Wpisy archiwalne w kategorii
.Podróżerowerowe.info
| Dystans całkowity: | 3790.26 km (w terenie 454.50 km; 11.99%) |
| Czas w ruchu: | 222:46 |
| Średnia prędkość: | 17.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 65.75 km/h |
| Suma kalorii: | 4832 kcal |
| Liczba aktywności: | 35 |
| Średnio na aktywność: | 108.29 km i 6h 21m |
| Więcej statystyk | |
Wyprawa Wielkopolsko - Lubuska V - Poznański Przełom Warty
Piątek, 10 października 2014 | dodano: 31.10.2014Kategoria .2 Osoby, .5-10 Osób, .Podróżerowerowe.info, .Pół nocne, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2014 Wielkopolska
Start około 7 rano. Nużący przejazd krajówką. Trochę kombinowania przez wsie do Czerwonaka. Pochmurnie, lecz z biegiem czasu rozpogadzało się. Z Czerwonaka na północ. Większość czasu minęło na trasie wojewódzkiej. Gdy była możliwość, jazda ścieżką. Z rana jeszcze trochę doskwierało mi kolano, choć w nocy znacznie odpoczęło. Przejazd przez Owińska, gdzie w oczy rzuciła mi się konieczność powrotu tam innym razem, by popełnić więcej zdjęć. W Murowanej Goślinie kilka małych remontów drogi.

Czerwonak. Za plecami Kicin. Widok ku W

Owińska. Pałac rodziny von Treskow z lat 1804-06. Widok ku NEE

Murowana Goślina. Kościół pw. św. Jakuba Apostoła. Widok ku SSW
Później, w Obornikach przejazd przez rynek i stary most. Poszukiwania czegoś ciepłego do zjedzenia, bowiem od Janikowa nie było na to przerwy, a żołądek zaczynał dopominać się o swoje. Na trasie przejazdu nic interesującego nie udało się dostrzec.

Oborniki. Warta widziana z mostu w ciągu ulicy Armii Poznań. Widok ku SWW
Odcinek do Szamotuł w tempie 10-15km/h polegając na ścieżkach rowerowych, wątpliwej miejscami jakości. Przy tamtejszej prędkości, nie robiło mi to różnicy. W Szamotułach powtórzyła się historia z poszukiwaniem jedzenia przy trasie. Z miasta odbicie na południe i odwiedzenie niewielkiego Kaźmierza. Stamtąd powrót na północ przez kilka wsi, polną drogę do Lipnicy i jakieś roboty drogowe z rozkopaną drogą w Lipnickich Hubach. Gdzieś w międzyczasie już mi się nie chciało nastawiać czasu w aparacie. Tak zżerał baterie w czasie bezczynności, że większość trasy jechało się bez nich, na czas zdjęcia tylko ładując je do komory. Dzięki temu bieżąca para dotrwała do końca wyprawy. Na granicy gmin za Ostrorogiem, akurat podczas postoju, by ową komorę załadować, zadzwonił Olo, który również docierał w tym czasie do Obrzycka. Dystans do pokonania mieliśmy podobny, tylko z różnych stron. Po rozmowie maszyna się rozruszała do ponad 30k/h, a na zjazdach długo ponad 40. Wiatr sprzyjał. W rezultacie przejazd przez rynek, kilka zdjęć i tuż przy moście spotkanie z O.

Granica gmin między wsiami Myszkowo (za plecami) i Radzyny. Widok ku SWW

Obrzycko. Ratusz z XVIII w. Widok ku NWW

Most DW 185. Warta w Obrzycku. W centrum ratusz. Nieco po lewej przedwojenny kościół ewangelicki. Widok ku NE
Po krótkiej rozmowie ruszyliśmy północną stroną Warty, jadąc około 30km/h. Jedną tylko przerwę zrobiliśmy na małe zakupy na początku i drugą przy granicy gmin. We Wronkach zakupy w Biedronce i oczekiwanie pod dworcem, na przyjazd reszty grupy w postaci Wi., J. i Ag.. Wspólnie podjechaliśmy pod Lidl, gdzie zmitrężyliśmy mnóstwo czasu, ale nadrobiliśmy to potem szybką nocną jazdą w pięć osób.

DW 182. Szybki przejazd do Wronek. Widok ku SW

Zakład Karny we Wronkach. Widok ku SE
Tempo ponownie około 25-30km/h. Na początku trochę wsi, później sam las. Mnóstwo zakrętów i kilka podjazdów. Oszczędzanie baterii, korzystając ze światła pozostałych. Po około godzinnym sprincie dotarliśmy do zjazdu w las i ruszyliśmy leśnym szutrem w stronę jeziora Kubek. Przejechaliśmy groblą na drugą stronę i odnaleźliśmy miejsce biwakowe. Kilkadziesiąt minut później dotarł Y.

DW 150. Widok ku W
Tam standardowe rozbijanie namiotu, ognisko, jedzenie. Pierwszy porządny posiłek od ranka. Miejsce obozowe fajne, dość przestronne, pomimo drzew wszędzie rosnących. Noc była ciepła i jasna. Blask ogniska niósł się wokoło na sporym obszarze. Jednym słowem - nocleg świetny, tym bardziej, gdy poprzednie były dość przeciętne. W tymże czasie znajdowaliśmy się w najcieplejszym obszarze w Polsce. Przez cały czas ujadał złośliwy pies z pobliskich zabudowań.
Zaliczone gminy
- Czerwonak- Murowana Goślina
- Oborniki
- Szamotuły
- Kaźmierz
- Ostroróg
- Obrzycko (W+M)
- Wronki
- Sieraków
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
161.37 km (4.00 km teren), czas: 09:18 h, avg:17.35 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hOdeskortować B.303
Wtorek, 2 września 2014 | dodano: 02.09.2014Kategoria .2 Osoby, .Podróżerowerowe.info, .Zwykłe przejażdżki
Do Smoszewa, gdzie zeszliśmy nad Wisłę koło kościoła, a potem B.303 ruszył dalej, jadąc mniej więcej wzdłuż Wisły do znajomych w Warszawie. Ja przez Trębki, Kamienicę i Pieścidła. Przy okazji poznanie odcinka polnego, zaczynającego się na granicy Kamienicy z Karnkowem, a biegnącego między asfaltem i lasem ku NNE.
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
35.48 km (6.50 km teren), czas: 02:12 h, avg:16.13 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPo podróżującego B.303
Poniedziałek, 1 września 2014 | dodano: 01.09.2014Kategoria .Pół nocne, .Podróżerowerowe.info, .2 Osoby, ...Miejscowości mazowieckie
Z silnym wiatrem DK62 w stronę Płocka. Skręt do Miszewa Murowanego, a za nim oczekiwanie na B.303. Wyruszył w kilkudniową wyprawę do źródeł Wisły (która się powiodła). Tego dnia osiągnął rekordowe ok.190 km. Razem jechaliśmy już po zmroku. Przez Bodzanów i Nową Wieś do Kobylnik. Od Garwolewa do domu (trasa nad Wisłą, ze zjazdem przy klasztorze) lekkie opady deszczu. Nie spodziewając się tak późnego powrotu, odcinek powrotny odbył się bez lampek na moim rowerze.

