Podróże Weroniki - pamiętnik z początku XXI wieku

avatar Weronika
okolice Czerwińska

Szukaj

Znajomi na bikestats

wszyscy znajomi(37)

Moje rowery

Czarny 13094 km
Zielony 31509 km
Unibike 23955 km
Czerwony 17572 km
Agat
Delta 6035 km
Reksio
Veturilo 69 km
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum

Wpisy archiwalne w kategorii

.Podróżerowerowe.info

Dystans całkowity:3790.26 km (w terenie 454.50 km; 11.99%)
Czas w ruchu:222:46
Średnia prędkość:17.01 km/h
Maksymalna prędkość:65.75 km/h
Suma kalorii:4832 kcal
Liczba aktywności:35
Średnio na aktywność:108.29 km i 6h 21m
Więcej statystyk

Po Śląsku II - Zlot w Międzygórzu

Sobota, 19 maja 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria .Podróżerowerowe.info, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2012 Śląsk, .>10 osób, .Z Księgowym

Sen trwał osiem godzin do około 5 rano, ale z przyśnięciem do 8. Zmęczenia nie było tak bardzo odczuwalne, jak wydawało mi się, że będzie. Przez noc udało mi się bardzo wypocząć, ale mimo to nie było sił w nogach. Za Paczkowem, 12 km od noclegu zatrzymało się auto, a z niego wysiedli z niego Transatlantyk, Suchy i Natalia. Rozmowa trwała stosunkowo krótko, ale dała mi nieco większą motywację w nogi.


Pierwsza pobudka przed Paczkowem


Start właściwy z noclegu po pierwszych ponad 400km na raz


DK 46 przed Paczkowem. Góry Złote. Widok ku SWW


DK 46 przed Paczkowem. Góry Złote. Widok ku SW

Chwilę potem, po pokonaniu podjazdu, pojawił się Złoty Stok. Tam czekał mnie jeszcze jeden podjazd do miasteczka i przejazd przez nie pod górkę. Stylem mieszanym (pieszo+jadąc), rozpoczął się spacer od małego parkingu powyżej miasta. Podróż trasą DW 390 była mozolna, lecz końcówka dynamiczna na zjeździe, w którym pełno było zniszczonego asfaltu i wymagającego wzmożonej uwagi, by nie uszkodzić sprzętu.


DK 46. Wjazd do Złotego Stoku


Złoty Stok. Wojska Polskiego. W centrum kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny


Złoty Stok. Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny


DW 390 tuż ponad Złotym Stokiem. W Obniżenie Otmuchowskie, zamknięte wzgórzami Niemczańsko-Strzelińskimi  W centrum w tle Ząbkowice Śląskie i Ślęża. Widok ku N


DW 390. Dolina Mąkolnicy przepływającej przez Chwalisław. Widok ku SWW


DW 390. W centrum Długi Sarg (745 m n.p.m.). Widok ku SW


DW 390. Zabudowania Orłowca. Widok ku W


DW 390. Orłowiec. W centrum Czarna Góra (1205 m n.p.m.), po której wkrótce wiodła moja trasa. Widok ku S

Wyjazd w Lądek Zdroju, gdzie trwał konkurs hejnalistów. Dalej trasą 392 do Stronia Śląskiego, za którym większość drogi znów spacerem, aż do Przełęczy Puchaczówka. Tam znów, na rower i jakoś udało mi się dotrzeć do skrzyżowania, które wydawało mi się prowadzić do Stodoły, ale zamiast tego dalej w dół, miejscami 35-37km/h, aż do Międzygórza. Tuż przed pierwszymi domami kapeć. Jako, że i tak czekało na mnie podejście, to nie chciało mi się teraz tego naprawiać, a zamiast tego udać się tak do wioski, aby zrobić zakupy. Tam zebrał się czteroosobowy, zlotowy zespół zakupowy. Razem wleźliśmy w górę do miejsca obozu. przy czym ja całość (bo kapeć), a pozostali - gdzie mogli to jechali. W tak oto, po 48 godzinach od opuszczenia Warszawy, udało mi się dotrzeć na zlot. Po północy, korzystając z tel. Księgowego, udało mi się jako tako dogadać opcje powrotu (do swojego, bateria wypadła gdzieś po drodze, więc nie było innej możliwości kontaktu).


