Podróże Weroniki - pamiętnik z początku XXI wieku

avatar Weronika
okolice Czerwińska

Szukaj

Znajomi na bikestats

wszyscy znajomi(37)

Moje rowery

Czarny 13059 km
Zielony 31509 km
Unibike 23955 km
Czerwony 17572 km
Agat
Delta 6035 km
Reksio
Veturilo 69 km
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum

Wpisy archiwalne w kategorii

...Miejscowości kujawsko-pomorskie

Dystans całkowity:1626.38 km (w terenie 65.00 km; 4.00%)
Czas w ruchu:87:45
Średnia prędkość:18.53 km/h
Maksymalna prędkość:50.51 km/h
Liczba aktywności:9
Średnio na aktywność:180.71 km i 9h 45m
Więcej statystyk

Z Torunia do Chełmna

Sobota, 25 kwietnia 2015 | dodano: 27.04.2015Kategoria .Wyprawy po Polsce, .Samotnie, .Pół nocne, >200, ..Gminy Polska, 2015 Ziemia Dobrzyńska, .Z rodziną, ...Miejscowości kujawsko-pomorskie

Toruń

Autem do Torunia. Po 12 start z parkingu przy początku Bulwaru Filadelfijskiego. Po przygotowaniu się do drogi, przejazd do ulicy Warszawskiej, która w tym miejscu przechodziła drobny remont. Skręt w Dobrzyńską i trzymając się rowerowej ścieżki, wyjazd najkrótszą i najprostszą trasą z Torunia.


11:38. Toruń. Bulwar Filadelfijski w pobliżu ul. Świętego Jakuba. W tle most im. Malinowskiego. Widok ku SEE


11:38.Toruń. Bulwar Filadelfijski w pobliżu ul. Świętego Jakuba. W tle Most Piłsudskiego. Widok ku SE


11:38.Toruń. Bulwar Filadelfijski w pobliżu ul. Świętego Jakuba. W tle Most Piłsudskiego. Widok ku SWW


11:38.Toruń. Bulwar Filadelfijski w pobliżu ul. Świętego Jakuba. Widok ku NW


11:39 Toruń. Warszawska. W tle kościół pw. Świętej Katarzyny. Widok ku NW


11:42. Toruń. Remont ul. Warszawskiej. Po lewej skręt w ul. Dobrzyńską. Po prawej w Wolę Zamkową. Za plecami Plac Świętej Katarzyny. Widok ku SEE


11:42.Toruń. Ul. Dobrzyńska. Widok z S części Placu Św. Katarzyny ku NNE.


11:42. Toruń. Remont Warszawskiej. Plac Świętej Katarzyny z kościołem pw. św. Katarzyny. Po prawej skręt w Dobrzyńską. Widok ku NWW


11:42. Toruń. Skrzyżowanie ul. Szumana po S stronie placu Świętej Katarzyny z ul. Wola Zamkowa (po prawej) i ul. Dobrzyńskiej (po lewej) oraz ul. Warszawską w centrum. Widok ku SE 


11:54. Toruń. Plac Witalisa Ugrechelidze. Widok ku NNW


11:54. Toruń. Plac Witalisa Ugrechelidze. Widok ku E 


11:54. Toruń. Plac Witalisa Ugrechelidze. Widok ku W


11:55. Toruń. Ul. Grudziądzka 126a. Tablica pamiątkowa. Inskrypcja: "W tym miejscu w latach 1940-1943 był niemiecki nazistowski obóz przesiedleńczy i pracy dla Polaków z Torunia i okolic zwany Szmalcówka miejsce martyrologii blisko 12 tys. osób zmarło ok. 1000 osób w tym ok. 400 dzieci i niemowląt pochowani są na pobliskim im. Ofiar II Wojny Światowej przy ul. Grodzkiej 141". W tle Urząd Miasta: Wydział Podatków i Windykacji, Geodezji I Kartografii, Architektury I Budownictwa (ul. Grudziądzka 126b). Widok ku E

Łysomice

Tuż za ostatnimi zabudowaniami przerwa na poboczu w rozległym piaszczysto-lesistym terenie przed granicą miasta. Wtedy dopiero udało mi się ogarnąć już na spokojnie. Gnał mnie wiatr. W Łysomicach kolejna przerwę, urządzona przed Urzędem Gminy. Przez pierwsze te kilometry był drobny problem z właściwym balansem, zabrana bowiem została małą sakwę, która przez spory odcinek trasy jechała otwarta z powodu wypełnionej objętości, mimo że zapięta. Problem z biegiem czasu sam się rozwiązał, organizm przyzwyczaił do takiego, a nie innego rozkładu wagi.


12:07. DK80. Toruń. Po prawej okolica cmentarza Komunalnego. Widok ku N


12:11. DK80. Granica Torunia i Łysomic. Widok ku N


12:18. DK80. Łysomice. Widok ku N


12:19. DK80. Łysomice. Widok ku N


12:20.Łysomice. Urząd Gminy przy Warszawskiej 8, w pobliżu głównego skrzyżowania w miejscowości. Widok ku N


12:20 Łysomice. Urząd Gminy przy Warszawskiej 8, w pobliżu głównego skrzyżowania w miejscowości. Widok ku N

Od Łysomic jazda w kierunku południowo-wschodnim. Wiatr delikatnie przeszkadzał ze swą siłą. Minęła mnie pierwsza grupka motocyklistów, których różne inne grupy, a może i te same, napotykane były do zachodu słońca. W Grębocinie omyłka nawigacyjna. Uwidziało mi się, że tam trzeba skręcić na Brodnicę. Spostrzec udało mi się przy drugim przystanku. Nie chciało mi się zawracać do właściwej trasy, wiec trzeba było cofnąć się do nieodległego skrętu w boczną drogę.


12:27. Między Łysomicami i Popowem Toruńskim. Widok ku SE


12:31. Papowo Toruńskie. W centrum kościół pw. świętego Mikołaja. Widok ku SE


12:40. A1. Wiadukt między Grębocinem i Jedwabnem. W centrum osiedle Przyłubie (zabudowa jednorodzinna) i Grębocin nad Strugą (zabudowa wielorodzinna - już w Toruniu). Po lewej widoczny komin Elektrociepłowni Toruń EC 2. Widok ku SWW


12:57. A1. Wiadukt między Grębocinem i Jedwabnem. W tle wiadukt ul. Łubickiej (fragment DW552). Widok ku SSW
 

12:57. A1. Wiadukt między Grębocinem i Jedwabnem. W tle wiadukt ul. Łubickiej (fragment DW552). Widok ku SSW


12:57. A1. Wiadukt między Grębocinem i Jedwabnem. W centrum osiedle Przyłubie (zabudowa jednorodzinna) i Grębocin nad Strugą (zabudowa wielorodzinna - już w Toruniu). Widoczny komin Elektrociepłowni Toruń EC 2. Widok ku SWW


12:57. A1. Wiadukt między Grębocinem i Jedwabnem. Po lewej Rogowo. W centrum wiadukt DK 15, a za nim Brzeźno. Po prawej Rogówko. Na horyzoncie las w dolinie Strugi Rychnowskiej. Widok ku NNE

Przejazd nad autostradą przez Przydatki. Uprzednio zagadał mnie kierowca auta o jakiś adres. Wiadomo jak bardzo można było mu pomóc, czyli wcale. Potem szutrową drogą dojazd do kolejnej na Jedwabno, jednak potem skręt na południe do właściwej trasy. Trzeba było przejechać przez Drwęcę, a najbliższy most był w Lubiczu. Przejazd przez tę miejscowość wykorzystując chodnik (za rzeka po stronie południowej), na asfalta wracając w Brzozówce. Na najbliższym porządnym skrzyżowaniu skręt w lewo.

Dolna Dolina Drwęcy


13:22. Lubicz Górny. DK 10. Po lewej zabudowania przy ul. Mostowej. Nieco po prawej wielorodzinna zabudowa przy ul. Tęczowej. W centrum, za drzewem częściowo widoczny komin nieczynnej cegielni. Po prawej niewielkie spiętrzenie na Drwęcy. Widok ku N


13:22. Lubicz Górny. DK 10. Niewielkie spiętrzenie na Drwęcy. Widok ku NNE

Okolice Ciechocina

Teren stopniowo się wznosił. Ulicą Ogrodową do Łążynka. Tam kilka zdjęć, a tuż po nich wielka chmura piasku, której już nie udało się sfotografować w najlepszym momencie. Z wiatrem dojazd do Ciechocina, skąd roztaczał się świetny widok i stromy zjazd do Elgiszewa przez most na Drwęcy. Dalsza droga z wolna się wznosiła, większość czasu prowadząc przez las.


13:53. DW 569. Łążynek. Lasy w dolinie Drwęcy. Na horyzoncie Wielka Łąka. Widok ku NNW


14:00. DW569. Grania gmin i powiatów między Łączynkiem a Małszycami. Widok ku NNE


14:08. DW569. Ciechocin. Na horyzoncie po lewej kościół pw. św. Małgorzaty. Widok ku N


14:08. DW569. Ciechocin. W centrum kościół pw. św. Małgorzaty. Widok ku N


14:09. Okolice centrum Ciechocina. W tle na horyzoncie budynek przemysłowy w okolicy ul. Dworcowej w Golubiu-Dobrzyniu. Widok ku NE


14:10. DW569. Ciechocin. Widok ku NNE


14:11. DW569. Ciechocin. Urząd Gminy. Widok ku SE



14:11. DW569. Ciechocin. Urząd Gminy. W centrum poczta. Widok ku SE


14:12. DW569. Ciechocin. Zjazd w dolinę Drwęcy. Po drugiej stronie rzeki zabudowa Elgiszewa. Widok ku N


14:13. DW569. Ciechocin. Zjazd w dolinę Drwęcy. Po drugiej stronie rzeki zabudowa Elgiszewa. Widok ku N


14:13. DW569. Ciechocin. Zjazd w dolinę Drwęcy. Po drugiej stronie rzeki zabudowa Elgiszewa. Widok ku N


14:23. DW569. Elgiszewo E. Jezioro Okonin. Widok ku NNW

Golub-Dobrzyń

Pod koniec Olszówki widać już było zamek w Golubiu-Dobrzyniu. Niebawem przejechało się u jego stóp, a potem przez miasto na wschodni brzeg rzeki. Na przystanku za lasem pierwsza dłuższa przerwa posiłkowa i zwiększenie ciśnienia w kole. Po przerwie podjazd za Sadykierzem, a tuż za nim skręt w lewo. Szybki przejazd przez Szafarnię, mijając Ośrodek Chopinowski.