DK 62 w Chmielewie. Skręt na Bolino i Garwolewo. Widok ku W
Miejscowości mazowieckie
- LasocinRower:Czerwony
Dane wycieczki:
86.19 km (16.00 km teren), czas: 04:38 h, avg:18.60 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hMaraton Podróżnika
Sobota, 7 czerwca 2014 | dodano: 08.06.2014Kategoria >300, .>10 osób, .Maratony, .Podróżerowerowe.info, .Pół nocne, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, .Z Kasią, .Z Księgowym, 2014 Ziemia Lubelska W, ...Miejscowości lubelskie, ...Miejscowości mazowieckie
Uczestnicy
Jedno słowo, jakim można opisać poranek to "kolejki". Z bazy wyjechaliśmy ok. 7:30. Po przegrupowaniu pod kościołem, gdzie wyłoniły się tymczasowe grupy, wyruszyliśmy tuż przed 8. Start z pierwszą grupą. Była to dla mnie jedyna szansa, by nie odpaść już na początku. Stało się to dosyć rychło. Tak samo jak na Brevecie w 2012, z grupą udawało się utrzymać przez 10km. Potem ta odjechała mi na podjazdach za Sawicami, które choć niezbyt wielkie, to wystarczające, by zostawić mnie z tyłu. Udało utrzymywać się za nimi w odległości do 300 - 500m. Po kolejnych 5 kilometrach, w Paprotni, udało dołączyć się do ekipy Waxowej. Przejazd taki do Kukawek, gdzie na dziurawym i lichym asfalcie, udało się przebić do pierwszej grupy, do której akurat się zbliżyliśmy. Parę kilometrów przed Mordami na przód, zatrzymując dopiero na skrzyżowaniu. Potem, aż do Łukowa, równo z grupą.

"Skrzeszew E". Mglisty początek. Widok ku SW

Skrzeszew. Miejsce startu. Po lewej kościół pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Widok ku E

Sawice-Dwór N. Widok ku W

Paprotnia. Po 16 km. Widok ku SW

W Łęczyckach. Widok ku SEE

Granica gmin Mordy i Zbuczyn. W centrum Czuryły. Widok ku SW

Kościół pw. św. Stanisława i Aniołów Stróżów. Widok ku NWW
W Łukowie postój. Trochę podjedzenia, popicia i dalej przed siebie. Nie chciało mi się długo i bezczynnie siedzieć. Za świdrami dogonił mnie mieszkaniec Świdnika, jadący na terenowych oponach. W lesie się zatrzymał, a ja dalej. Mój postój z kolei wypadł dopiero za Wojcieszkowem, w pobliżu lasu. Zniknęła tabliczka czekolady. Trochę rozciągania. W tym czasie przegoniło mnie czwórka rowerzystów, a w oddali, na horyzoncie dało się dojrzeć resztę, w postaci sunącej chmary maszyn. Dogonili mnie za Horodzieżą. Na czele jechała grupa Waxa, z którą udało się przejechać przez Serokomlę z prędkością ponad 40km/h. Na wyjeździe czekał jednak podjazd i stopniowo ściągało mnie do tyłu. 4 kilometry dalej prześcignął mnie ostatni, samotnie jadący człowiek z tej grupy. W Annopolu już ich nie było widać.

Postój w Łukowie, na placu u zbiegu DW 806 i DK 63. Widok ku NWW

Postój w Łukowie, na placu u zbiegu DW 806 i DK 63. Widok ku E
W Kocku zatrzymał się Robert i ktoś jeszcze. Po ominięciu ich, za Kockiem znów się zrównaliśmy. Później, w 4 osoby, wyjechaliśmy na DK 19 w Bykowszczyźnie. Wtedy znów samotnie. Skręt za Firlejem w kierunku Kozłówki. Asfalt nieco kiepski. Prędkość spadła do 22-25 (z grupą 26-28 z porywami do ponad 30km/h). W Lesie tuż przed Kamionką dało się zobaczyć kolejną grupę, jadącą za mną. W Kamionce dojazd do jadących na przedzie i wspólnie zjechaliśmy na punkt postojowy, na stacji benzynowej kilkaset metrów od pałacu w Kozłówce. Tam uzupełnienie wody i trochę jedzenia.
Stamtąd start znów wcześniej, lecz nie wśród pierwszych. Grupa (znów Waxa) dogoniła mnie na początku lasu. Wspólnie przejechaliśmy przez tamtejszą dziurawą drogę oraz Dąbrówkę, zaopatrzoną w liczne zakręty. Na podjeździe do Kawki znów z tyłu. Wyjazd na DW 809, uprzednio wyprzedzony przez kolejną grupę. Na podjeździe za Wolą Krasienieńską, wyprzedził mnie chyba Olo. Przed Smugami wyminięcie Pająka, który złapał kapcia. W międzyczasie, mnie wyprzedziło kilku pojedynczych zawodników. Nieco mnie wymęczył dojazd do Lublina. Przejazd przez niego dość wolno, w dodatku trzeba się było zatrzymywać na każdych światłach, oprócz jednego, które spojrzało swym łaskawym zielonym okiem. Znów przyspieszenie na pasie serwisowym za miastem. W Strzeszkowicach dogoniło mnie dwóch i od tamtej pory moja pozycja była ostatnia.
Postój w Niedrzwicy, gdzie odpoczynek trwał prawie godzinę. Nieco tylko bardziej udało się wypocząć, lekko najeść oraz przygotować, choć nie dokładnie, do jazdy nocnej. Dalej jazda była powolna na podjazdach i jeszcze w miarę żwawa na zjazdach. Przed Zaraszowem widać było grupę kilku rowerzystów, jadących z naprzeciwka. Pierwszy, który wyprzedzał ich o 5 minut drogi, zainteresował się rowerzystami, jakich spotkał na swej trasie, oraz zapytał, czy ów maraton to kwalifikacja do BBT. W Wysokim życzenia udanej trasy od dzieci, które bawiły się w pobliżu kościoła.