Lądek-Zdrój. Wiosennik wpadający do Białej Lądeckiej. Widok ku SW


Lądek-Zdrój. Ruina przy Widok 16


Lądek-Zdrój. Ratusz


Lądek-Zdrój. Konkurs hejnalistów


Lądek-Zdrój. Ruiny kościoła ewangelickiego, który spłonął w 1999r.


DW 392. Strachocin. Biała Lądecka płynąca tuż za granicą gmin. Widok ku SW


W drodze z Białej Wody na Przełęcz Puchaczówka (864 m n.p.m.). Widok ku SE


Przełęcz Puchaczówka (864 m n.p.m.). Widok ku NNW


W stok Czarnej Góry. Po lewej Przednia (914 m n.p.m.). W centrum Suchoń (965 m n.p.m.). W tle: po lewej Góry Bystrzyckie, po prawej Góry Bardzkie. Widok ku NNW


W stok Czarnej Góry. Po lewej grzbiet ponad Międzygórzem, na którego stokach znajdowała się baza zlotu. Po prawej Przednia (914 m n.p.m.). W tle Góry Bystrzyckie. Widok ku W


S stok Czarnej Góry. Zjazd w dolinę Bogoryji
 

Pierwsze oznaki cywilizacji w Międzygórzu


Międzygórze w dolinie Bogoryji


W Międzygórzu


Główny budynek bazy zlotu, gdzie mieściło się trochę miejsc noclegowych i prysznice z zimną wodą


Polana w bazie zlotu


Pole namiotowe


Późnonocne ognisko zlotowe

Zaliczone gminy

- Złoty Stok
- Lądek-Zdrój
- Stronie Śląskie
- Bystrzyca Kłodzka
Rower:Zielony Dane wycieczki: 62.90 km (10.00 km teren), czas: 06:59 h, avg:9.01 km/h, prędkość maks: 51.45 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Wyprawka Zielonogórska II - Zielona Góra i okolice

Sobota, 12 listopada 2011 | dodano: 29.06.2013Kategoria .>10 osób, .Podróżerowerowe.info, .Wyprawy po Polsce, .Pół nocne, ..Gminy Polska, 2011 Lubuskie E

Poranek

Nocleg opuściliśmy bardzo późno. Słoneczna pogoda towarzyszyła nam do końca dnia. Przynajmniej było "ciepło" jak na tę porę roku. Nim się zebraliśmy i ruszyliśmy też minęło trochę czasu. Potem przejazd po kostce (raz jeszcze i nie ostatni) ku północy. Część osób pojechała do Świebodzina, na dużo dłuższą niż reszta trasę.


Świdnik. Bunkrowa. Widok ku N


Świdnik. Po lewej kościół pw. św. Marcina. Po prawej kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju. Widok ku NNE


Świdnik. Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju. Widok ku NE

Błądzenie przez las

Ze Świdnicy udaliśmy się do Wilkanowa. Tam pierwsza w prawo i zagłębiliśmy się w las w celu odwidzenia Wieży Bismarca. Jechaliśmy, aż znaleźliśmy się z powrotem na DW 282, bardzo blisko skrzyżowania z DK 27. No to wróciliśmy do wsi i raz jeszcze wjechaliśmy do lasu, tym razem dróżką nieco na lewo od poprzedniej. Po ~700metrach zawróciliśmy i skręciliśmy jeszcze bardziej na lewo. Tym razem trafnie.


Las na E od Wilkanowa


Las na E od Wilkanowa


Wieża Wilkanowska. Widok ku NNE

Skansen pod Zieloną Górą

Po tak długich manewrach trochę odpoczywaliśmy, a potem zaczęliśmy zjeżdżać na wschód. Wydostaliśmy się na drogę koło jeziorka Dzika Ochla i pojeździliśmy po pobliskim (~2km) skansenie. Potem wróciliśmy do Zielonej Góry, gdzie nastąpił podział na grupkę, która tam spędziła większość czasu, oraz udającą się na wschód. Między blokami przejechaliśmy do DW 282. Z dość sporą prędkością dotarliśmy do Droszkowa, gdzie zrobiliśmy przerwę pod sklepem.