14:37. DW569. Olszówka. Widok ku NEE


14:39. DW569. Olszówka. W tle Golub-Dobrzyń wraz z zamkiem. Widok ku NEE


14:39. Antoniewo. DW 569. Zamek w Golubiu-Dobrzyniu. Widok ku NE


14:44. Antoniewo. DW 569. Zbocza doliny Drwęcy. Widok ku N


14:44. Antoniewo. DW 569. Doliny Drwęcy. Widok ku E


14:46. DW 569. Dolina Drwęcy na pograniczu Antoniewa i Golubia-Dobrzynia.  Widok ku NE


14:47. DW 569 w Golubiu-Dobrzyniu. W tle zamek w Golubiu-Dobrzyniu. Widok ku NE


14:47. DW 569 w Golubiu-Dobrzyniu. W tle zamek w Golubiu-Dobrzyniu. Widok ku NE


14:47. DW 569 w Golubiu-Dobrzyniu. W tle zamek w Golubiu-Dobrzyniu. Widok ku NE


14:48. Golub-Dobrzyń. DW569. Ul. Toruńska. Po lewej zamek na wniesieniu ponad doliną Drwęcy.. Widok ku NE


14:48. Golub-Dobrzyń. DW569. Ul. Toruńska. Zamek na wniesieniu ponad doliną Drwęcy. Widok ku N


14:48. Golub-Dobrzyń. DW569. Ul. Toruńska. W tle zamek na wniesieniu ponad doliną Drwęcy. Widok ku N


14:48. Golub-Dobrzyń. DW569. Ul. Toruńska. Po prawej Rynek. Widok ku N


14:49. Golub-Dobrzyń. DW569. Ul. Toruńska. W tle zamek na wniesieniu ponad doliną Drwęcy. Widok ku NNW

Ośrodek Chopinowski w Szafarni


15:27. Szafarnia. Wjazd od strony DW534 Widok ku NW


15:28. Szafarnia. Wjazd od strony DW534. Widok ku N



15:29. Szafarnia. Ośrodek Chopinowski w centrum miejscowości. Widok ku NNW



15:29. Szafarnia. Ośrodek Chopinowski w centrum miejscowości. Widok ku NW


15:29.Szafarnia. Ośrodek Chopinowski w centrum miejscowości. Widok ku NW

Do Wąpielska


15:34.Płonne. Zjazd w dolinę cieku odwadniającego sąsiednie wsie. W centrum w tle kościół pw. św. Jakuba Apostoła. Widok ku NE


15:46. Widok ku NE


15:46


15:47. Widok ku E


15:52. Wąpielsk. Widok ku NE.


15:57. 16:04. UG Wąpielsk. Tablica informacyjna o geokeszach. Widok ku E


15:57. UG Wąpielsk. Widok ku SE


16:04. UG  Wąpielsk. Widok ku S

Do Osieka


16:07.Wrzeszewo. Widok ku NE

 16:09. Wrzeszewo. Po prawej Osiek. Widok ku NE


16:20. Wrzeszewo. Dolina Rypienicy. Po lewej Osiek. W centrum i po prawej Obórki. Na horyzoncie las na skraju wsi Kretki Małe. Widok ku E


16:25. Wrzeszewo. Po prawej  w tle Osiek. Widok ku NE



Osiek

Przez Kiełpiny dojazd do Osieka, uprzednio pokonując stromy zjazd i takiż sam podjazd w dolinie rzeki Rypienica. W międzyczasie zjazd na stare wyrobisko piachu. Od Osieka ścieranie się z bocznym wiatrem, miejscami silniejszym, gdy droga skręcała bardziej na południe. Późnym popołudniem przejazd przez Świedziebnię, skąd ponownie można było skorzystać z pomocy wiatru, aż do Górzna i w mniejszym stopniu do Bartniczki. Z samego Górzna roztaczał się świetny widok na Górznieńsko-Lidzbarski Park Krajobrazowy. Miejsce zdecydowanie warte, by odwiedzić je ponownie i dokładnie poznać.


Osiek. Zjazd w dolinę Rypienicy. Po prawej w tle kościół pw. św. Najświętszej Maryi Panny. Widok ku NEE


Osiek. Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny. Widok ku NEE


Między Rokietnicą i Świedziebnią. Widok ku SE


17:22. Świedziebnia. Kościół pw. św.  Bartłomieja. Widok ku E


17:22. Świedziebnia. Kościół pw. św. Bartłomieja. Widok ku E

Górzno


Południowy wjazd do Górzna (po prawej). Na horyzoncie drzewa wzdłuż drogi do Szczutowa. Widok ku NNW


17:53. Górzno. Ulica Freta. Kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego z XIX w. Widok ku NNE


17:58. Górzno. NW obszar Górznieńsko-Lidzbarskiego PK. Dolina Górznianki. Widok z ul. 3 Maja w pobliżu ul. Gajowej ku NNE


18:10. Zjazd z Górzna do Zaborowa. W tle po prawej okolice wsi Radoszki. Widok ku N


18:22. DW 544. UG Bartniczka. Widok ku N


18:22. DW 544. UG Bartniczka. Widok ku N


18:33. Grążawy. DW 544. Kościół pw. św. Marcina z XVIII w. Widok ku W

Zmrok zapadł w Brodnicy, podczas urządzonej tam dłuższej przerwy, poświęconej na pierwsze przygotowania do nocnej jazdy, w tym posiłek. Poprzedni odcinek lekko pagórkowaty, z długimi podjazdami. Do samego miasta zjazd prawie bez zużywania sił. Po przerwie dojazd do Parku Wolności i przejazd ulicą Kościelną na drugą stronę Drwęcy. Potem pod ruinami zamku krzyżackiego, z którego pozostała wieża i jakieś tam resztki murów. Wydeptaną ścieżką wyjazd z powrotem na ulicę Sienkiewicza i dojazd do krajówki. Chodnikiem po jej południowej stronie wjazd w ulicę Maczka. Ścieżką przy Piłsudskiego powrót na krajówkę, wjeżdżając na asfalt, gdy skończył się chodnik. Wyjazd z miasta w kierunku Wąbrzeźna.


19:27. Brodnica. Ruiny zamku Krzyżackiego nad Drwęcą


19:27. Brodnica. Aleja Mełnickiego nad Drwęcą, w pobliżu ruin zamku Krzyżackiego. Widok ku NWW

Początkowo jazda z lampką w ręku, gdyż mocowanie przestało ja trzymać. Lepiej było zjechać z krajówki w trasę wojewódzką na Grudziądz. Za lasem skręt w lewo i po trzech kilometrach przerwa w niewielkim zagajniku. Przebranie się w ciuchy na noc i wyjęcie czołówki, by ją przetestować. Przez 20 km najsłabszego światła było w porządku, ale później samochody prawdopodobnie już jej nie dostrzegały albo ignorowały.

Przez Zgniłobłoty dojazd do Dąbrówki, skąd na południe. W Nieżywięciu przerwa telefoniczno-nawigacyjna i dalsza jazda na południe. Za szkołą zaczęła się szutrówka z dużą ilością piasku. Dało radę przejechać bez zsiadania aż do trasy wojewódzkiej. Wkrótce potem przejazd przez Dębową Łąkę. Noc była przyjemnie łagodna. Powietrze było ciepłe i miękkie. Wiatr osłabł. Miejscami natrafiało się na krótkie chłodniejszego obszary, gdzie cieszyła mnie obecność bluzy i kurtki, ale na szczęście nie były zbyt częste. Jechało mi się bardzo swobodnie i spokojnie. Księżyc w pierwszej kwadrze zapewniał odpowiednie oświetlenie. Rzadko kiedy mijał mnie jakiś samochód. Raz widać było przebiegającego przez drogę tchórza lub innego przedstawiciela łasicowatych.


22:07. Dębowa Łąka

Wąbrzeźno

Przed torami w Wałyczu krótka przerwa i przerwany posiłek. Drogą szedł jakiś typek, którego lepiej było ominąć na rowerze. Ogólnie dużo osób kręcił się tej nocy po rożnych miejscowościach, choć na małych wsiach raczej wcale. W centrum Wąbrzeźna ostatni posiłek zabrany z domu, oraz ostatni do końca trasy. Była już północ i dotarła do mnie wiadomość, że wkrótce powrót. Nie warto było tracić czasu i trzeba było przejechać najdalej jak mogę. Według wstępnych szacunków można było dotrzeć bez problemu do Lisewa, ewentualnie do Stolna. Księżyc schował się za chmurami.


22:40.Z Wałycza do Wąbrzeźna. Widok ku W


22:56. Wąbrzeźno. NW część Placu JPII. W centrum kościół Matki Bożej Królowej Polski. Widok ku SWW

Ponowne zbieranie sił do jazdy. Szybka jazda. Przejazd przez Płużnicę, wiaduktem nad autostradą, przez Lisewo, rolnicze tereny okryte mrokiem, Krusin i Kamiarki, aż wyjechało się w Stolnie. Plan wykonany. Wjazd na krajówkę i potoczenie się do Chełmna. Trasa już od dawna przeważnie opadała, a stąd już wyjątkowa wyraźnie. Chwilę po przekroczeniu granic miasta dotarła informacje po wyjeździe.


22:34. Płużnica. Granica z wsią Czaple


00:01. Lisewo. Kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Widok ku N


00:02. UG Lisewo. Widok ku SW

Było jeszcze co najmniej pół godziny, więc zachciało mi się zjechać do ulicy Łunawskiej. Skręt na wschód i przejazd przez krótki las. Wjazd do wsi Klamry. Skręt w piaszczystą drogę między domami i wyjazd na drogę żużlową. Tą na zachód. Znów przejazd przez las i na rozstaju, pod dużym drzewem, można było wrócić na asfalt. Zamiast tego pognało mnie dalej na północ, ponownie przez las. Mijało się auto z zapalonymi światłami, które zatrzymało się na środku drogi. Za lasem kilka domów, o mało nie wjechało się na chyba pijanego człowieka i potem już drogą prawie czysto terenową.


01:16. Wjazd do wsi Klamry


01:55. Chełmno. Po prawej Kamionka, prostopadle DK 91, na wprost Nad Groblą. Widok ku NEE

Na asfalt powrót w pobliżu krajówki, po solidnym terenowym podjeździe. Zjazd na dół, podziwiając setki świateł rozsianych na drugim, wysokim brzegu, przypominających mi noce w górach. Dojazd do skrzyżowania przed mostem i skręt w lewo. Przerwa na terenowym, wąskim parkingu. Opróżniła się już prawie pusta butelka. Jeszcze tylko kilka minut minęło, nim ukazało się auto. Forma była taka, by mając odpowiednie zapasy, bez większych problemów przejechać jeszcze 50-100 km. W każdym razie, ten skromny wypad przy okazji, można uznać za pomyślny.

Zasoby żywności zużyte na trasie:

4,5 l wody
5 zwykłych i jedna słodka bułka
4 kotlety

Zaliczone gminy

- Łysomice
- Ciechocin
- Wąpielsk
- Świedziebnia
- Górzno
- Bartniczka
- Dębowa Łąka
- Wąbrzeźno (M)
- Płużnica
- Lisewo
- Stolno
- Chełmno (W)
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 206.00 km (9.00 km teren), czas: 11:26 h, avg:18.02 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Wyprawa Wielkopolsko - Lubuska I - Za Chodecz

Poniedziałek, 6 października 2014 | dodano: 30.10.2014Kategoria .Pół nocne, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2014 Wielkopolska, ...Miejscowości kujawsko-pomorskie, ...Miejscowości mazowieckie, ...Miejscowości łódzkie

Wyjazd za kwadrans 13. Pogoda słoneczna i dość ciepła. Pierwsze kilometry jak zwykle w wariancie zachodnim. Nowa trasa dopiero od Sannik - w pobliżu szkoły skręt na Stary Kamień. Jazda typowa dla tych okolic - równinne tereny, małe wsie, mały ruch, dużo pól, sporo drzew, wąskie drogi.