DW 834. Do Bychawy (w centrum). Widok ku E
Wyjazd na trasę DW 835. Trwał tam remont nawierzchni i dość długie odcinki jednego pasa były zerwane. Ruch wahadłowy mi nie przeszkodził, gdyż i tak prawie nikt tamtędy nie jechał. Skręt na Turobin, a po dość długim czasie skręt na Radecznicę. Potem pagórkowatym terenem przejazd przez Latyczyn i Chłopków do Komodzianki. Wymęczył mnie długi podjazd do Teodorówki, a potem w pocie, zjazd z dużą prędkością do Smorynia. Jadąc do Gorajca trzeba było włożyć sporo dodatkowej energii, tak by zdążyć przed zmrokiem, który z wolna zapadał nad okolicą. Podjazd pokonany w większości pieszo. Z prędkością 6km/h udawało się podjeżdżać rowerem, gdy teren był łagodniejszy.

Dragany E. Remont DW 835. W tle wzniesienia ponad Tarnawą Dużą. Widok ku S

Tarnawa Mała. DW 848 po zjechaniu z DW 835.

Wjazd do Radecznicy z Zaporza. Widok ku SSE

Chłopków. Podjazd do Komodzianki. Roztocze Gorajskie. Widok ku NWW

DK 74. Tuż za granicą powiatów między wsiami Smoryń i Gorajec-Zastawie. W tle Roztocze Szczebrzeszyńskie. Widok ku SEE
Do Szczebrzeszyna wjazd już po ciemku, ale większość zjazdów udało mi się pokonać na pełnym gazie, wykorzystując ostatnie promienie słońca. Szczebrzeszyn tonął w ciemności, rozświetlany światłem latarni. Im bliżej Zamościa tym ciemniej. W końcu udało mi się dotrzeć pod zajazd, ale że nikogo tam nie było i czasu szkoda, skończyło się na uzupełnieniu wody z butelki do bidonu i przekąsce z sakwy. Skręt na Nielisz. Przed lasem narastało odczucie opadania z sił. W Nieliszu wyjazd na totalnie pustą trasę 837. Jechało mi się już strasznie wolno i słabo. Miejscami widoczne był mgły. Siły opadały gwałtownie. Jedyna chęć, to dotrzeć jeszcze do Żółkiewki, nim całkiem ulecą. Pojawienie się wreszcie niebieskiej tabliczkę dotarło do mnie z ulgą. Wkrótce przyszła pora się zatrzymać przy przystanku we wsi Gany. Nie było ławki tylko jakieś worki z piaskiem, tworzących swoisty mur. Była 23:51. 1,5 godziny później, podjechała Kasia, po moją, wymarzniętą, zmęczoną i obolałą gminozbieraczową osobę. Rankiem było czuć wysiłek, jakim obciążone były kolana, choć nie można tego porównać do BBT. Suma Przerw ~1,5h w tym jedna trwająca ~1h

DK 74. Zjazd do Szczebrzeszyna. Widok ku SE

DW 837. Wjazd do gminy Żółkiewka między wsiami Równianki i Gany. Widok ku W
Zaliczone gminy
- Paprotnia- Radecznica
- Szczebrzeszyn
- Sułów
- Nielisz
- Rudnik
- Żółkiewka
Miejscowości mazowieckie
- Czaple-Kolonia- Liszki
- Ostrowiec
- Sawice-Dwór
- Sawice-Wieś
- Sawice-Bronisze
- Stare Trębice
- Trębice Dolne
- Łozy
- Paprotnia
- Podawce (-C)
- Pluty (-C)
- Łęczycki
- Pliszki (-C)
- Tarkówek
- Zalesie (-C)
- Kukawki
- Głuchówek
- Leśniczówka
- Krzymosze
- Olędy
- Czuryły
- Cielemęc
- Choja
- Grodzisk
- Dziewule
- Smolanka
Miejscowości
- Krynka-
-
-
-
-
-
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
309.56 km (0.50 km teren), czas: 14:30 h, avg:21.35 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hNa zlot śląski VI - Zlot w Pokrzywnej
Sobota, 17 maja 2014 | dodano: 03.06.2014Kategoria .2 Osoby, .Podróżerowerowe.info, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, .Z Kasią, 2014 Wyżyny Polskie W
Po obudzeniu, kurs do Prudnika autem, by kupić dętki. Po powrocie do Pokrzywnej, wejście do budynku. Lekko padało. Śniadanie, rozmowa, zastanawianie się, gdy tymczasem na trasy ruszyło kilka grup, a kilka osób nawet wróciło z przejazdu. Wciąż jednak sporo osób nie byłą przekonanych, by wyjechać tego dnia na drogi. Po ciężkim wahaniu przyszło złożyć rowery i ruszyć do Prudnika, drogą wzdłuż granicy kraju. Inne grupy pojechały na Biskupią Kopę lub Pradziada w Czechach. Ledwo się zaczęła jazda, a już przestał działać licznik. Co było tego przyczyną, nie wiem. Działać zaczął dopiero w drodze powrotnej. Początkowo droga pięła się w górę w otoczeniu drzew. Lekko padało, ale deszcz z biegiem czasu nabierał mocy.

S koniec Pokrzywnej. Początek wyjazdu i ulewy

Wieszczyna. Urocze, deszczowe krajobrazy. Moszczanka. Po lewej Zamkowa Góra (570 m n.p.m.). W centrum Trupina (331 m n.p.m.). Za nią Olszak (453 m n.p.m.). Widok ku NWW

Mokry zjazd z Dębowca do Chocima. Po lewej droga do kopalni szarogłazu Dębowiec. Widok ku SSW
Wkrótce po przekroczeniu torów droga zaczęła opadać. Spora cześć jezdni była w remoncie, z ruchem wahadłowym i całkowicie zdartym pasem. Mokra nawierzchni i liczne dziury na pozostawiony wciąż pasie nie ułatwiały jazdy, ale nie przeszkadzało mi to w oszczędnym używaniu hamulców. Będąc już w mieście zmniejszenie prędkości, czekając na Kasię. Ponowna jazda razem od skrzyżowania ze ścieżkami rowerowymi. W Prudniku omijało się stare miasto od północy i wyjechało w kierunku Lubrzy. Jadąc wpadła myśl, by odwiedzić jeszcze Białą, gdyż była dość blisko.