Skansen w Ochli. Widok ku N


Skansen w Ochli. Widok ku NW

Przez Zabór i Niedoradz

Robiło się już późno. O rzut kamieniem stąd była cel - Pałac w Zaborze. Trochę się pokręciliśmy po dziedzińcu, a potem przez ~10km jechaliśmy do Niedoradza, gdzie mogliśmy zjeść coś ciepłego, aczkolwiek było trochę zamieszania. Przerwa tam spędzona trwała dość długo, a na zewnątrz zapadła ciemna noc. Nie tak dawno zakupiona lampka bardzo się przydała w czasie jazdy przez las do Zatonia. Trudno było odróżnić jedną wioskę od drugiej, tym bardziej że jechaliśmy szybko i było chłodno. Mój rower oświetlał trochę trasy Amie, która jechała bez lampki. Rower jej miał kierownicę z barankiem i małą sakwą między klamkami. Przynajmniej tego dnia, gdyż poza tym jechała po Europie i gościła u rożnych ludzi w wielu krajach.


Łaz. DW 282. Widok ku NEE


Zamek w Zaborze. Widok ku S


Zamek w Zaborze. Widok ku SSE


Zamek w Zaborze. Widok ku SEE


Zabór. Obszar zamkowy

Zaliczone gminy

- Zabór
- Otyń
Rower:Zielony Dane wycieczki: 85.25 km (11.00 km teren), czas: 05:10 h, avg:16.50 km/h, prędkość maks: 47.10 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Wyprawka Zielonogórska I - Ziemia Poznańska

Piątek, 11 listopada 2011 | dodano: 29.06.2013Kategoria .>10 osób, .Podróżerowerowe.info, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2011 Lubuskie E Uczestnicy

Nie tak dawno skontaktował się ze mną Księgowy i zapytał, czy chcę wybrać się na wyprawkę z Poznania do Zielonej Góry, na którą i on się wybierał. Akurat nie było nic pilnego i dość łatwo udało się przystać na ten pomysł. Wyjazd był organizowany w ramach forum rowerowego, na które zdarzyło mi się zarejestrować tuż po powrocie z Włoch (na które w poprzedzających miesiącach, latach, może zdarzyło mi się zajrzeć ze dwa razy, podobnie jak na inne forum rowerowe, ale forum LSTR (dopóki istniało) całkowicie mi wystarczało w kwestii pisania na forach rowerowych). Udało się znaleźć odpowiedni wątek na forum i zgłosić swoją obecność, potwierdzając przyjazd pociągiem, którym miał jechać wspomniany poznany we wrześniu Tq., a także Ci. z dawnej VBT.

Decyzja w sprawie wyjazdu była szybka, bo od mojego wpisu do wyjazdu na pociąg minęło raptem kilka godzin. Rodzina mnie zawiozła do Sochaczewa, gdzie już wsiadało się do odpowiedniego pociągu. Bilety (nie wiedzieć czemu, w dwóch formatach) kupione (raczej na dworcu) o 5:34 do stacji Poznań Główny (przez Łowicz, Kutno). Księgowego o dziwo nie było. Zaspał. By nie tracić weekendu, wraz z A. postanowili wspólnie pojechać w góry Świętokrzyskie z noclegiem w Bocheńcu.

W Poznaniu wysiedliśmy o 10:30. Na dworcu zebrała się rowerowa grupka jeszcze nie znanych mi postaci, którzy w większości jednak, na przestrzeni lat okazali się bardziej charakterystycznymi przedstawicielami forum. Przed wejściem na dworzec, gdzie wszyscy się zgromadziliśmy, zarówno przyjezdni pociągiem, miejscowi, jak i wilk, który przybył wprost z Warszawy. Trochę potrwało nim obrany został ostateczny kierunek jazdy. Przejechaliśmy na Zeylanda do Bukowskiej. Za Bułgarska zmiana stron jazdy ścieżką. W okolicy Złotowskiej, Y. niefortunnie najechał na próg zwalniający (które to są wymysłem szalonego sadysty), a w rezultacie przewrócił się i stłukł nadgarstek, o czym dowiedział się w przychodni w Zielonej Górze, gdzie postanowił sprawdzić, czy aby nie jest to coś poważniejszego.