Sklep w Wychódźcu. Po lewej, w miejscu, gdzie stoi drewniana budka, przed wojną znajdował się sklep spożywczy prowadzony przez rodzinę żydowskiego pochodzenia. Widok ku SWW


Wyszogród. Most DK50 W centrum promenada, powstała w ostatnich latach. W centrum, na horyzoncie delikatnie zaznacza się Czerwińsk nad Wisłą i pasmo lasu na Woli. Widok ku NEE


DW583 za Sannikami W, w pobliżu cieku. Widok ku W

Z Adamowa skręt ku Budkom Suserskim, a kwadrans później przerwa, by przyodziać nocną warstwę ubrań. Był co prawda jeszcze wieczór, ale robiło się chłodnawo. W Trębkach, godzinę przed moim przejazdem zdarzył się tragiczny wypadek z udziałem TIRa i osobówki. Dużo gapiów, straż, policja.


Wypadek w Trębkach. Widok ku SSW

W Strzelcach posiłek i pełne ocieplenie. W międzyczasie nastała noc. Kurs dalej na zachód, przejazd nad autostradą. W Niedrzewiu rzut oka na ruiny dworku, lecz bez mitrężenia czasu. Około 20 przejazd przez Lubień Kujawski i dalej długą, prostą trasą na zachód. Pół godziny później przejazd przez Chodecz. Za miasteczkiem zjazd w dolinę Chodeczki. Zjazd dość spory, podobnie podjazd z drugiej strony. Noc była bardzo jasna i jeszcze ciepła. Spore odcinki przejeżdżało się bez światła przedniego. Nocleg wypadł między Mielinkiem i Pyszkowem. Namiotu nie było co rozbijać, Wystarczyło schować się w śpiworze pod płachtą.


Strzelce. Kościół pw. Świętej Trójcy. Widok ku NW


UM w Lubieniu Kujawskim W

Zaliczone gminy

- Strzelce
- Łanięta
- Lubień Kujawski

Miejscowości mazowieckie

- Aleksandrów
- Krubin
- Lwówek
- Lipińskie
- Kamień Słubice
- Nowy Kamień (-C)
- Stary Kamień (-C)
- Rybie
- Łuszczanów Pierwszy
- Gołas
- Adamów
- Suserz
- Stefanów Suserski
- Józefków
- Krzymów (-C)

Miejscowości łódzkie

-
-

Miejscowości kujawsko-pomorskie




Rower:Czerwony Dane wycieczki: 122.80 km (7.00 km teren), czas: 06:01 h, avg:20.41 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Pojezierze Pomorskie I - Za Gostynin

Wtorek, 1 lipca 2014 | dodano: 16.07.2014Kategoria .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2014 Pojezierze Pomorskie, ...Miejscowości kujawsko-pomorskie, ...Miejscowości mazowieckie

Wyjazd po około 14. Jak zwykle zebranie się przed wyjazdem trochę trwało. Początek nad Wisła, a później 62 do Wyszogrodu. Tam o mało nie staranował mnie jeden z Tirów, jadących w ciągu. Pierwszy co prawda wyprzedził normalnie, ale drugi wdepnął hamulec, aż smród uniósł się w powietrzu. Wydobył z auta bardzo zadowolony odgłos klaksonu w stylu osobnika niezmiernie uradowanego ze swego niecnego czynu. Udało mi się tylko zauważyć, że jechał na wołomińskich blachach.

Za Wisłą skręt na Iłów i Słubice. Tuż po chwili przeszedł pierwszy deszcz. Dość intensywny, więc krótki postój pod przydrożnym drzewem. Kolejny deszcz spędzony na przystanku, a trzeci, lekki opad w czasie dojazdu do Iłowa. Przez Słubice przejazd w pełnym deszczu, licząc na schronienie na przystanku, ale udało się go znaleźć dopiero w Studzieńcu, już po zakończeniu opadów.


DW 575. Pierwszy deszcz na trasie. W tle zabudowania Januszewa. Widok ku SWW


Droga między wsiami Wymyśle Polskie i Czermno. Na horyzoncie lasy (8 km) za Wisłą, porastające obszar między Wykowem i Budami Borowickimi. Widok ku NE

Zaraz po tym rozpogodziło się na kilka dni. Praktycznie całą pozostałą wyprawę towarzyszyło mi słońce i ciepłe/upalne dni. Dalej przez Gąbin. Przejazd mniejszą, nieznaną mi do tej pory drogą. Kurs na zachód. Jazda ścieżką, z początku asfaltową pod lasem i nieco z dala od drogi. Za rondem zmieniła się w kostkę, nieco zaniedbaną, przykrytą liśćmi. Za podjazdem skręt w las po lewej. Droga po kilku metrach się rozdwoiła bez żadnej informacji (przy skręcie z głównej stała informacyjna tablica, lecz dalej to nie łaska). Padło na lewą. przeczuwając że powinna być to właśnie ta.


DW 577 w kierunku Łącka. Ścieżka rowerowa za Gąbinem. Widok ku NW


Na skróty przez las do Korzenia. Widok ku NWW

Jak na drogę leśną, była w dość dobrym stanie, tylko miejscami trochę lokalnych utrudnień. Ogólnie rzecz biorąc, warto brać pod uwagę ów las, planując przejazdy w tych stronach. Za lasem wyjazd w pobliżu cmentarza. Przejazd przez rejon wsi Korzeń. Jazda była nieznacznie lepsza, niż do czasu wjazdu do lasu. Może to kwestia zmiany terenu, może nieco chłodniejszej pogody, a może wystarczająco już się mi się udało rozjeździć.


Korzeń Królewski. Interesująca mapa i trochę informacji

Przez Gostynin przejazd dość szybki i wyjeżdżając na DW 265. Większość czasu po prostu jechało się, bez specjalnego rozglądania, z dwiema przerwami i bez zapamiętanie tego miejsca. Ostatecznie udało się dotrzeć do Kowala. Tam podjazd pod pomnik Kazimierza Wielkiego, położony w parku w pobliżu kościoła. Z miasta na zachód, przejeżdżając przez światła na obwodnicy. Zbliżał się wieczór i pora rozejrzeć się za miejscem do spania, które odnalazło się za Nakanowem.


Przejazd przez Gostynin. Ulica Jana Pawła II przed skrzyżowaniem w Aleje Mikołajczyka i Popiełuszki. Widok ku N


DW 265. Zawada-Piaski. W tle las w Nowej Zawadzie. Widok ku SSW


DW265. Wjazd do Baruchowa. Widok ku NNW


Kowal. Park Miejski przy Dobrzyńskiej. Koniec dnia z Kazimierzem. Widok ku NEE

Zaliczone gminy

- Baruchowo
- Kowal (W+M)

Miejscowości mazowieckie

- Korzeń Królewski
- Korzeń Rządowy (-C)
- Antoninów
- Władysławów
- Kościuszków (-C)
- Bielawy
- Jaworek
- Gaśno (-C)
- Budy Kozickie
- Nagodów
- Rumunki
- Krzywie (-C)
- Dąbrówka
- Marianka
- Górki Drugie

Miejscowości kujawsko-pomorskie

-
-
-
-
-
-
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 113.20 km (11.00 km teren), czas: 06:36 h, avg:17.15 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Gminobranie Pomorskie I - Przez Brodnicę

Piątek, 30 sierpnia 2013 | dodano: 19.09.2013Kategoria >200, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2013 Pomorze, ...Miejscowości kujawsko-pomorskie, ...Miejscowości mazowieckie, ...Miejscowości warmińsko-mazurskie

Noc przed wyjazdem minęła na oglądaniu anime i grach. Po krótkim ociąganiu się i ostatnich poprawkach, o poranku kurs na północny-zachód. Sakwy z bagażem łącznie ważyły 20kg. Pierwsze kilometry jechało się poprzez dobrze mi znane wiejskie drogi. Tak się złożyło, że jedna z nich była wyrównywana. Ściągnięto też sporą warstwę piachu, ale wciąż za małą, by móc swobodnie jechać. Dalej najprostszą drogą - przez Kobylniki i Bulkowo do Góry. Tam wjazd na krajówkę o szerokim pasie serwisowym. Spokojnie, lecz w miarę szybko jechało się przed siebie, wspominając nocną wyprawę sprzed paru lat, którą z Adamem odbyliśmy w przeciwną stronę. Za Drobinem mijało się samochód dostawczy, który wpadł do rowu, a kierowca przenosił zawartość do innego samochodu. Ot taka ciekawostka na trasie.


Wyrównywanie szutru w Kolonii Wilkowuje. Widok ku SE


Stacja paliw w Bulkowie NW, przy której LSTR robił przerwę w 2008 r.. Widok ku NNW


Stacja paliw w pobliżu Góry przy DK 10. Miejsce nocnej przerwy w 2010 r. Widok ku W


DK 10 przed Drobinem. Widok ku NW


Drobny wypadek za Drobinem. Widok ku NW

W Szumaniu skręt na Zawidz Kościelny (ostatnia wizyta w 2007 roku). Stamtąd na północ do Bieżunia, za którym, walcząc z wiatrem, jazda świeżym asfaltem, pośród równinnych łąk i pól. We wsi Poniatowo skręt w drogę szutrowo-polną, omijając tym samym Żuromin. W Brudnicach przejazd przez małą zaporę na Wkrze. Po kilku kilometrach "powrót" z powrotem i wjazd na drogę wojewódzką przed Lubowidzem. Zaliczona przy okazji została ostatnią gminę mazowieckiego województwa w tej jego części. Został tylko wschód i południe.


DW 561 koło Zawidza Kościelnego. Chmara kowali bezskrzydłych


Zawidz Kościelny. Kościół pw. św. Marcina Biskupa z XIX w. i nowy, z PRL w tle. Widok ku NWW


Bieżuń. Muzeum Małego Miasta. Widok ku N

Między Lubowidzem i Lidzbarkiem zdecydowaną większość czasu jechało się przez las. Miejscami jedynie pojawiała się nieco bardziej otwarta przestrzeń. W Lidzbarku dłuższa analiza kierunku jazdy. Skręt na zachód. Kilka kilometrów dalej kolejny skręt - tym razem na północ, w drogę lokalną, a według mapy dość prostą. Obserwowanie nieba, które zachmurzyło się, jednak nic konkretnego z tego nie wynikło. We wsi Mroczno uzupełnienie zapasów jedzenia. Gdy część się spożywało na zewnątrz, jakiś facet próbował trochę ze mną pogadać i na koniec, odchodząc, wrzucił mi do sakwy (mimo oporu) 10zl. W Nowym Mieście Lubawskim nie minęło nawet 5 minut. Wjazd, dojazd do krajówki i dalej. Zjazd do centrum Kurzętnika, przejazd przez rynek i z mozołem pchanie się w górę, by wrócić do krajówki. W międzyczasie drobne próby, aby z siodełka obejrzeć ruiny zamku na wzgórzu, wznoszącym się ponad osadą.