DK 40. Rzeka Prudnik w Prudniku. Widok ku NW
W Lubrzy, na przystanku krótki postój. Deszcz padał coraz większy. Mimo to jechało się dalej przed siebie. Wiatr wiał praktycznie w twarz, co chwila oblewając nas kolejnymi falami z nieba. Nie sprawiało, że było po prostu mokro. Woda niemal wylewała się z butów. Do Białej dojazd i od razu z powrotem najkrótszą drogą powrotną. Ponowny przejazd przez Prudnik i powrót krajówką do Pokrzywnej. Tam od razu się można się było umyć. Trzeba było założyć ubranie, wciąż nie do końca wyschnięte od wczoraj, a cała reszta tego dnia użytych ubrań, poszła do schnięcia. Kasia, mimo kurtki i dwóch bluz, była zmarznięta i przemoczona, gdyż nawet dolna warstwa ubrań zawilgotniała. Później okazało się, że w czasie naszego przejazdu, przez okolicę przetaczał się szczyt opadów.

Udało nam się dotrzeć do skąpanej w szarości Białej, skąd zaczął się powrót. Wjazd od strony DW 414. Widok ku N

Moszczanka. Po lewej Trupina (331 m n.p.m.). W centrum graniczna Srebrna Kopa (

Moszczanka. Mokry powrót. Widok ku NW

Złoty Potok w Pokrzywnej. Powyżej wiadukt kolejowy linii 333/484 między stacjami Głuchołazy i Jindřichov ve Slezku. Widok ku NEE

Złoty Potok w Pokrzywnej. Widok ku NEE
Do późnych godzin rozmowy. Sporo czasu czekanie, aż mi przeschnie bluza i późno w nocy dopiero pójście na ognisko. Trwało prawie do rana i udało się upiec ostatnie, ogniskowe, zlotowe kiełbaski na śniadanie.
Zaliczone gminy
- Głuchołazy- Prudnik
- Lubrza
- Biała
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
41.60 km (0.00 km teren), czas: 02:30 h, avg:16.64 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hNa zlot mazurski IV - Powrót ze zlotu przez Kurpie
Niedziela, 19 maja 2013 | dodano: 26.06.2013Kategoria >200, .3-4 Osoby, .Podróżerowerowe.info, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2013 Mazury, .Z rodziną, ...Miejscowości mazowieckie, ...Miejscowości podlaskie, ...Miejscowości warmińsko-mazurskie
2013.05.16 - 19 Na Zlot mazurski - cała trasa
Pobudka około 6. Na zewnątrz zamieszanie związane z pakowaniem się zlotowiczów do drogi. Dość szybkie spakowanie, lecz start dopiero koło 7, gdy ruszała niewielka, kilkuosobowa grupa zmierzająca do Olsztyna. Wspólnie dotarliśmy do wojewódzkiej. Odtąd moje tempo opadło, oni zaczęli zostawać w tyle, lecz nie był to wielki problem. Do Wydmin udało mi się dotrzeć pół godziny później. Kwadrans przerwy przy tablicy w centrum i za torami, obserwując pociąg oraz kilku zlotowiczów doń zdążających. Od 8 jazda malowniczą trasą na południe. Temperatura wysoka, wiatr chłodniejszy niż poprzednimi dniami.

Ostatni rzut oka na Zlot w Łekuku Małym. Widok ku

Między Orłowem i Szczybałami Orłowskimi. Widok ku S

Z Wydmin do Rant. Widok ku SSW
W Rantach wyjazd na wojewódzką, która prawie mnie poniosła na wschód. W porę udało mi się spostrzec i obrać kurs SW. Na terenach wsi Rostki, drogę zatarasowało stado krów. Rzecz niecodzienna, więc pora na aparat i wolny przejazd między nimi. Obyło się bez strat w rogaciźnie. Dalej żwawo do wsi Talki. Do Pańskiej Woli teren opadał od lasu, do którego jednak trzeba było podjechać 30 metrów w górę. We wsi tej, szutrówką na SW przez Czarne (bruk) i Odoje (asfalt). W pobliżu przebiegała linia kolejowa. Nie było ochoty robić zdjęć.

Talki. Jedno z tutejszych oczek (S wyjazd ze wsi). Widok ku W

Między Białą Giżycką i Pańską Wolą. Widok ku SSE
W Orzyszu krótka przerwa i uzupełnienie zapasów. Miasto opuszczone ulicą Wyzwolenia, przedostając się nią do wsi Ruda. Nim tam udało się wyjechać, po kilku kilometrach przyjemnego asfaltu ukazało się 8 km szutrów i piachów. Przez Giętkie i Orłowo na krajówkę i nieco się zmęczywszy, udało się musnąć Białą Piską (wjazd po bruku). Pisz ominięty został jadąc przez Kumielsk. Okolice raczej puste, a wsie bardziej z boku drogi i niewielkie. Dalej do krajówki poprowadzonej lasem. Długie kilometry lasu i niewidoczna rzeka Pisa, kawałek dalej na zachód. Po wjechaniu do województwa Podlaskiego, skręt w spokojną drogę w prawo i odpoczynek przy Wzgórzu św. Brunona, za wsią Wincenta. Malowniczą drogą przez wieś Kozioł skróciła się trasa do wsi Ptaki, tym samym omijając Kolno. Przerwa na moście i przez jakiś czas trwała rozmowa z grupą rowerzystów, po ich ~100km przejechanych na pętli w tychże okolicach.

Wjazd DK 63 do Orzysza. Widok ku SSW

Biała Piska. Wieża ciśnień z XIX w, wykorzystywana do 2011 r. Widok ku E

Wincenta. Wzgórze św. Brunona (+ stacje drogi krzyżowej) z 2007-8r. powstałe z inicjatywy ks. Sławomira Banacha. Widok ku NW

Trzcińskie. DW 647. Punkt Oporu Turośl. Schron bojowy dla km, typu MG-Schartenstand D. Pozycja Pisy. Widok ku N
Przez prawie trzy kolejne godziny trwała jazda na zachód po drogach wojewódzkich. Kilka razy trzeba się było zatrzymać, by nabrać tchu. Przejazd przez Myszyniec. Długi las gminy Czarnia. Późnopopołudniowe wyczerpanie. Skręt na południe do wsi Zawady, całkowicie odrzucając pomysł o wjeździe do siedziby tutejszej gminy, równocześnie nadkładając drogi. Równinnymi, kurpiowskimi drogami przejazd przez Baranowo, po drodze kontaktując się w sprawie podwiezienia mnie.