Poznań opuściliśmy DW 307. Rok temu już nią przyszło mi jechać, ale w nocy, więc teraz była okazja obejrzeć, jak tu wygląda okolica. Tempo jazdy było bardzo duże. Zbyt duże, jak na mój gust i bagaż jaki się wiozło. W rezultacie jechało się coraz częściej na końcu, a w czasie przerw i postojów odpoczynek trwał krócej niż u reszty. Na szczęście to akurat nie był dla mnie problem, bo zwykle nie robię dłuższych postojów w trakcie jazdy, a te w większych grupach bardzo mi się dłużą.

Dzięki dużej prędkości podróży, wnet znaleźliśmy się w lubuskim jeszcze przed wieczorem. Trasy pokonanej niewiele udało mi się odnotować, jak to zwykle bywa, gdy celem jest przejazd żwawy, zamiast turystycznego. W zasadzie udało się zaś zapamiętać:
- Krótki odcinek w pierwszym etapie trasy, gdy zamieniło się kilka zdań z Ma.,
- Buk - Zbąszynek - na tym odcinku do grupy dołączył się się U.
- Ze względu na rosnące odległości między grupkami, zaczęło mnie znosić na Zbąszynek, ale wnet udało się wykryć niezgodność i wrócić na właściwy kurs.
- Za torami skręt w lewo, by odwiedzić gminę Babimost. Podobnie zrobiła większość grupy.
- Za Brudzewem zapadał zmrok i ktoś tam na mnie chwile poczekał, jako na ostatnią osobę.
- Nocny, leśny, szybki odcinek przez las jadąc w grupie.
- Drobne nawigacyjne problemy grupy w Sulechowie, gdzie śmierdziało.
- Raczej indywidualna jazda do samej Zielonej Góry (pod koniec z kimś się jechało, a ostatnie podjazdy źle na mnie podziałały) i koncentracja na na ścieżkach już w strefie miejskiej.


Opalenica. Widok ku SWW

Było około 19. W ZG przejechaliśmy Bankową, Żeromskiego do Rynku. Miasto było dość wyludnione. Przez kilkanaście minut nie bardzo było wiadomo co ze sobą zrobić, gdzie się podziać. Część grupy się rozpierzchła, nim w końcu, wszyscy weszliśmy do pobliskiej pizzerii, gdzie spędziliśmy przynajmniej godzinę, a nawet więcej. Nie pamiętam zbytnio co się działo. Bombardowały mnie nowe twarze, tematami, z którymi nie było mi wiele wspólnego. Krótko mówiąc chaos i harmider, z czego rozumiany był jedynie smak pizzy. W międzyczasie Re. chodził i spisywał listę osób, uczestników wyjazdu. Po posiłku wyjechaliśmy Jedności i DW 282. Czekało nas kilka podjazdów, aż za Wilkanowo. Dopiero stamtąd mogliśmy bez większego wysiłku zjechać i przejechać przez Świdnicę. Niestety, przez ostatnie 2 km do noclegu prowadziła brukowana dróżka. W przyszłości miało się okazać, że w tych stronach nie jest to nic niezwykłego.


Wjazd do Zielonej Góry od strony Zawady. Widok ku SW


Przed pizzerią Gruby Benek przy Starym Rynku. Widok ku NEE

Nocowaliśmy w bunkrze, który trochę przypominał silos. Rowery zostały na parterze, a my weszliśmy z bagażami na piętro. Wszyscy się rozgościli i udali na tak jakby grill w altance, gdzie było o ~10 stopni cieplej niż w terenie. Ja trochę później, przysłuchując się nowo poznawanym osobom. Wychodziło ze mnie zmęczenie i prawie chciało mi się spać.