Lidzbark. W centrum kościół pw. św. Wojciecha. Widok ku NNE


Wjazd do gminy Grodziczno między Słupem i Boleszynem. Widok ku NW


DK 15. Granica miasta i gminy. Widok ku S


Kurzętnik. Na wzgórzu ruiny zamku krzyżackiego. Widok ku SW

Do Brodnicy kurs DK 15. Droga poprzecinana była licznymi i głębokimi dolinami, gdzie rower rozpędzał się błyskawicznie do 45-50km/h. Podjazdy niestety zajmowały nieco więcej czasu. Zdecydowanie nie było formy. W Brodnicy o zmroku. Sporo czasu spędzone przygotowując się do wieczornej jazdy i odpoczywając (na stojąco). Z miasta wyjazd już po zachodzie słońca i skręt w drogę na Jabłonowo Pomorskie. Widząc, w jakim jestem stanie, porzucone zostały plany o jeździe całodobowej. Chciało mi się jedynie osiągnąć 200km. Jazda trwała dość długo, rozglądając się za dogodnym noclegiem. Fartem, udało się ją znaleźć je za Mileszewami. Znów fartem - jednak udało się przekroczyć 200km, tak rzadkie tego roku.

Zaliczone gminy

- Lubowidz
- Lidzbark
- Grodziczno
- Nowe Miasto Lubawskie (W+M)
- Kurzętnik
- Brzozie
- Bobrowo
- Jabłonowo Pomorskie

Miejscowości mazowieckie

- Adamowo
- Stanisławowo
- Dąbrówki
- Strzeszewo
- Swojęcin
- Poniatowo
- Brudnice
- Bądzyn
- Lubowidz
- Zieluń

Miejscowości warmińsko-mazurskie




Miejscowości kujawsko-pomorskie



-
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 201.38 km (4.00 km teren), czas: 11:42 h, avg:17.21 km/h, prędkość maks: 50.51 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

BBTOUR II - Etap równinny

Niedziela, 26 sierpnia 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria >300, .Maratony, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2012 Maraton BB, ...Miejscowości kujawsko-pomorskie, ...Miejscowości mazowieckie

Przebudzenie około 2 w nocy. Sama drzemka nie trwałą nawet tyle czasu, bo trochę trwało, nim skończyły się próby naprawy i mocowania lampki. Odtąd w nocy jechało się trzymając ją w ręce opartej na kierownicy. Chwilę się rozgrzewało, jeszcze coś przekąsiło, popiło i wsiadło na rower, powoli przebierając nogami, dopóki nie ogrzało się i wpadło w rytm. Było chłodnawo. Mgła gęstniała i bardziej posuwała się na wschód. Około 2:30 jechało się przez Nakło nad Notecią. Za Strzelewem szczególnie mglisty i zimny zjazd z dwoma znacznymi zakrętami. Prawie godzinę zeszło mi, by dotrzeć do 4 PK w Kruszynie. Był to Motel Złota Karczma "Chata Skrzata" przy krajówce, pod numerem 33. W środku zalegało kilkunastu jeśli nie kilkudziesięciu zawodników. Trochę trwało, nim o 3:23 znalazło się osobę z pieczątką i można było jechać dalej. Swoje już się "odespało".

Przed Bydgoszczą skręt na obwodnicę i pojechało się ścieżkami, gdy tylko się pojawiały. W Białych Błotach wyjazd na DK5, gdzie udało się spostrzec błąd i wrócić się na właściwy kurs. Na skrzyżowaniu z DK 25, choć trzeba było wzdłuż niej jechać, to problemu z nawigacją już nie było, ale 2-3 innym zawodników taka pomyłka zawiodła na Złotniki Kujawski i nadkładali drogi do Torunia. Gdy kończyła się jazda obwodnicą schowaną wśród lasów, powoli zbliżał się poranek. W porannej szarówce przebrnęło się przez Andersa w Toruniu i zatrzymało się dopiero tuż za miastem, w karczmie "Zwierzyniec". Ta mieścił się 5 PK, położony na 381 km trasy BBTour. Podbiło się pieczątkę o 7:50 i spędziło tam prawie godzinę na regenerację sił i posiłek. Niepotrzebnie wzięło się ze sobą trochę za dużo jedzenia na zapas, ale było to podyktowane niepewnością, czy nie powtórzy się sytuacja jak w Pile. Gdyby nie przerwa na burzę i ta w Toruniu, wpadłaby mi kolejna 400tka w ciągu 24h, a tak zabrakło raptem ~15km

Cały dzień był pogodny. Do Włocławka dojazd o 11:04. Był to dojazd problematyczny. 20 km odcinek wzdłuż budowanej autostrady A1 niezmiernie mi się dłużył, a pierwsze kilometry po mieście były po masakrycznej nawierzchni. Na szczęście Pk 6 przy placu Solidarności, był obecny, aktywny, i wrzał humorem. Było tam kilku tych, którzy minęli mnie, gdy odpoczywało się w Toruniu. Zjadło się coś ciepłego i po krótkim postoju pojechało się ulicą Wyszyńskiego i Płocką dalej na wschód. Nie przytoczę, jak wiele było obecnej mojej uwagi w czasie jazdy wzdłuż Wisły. Trasę znało się z podróży autem, ale teraz, po raz pierwszy rowerem, nie było zbyt wielu punktów, gdzie można było uchwycić coś wzrokiem. Dopiero Nowy Duninów zwrócił moją uwagę, a wkrótce skręt w Soczewce na SE. Dość powiedzieć, że wyminął mnie ksiądz na poziomce, podczas przerwy by m.in poprawić swoje kolano, klęcząc na poboczu, a on zatrzymał się, pytając o mój stan itp. Chwilę pogadaliśmy, z moich ust padły moje szacowanie dotyczące czasu przejazdu, średnich i godzin zamknięcia punktów. Nie było ochoty przechodzić drugiej Piły. Gdy pojechał, zrobiło się jeszcze krótki, szybki spacer po lesie, po czym pozostało dalsze męczenie trasą nadwiślańską .

Dzięki skrętowi z Soczewki do Sędenia Małego, można było dociągnąć trasę do miejsca w lesie, gdzie zawróciliśmy w czasie podróży do Gostynina w 2008r. Były to już w moje rejony, więc odczuło się pewną ulgę. Do Łącka przejazd ścieżkami. Podobnie do samego Gąbina. Równolegle do mnie przemieszczała się zwarta grupka, którą minęło się na noclegu przed Bydgoszczą i we Włocławku. Pierwsi dojechali do Gąbina, lecz w PK 7 na stacji odpoczywaliśmy już wspólnie. Było to o 14:50. Ruszyliśmy w podobnym czasie, choć odpoczywanie moje trwało krócej. Nie minęło wiele czasu, gdy za miasteczkiem odskoczyli w przód. Jadąc do Żyrardowa przez Sochaczew, wyłączyła mi się uwaga. Średnia prędkość zjechała do 17km/h, a chwilowa nie była wiele lepsza. PK 8 na stacji, przy wjeździe do miasta, odwiedziło się o 19:08.

W Mszczonowie pojechałam chyba nie tak jak trzeba. Warszawską cofniecie się do centrum, skręt we Wschodnią i kontynuowanie zwyczajnie. Na wyjeździe z miasta przygotowanie się do nocy, bo ta złapała mnie w czasie jazdy przez ową miejscowość. Z trudem przejechało się krajówką do Grójca. Aut było więcej niż do tej pory, ale to już wiedziało się, jak tu jest. W Grójcu jakby odzyskał świadomość. Trochę wróciło sił, ale kolana dawały znać. Zgodnie z mapą przejechało się przez centrum do Kępiny. Nie było pewności, gdzie znajdował się przejazd pod DK 7, ale szczęśliwie trafiło się bez straty czasu, choć sam podjazd w Grójcu mnie wymordował. W jednej z kolejnych wsi pogonił mnie pies wielkości owczarka niemieckiego, jeśli nie on sam. Niezmiernie mnie uradowało, że postanowił mi dopingować w trakcie nieznacznego podjazdu, gdy równocześnie zjechało mi ciśnienie w przednim kole. Ujechało się na bezpieczny dystans, by zabrać się za zmianę dętki. Z powodu mojego zmęczenia i niedawnej akcji trochę to potrwało. Skończyło się około północy.

Znów na kołach, wnet zjazdem dojechało się do Przybyszewa i skręciło w lewo. Łagodny podjazd i kwadrans do Falęcic. Raz jeszcze przejechałam przez Białobrzegi, lecz tym razem przyszło poruszać się drogami równoległymi do DK 7. Skręt do wsi Sucha i krótki postój. Od Kamienia jechało dość żwawo, co chwila zastanawiając się nad kierunkiem jazdy, lecz jadąc wciąż przed siebie, jak nakazywała intuicja. Zawiodła mnie w Jedlińsku, gdy nie dostrzegło się drogi wzdłuż DK7, którą można było kontynuować jazdę. Wpierw musiało się przejechać 400 metrów po krajówce, a potem wjechało na 100 m w głąb ulicy Targowej. Nie było widać, że można bezproblemowo jechać po DK 7, gdyż ne było alternatywy ani zakazu. Spędziło się tam dobre 20-30 minut na komunikacji telefonicznej i gonitwie myśli (po ~45 godzinach od porządnego snu). W końcu z trudem ruszyło jedyną drogą wśród rozlewisk i ujrzało się tabliczkę z nazwą "Wsoła". Odtąd wypatrywanie hotelu z 9 PK, ale jego ani widu, ani słychu. Potem się okazało - był prawie ostatnim budynkiem w tej miejscowości.

Była 3:45. Weszłam do środka. leżało tam całkiem sporo osób, odpoczywających w rożnych miejscach. Ze znanych sobie rozpoznałam jeszcze aktywnego Y.. Podbiłam książeczkę i napiłam się trochę ciepłego picia, jakie było w środku do dyspozycji. Przesiedziałaem z godzinę nim się dogrzało i ruszyło dalej. Powoli zbierało się na świtanie. Ledwie wjechało do Radomia. Ścięło mnie fizycznie i psychicznie. Znalazło się jakiś przystanek, do którego z ledwością dojechałam. Usiadło się i momentalnie zasnąło.

Zaliczone gminy

- Sicienko
- Nowa Wieś Wielka
- Solec Kujawski
- Wielka Nieszawka
- Aleksandrów Kujawski (W)
- Raciążek
- Waganiec
- Lubanie

Miejscowości mazowieckie

- Nowa Wieś
- Karolewo
- Nowy Duninów
- Stary Duninów
- Wola Brwileńska
- Brwilno Dolne
- Soczewka (+C 2008.05.23)
- Topólno
- Konstantynów
- Czyżew
- Szkarada Sewerynów (+C 2012.07.09)
- Brzezia
- Lasek Romanów
- Kaptury
- Karłowo
- Brzozów Nowy
- Giżyczki (+C 2008.06.30)
- Sarnów (+C 2008.06.20)
- Badowo Dańki
- Badowo Mściska
- Zbiroża
- Lutkówka Druga 
- Pniewy
- Jeziora
- Witalówka
- Jurki
- Przęsławice
- Bikówek
- Worów (+C 2008.10.24)
- Piekiełko
- Lewiczyn
- Romanów
- Lisew
- Strupiechów (-C)
Rower:Zielony Dane wycieczki: 342.00 km (0.00 km teren), czas: 16:00 h, avg:21.38 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Nad morze I - Wyjazd z Mazowsza

Niedziela, 29 kwietnia 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria .2 Osoby, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, .Z Kasią, 2012 Pomorze Nadwiślańskie, ...Miejscowości kujawsko-pomorskie, ...Miejscowości mazowieckie

Nastała piękna, słoneczna i ciepła majówka. Zachciało nam się ruszyć nad morze. Pakowanie zajęło bardzo długo czasu z powodu problemów z sakwami. Ostatecznie Kasia pojechała z jedną małą i jedną dużą sakwą. Start o 11. Po godzinnej jeździe trasą nadwiślańską, nastała półgodzinna przerwa w Czerwińsku. Termometr na murze muzeum etnograficznego zbliżał się do 28°C.


Droga z Wilkówca do Zdziarki w dolinie. Widok ku W


Droga z Wilkówca do Zdziarki w dolinie. Widok ku W


Nadrzeczna droga Zdziarki. Widok ku SWW


Przerwa pod klasztorem w Czerwińsku

Po przerwie jazda krajówką, w Wyszogrodzie zjeżdżając w ulicę Gałczyńskiego i Mickiewicza. Jadąc slalomem po dworcu autobusowym, podjechało się do biedronki, gdzie nastała przerwa na zakupy w dalszą drogę. Z krajówki ponowny zjazd, tym razem do Drwał, skąd nad Wisłą przejeżdżało się przez Rakowo. O 14:40 przerwa na przystanku pod drewnianym kościołem, przy okazji objeżdżajac go. W Kępie Polskiej mijało się tamtejszy kościół, wnet wjeżdżając na wał. Ujechało się kilkaset metrów, zjazd na groblę, która doprowadziła nas z powrotem do szosy. Asfalt prędko się skończył, a zaczęła piaszczysta droga pod lasem i w nim samym. Przez najtrudniejszy etap trzeba było iść z buta.


DK 62. Zjazd do granicy gmin. Widok ku SWW


Ruina domu nr 49 w Drwałach. Widok ku NNW


Podgórze. Widok ku NEE


Zakrzewo Kościelne. Kościół pw. św. Piotra i Pawła. Widok ku SE

Generalnie jechało się drogą blisko południowej krawędzi lasu, omijając Białobrzegi. Ulicą Pałacową wjazd do Nowego Miszewa około 16. Potem zjazd do Słupna i kontynuacja ulicą Pocztową. Skręt w Wawrzyńca Sikory. Po 17 Borowiczki-Pieńki. 10 minut później wjazd do Płocka przy starej cukrowni. Krótka przerwa, gdyż zdarzyło mi się tam przejeżdżać po raz pierwszy rowerem. Dalej jechało się tą samą drogą co w 2007r. Wtedy poniosło mnie główną pod górkę, a ty razem skręcało się w Norbertańską. Uprzednio minęło się dwustumetrowy odcinek, który obsunął się rok temu, o którym wspominał Księgowy w czasie jednej z wizyt u niego.


Przejazd nad Mołtawą w Kępie Polskiej. Widok ku NW


Kępa Polska. Widok ku SSE


Między Kępą Polską i Białobrzegami. Widok ku NNW


Między Kępą Polską i Białobrzegami. Widok ku NEE


Między Kępą Polską i Białobrzegami


Miszewo Murowane. Kościół pw. św. Wszystkich Świętych. Widok ku NEE


Słupno. Zniszczały most dawnej DK 62 nad Słupianką. Widok ku SSE


Dawna Cukrownia Borowiczki. Widok ku SWW


Ruina przy Korczaka. Widok ku S


Przerwa na Grabówce. Widok ku SEE


Miejsce osunięcia się ziemi, która uszkodziła fragment Grabówki kilka lat temu. Widok ku NWW


Widok z Norbertańskiej ku SW

Norbertańska wzdłuż Wisły była jeszcze w miarę łatwa, lecz nagle skręcała w prawo i wznosiła się ostro pod górkę. Przejazd ulicą wzdłuż północnej krawędzi ZOO. Przemknęło się ulicami Kościuszki, Teatralną, Kazimierza Wielkiego, zjazd w dół, podjazd Szpitalną. Wjazd na DW 562. O 19:00 przejazd przez pamiętne Murzynowo. Pół godziny później przerwa w Rokicicach, gdzie znajdował się słynny kościół z dziurami w ścianie. Jechało się jeszcze z godzinę. Zupełnie ominięty został Dobrzyń nad Wisłą. Nocleg wypadł w zagajniku w Chalinie, gdzie udało się rozbić jeszcze wieczorem.


Rynek w Płocku. Widok ku SEE


Kaplica na cmentarzu prawosławnym w pobliżu ZOO. Widok ku NNE


Szpitalna. Most nad Brzeźnicą. Widok ku SSE


Wzgórza Tumskie widziane ze Szpitalnej ku SEE


DW 555. Ujście Skrwy. Widok ku NE


Rokicie. Kościół pw. św. Małgorzaty. Widok ku N


Rokicie. Kościół pw. św. Małgorzaty. Widok ku SEE


Rokicie. DW 562. Widok ku NW

Zaliczone gminy

- Dobrzyń nad Wisłą

Miejscowości mazowieckie

- Liszyno (+C 2007.04.01)
- Borowiczki-Pieńki
- Uniejewo
- Rokicie
- Myśliborzyce
- Więcławice
- Główina

Miejscowości kujawsko-pomorskie

- Kamienica
- Michałkowo
- Chalin
Rower:Zielony Dane wycieczki: 100.00 km (15.00 km teren), czas: 07:00 h, avg:14.29 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Atak na Wielkopolskę I - Pod Toruń

Niedziela, 4 września 2011 | dodano: 29.06.2013Kategoria .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2011 Wielkopolska E, ...Miejscowości mazowieckie, ...Miejscowości kujawsko-pomorskie

Z domu wyjazd około 12:50. Przedtem długo trwało dopinanie różnych rzeczy na ostatni guzik. Podróż ustalona została jakiś czas temu, jako wycieczka po odbiór licznika ze sklepu z Bydgoszczy i lampki z Poznania. Łatwiej było mi wyjechać, gdy był jakiś konkretny, namacalny cel. Dzień był pięknie słoneczny i gorący. Gdy można było, zazwyczaj jechało się ścieżkami.

Początkowa trasa wiodła nad Wisła, a ze Zdziarki na DK62. Za Wyszogrodem skręt do Podgórza-Parcele, a stamtąd gruntowym zjazdem i podjazdem koło ruiny do wsi Kupise. Podjazd był ciężki, ale dawało się radę. Powrót na DK62, przejazd jej fragment, by skręcić w Nowym Ręczynie do Ręczyna. Stamtąd przez Niesłuchowo do Nowego Miszewa i zjazd w Słupnie. W Płocku przejazd przez główną ulicę Podolszyc, gdzie naszło odczucie skołowania, gdyż nie wiadomo mi było, że zatacza ona pętle, przez co znów wracało się na krajówkę. Mickiewicza do Łukasiewicza, koło stadionu i rafinerii do Nowej Białej. W Mańkowie wyjazd na DW 559 o 16:30.


Droga z DW 565 do Wilkówca. Widok ku SSW


Zdziarka. Droga między częścią E i W na wysoczyźnie. Widok ku NWW


DK 62. Zdziarka. Widok ku NW


Podgórze-Parcele. Komin ruin gorzelni. Widok ku NW


Chylin E. Widok ku NW


Słupno. Zjazd do DK 62. Widok ku NWW


Płock. DK 62 przy Harcerskiej. Kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Widok ku SWW


Płock. Orlen Arena. Widok ku NNE

Dalsza podróż, to nic innego niż parcie po wojewódzkiej, a od Lipna - krajowej trasie do Torunia. Warto wspomnieć jedynie o przejeździe przez Lipno ulicą Szkolną i 22 Stycznia, czy o przerwie w Kikole, gdzie jedząc i stojąc, oglądało się pobliskie jezioro. Nocleg przy Dobrzejewicach, położywszy się w śpiworze, na polu przy drodze, w ukryciu za lichymi krzaczkami. Nie było sensu brać stelaża do namiotu, gdyż jechało się na lekko.


Sikórz. DW 559. Po lewej kościół pw. Trójcy Przenajświętszej. Widok ku NW


Kamień Kotowy. DW 559. Widok ku NW


Granica między Rumunkami. DW 559. Widok ku NW


Lipno. DK 10. Widok ku NW

Zaliczone gminy

- Tłuchowo
- Wielgie
- Kikół
- Czernikowo
- Obrowo

Miejscowości mazowieckie

- Niesłuchowo (+C 2005.05?)
- Miszewo Murowane Stare
- Miszewo Murowane Nowe (+C 2005.05?)
- Borowice (+C 2005.05?)
- Nowa Biała
- Parzeń II
- Parzeń I
- Brudzeń Duży
- Bądkowo Kościelne
- Bądkowo Jeziorne
- Cegielnia
- Turza Wielka
Rower:Zielony Dane wycieczki: 152.00 km (11.00 km teren), czas: 08:00 h, avg:19.00 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Do Trójmiasta i z powrotem I - Do Rypina

Wtorek, 10 maja 2011 | dodano: 29.06.2013Kategoria .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2011 Powiśle Gdańskie, ...Miejscowości kujawsko-pomorskie, ...Miejscowości mazowieckie

Pomysł zrodził się nieco nagle. W sumie prawie 700km, z czego 212 dnia drugiego i 193 trzeciego. Gdańsk osiągnięty został po 28,5 godziny podróży z czego jazdy około 20 h. Pogoda każdego dnia była inna w odczuciu => Ciepła-Gorąca-Parna-Chłodna.

Start we wtorek o 13. Długo trwało zbieranie się przed wyjazdem. Na początek podjazd DK565, ale po dojechaniu do zagajnika trzeba było wrócić. Po przerwie obrany został inny kierunek - nad Wisłą do Czerwińska. Stamtąd przejazd przez Kobylniki, za którymi stała długa kolejka samochodów ciężarowych, zapewne oczekujących w kolejce do wyrobiska. Na rowerze zgrabnie wszystkie się je ominęło, jadąc do Bulkowa. Za nim skręt w prawo, mijając stację benzynową, na której wraz z LSTR zaopatrywaliśmy się w 2008r. Droga przechodziła jakąś modernizację.


Kobylniki. Niespodziewany korek ciężarówek na trasie do Bulkowa. Widok ku NWW


Bulkowo. Stacja przy trasie do Góry. Widok ku NW


Bulkowo. Droga do Góry. Widok ku NW

Zamiast skierować się do Góry i wyjechać na krajówkę, nastąpił skręt w Nadółkach na zachód. Dość szybko udało się dotrzeć do Staroźreb. Nie było mnie tam od 2007, więc chciało mi się trochę lepiej im przyjrzeć, choć nadal przelotnie. Przejechało się większość Szkolnej z odbiciem w Sienkiewicza, Krótką i Kościuszki. Wyjazd w kierunku zachodnim po trasie z 2007, z której nastąpił zjazd w polną drogę przed cmentarzem w Zagrobie. Przejazd przez Bielsk do Sierpca. Jazda tam znużyła mnie, nawet jeśli były to nowe dla mnie tereny. Okolica porażała płaskością i szutrowymi gdzieniegdzie odcinkami. Na moment tylko, uwagę moją przykuły wyrobiska żwiru w Zbójnie.


Słomkowo. Wyrobisko przy drodze między Bulkowem i Górą. Widok ku NE


Staroźreby. Widok ku N


Bielsk. Po lewej kościół pw. św. Jana Chrzciciela. Widok ku W


Bielsk. Kościół pw. św. Jana Chrzciciela. Widok ku SSW


UG Bielsk. Widok ku SW


Bonisław. DW 560. Widok ku NNW


Zbójno. "Przechodniu, przystań na chwilę w tym miejscu 10.VII.1910 r. organizacja bojowa PPS. FR. REW. pod dowództwem Franciszka Gibalskiego stawiła zacięty opór wojskom carskim Cześć ich pamięci". Widok ku NEE


Zbójno N. DW 560. Wyrobisko przy granicy gmin. Widok ku S


Zbójno N. DW 560. Wyrobisko przy granicy gmin. Widok ku N

Była 18. W Sierpcu skręt w Narutowicz i Konstytucji 3 Maja. Nim zjechało się do końca, przerwa przy schodach do ul. B.Prusa, gdzie widać było "jak bardzo" w dolinie położona jest starówka miasta. Wolny dojazd do DK10 i ponowne przystanięcie, tym razem przed cmentarzem. Tam znów dobry widok na dolinę i jeszcze wyraźniej widoczną sytuację geomorfologiczną. Co prawda, w tym miejscu przyszło mi jechać również w 2010, ale było to w nocy i tylko zaintrygowało mnie wtedy rozmieszczenie świateł w odległych oknach lub na lampach, dając pierwszy sygnał do dalszych obserwacji.


Sierpc. W centrum w tle kościół pw. św. Wita, Modesta i Krescencji. Widok ku E

Skręt w DW 560, jadać nią do końca dnia. Podróż mijała odtąd przyjemniej, bo jechało się w nieznane. Droga była niezbyt uczęszczana, a nawierzchnia bez większych mankamentów. Początkowo było nadal płasko, ale pojawiały się niewielkie zmarszczki terenu, na których wzmagała się moja aktywność, doładowana również dzięki wieczorowej, przyjemnie chłodnej porze. Do poprawy tempa i przyjemności z jazdy przyczyniła się też przerwa za Szczutowem, która mijała na miejscu postojowym postawionym na granicy województw. Raptem 150m od szosy znajdowało się jezioro Urszulewskie. Przerwa o 19, połączona z kolacją, potrwała nieco ponad kwadrans, ale pozwoliła odpocząć i nogom, i psychice.


DW 560 przed mostem na Skrwie w Rachocinie. Widok ku NNW


Zjazd wzdłuż granicy województw z DW 560 nad Jezioro Urszulewskie. Widok ku NE


Jezioro Urszulewskie. Widok ku NNE


DW 560. Granica województw. Widok ku NWW

Do Rypina wjazd o 20. Zbliżał się wieczór. Nie zjeżdżało się z wojewódzkiej, choć za miastem czaił się długi podjazd, który wycisnął ostatnie przeznaczone na ten dzień siły. Była to niejako opłata za przyjemny zjazd z południa do tejże miejscowości. Rozważane było przeze mnie, czy jechać jeszcze do Brodnicy, ale padło na to, że jednak rozstawiam namiot, co też się stało ~10km dalej. Około 21 był już dach nad głową, mając równocześnie niecodziennego gościa w namiocie. Jak się okazało rychło po wypakowaniu bagażu obozowego, nie było ze mną stelaża. Niewiele się zastanawiając, wypróbowany został motyw, o jakim przyszło mi czytać swego czasu w internecie i wpakować do środka własny rower. Rozwiązanie to niewygodne i kłopotliwe, gdyż towarzysz ten zajmował sporo miejsca na środku, przez co do dyspozycji było ledwie 1/3 efektywnej do spania przestrzeni naziemnej. Maszyna była na tyle namolna, by próbować się na mnie przechylić. Koła nie były zdejmowane, wiec trochę brudu też się dostało. Przynajmniej nie trzeba było się obawiać, że ktoś mi zwinie rower.


Marianki. DW 560. Dolina Rypienicy. Widok ku SSW

Zaliczone gminy

- Gozdowo
- Rogowo
- Skrwilno
- Rypin (W+M)
- Osiek

Miejscowości mazowieckie

- Słupca
- Nowe Łubki
- Stare Łubki
- Ostrzykówek (-C)
- Słomkowo (-C)
- Staroźreby-Hektary
- Jaroszewo Wieś
- Jaroszewo Biskupie
- Smolino
- Rudowo 
- Gilino (-C)
- Cekanowo (-C)
- Dębsk (-C)
- Bombalice
- Bonisław
- Lelice
- Zbójno
- Szczepanki (-C)
- Dębowo
- Białyszewo Towarzystwo
- Goleszyn
- Susk
- Gorzewo
- Rachocin
- Białasy
- Szczechowo
- Jaźwiny
- Dąbkowa Parowa
- Blizno
- Szczutowo

Miejscowości kujawsko-pomorskie

Rower:Zielony Dane wycieczki: 134.00 km (8.00 km teren), czas: 07:00 h, avg:19.14 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Środek Polski II - Przez Włocławek

Piątek, 24 września 2010 | dodano: 08.02.2017Kategoria .2 Osoby, .LSTR, .Wyprawy po Polsce, >200, ..Gminy Polska, .Z Księgowym, 2010 Środek Polski, ...Miejscowości kujawsko-pomorskie, ...Miejscowości łódzkie, ...Miejscowości mazowieckie, ...Miejscowości wielkopolskie Uczestnicy

2010.09.23 - 24 Środek Polski - cała trasa


Nocleg

Bezchmurnie. Wiatr z południa i nieco od wschodu, wieczorem słabszy. Ciepło. Noc była zimna, jednak ubrania i śpiwory zapewniły dostateczne, choć nie najlepsze warunki snu. Długo nie zasypialiśmy gadając, przy czym moje wypowiedzi co chwila były podkreślane kolejnymi smarknięciami. Kilka razy zdawało nam się, że słyszeliśmy psy i jakieś maszyny. Do głowy przychodziły mi pomysły, że może za drzewami zaraz był jakiś dom, a my śpimy prawie pod ogrodzeniem, którego nie zauważyliśmy rozbijają się tam o zmierzchu. Szczęśliwie, domy były wystarczająco daleko i w końcu zapadliśmy w sen, w tę świetliście księżycową noc. Mój był przerywany rozwijającą się chorobą oraz szukaniem jak najlepszej i najcieplejszej kompozycji mojego ciała z ubraniami i śpiworem. Pogoda tego dnia była podobna do czwartkowej. Noc powrotna z początku cieplejsza, zimno zrobiło się pod koniec podróży.


Nocleg w Orszewicach. Widok ku NW

Góra Świętej Małgorzaty

Zebraliśmy się stosunkowo sprawnie, jednak rekordów prędkości tu nie biliśmy. W oddali, w pobliżu wczorajszej trasy, znajdowało się gospodarstwo, na zapleczu którego ludzie ładowali coś na tira. Byłoby jak dla mnie wszystko w porządku, gdyby odległość była trochę większa. W mojej opinii mogliśmy być łatwo zauważeni, co motywowało mnie do jak szybszego zwijania się stamtąd. Ruszyliśmy polną drogą, co z rana nie było takie proste. Droga dochodziła do innego gospodarstwa, więc kilkanaście metrów przed nim, czmychnęliśmy w pole i tak doszliśmy do asfaltu. Stamtąd powoli wtoczyliśmy się do Góry Św. Małgorzaty, jak zwała się miejscowość. Przybyliśmy dokładnie w chwili, kiedy dzwonił pierwszy dzwonek na lekcje. Nie nasze. Zatrzymaliśmy się w tamtejszym barze, gdzie Księgowy zamówił sobie herbatę i hamburgera. Po chwili zastanowienia również i mnie poniosło do środka, ale po herbatę i zapiekankę. Jedliśmy na dworzu. To znaczy Księgowy jadł. Gdy zapiekanka była gotowa, to w ciągu minuty, może pół, bardzo szybko w każdym razie zniknęła. Herbata znikała wolniej. Cieszył mnie ten zakup, zdrowie moje bowiem pogarszało się i dało się odczuć to wyraźnie.

Wzgórze kościelne w Górze Świętej Małgorzaty

Po posiłku spacer na wzgórze czy raczej pagórek, utworzony wieki temu, na którym wznosił się kościół. Podeszliśmy z rowerami po stromym zboczu. Księgowy próbował podjechać, lecz pokonały go krawędzie, jakby po schodach i dołączył do mnie w powolnym, pieszym szturmie. Na górze wiało szczególnie silnie i gdyby nie drzewa, które otaczały teren kościoła, to zupełnie by nas przewiało. Minusem było to, że jedyne miejsce z którego rozciągał się wspaniały widok na rozległe połacie równin, oczywiście był zasłonięty. Może gdyby wejść na wieżę, to by był lepszy. W celu zrobienia panoramy, poszukaliśmy innego miejsca i weszliśmy na „zaplecze” terenu kościelnego, od południowej strony, zaraz za pomieszczeniami księdza. Zajrzeliśmy jeszcze do wnętrza kościoła - tylko przedsionek był otwarty. Po tych atrakcjach zjechaliśmy utwardzonym podjazdem o dużej stromiźnie.


Góra Świętej Małgorzaty. Widok ku NW


Góra Świętej Małgorzaty. Widok ku SW


Góra Świętej Małgorzaty. Widok ku SSE

Kolegiata w Tumie

Płaską, prostą drogą mijaliśmy kolejne domu z czerwonej cegły. Dojechaliśmy do tak znanej z polskiej historii (czy raczej podręczników) wsi Tum. Rozpoznaliśmy ją przede wszystkim po zagęszczeniu domostw wspomnianych wyżej. Sprawiała wrażenie bardzo niewielkiej. Naszym celem oczywiście była kolegiata, więc podjechaliśmy pod nią niemal na sam koniec wsi. Wyjazd na przód. Objechało si tyle, ile się dało cały zabytek. Czasem trzeba było iść, bo od zachodu było wąskie przejście między murem i ogrodzeniem domu, a od południa pola. Od strony drogi teren pokrywała łąka z licznymi kopcami kretów. Budowla została obficie obfotografowana, jednak przybyliśmy za wcześnie, gdyż dla zwiedzających była otwierana od 11. Przyjechała tam również wycieczka autobusem, ale im też się nie udało. W odległości kilku metrów stał mniejszy i nowszy od tamtego kościół. Wyjazd na krajówkę był krótki, może około kilometra od kolegiaty. Przed naszymi oczami widoczne były zabudowania Łęczycy. Widać ją było również z terenu koło kolegiaty i tam było to milsze dla oka niż z głównej drogi do miasta. Tam zamiast drogi i drzew w jezdni, przed miastem widać było pola i lasy.


Tum. Po lewej kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej i św. Aleksego. Widok ku W


Tum. Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej i św. Aleksego. Widok ku SWW


Tum. Kościół pw. św. Mikołaja. Widok ku NNW


Tum. Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej i św. Aleksego. Widok ku NW

Dziwny ktoś w Łęczycy

Zatrzymaliśmy się pod zamkiem, który leżał niedaleko od pierwszych zabudowań. Akurat wychodziła stamtąd wycieczka z podstawówki. Przeczekaliśmy i podjechaliśmy do wjazdu, gdzie uwieczniliśmy nasz pobyt w tym miejscu. Ruszyliśmy w poszukiwaniu bankomatu dla Księgowego, apteki dla mnie i sklepu z jedzeniem dla nas. Bankomat znalazł się przy rynku, ale innego banku, niż on potrzebował, więc gdy znaleźliśmy sklep, w pobliżu którego stał ten właściwy bankomat, Księgowy nieco się zirytował. Zrobiliśmy małe zapasy, głównie picia, zjedliśmy po jakimś wypieku, pączku, drożdżówce czy innym jakimś (mi się trafiło chyba coś z białym serem). Wcześniej udało się kupić w aptece gripex, a podczas pakowania podeszła do mnie jakaś starsza kobieta i się pytała czy pale papierosy. Totalnie nie było mi wiadome o co jej chodziło. W życiu zdarzyło mi się spróbować zapalić 2-3 razy i to na długo przed tą wyprawą. Smród wydostający się z papierosów mnie odrzuca, wywołuje rodzaj nerwowego duszenia. Miejsca nasycone dymem papierosowym wywołują chęć natychmiastowego opuszczenia takiego miejsca, a ewentualny pobyt na siłę w takich miejscach, najczęściej wymaga zakrywania się ciuchem czy czymś, by choć w ten sposób odfiltrować część tego okropieństwa. Niestety, nie z własnej woli zdarzało mi się przebywać w pomieszczeniach, nasyconych dymem papierosowym, i nie byłam w stanie nic z tym zrobić. Na moją przeczącą odpowiedź zniknęła tak szybko, jak się pojawiła, pozostawiając mnie w zmieszaniu (dziwny ktoś, kto zadaje dziwne i głupie pytania ni stąd ni z owąd...), podczas zbliżania się w stronę sklepu.


Zamek w Łęczycy. Widok ku NEE


Łęczyca. Ratusz. Widok ku NWW


Łęczyca. Rynek. Widok ku NW


Łęczyca. Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Widok ku NW

Od Łęczycy ku NW

Wyjechaliśmy z miasteczka, choć z trudem, ze względu na sporą liczbę aut jadących główną. Gdy nam się to udało, ruszyliśmy drogą, która była położona dość wysoko ponad powierzchnię otaczających ją pól. Odcinek ten, do następnego skrzyżowania wydawał się podróżą przez pustkowia na rubieżach cywilizacji. W Topoli wmanewrowaliśmy się na pas do skrętu w lewo i po pojawieniu się zielonego światła ruszyliśmy tamże. Zaraz potem skręciliśmy w prawo na Kłodawę. Zrobiło się nieco ciężej. Odczuliśmy siłę wiatru z południa. Niedługo po skręcie w prawo, zatrzymała się jakaś kobita pytająca nas o drogę do D... Udzieliliśmy wskazówek utwierdzając ją, że dobrze myślała, którą trasa jechać. Przejechaliśmy przez Siedlec, gdzie wpierw pojawiły się drzewa po lewej, sugerujące mi myśl, że za nimi stać musiał dworek, którego nie ujrzeliśmy. Dalej stał budynek, kiedyś będący chyba młynem, a jeszcze dalej kościół po prawej. Niedaleko czekał nas podjazd, którym ostatecznie opuściliśmy płaską równinę. Co prawda wyjechaliśmy nieco wyżej, ale krajobraz nadal nie był nazbyt wyraźnie zarysowany. W zasadzie było widać tylko było brak totalnej płaskości obszaru. Później gdzieniegdzie także pagórki i doliny.


Między Dąbiem i Siedlecem. Widok ku NNW


Między Jackowem i Jaworowem. Widok ku NW


Granica województw między Radzyniem i Rycerzewem. Widok ku NW

Okolice Kłodawy

Przejechaliśmy jeszcze kilka wiosek, jeden większy las, gdzie człowiek z naprzeciwka idący poboczem, zapytał mnie czy idzie w stronę parkingu. Szczęśliwie 50-100 metrów wcześniej udało mi się kątem oka zarejestrować obecność takiego, więc uzyskał potwierdzenie. Za lasem ukazała się wreszcie wyraźniejsza rzeźba terenu, dużo pól, dużo zbóż i czasem domy. Przecięliśmy tory. Po lewej stronie drogi zobaczyliśmy w oddali napis. Nie byliśmy w stanie go odczytać, ale jak się słusznie domyślaliśmy, okazał się on należeć do budowli zakładu wydobyci soli w Kłodawie. Wkrótce po tym dogoniliśmy ciągnik, a że jakoś tak się nabrało rozpędu, to i przyszło go wyprzedzić. Przerwa na rozjeździe, czekając na Księgowego, który został za maszyną. Ciągnik wyprzedził moje stanowisko oczekiwania, a Księgowy nieco później.


Kłodawa. Kopalnia Soli. Widok ku SWW

Razem przejechaliśmy na drugą stronę DK 92, skąd z łatwością dotarliśmy na rynek. Odpoczęliśmy na ławce, posilając się po raz pierwszy od Łęczycy. Stamtąd skierowaliśmy się do wyjazdu ku NE. Jechaliśmy urokliwymi wioskami z niezłą drogą i ładnymi widokami. Raz mieliśmy incydent, że robotników samochody stały na całej szerokości drogi, z czego jeden zatrzymał się "na moment" i przed chwilą musiał nas wyprzedzić. Musieliśmy jakoś sobie poradzić i ominąć przeszkodę. Później droga nas prowadziła kolo piaskowni, gdzie stały wielkie kopce wydobytego surowca, wyglądające niemal jak piramidy, a wrażenie to potęgowały jasne barwy, silnie odbijające promienie słońca. Przejechaliśmy przez szutry w lesie i po kilku kilometrach dojechaliśmy do Przedeczy, miejscowości ze starym, zalatującym gotykiem kościołem i jeziorem o ~2km długości. W tym czasie trwały jakieś roboty drogowe w mieście, a przed kościołem ustawiał się konwój pogrzebowy. Na rynku skręciliśmy ku północy, przy czym ja trochę później, by jeszcze zrobić zdjęcia. Księgowego udało się dogonić na lekkim podjeździe u wylotu z miejscowości. Potem jechaliśmy długo i monotonnie, ledwo rejestrując otoczenie.


Zbójno. Widok ku W


Przedecz. Kościół pw. Świętej Rodziny. Widok ku W

Na północ do Włocławka

Zatrzymaliśmy się przy sklepie Cettach i zrobiliśmy krótki-dłuższy odpoczynek na zjedzenie kilku słodkich przekąsek. Zmęczenie się z nas wydostawało. Dalej zauważaliśmy bardziej czerwone płaty ziemi na niewielkich pagórkach, wszystkie mniej więcej na tej samej wysokości, niżej których była jaśniejsza ziemia. Nasze umysły pobudził zjazd w dolinę jeziora Kromszewickiego i uciążliwy podjazd do Chodeczy. Gdy tylko wydostaliśmy się na płaskie, od razu pojechaliśmy dalej nie oglądając się za siebie. Przez 20km jechaliśmy praktycznie bez zatrzymywania, skupiając się na samej jeździe po bardzo równinnym, ale wysoko położonym obszarze. Zatrzymaliśmy się dopiero w Kruszynie i odpoczywaliśmy na przystanku. Z wioski czekał nas zjazd do przedmieść Włocławka i postanowiliśmy jechać główną drogą.


DW 269. Granica województw między Chrustowem i Cettami. Widok ku NEE

Przerwa we Włocławku

Do miasta wjechaliśmy główną trasą. Skręciliśmy w prawo i dalej jechaliśmy ścieżką, która nagle zamieniła się w chodnik i to taki niezbyt fajny. Skończyło się to przejazdem na lewą stronę, gdy dokładnie na ukos wypatrzyliśmy pizzerię DaGrasso. Oczywistą rzeczą – zmęczeni po tak długiej podróży posililiśmy się tam, pół na pół, dużą hawajską z frutti di mare. Wykorzystaliśmy tamtejsze WC i nieco wypoczęliśmy , a w każdym razie najedliśmy. Po przerwie przemieszczaliśmy się ulicami: Zbiegniewskiej, Robotnicza, Kapitulna (która pod koniec była potwornie rozkopana), skręciliśmy w Kilińskiego przejeżdżając nad małą rzeczką i wjeżdżając w Toruńską, którą jechaliśmy rzecz jasna w stronę Torunia. Po kilometrze upewniliśmy się, że to nie tędy droga. Dowiedzieliśmy się tego u tubylca, po czym wróciliśmy do miejsca, gdzie mogliśmy odbić, by wciąż widząc Wisłę, dobrnąć do mostu Rydza-Śmigłego. Jakoś tak wyszło, że jazda tymi drogami omijała całe stare miasto, które samo w sobie pozostało mi nieznane. Zasugerowało mi to powrót, gdy będę w okolicy. Przejechaliśmy most. Księgowy podsumował, że lepiej to wygląda niż z zapory, po której już kiedyś jechał. Faktycznie, widok był ładny, zwłaszcza w stronę, gdzie Wisła zmierzała.


Włocławek. Przebudowa Kapitulnej. Widok ku NE


Włocławek. Wyszyńskiego. Ujście Zgłowiączki do Wisły. Widok ku N


Włocławek. Most Marszałka Rydza-Śmigłego. Widok ku SE

DK67 do Lipna

Po drugiej stronie czekał nas podjazd rodem z gór. Najniższe biegi i do przodu. Udało się jechać cały czas, aż zrobiło się na tyle płasko, by nie musieć się znów męczyć. Księgowy został nieco z tyłu. Jechaliśmy dalej w stronę Lipna, a po słońcu już było widać, że zbliża się zmrok. Obszar był nieco pagórkowaty, ale poza jednym jeziorem Ostrowite, nie udało mi się zarejestrować ich więcej. Pod względem psychicznym, jechało się nam niemal tak, jak do samego Włocławka, kiedy to znużeni jechaliśmy i jechaliśmy.