Myszyniec. Kolegiata pw. Trójcy Przenajświętszej w Myszyńcu z 1909-22. Widok ku SEE

Myszyniec. 2 km DW 614. Pomnik z 1963, powstały w miejsce pomnika z lat 1920-40 (zniszczonego przez Niemców), upamiętniający bitwę z wojskami carskimi w czasie powstania styczniowego w III 1863 roku, stoczoną pod dowództwem gen. Zygmunta Padlewskiego. Widok ku NWW

Brodowe Łąki. Kościół pw. św. Michała Archanioła z 1884 r. Widok ku S
Baranowo odwiedzone o 19, jeszcze przed wieczorem. Była to moja ostatnią zdobytą na tej wyprawie gmina. Dalsza trasa przebiegała przez lekko pagórkowaty teren, po drodze prostej jak strzała. Doprowadziła mnie do Drążdżewa, odwiedzonego trzy dni temu, tym samym zataczając pętle.

Lokalne orzołki. Widok ku SSE

Lipowy Las. Widok na Baranowo ku SSE

Drążdżewo. Kopiec Tysiąclecia Państwa Polskiego z 1946r. powstały z inicjatywy (nauczyciela) Franciszka Dawida. Tablica amieszczona w 1966, przy okazji renowacji obiektu. Widok ku E
Przed zachodem dojazd do Krasnosielca, gdzie nastąpiło oczekiwanie na rodzinne auto. Udało się jeszcze poznać boczną dróżkę przez Nowy Krasnosielc oraz zrobić pętelkę ulicami Nadrzeczną, Wolności i Rynek. Powrót do skrzyżowania na Jednorożec, a rower rozłożony przy zjeździe do Nowego Krasnosielca. Z rodziną powrót około północy, posiedziawszy potem kilka godzin przy kompie, mając nadzieję, iż wstanę na busa o 6 do Warszawy...
Nie udało się...
Po przebudzeniu, nie świadomości nie zbierała się w całość, a po wstaniu około 10 - nie dało rady utrzymać równowagi na nogach.
Zaliczone gminy
- Biała Piska- Pisz
- Turośl
- Czarnia
- Baranowo
Miejscowości warmińsko-mazurskie
--
-
-
-
-
-
Miejscowości podlaskie
--
-
Miejscowości mazowieckie
- Pupkowizna- Charciabałda (-C)
- Świdwiborek (-C)
- Czarnia (-C)
- Bandysie
- Zawady
- Brodowe Łąki
- Guzowatka
- Kucieje (-C)
- Kalisko
- Bakuła
- Orzołek
- Lipowy Las
- Baranowo
- Orzoł
- Jastrząbka (-C)
- Majdan
- Gaczyska
- Budy Prywatne
- Wólka Drążdżewska
- Wólka Rakowska
- Elżbiecin
- Krasnosielc
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
205.00 km (8.00 km teren), czas: 11:00 h, avg:18.64 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hNa zlot mazurski III - Puszcza Borecka
Sobota, 18 maja 2013 | dodano: 26.06.2013Kategoria .>10 osób, .Podróżerowerowe.info, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2013 Mazury
Po przyjeździe sen naszedł mniej więcej w ciągu 1-2 godzin. Pobudka około 7. Po godzinie kilkuosobowy przejazd do sklepu w Orłowie. Tuż po godzinie 10 grupa zlotowa wreszcie wyruszyła. Na skrzyżowaniu tuż przed ośrodkiem udaliśmy się na północ. Droga oczywiście szutrowa. Asfaltów tego dnia było jak na lekarstwo. Pół kilometra dalej wjechaliśmy do Puszczy Boreckiej.

Główny budynek bazy zlotu. Widok ku W

Centrum zlotu. Widok ku SW

Orłowo. Widok ku N
Po 6 kilometrach wyjechaliśmy w Wolisku. Chwilowe zamieszanie nawigacyjne i zebranie się wszystkich jadących. Od zachodu okrążyliśmy zagrodę żubrów i podjechaliśmy do platformy widokowej. Pobyt trwał do 11:30 i tam nastąpił pierwszy podział grup. Drugi odbył się niebawem - ujechaliśmy ~4km na północ i przystanęliśmy na granicy powiatów. Po krótkiej opowieści nastąpiło drobne zamieszanie, gdy grupy obierały dalszą trasę. Część pojechała na zachód do do Kruklanek. Przyszło mi tam dwukrotnie, więc tym razem przyszła pora jechać w kierunku wschodnim.

Puszcza Borecka w okolicy Lipowa, zmierzając z Orłowa do Woliska. Widok ku N

Wolisko. Zagroda Żubrów. Widok ku S
Szybko, z wysokimi prędkościami przejechaliśmy do Czerwonego Dworu, gdzie zatrzymaliśmy się na przerwę pod sklepem. Trwało to ~40 minut. Kilka osób odłączyło się jadąc po gminy kawałek na wschód. Reszta nas udała się w kierunku SE do wsi Mazury, a potem przez Rogojny do piaszczystego lasu na południu. Za Jelonkiem odbiliśmy na północ, by podjechać do mogiły żołnierzy wyklętych, położnej na niewielkim pagórku. Wróciliśmy na poprzedni kurs, przejechaliśmy przez Gajrowskie i na powrót byliśmy w Orłowie. Zatrzymaliśmy się pod tym samym sklepem co rano. W bazie byliśmy przed 15.

Kaplica pw. św. Huberta w Czerwonym Dworze. Widok ku SSW

Mazury. Most między jeziorami Łaźno i Birek. Widok ku NEE

Droga z Rogojn do Jelonka. Widok ku W

Przed sklepem w Orłowie. Widok ku NNE
Grupa Kruklańska wróciła godzina po nas. Przez większość czasu odpoczywanie w namiocie albo przysłuchiwanie się innym zlotowiczom. Większość korzystała z pobliskiego jeziora. Po 18 wykonano zdjęcia do panoramy zlotowej. Po 20 przeszła silna burza, która o mało nie zepsuła planów ogniskowych, które jednak się powiodły. Przesiadywanie do 23-24 nim nadszedł sen przed długą podróżą powrotną.