Zaliczone gminy

- Opalenica
- Nowy Tomyśl
- Zbąszyń
- Zbąszynek
- Babimost
- Szczaniec
- Sulechów
- Zielona Góra (W+M)
- Świdnica
Rower:Zielony Dane wycieczki: 155.10 km (2.00 km teren), czas: 08:10 h, avg:18.99 km/h, prędkość maks: 43.35 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Pod Lublin II - Ziemia Czerska E

Środa, 14 września 2011 | dodano: 29.06.2013Kategoria .2 Osoby, ..Gminy Polska, .Wyprawy po Polsce, .Z Kasią, .Podróżerowerowe.info, 2011 Lubelskie W, .3-4 Osoby, ...Miejscowości mazowieckie, ...Miejscowości lubelskie

Ranek był stosunkowo ciepły, głównie dzięki ekspozycji namiotu oraz podłoża cieplejszego i suchszego niż inne tereny w tej okolicy. Mimo to jechało się w bluzach. Było bardzo słonecznie. Pojechało się przyjemną drogą przez las na wschód, aż dotarło się do asfaltu. Na najbliższym skrzyżowaniu skręciło się na południe. Na przystanku jakaś staruszka zatrzymała samochód i otrzymała potwierdzenie, że jedzie w tym samym co i ona się chce udać kierunku. Wkrótce dotarło się do wsi Jakubów, gdzie nastąpił skręt na wschód, w drogę do Kałuszyna gdzie dotarło się po pół godzinnej jeździe.  Przez miejscowość tę również szybko przejechało się, nieco dłużej zatrzymując się na próbie przejazdu przez DK 2.


Pola przy noclegu między wsią Sokóle i Ludwinów. Widok ku NEE


Łaziska. Widok ku SSE

W Mrozach zjazd Kilińskiego i zrobiło się zakupy w piekarni. Potem kolejową przedostało się do przejazdu przez tory i z wolna opuściło tę miejscowość. O 10:30 osiągnęło się Latowicz. Jako że jechało mi się przez wieś w 2009, postanowiło się, by przejechać przez nią inną trasą. Ujechało się pół kilometra na zachód, po czym skręt na południe. Na kolejnym skrzyżowaniu zjechało się na szutrówkę, która doprowadził nas z powrotem do DW 802 w Rozstankach. Na rozstaju przed lasem wybrało się skręt w prawo, za lasem również. Przejechało się przez Redzyńskie i Laliny, gdzie dostrzegło się porzucony budynek szkoły. Za Chrominem szutrówka przez las. Na asfalt powróciło się w Brzuskowoli. Przez Kujawy i Miastków Kościelny wjechało się do Ryczysk i tam zaczęły się problemy.


Mrozy. Dworzec PKP. Widok ku NWW


Latowicz. W centrum kościół Walentego. Widok ku NEE


Laliny. Opuszczona szkoła. Widok ku NWW


Chromin przy granicy z Lalinami. Młyn z 1868 r. Widok ku NEE


Pola w Chrominie. Widok ku NEE


Las między Chrominem i Filipówką. Widok ku SSW


W Brzyskowoli. Widok ku NW

Pragnęło się dotrzeć do Żelechowa, a mapa wskazywała na możliwość przejazdu tak, jak się przemieszczało. Zgodnie z sugestią, przejechało się przez wieś na południe. Na ostatnim skrzyżowaniu skręt na wschód. Droga na zachód wyglądała na kończącą się w gospodarstwie a południowa w lesie, a Wschodnia była najlepiej utrzymana. Przejechało się nią prawie kilometr, po czym okazało się się, iż droga jest ślepa, kończąc się w gospodarstwie. Teren tam trochę opadał, więc było to dobrze widoczne, a i nie było chęci, by wracać pod górkę. Cofnięcie o jedno skrzyżowanie i zjazd w stronę innego gospodarstwa. Nawrót i mozolny powrót do pierwszego skrzyżowania, gdzie tym razem obrana została droga do lasu.


Ryczyska S. Pomylona droga. Widok ku NE

Dzień był ciepły, jeszcze przypominający o zakończonym lecie. Nic dziwnego, że wciąż panoszyły się owady, które przeszkadzały w podróży, tam gdzie zajmowały swój rewir. Od razu się na nas rzuciły chmary komarów, gdy tylko postawiło się swe stopy i koła w lesie. Droga była obficie zarośnięta trawami, choć na szczęście bardzo szeroka. Z trudem przebyło się pół kilometra, nim dotarło się do skrzyżowania. Dalsza trasa na południe wyglądała kiepsko, więc skręt na wschód. nadal z trudem, ale przynajmniej w dół przebyło się kolejne prawie 2 km, nim udało się wydostać na tereny polne. W stanie dużego styrania dotarło się do Wilczysk, przejechało przez Gózdek i przed 15 wjechało do Żelechowa.


Wilczyska W. Droga z Ryczysk. Widok ku E


Żelechów. W centrum kościół ZNMP. Widok ku W

Odczuwany był spory głód. Przyszła pora na poszukiwanie czegoś ciepłego do zjedzenia. Podjechało się Krótką. Wjazd na rynek. Fragment Pudły i powrót na rynek sąsiednią uliczką. Wyjazd na Kościuszki do Kilińskiego, skąd zawrócenie do Piłsudskiego. Zjazd na północ - tam zamówiło się pizzę na wynos. Jej przygotowanie trochę trwało, a po wyniesieniu pudełka, z wolna przejechało się na wschód, by znaleźć jakieś miejsce na świeżym powietrzu, gdzie moglibyśmy ją zjeść. Padło na skrzyżowanie przy Weisenberga. "Uczta" nastąpiła na betonowym okrąglaku z włazami kanalizacyjnymi. Wnet zjawił się Tranquilo, który jednak nie nie wyraził chęci na pizzę. Szybko spałaszowało się obiad i we trójkę udaliśmy się wspomnianą wyżej ulicą na południe, a potem na SE. Pobyt tam trwał około godziny.


Żelechów. Kolacja z "Impresjii" na rogu Piłsudskiego i DW 807

Drogi którymi się przemieszczaliśmy niemal ciągle utrzymywały ten kierunek. Co nieco się zapoznawaliśmy opowiadając o tym i owym. Około 18:15 w Woli Gułowskiej zrobiliśmy krótkie zakupy. Zbliżał się wieczór i wkrótce nastała pora na rozłożenie namiotów. Ze wsi udaliśmy się do Lenda Ruskiego, na północ od którego znaleźliśmy w miarę dogodne miejsce, choć w mojej opinii zbyt blisko drogi. Wraz z Kasią zasnęliśmy wnet po wylądowaniu w śpiworach.


Wola Gułowska. Kościół pw. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny. Widok ku NNE

Zaliczone gminy

- Jakubów
- Kałuszyn
- Mrozy
- Cegłów
- Borowie
- Miastków Kościelny
- Żelechów
- Kłoczew
- Nowodwór
- Ułęż

Miejscowości mazowieckie

- Ludwinów (+C 2011.09.13)
- Gęsianka
- Wólka Mlęcka
- Rudzienko
- Mlęcin
- Wola Polska
- Tymoteuszew
- Łaziska
- Izabelin
- Jakubów
- Moczydła
- Aleksandrów
- Przytoka
- Ryczołek (-C)
- Kazimierzów
- Kałuszyn
- Olszewice
- Szymony (-C)
- Wola Paprotnia
- Mrozy
- Wola Rafałowska
- Dąbrowa
- Sokolnik
- Mała Wieś (-C)
- Podskwarne
- Kuflew
- Podciernie
- Stawek
- Waliska
- Redzyńskie
- Laliny
- Chromin
- Filipówka
- Stara Brzuza
- Brzuskowola
- Gościewicz
- Wola Miastkowska
- Miastków Kościelny
- Ryczyska
^+
- Gózdek
- Żelechów
- Kotłówka

Miejscowości lubelskie

- Wilczyska
^+
- Huta Zadybska
- Lipiny (-C)
- Stara Huta
- Gęsia Wólka
- Gózd
- Okrzeja
- Wola Okrzejska
- Lipiny
- Turzystwo Drugie
- Wola Gułowska
- Kalinowy Dół
- Lendo Ruskie
Rower:Zielony Dane wycieczki: 123.43 km (16.00 km teren), czas: 08:37 h, avg:14.32 km/h, prędkość maks: 32.01 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Na slajdowisko III - Powrót z Murzynowa (+ foto z Warszawy)

Poniedziałek, 10 listopada 2008 | dodano: 10.11.2008Kategoria .2 Osoby, 2008 Murzynowo, .Podróżerowerowe.info, .Warszawa

2008.11.08 - 10 Na slajdowisko w Murzynowie - cała trasa



Ruszyliśmy do Płocka po pożegnaniu z resztą wydziałowej ekipy. Lekko pod górkę, pod wiatr, po nikłym śniadaniu. Dotarliśmy tam w niecałą godzinę, po czym udaliśmy się do pizzerii, którą zdarzyło mi się odwiedzić w maju. Długo czekaliśmy, ale była świetna. Kacz. wkroił do sosu czosnkowego jeszcze trochę czosnku, gdyż stan zdrowia nie był najprzyjemniejszy, ale też nie najgorszy. Gdy wróciliśmy na trasę, wkrótce wyminęło nas auto z częścią osób z imprezy. Kilka minut później katastrofa. Przerzutka wkręciła się w koło, linka zmiażdżyła się po jednym obrocie, widełki rozgięły, łańcuch zerwał, a hak pękł.

Coś wykombinowaliśmy. W końcu udało się ruszyć na „twardym singlu” - łańcuch tak naprężony, że z trudem można było jechać. W ten sposób, jadąc z prędkością 12km/h, przejechaliśmy przez większą część lasu. Po drodze o mało na nas nie wjechał TIR, wyprzedzający inny samochód. Na 18 km przed Wyszogrodem zatrzymaliśmy się na stacji. Zakup tymbarka. Napis głosił „Jest inne wyjście”. Niebawem pojawił się samochód dostawczy z wolnym miejscem. Po krótkiej gadce, dowiózł mnie do Wyszogrodu (GPS go zmylił, gdyż miał jechać na Sochaczew, a zapędził się trochę za bardzo na wschód, co mi było na rękę/nogę), zaś Kacz. do warszawy, która była celem podróży. Resztę DK62 pokonało mi się samodzielnie, choć z trudem. Auta trąbiły niemiłosiernie, pomimo tego, że lampki były. Gdy jechaliśmy we dwójkę - trochę mniej. Za Czerwińskiem urządziło się nocną sesję ze światłami aut, po czym nastąpił już pospieszny powrót do domu przez Zdziarkę.


Murzynowo. Widok ku SE


Murzynowo. Widok ku SE


Murzynowo. Widok ku SE


Murzynowo. Ujście Skrwy do Wisły. Widok ku SWW


Murzynowo. Ujście Skrwy do Wisły. W tle Las Brwileński. Widok ku NEE


Murzynowo. Ujście Skrwy do Wisły. Widok ku SE


Płock. Szpital na Winiarach. Widok ku E


Płock. Świątynia Miłosierdzia i Miłości. Widok ku S


Pizzeria przy Teatralnej. Przerwa obiadowa. Widok ku NE


Pizzeria przy Teatralnej. Przerwa obiadowa. Widok ku NE


Tumska. Widok ku NNE


Przy Wyszogrodzkiej i Armii Krajowej. No i padłoooo...



2008.11.13


Dziwna awaria windy w akademiku


Na wydziale matematyki

2008.11.18

Tego dnia odbywał się wykład z geologii. Wieczorem moja wizyta na SGGW, a potem powrót.


Chyba Grójecka przy PKP Rakowiec. Widok ku NNE


Chyba Grójecka przy PKP Rakowiec. Widok ku NNE

2008.11.24


No powiedzmy...

2008.11.26


Krakowskie Przedmieście. Zbiórka podpisów w kwestii energetyki, wspierana/organizowana przez koncern Vattenfall


Krakowskie Przedmieście. Zbiórka podpisów w kwestii energetyki, wspierana/organizowana przez koncern Vattenfall

Rower:Unibike Dane wycieczki: 61.41 km (5.00 km teren), czas: 04:07 h, avg:14.92 km/h, prędkość maks: 20.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)