Lutowiosennie do Jońca
Poniedziałek, 27 lutego 2017 | dodano: 27.02.2017Kategoria .Wyprawki w regionie, .Samotnie
Jeszcze lepsza pogoda. Dużo cieplej. Tak bardzo, że trzeba było zdjąć drugą parę rękawiczek, a przez pierwszą godzinę trwało to rozsuwanie, to zasuwanie wierzchnich warstw. Dopiero później temperatura pod ubraniem się ustabilizowała. Wiatr podciągnął mnie do Postróża przez Grodziec i Strzembowo. Dopiero tam udało się zorientować się, że jest dość silny, ale równocześnie jeszcze nie taka wichura, jak ostatnimi dniami się zdarzały. No i że dmie z południa, a tam przyjdzie mi wracać. Kurs na wschód i przez Młyńsk. Stamtąd na Poczernin i skręt na północ. Mijało się już nieźle zagospodarowany plac budowy blisko DK7. Stał budynek i parę dodatków, a tego dnia na drodze trwały prace jedną z maszyn. Wzdłuż krajówki przejazd do Szczytnik, gdzie po pasach na drugą stronę. Nawrót z powrotem, analogiczny, po czym skręt na Michalinek, przez Krępicę i Osiek do Jońca. Nie był ochoty jechać przez Wronę. Trasa na Popielżyn, jak poprzedniej jesieni. Różnica była taka, że za młynem odbijało się w lewo, na Dobrą Wolę.
Od Borkowa kurs na Zakroczym, jednak smród ze śmietniska, który przywiał silny wiatr, spowodował, że lepiej było odbić przez Strubiny do Kroczewa. Tu skończyła się woda w bidonie i resztę została przejechana tylko o kilku kroplach wilgoci, które cudem udało się wyciągnąć z czeluści pojemnika. Koniec przez DK62 i Miączyn, lecz tym razem zjazd w dolinę Wisły,jak się okazało, odbył się błotnistą parową. Pod koniec trasy mały pias ugryzł mnie w spodnie.
Rower:Czarny
Dane wycieczki:
82.99 km (5.00 km teren), czas: 04:32 h, avg:18.31 km/h,
prędkość maks: 37.80 km/hK o m e n t a r z e
no no odkąd to jeździsz po starych smieciach? Jakiś reset gminny?
Ksiegowy - 18:40 poniedziałek, 27 lutego 2017 | linkuj
Komentuj