Centrum zlotu. Widok ku S

Jezioro Łękuk. Widok ku NNW

Nad Jeziorem Łękuk. Widok ku NE

Ognisko zlotowe
Zaliczone gminy
- Kowale OleckieRower:Zielony
Dane wycieczki:
46.50 km (35.00 km teren), czas: 03:00 h, avg:15.50 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hX wrzosniowa wyprawka IV - Expres na pociąg
Niedziela, 23 września 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria .Podróżerowerowe.info, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, .5-10 Osób, ..Gminy Polska, .Z Kasią, 2012 Kujawy, Pałuki, Krajna, .Z rodziną
2012.09.20 - 23 X wrzosniowa wyprawka - cała trasa
Poranek nad Zalewem Nadarzyckim
Pobudka o 9. Na zewnątrz zamieszanie, pakowanie, śniadanie i zbieranie (na opłatę za nocleg). Słońce świeciło, niebo było czyste, a okolice ładna. Nim wszyscy ruszyli, jak zwykle trudno mi było określić, co ze sobą zrobić. Moje samotne poranki wyglądały tak, że po spakowaniu, niemal od razu jechało się w drogę, a z grupą trzeba było czekać na innych, a podczas tego czasu nie wiadomo mi było, co ze sobą zrobić. Podczas tego wyjazdu, poszło się na krótko spacerem nad jezioro, a potem dłuższe siedzenie w wiacie razem z resztą. Wyruszyliśmy o 10:40, podzieleni na grupę południową i północną. Ja w grupie północnej, jadącej na Borne Sulimowo.
Nad Zalewem Nadarzyckim. Widok ku SWW

Nad Zalewem Nadarzyckim. Widok ku NNE

Nad Zalewem Nadarzyckim. Widok ku W

Nad Zalewem Nadarzyckim. Widok ku W

Nad Zalewem Nadarzyckim. Widok ku S

W drodze do Bornego Sulinowa. Widok ku NE
Borne Sulimowo
Po półgodzinnej jeździe przez las dojechaliśmy do Bornego Sulimowa. Postój na pierwszym skrzyżowaniu. Z ulicy Orła Białego skręciliśmy w Aleję Niepodległości. Trochę zachciało mi się pokręcić koło parku przy UM, gdy grupką staliśmy na przerwie połączonej z zakupami w pobliskiej biedronce. Po 40 minutach rozdzieliliśmy się. Potem okazało się, że jednak nie do końca, gdyż jeszcze przez jakiś czas podążaliśmy w tym samym kierunku i dopiero przy cmentarzu radzieckim skręcili na południe, a ja dalej - główną trasą na północ. Nie wiedziałam jak się zachować, bo pożegnanie odbyło się nieco wcześniej.
Lotnisko w Bornym Sulinowie. Widok ku NNW

Borne Sulinowo. Aleja Niepodległości. Po lewej Urząd Miasta. Widok ku N

Borne Sulinowo. Aleja Niepodległości 31. Dom Żołnierza, zburzony dwa lata później. Widok ku SW
Okolice Szczecinka
Trasa wiodła przez pagórkowate tereny do Szczecinka, gdzie udało się dojechać o 13:10. Przejazd na rynek, na który wjazd ulicą 9 Maja, a wyjazd 1 Maja. Taki skok w czasoprzestrzeni. Była 13:30 podczas wjazdu na DK 20. Za Gwdą Wielką skręt w DW 201, a we wsi Czarne w DW 202. Na granicy województw przerwa na posiłek, bo czuć było spowolnienie tempa jazdy i pewną niechęć nóg do szybkiego poruszania. Na tym odcinku konsultowanie telefoniczne w kwestii pociągów z Bydgoszczy. Wcześniejszy plan zakładał przejazd przez Chojnice, Świecie do Brodnicy i potem w kierunku domu, jednak deszcz dnia poprzedniego i na tę noc zapowiadane ochłodzenie, skusiły mnie do skrócenia wyprawy.
DK 20 między Przyjezierzem i Jeleninem. Widok ku S

DK 20 między Jeleninem i Sitnem. Na horyzoncie po lewej Szczecinek. Widok ku NE

DK 20 między Jeleninem i Sitnem. Na horyzoncie Szczecinek. Widok ku NNE

Szczecinek. Skrzyżowanie Pileckiego, Wyszyńskiego i Armii Krajowej. Widok ku NNW
DK25 w rejonie Człuchowa
O 15:13 wjazd na DK25 w Rzeczenicy. Pospiesznie analizują sytuację, lepiej było zmusić się do szybkiej jazdy, praktycznie bez przerw, aby zdążyć na pociąg o 20:00 z Bydgoszczy, jadący z Gdańska do Warszawy. Późniejszych nie było. Przez pozostałą część dnia trwało przeliczanie odległości, jaka mi pozostała do celu, czasu jaki mi pozostał i pilnując, by średnia nie spadała poniżej 20km/h (przeważnie utrzymywała się między 25-30km/h). 16:10 Dość żwawe przebrniecie przez Człuchów, który usiłował mnie spowolnić podjazdem. Na drugiej granicy województw niewielki remont mostu i akurat wtedy trafiło się czerwone światło, które zapaliło się w ostatniej chwili. Przynajmniej można było wykorzystać ten czas na pospieszne uzupełnienie wody i szybką przekąskę.
Człuchów. DK 25. Widok ku SE

Człuchów. DK 25. Po lewej ruiny zamku. Widok ku E

DK 25. Granica województw między Kamionką koło Doręgowic i Zamartem. Widok ku S
DK25 przez krainę Krajna
O 17:30 wjazd do gminy Sępólno Krajeńskie, w której zmieniał się kierunek jazdy z SE na E. Wiatr dał mi większe przyspieszenie, gdyż w pełni jechało się wraz z nim. 18:20 Początek gminy Koronowo. W Buszkowie przejazd pod malowniczym wiaduktem kolejowym. Gdyby się nie spieszyć i nie zapadła szarówka (droga schowana w dolinie), to wpadłoby kilka zdjęć. Około zachodu słońca mijało się Koronowo położone w dole, dużo poniżej poziomu krajówki. Odtąd kurs w kierunku południowym. Zmrok zapadał między Gościeradzem i Tryszczynem. Za tym drugim wjazd w las, gdzie kompletnie wchłonęła mnie noc.Bydgoszcz nocą
Po 4 kilometrach widać było wreszcie tabliczkę z napisem "Bydgoszcz". Powierzchowna radość. Widać było kilka domów i znów las. Zadowolenie przerodziło się w zniecierpliwienie. Trzeba było telefonować, by nakierować mnie dokładnie na dworzec, bez chwili na wahanie i zmniejszanie prędkości z mojej strony. Wreszcie nastąpił wyjazd z lasu, ale nie wiadomo było jak daleko mam do PKP. Gnała mnie bardziej intuicja, niż wiedza. Skręt w Pileckiego, a za mostem w pierwszą w prawo. Żeglarską przejazd pod wiaduktem kolejowym i tuż za nim skręt w lewo pod górkę. Ulica Langiewicza i momentalnie udało się dostrzec, że jestem na miejscu. Tylko który peron? Z poziomu gruntu wejście na środkowy, raz dwa uzyskawszy informację, że peron z którego odjeżdża pociąg w kierunku domu, znajduje się po drugiej stronie kolejnego budynku. Niezmiernie mnie to "zachwyciło". Czym prędzej z rowerem do przejścia podziemnego i biegiem do właściwych schodów. Z trudem, ale pospiesznie udało się wygramolić na peron i...
Bydgoszcz Główna. "Warszawa Wsch. 19:58 Opóźń. 5 min."
Podróż pociągiem
Tyle wygrać! Minęła może minuta, może dwie, gdy pociąg wjechał na stację, a potem wsiadło się z rowerem do wagonu szóstego. Bilet udało się kupić o 21:26 od konduktora (podczas podróży pociągami, najczęściej (pomijając zakupy na dworcach) wyglądało to tak, że zgłaszało się do któregoś z kontrolerów pociągu przed wejściem do pociągu, a potem się czekało z rowerem, aż przyjdzie. Czasem się szło wprost do konduktora wkrótce po rozpoczęciu jazdy, a czasem dało radę kupić bilet niemal od razu). Muzyka na uszy. W chłodzie krańca wagonu stało się przy rowerze, aż do Warszawy, osiągniętej o 23:30. 10 minut później już w aucie, kończąc tym samym forumową "X wrzosniową wyprawkę".Zaliczone gminy
- Szczecinek (W+M)- Czarne
- Rzeczenica
- Człuchów (W+M)
- Chojnice (W)
- Kamień Krajeński
- Sępólno Krajeńskie
- Sośno
- Koronowo
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
186.73 km (0.00 km teren), czas: 08:12 h, avg:22.77 km/h,
prędkość maks: 52.92 km/hX wrzosniowa wyprawka III - Kłomino
Sobota, 22 września 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria .>10 osób, .Podróżerowerowe.info, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2012 Kujawy, Pałuki, Krajna
Pobudka około 9:30. Wspólnie przesiedzieliśmy do 11:15, gdy to dopiero ruszyliśmy po spakowaniu namiotów i zjedzonych posiłkach. Przejechaliśmy 300 metrów do szosy i zawróciliśmy nad Gwdę. Zjechaliśmy pod most uszkodzony przez wojska niemieckie, wycofujące się w II 1945r. Plan nie do końca się powiódł, gdyż most stał do czasu naszej wizyty, choć był przechylony kierunku północnym. Przerwa przy tym obiekcie trwała kwadrans, po czym wróciliśmy na asfalt, by ruszyć na zachód. Nie było ochoty po raz trzeci jechać tym samym fragmentem wojewódzkiej, więc z rowerem na nasyp, którym udało się ujechać z pół kilometra, do miejsca, w którym wyjechaliśmy z obozu na szosę.

Miejsce noclegu w pobliżu DW 189 nad Gwdą. Widok ku NNW

Miejsce noclegu w pobliżu DW 189 nad Gwdą. Widok ku N

Miejsce noclegu w pobliżu DW 189 nad Gwdą. Widok ku NW

DW 189. Widok ku SSE

Nad Gwdą. Ruiny mostu wysadzonego podczas IIWŚ. Widok ku SE

DW 189. Wjazd do Jastrowia. Widok ku NWW
O 11:50 zatrzymaliśmy się w Jastrowiu pod biedronką przy Słowackiego. Udaliśmy się na zakupy w dwóch turach. Zeszedł mi kwadrans, po czym rozpoczął się krótki, samotny etap jazdy do wsi Pniewo, by zaliczyć gminę Okonek. Spieszyło mi się, by jak najszybciej znów jechać z grupą, która wyruszyła mniej więcej wtedy, gdy udało mi się dotrzeć do wsi. Nie można było zawrócić, gdyż nadłożyłoby się czasu i drogi. Zamiast tego, lepiej było zaryzykować przejazd przez las.

Jastrowie. Skrzyżowanie DW 189 i DK 11. Widok ku SWW

Pniewo. Kościół pw. św. Jana Chrzciciela. Widok ku NEE
Za ostatnimi domami Pniewa skręt w lewo, w bardzo lichą drogę polną. Dojazd do polnej, w którą można było skręcić nieco wcześniej. Kurs na zachód, przecinając las i lądując na jego skraju. Powrót do poprzedniego skrętu, by dość dziką dróżką skręcić na południe. Po pewnym czasie droga była bardziej przejezdna, choć tylko dla roweru. Mijało się zagłębienia ze stawami, droga była nieco błotnista. Wyjazd na skraj lasu, skręt na zachód przed młodnikiem. Przejazd między polami do zagajnika, za którym wjazd na bardziej normalną drogę leśną. Skręt na SE, a chwilę potem w SW i prawie 2 km dalej wyjazd na skraju Brzeźnicy. Przejazd dróżką na SE wzdłuż krawędzi drzew. Po 13 przejazd przez ową wieś, koło kościoła skręcając na zachód.
Będąc na asfalcie znów zwiększyła się prędkość i udało się dogonić tyły grupy w lesie za Brzeźnicą-Kolonią. Wnet zaczęło się piesze zwiedzanie okolicznych bunkrów, między którymi przemieszczaliśmy się rowerami po terenowcy drogach, miejscami bardzo zapiaszczonymi. Pobyt w tej części lasów trwał blisko godzinę, po czym wróciliśmy do szosy. Przed 15 znaleźliśmy się w Sypniewie, gdzie ujrzeliśmy dużą grupę rowerzystów. Kilkoro z nas zamieniło kilka słów z paroma osobami od nich, nim pojechaliśmy dalej na północ.
Po 20 minutach jazdy kostką i szutrem leśnym, dotarliśmy do Kłomina. Opuszczoną miejscowość z kilkoma blokami, pełnymi gruzu, graffiti i szkła, której budynki był stopniowo rozbierane na przestrzeni lat. W czasie naszej wyprawy, na dobrą sprawę ostała się przynajmniej jedna ulica z owymi budowlami. Weszliśmy do najbardziej wysuniętego na południe. Sesja zdjęciowa i przerwa na burzę. Pogaduchy, posiłki itp. Była we mnie ochota wyciągnąć śpiwór i się przespać. Padały również propozycje, by tu spędzić nocleg. Nawałnica rozpoczęła się o 16, choć grzmieć zaczęło, gdy wjeżdżaliśmy do lasu (do MW dzwonił Podjazd z informacją o właśnie nadciągającej chmurze). Mocno lało z pół godziny, po czym zrobiło się chłodno, mokro i wilgotno. Deszcz się utrzymywał jeszcze przez jakiś czas.

Kłomino. Widok ku SSW

Kłomino. Widok ku S

Kłomino. Widok ku SW

Kłomino. Widok ku SWW


Kłomino. Widok ku NNE

Kłomino. Widok ku SEE

Kłomino. Widok ku NNW
Wyjechaliśmy ~17:30. Cofnęliśmy się kilometr do leśnego skrzyżowania i skręciliśmy na południe. Kolejnych 5 kilometrów z trudem dojechaliśmy do Nadarzyc. We wsi kilka ostatnich zakupów. Słabo się robiło na myśl o rozbijaniu namiotu w takich warunkach. 1,5 km na północ znaleźliśmy pole namiotowe, gdzie rozłożyliśmy namioty i rozpaliliśmy ognisko wliczone w cenę pobytu, które zaczęliśmy około 19:30, a trwające do północy.

Nad Rozlewiskami Nadarzyckimi

Nad Rozlewiskami Nadarzyckimi
Zaliczone gminy
- Okonek- Borne Sulimowo
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
54.60 km (15.00 km teren), czas: 03:10 h, avg:17.24 km/h,
prędkość maks: 34.81 km/hX wrzosniowa wyprawka II - Przez Pałuki i Krajnę W nad Gwdę
Piątek, 21 września 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria .Podróżerowerowe.info, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, .2 Osoby, ..Gminy Polska, 2012 Kujawy, Pałuki, Krajna
8:30 start. Wpierw powolny marsz do dróżki, a potem spokojny zjazd do granicy odkrywki. Miejsce gdzie udało mi się dotrzeć, rok później zostało rozkopane. Powrót do granicy lasu, w pobliżu opuszczonego gospodarstwa, następnie skręt na zachód, polną/szutrową drogą która doprowadziło manie do Szczepanowa. Za wsią przerwa na posiłek. W Kierzkowie o mało nie pomyliły mi się drogi, gdyż nastąpił skręt w prawo, zamiast jechać na wprost.
Szeroki Kamień. Widok z noclegu ku SWW
Granica gmin między Szerokim Kamieniem i Białymi Błotami. Widok ku NNE

Białe Błota NE w pobliżu granicy gmin. Widok ku N

Białe Błota NE w pobliżu granicy gmin. Widok na hałdę odkrywki w Bielawach ku NEE

Białe Błota NE w pobliżu granicy gmin. Widok ku NEE

Białe Błota NE w pobliżu granicy gmin. Widok ku NEE

Białe Błota NE w pobliżu granicy gmin. W tle budynki odkrywki Bielawa. Widok ku NE

Bielawy. S krawędź odkrywki. Widok ku NEE

Białe Błota NE w pobliżu granicy gmin. Las po prawej na terenie wsi Bielawa. Widok ku SWW
Białe szutry były częste. Podobnie pagórkowatość i większa jeziorność terenu wyróżniała tę okolicę, aż do okolic Królikowa. Tam teren był znów bardziej równinny, lecz wciąż z widocznymi podjazdami, a ja przy drodze udało się spotkać jeża. O 12:30 we wsi Rusiec, która posiadała bardzo ciekawy, wykonany jakby paincie. Boczną dróżką omijało się Wapno, a po zjeździe skręt na zachód. Zaczął się długi etap jazdy (z przerwami) w kierunku NEE, który minął mi niepostrzeżenie, gdyż rzadko zwracała się moja uwaga na otoczenie, które równie rzadko było inne niż rolnicze. W Margonine na północ. W Szamocinie zjazd w Dolinę Noteci, rozległy, płaski i trawiasty teren. W Białośliwiu ciężki dla mnie podjazd z krótką przerwą przy zjeździe w Kordeckiego. Przyjemną drogą dojechało się do Nieżychowa, następnie przemieszczając się dalej na północ. We wsi Kijaszki i Tłukomy koleje zmiany kierunku przebiegu drogi. Przed Kunowem skręt w lewo, na dość nowy asfalt. Droga doprowadziła mnie do Krajenki, gdzie wjechało się na DW 190 do Złotowa.

Kierzkowo E. Widok ku NNE

Buszkowo. Widok ku NW

Chomętowo. Kościół pw. św. Apostołów Piotra i Pawła. Widok ku NNW

Chomętowo. Jezioro Gąbińskie. Widok ku N

Jeż w Królikowie

Przydrożna mapa w Ruścu

Widok na Wapno ku SSE

DW 194. Widok na Gołańcz ku NNW

DW 194 przed Gołańczą. W tle po lewej Dębowa Góra (192 m n.p.m.). Po prawej pagórki w Dobieszewie. Widok ku NNW

Margonin. DW 193. Widok ku W

Most DW 190 przez Noteć. Widok ku N

Most DW 190 przez Noteć. Widok ku E

DW 190. Widok na Białośliwie ku NNE

Granica powiatów (na linii drzew) między Kunowem i Bługowem. Widok ku NWW

Bługowo. Jezioro Sławianowskie. Widok ku NEE

Krajenka. DW 188. Kościół pw. św. Józefa. Widok ku NEE
Na rozstaju w Błękwicie na wprost. Ulicą Partyzantów przejazd między oboma jeziorami w Złotowie i przerwa w sklepie przy ulicy Jastrowskiej. Tam spotkanie z Ol. ~18:15. Po zakupach wspólnie pojechaliśmy na zachód. Powoli zbliżał się wieczór. Za wsią Górzna droga zaczęła opadać do rzeki Gwdy. Dojechaliśmy do miejsca obozowania, lecz pojechaliśmy ku plaży nad Gwdą. Tamto miejsce było pierwotnie zaplanowane na obóz. Dostaliśmy się bocznym zjazdem, który był zawalony pniami drzew. Po krótkiej inspekcji i kilku telefonach poczekaliśmy na pozostałych. Większością głosów wróciliśmy do szosy, do bardziej cywilizowanych warunków obozowania. Miedzy 20:30 i 21:00 wszyscy powoli się rozkładali, gotowali i gadali. Sen zstąpił około północy, jeśli nie po niej.

Nad Gwdą

Nad Gwdą
Zaliczone gminy
- Dąbrowa- Żnin
- Łabiszyn
- Szubin
- Kcynia
- Wapno
- Margonin
- Wysoka
- Łobżenica
- Złotów (W+M)
- Krajenka
- Tarnówka
- Jastrowie
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
158.75 km (15.00 km teren), czas: 09:11 h, avg:17.29 km/h,
prędkość maks: 47.62 km/h


