Bogucin. DK 67. Widok ku N


Fabianki. DK 67. Widok ku NNE


Krzyżówki. DK 67. W centrum Jezioro Ostrowite. Widok ku SSE

Okolice Lipna

Lipno osiągnęliśmy przed zmrokiem. Miasteczko w sporej i rozległej dolinie  Do centrum same zjazdy, tylko rynek i obrzeża na wzniesieniach. Zajechaliśmy na jeden z placyków, gdzie było dużo ludzi, ale gdy Księgowy zwęszył naciągacza, wnet ruszyliśmy. Przejechaliśmy rzeczką Mień i zatrzymaliśmy się pod sklepem, gdzie chciało mi się po prostu usiąść na chodniku i zacząć odpoczywać, wpatrując się w mapę. Trwało to kilka minut. Ruszyliśmy w górę, z mi zachciało się nieco rozruszać nogi i dostać się na pieszo. Górą biegła krajówka, której trzymaliśmy się przez kilka kolejnych godzin nocnych. Przed wyjazdem z miasta zajechaliśmy na stację, gdzie Księgowy zaopatrzył się w Tigera – jego ulubiony wtedy napój na nocną jazdę. Po zakupie Tigera ruszyliśmy na jazdę przez ponad pół nocy.

Różne pomysły na tę wyprawę

Teraz kilka słów odnośnie planów wyprawy. Przedwczoraj, w czasie rozmowy wpierw ustalaliśmy, że pojedziemy byle gdzie. Potem trwało precyzowanie, że od nas możemy pojechać, albo na SWW, albo NW, a potem się zobaczy, jak będziemy jechać i którędy wracać, ważne żeby dotrzeć jak najdalej w oznaczonym czasie. Gdy tak się dalej dyskutowało, przyszło mi na myśl, że można by oba warianty połączyć i tak wyszedł szkic pętli przez Włocławek. Na Google Earth i innych serwisach można było przejrzeć sposoby dojazdu do miasta i z grubsza udało się to zrealizować. Modyfikacje nastąpiły od lasu za Wyszogrodem do Piątku, ale mniej więcej się pokrywały. We Włocławku zupełnie schrzaniliśmy, ale dzięki temu poznaliśmy inne obszary, których być może byśmy nigdy nie zobaczyli. Do Lipna szkic zakładał jazdę bardziej przez wioski, a z Kłodawy powinniśmy skręcić w inną drogę tak, żeby nie trafiać na główną. Mimo tych incydentów, wciąż było dobrze. Z Lipna chciało mi się jechać dalej na północ, nawet do Działdowa, tak, żeby po raz pierwszy jednego dnia odwiedzić cztery województwa, ale skończyło się na trzech, z czego po raz pierwszy poniosło mnie rowerem do wielkopolskiego i na Kujawy. Pierwszy nocleg wypadł pomyślnie, mniej więcej tak jak w szacunkach. Jeśli chodzi o noc drugiego dnia, to sprawa wyglądała tak: Księgowy chciał nazajutrz być już u A.. Oznaczało to, że rozważał powrót szynobusem z Sierpca. Gdybyśmy przenocowali po drodze, wsiadłby na tory, a mi pozostało wracać samotnie. Pasowało mi to, ale też było stratne, bo mogliśmy zamiast tego udać się jeszcze trochę w kierunku północnym i tam przenocować. Księgowy przejechałby do Sierpca ze 30km następnego dnia, a przeze mnie zostałyby odwiedzone jeszcze rejony Działdowa, dopiero wtedy wracając. Ten plan był wykonalny, jednak padło na wariant alternatywny. Zamiast nocować, moglibyśmy od razu ruszyć nocą. W ostateczności i tak gdzieś byśmy rozbili obóz. W ten sposób osiągnęliśmy swoje cele o własnych siłach, z czego mnie przywiało do domu w stanie osłabienia, chorując w następne dni.

DK10 od Lipna do Góry

Szczęśliwie przyświecał nam księżyc, ale dopiero po północy bardziej to zauważyliśmy. Z Lipna wyjechaliśmy o zmroku i przez kilkanaście kilometrów było nawet dobrze. Na jakimś przystanku krzyczały jakieś dziewczyny, którym Księgowy coś odkrzyknął. Gdy w lesie zobaczyliśmy po prawej coś w rodzaju postoju z ławeczką i daszkiem, zjechaliśmy tam i przygotowaliśmy się do dalszej drogi, zakładając odblaski, lampki i rozruszaliśmy się przed nocą. Z początku jechaliśmy przed siebie tak jak do Lipna i Włocławka, ale w miarę zbliżania do domu, postępu nocy i zmęczenia, coraz bardziej rozwiązywały się nam języki. Przynajmniej ustępowało znużenie. W międzyczasie zatrzymaliśmy się na przystanku, żeby odpocząć. Dość szybko dotarliśmy do Sierpca, gdzie staliśmy koło cmentarza. Gdy zobaczyliśmy zbliżających się ludzi, mimo wszystko postanowiliśmy ruszyć i ewentualnie zatrzymać w innym miejscu. W ten sposób Sierpc pożegnaliśmy i ku Drobinowi zdążaliśmy. Ten etap odbył się w pobliżu już przejechanej przeze mnie trasy, leżącej nieco na północ. Sam Drobin ominęliśmy bardzo szybko.

Przerwa w Górze i w Dzierzążni

Kolejnym punktem była stacja paliw przed lasem, o tej porze zamknięta, położona jakiś kilometr od Góry. Nieco się rozprostowywaliśmy i wkrótce znów pędziliśmy. Podjechaliśmy pod Górę i znaleźliśmy się na odcinku do Płońska, który już był mi znany, choć jeszcze nie o tej porze. Wpierw było pusto i bezludnie, lecz wnet zaczęło się pojawiać więcej domów, aż powstał niemal pełen ich ciąg wzdłuż szosy. Tak powitaliśmy Dzierzążnię, gdzie mieszkała znajoma, u której kiedyś przyszło mi być na dwóch ogniskach w liceum. Zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej, która podczas licealnych ognisk była punktem zaopatrzenia. Księgowy chciał  kupić coś do picia. Nie podobało mu się otoczenie i przebywający tam o tej porze ludzie, którzy niemile kojarzyli mu się z miastami.

Kurs na Nacpolsk

Wnet ruszyliśmy dalej, skręcając na Nacpolsk. Nie włączaliśmy świateł, poza krótkimi momentami. Było naprawdę jasno. Ten odcinek toczył się stosunkowo szybko, ale bardziej z powodu naszego zaangażowania w gadanie i wspominanie rożnych historii z życia, niż w skutek tempa jazdy. Przez to niemal nie zauważyliśmy kilku dużych i szybkich psów. Wpierw były to odległe odgłosy z prawej strony, tak psa, jak i łańcucha. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie lokalizacja, jaką przypisywaliśmy tym odgłosom. Najbliżej położone nam gospodarstwo leżało jakieś sto metrów przed nami, tuż koło drogi, kolejne widoczne było z pół kilometra w głębi pól. Odgłosy pochodziły właśnie od strony pól i mieliśmy pewność, że ani nie z pierwszego podwórka, ani nie z tych odległych, bo na to był zbyt donośne.

Nocny atak psów

Z początku zbagatelizowany został ten problem, mając swoje doświadczenia z psami i rowerem. Księgowy miał swoje, więc traktował to zdarzenie odmiennie. Wyszło na jego, gdy okazało się, że dźwięk kieruje się w naszą stronę, pobrzękując ciągnącym się łańcuchem niczym pies Baskervillów. Urwane bydle goniło nas. Wnet ukazało swą masywną budowę, która jawiła się naszym oczom w półmroku lekko zadrzewionej drogi. Księgowy zaczął się oddalać gwałtownie. Ja bardziej powoli, zależnie od tempa pościgu. Bestia goniła wytrwale i zajadle dotrzymywało mi kroku. W pewnym momencie, nieco mnie już wkurzyło. Wydarł się ze mnie zachrypnięty ryk, który miał nieco zmieszać paskudę, a zarazem udało mi się w ten sposób poznać kiepski stan mojego zdrowia. Wkrótce potem udało mi się dogonić Księgowego. Byliśmy porządnie zmęczeni ucieczką, choć mi udało się zachować nieco więcej sił, nie zrywając się tak nagle. Mimo wszystko, dało się odczuć tę przygodę na późniejszym etapie. Przebrnęliśmy do Nacpolska, a tempo wyraźnie spadło.

Nocny powrót

Minęliśmy Żukowo i skręciliśmy na Srebrną. Jazda w tę stronę, pod względem zmęczenia kojarzyła mi się z powrotem z Jury, tuż przed Księgowego praktykami we wrześniu 2008, gdy jechaliśmy ledwo, ledwo. Można by rzec, że teraz było podobnie. Zatrzymaliśmy się na poboczu niedaleko wsi i odpoczywaliśmy, ostatni raz wspólnie w tej podróży. Usiedliśmy i zbieraliśmy siły do ostatniego etapu. Przez Srebrną przemknęliśmy szybko, bo pamiętany był przez mnie jeden z dawniejszy pościg psów z tej okolicy, a mieliśmy już dosyć ich na tę noc. Wjechaliśmy w las i powoli doczłapaliśmy się do skrzyżowania, gdzie po kolejnych kilku chwilach się pożegnaliśmy i udaliśmy w swoje strony. Księgowy turlał się do Naruszewa, a stamtąd przez Przyborowice i Goławice do A., gdzie dojechał okrutnie wymęczony. Ja na południe, obserwując mgłę płożąca się w lesie i gdzieniegdzie na polach. Warstwa jej cienka, wprowadzać mogła w nastrój tajemniczości. Rozważane było, którą drogę obrać, tak żeby się już bardziej nie męczyć, aby skrócić resztę trasy. Skończyło się tak jak wtedy, gdy pierwszy raz przekroczyło się 200km jednego dnia. Za Radzikowem, przed wyrobiskami piasku, skręt w pola w stronę lasku, a za nim pagórkiem z piachem od południowej strony. Przeturlanie przez polne drogi do Chociszewa i przejazd przez wieś, by ominąć DK 62. Ostatnie chwile spędzone zjeżdżając w dolinę Wisły, docierając pod bramy domu. Następne kilka dni trwało chorowanie.

Zaliczone gminy

- Łęczyca (M+W)
- Daszyna
- Grabów
- Kłodawa
- Przedecz
- Chodecz
- Choceń
- Włocławek (W+M)
- Fabianki
- Lipno (W+M)
- Skępe
- Szczutowo

Miejscowości łódzkie




Miejscowości wielkopolskie




Miejscowości kujawsko-pomorskie




Miejscowości mazowieckie

- Blinno
- Józefowo
- Gójsk
- Całownia
- Mościska
- Karolewo
- Mieszczk
- Studzieniec
- Borkowo Kościelne
- Mieszaki
- Kisielewo
- Grąbiec
- Żytowo
- Jeżewo
- Stropkowo
- Szumanie (-C)
- Mańkowo
- Chabowo Świniary
- Chabowo
- Dobrosielice Zalesie
- Świerczyn Bęchy (-C)
- Nowa Wieś
- Nagórki Olszyny
- Nagórki Dobrskie
- Warszewka
- Rogotwórsk
- Sokolniki (-C)
- Dłużniewo Małe
- Dłużniewo Duże
- Marychnów (+C 2007.08.15)
- Karwowo
Rower:Zielony Dane wycieczki: 255.00 km (0.00 km teren), czas: 14:00 h, avg:18.21 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)