dvůr i Beroun ku NE

13:48. Levin. Widok na miasta Králův Dvůr i Beroun. Widok ku NE
Praga
Pół godziny jazdy później, dotarło się do granicy Pragi. Była 16. Po 40 minutach, głównie wypełnionych przez jazdę w dół i omijanie dziur w jezdni, dojechało się nad Wełtawę. Drogi w centralnej części miasta w większości były brukowane i okropnie się po nich jechało.
17:02. Praga. Most Legií. Widok na most Karola ku NNE

17:29. Praga. Plaża w pobliżu muzeum Franza Kafki. W tle kopuła kościoła pw. Františka z Assisi. Widok ku SE

17:44. Praga. Most Karola. Wełtawa w Pradze. Widok ku S
Kurs ku północy na Małą Stranę. Przejazd koło ambasady polskiej i muzeum Franza Kafki. Pieszo przez Most Karola, wypełniony ludźmi, sprzedawcami jakichś badziewi lub rysowników/malarzy. Czasem zdarzył się muzyk. Co kilka metrów mijało się kolejne wielkie rzeźby. W połowie drogi dało się słyszeć:
- O! Jacyś podróżnicy. Ciekawe z jak daleka jadą...
- Z Polski. - rzucam nagle.
- Z Polski... Z POLSKI?!
Potem przez chwilę się z nimi pogadało, ogólnie streszczając wyprawę.
Po drugiej stronie mostu kurs na wielki plac, którym próbowało się przejść. Stało tam niestety dużo ludzi pod kościołem. Zdziwiło nas, co też oni tam robią. Chwilę potem, o osiemnastej, z góry dobiegł nas dźwięk trąbki i wysłuchany został utwór, który zebrał gromkie owacje. Gdy tylko się skończył, tłum od razu ruszył z miejsca. Trudno było się przemieszczać. W pewnym momencie trzeba było się zatrzymać, aby na kogoś nie najechać, ale ów jegomość był zbyt zajęty patrzeniem wszędzie, byle tylko nie koło siebie. Zawadził nogą o przednie koło, spojrzał się pogardliwie i niby strzepnął coś ze spodni, tak jakby on nie był winien swego czynu.

18:01. Zegar astronomiczny "pražský orloj" z 1410 r. na ścianie Ratusza Staromiejskiego. Widok ku N
Pokręciło się tam jeszcze 20 minut, aż dojechało się do mostu, którym przejechało się na drugą stronę. Próba opuszczenia miasta trwała do 19:40. W międzyczasie doszło do manewru zmiany pasa jezdni w niedozwolonym miejscu w okolicach ślimakowych wiaduktów, potem robiąc przerwę na jedzenie i ewentualne odjechanie policji, która mogła nas zauważyć (a również przejeżdżali i nawet chyba zatrzymali się w pobliżu). Nie było pewności, więc lepiej było nie ryzykować. Potem długo wchodziło się pod górkę. Kolejna część próby wyjazdu skończyła się pomyślnie, ale nie tak szybko. Poniosło nas w północno-wschodnią cześć miasta, mijało się podmiejskie osiedla i dotarło w rejon wiejski, ale nie tą drogą, którą planowało się wybyć. Kluczyło się do zapadnięcia zmroku. Tereny co prawda były miłe dla oka, ale już niezbyt widoczne. Dzień zakończył się po 21, rozstawiając namiot pod śliwą (czerwoną) około 500 metrów od drogi. Na 90% nie było nas widać od strony drogi, a 10% dopełniało maskujące ubarwienie namiotu. Nawiązało się ponowny kontakt z domem, tym razem ustalając plan powrotu.
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
130.00 km (0.00 km teren), czas: 08:00 h, avg:16.25 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hK o m e n t a r z e
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj