Na początek
Czwartek, 16 lutego 2017 | dodano: 16.02.2017Kategoria .Zwykłe przejażdżki, .2 Osoby, .Z Kasią
Zima do tej pory była długa i ciężka. Może niekoniecznie atmosferyczna, choć i w ten sposób też trochę dopiekała. Ciężki czas, po trudnym roku, powoli chylił się ku końcowi. Słoneczny dzień dawał trochę więcej optymizmu na przyszłość. (komentarz z 2022 - chodziło o to, iż w poprzednim roku lęk, depresja i poczucie winy związane z ukrywaniem swojego problemu były już tak wielkie, że nie szło tego wytrzymać. W tym okresie czasu postanowiłam opowiedzieć Kasi o problemie jakie doświadczam - czyli wyjawić to, co o sobie przed nią zataiłam, a co potem spowodowało wiele łez i bólu u wielu ludzi. Optymistyczna była możliwość rychłego zrzucenia jarzma tajemnicy skrywanej przez wiele lat, nawet jeśli nie rozwiązało to problemów i spowodowało kolejne).
Wyciągnęło się rowery. Jeden trzeba było dopompować. Chyba mam dość jazdy na baranku. Gdy klamki się zniszczą, wracam do tradycyjnego, taniego sposobu organizacji kierownicy. Ale to pewnie jeszcze trochę potrwa. Wyjechało się z Kasią nad Wisłę, która była pokryta krą, jednak miejscami widać było wodę. Potem ruszyło się pod górę, dalej do Przybojewa i koło sklepu w lewo. Droga gruntowa, pokryta śniegiem i lodem, wkrótce będzie asfaltowana. Znów skręciło się w lewo. Koło gospodarstwa rozwidlenie - trochę śniegu i błota w lewo na asfalt i prosto, po słabo odśnieżonej drodze na Chociszewo. Krótki spacer, ale czasu trochę zajął. Znów na asfalcie. Ucho przemarzło. Od krajówki powrót tą samą drogą. Tempo spokojne, niespieszne. Przyjemnie znów czuć wiatr w czasie jazdy.
Rower:Czarny
Dane wycieczki:
15.23 km (1.00 km teren), czas: 01:16 h, avg:12.02 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hK o m e n t a r z e
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj