Sobotni wiatr
Sobota, 15 czerwca 2024 | dodano: 15.06.2024Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Start o 12. Pogoda piękna, ale wiatr z południa. Pomagał trochę do Garwolewa, a potem przeszkadzał. Trasa wpierw wzdłuż Wisły do Czerwińska. Wpierw kładką, potem świeżym (kilka miesięcy) betonowym podjazdem (takim z dziurami) w miejsce poprzednich betonowych płyt (które miały już swoje lata). Tam pierwsza przerwa na ławce przy kostkowej ścieżce/chodniku. Od rejonu przychodni krótko na południe, a dalej na ścieżko chodnik wzdłuż Grunwaldzkiej ku N. Kolejna przerwa tuż przed Garwolewem, ale bez siadania - ławka była nieco zdemolowana i śmieci było też trochę. Z Garwolewa na E i przerwa w cieniu drzewa. Wkrótce potem przy kapliczce ku N, a potem rychło ku E na dróżkę którą nigdy wcześniej nie jechałam. Szuter prowadził do jakiegoś ale znalazła się droga ucieczki w postaci miedzy do kolejnej drogi szutrowej. Tą udałam się na S, ale nieszczęśliwie, prowadziła na jakieś gospodarstwo. Fartem, że pojawiła się również dróżka pozwalająca wydostać się z tego obszaru, nie zakłócając sielanki gospodarzy.
Na asfalcie droga ku E. Był to Nowy Boguszyn. Była chęć, by skręcić w pola w poszukiwaniu cmentarza/mogiły w lesie między Nowym a Starym Boguszynem, ale nie było siły na taką ekspedycję tego dnia. W sumie dwie kolejne przerwy, z czego druga ok. 15 przy kapliczce w pobliżu DW570. Tam wykończenie czekoladowych resztek z Wielkanocy i trochę mega słodkiej żurawiny, która wymuszała popicie jej wodą. Za DW570 jazda szutrem na wprost. Za lasem skręt ku S, zamiast podjeżdżać jadąc prosto. Na skrzyżowaniu na dość świeży jeszcze asfalt (mający zaledwie pare miesięcy). Z odcinka południowego nadjechała 3ka rowerzystów, która wyminęła mnie jeszcze przed kapliczką. Jak się okazało, trwał właśnie maraton okrążający Warszawę, a to byli uczestnicy najdłuższej trasy maratonu. Asfalt zakończył się za zagajnikiem (a miałam nadzieję że doprowadzili go do samego Chociszewa). Przejazd na szybko przez Chociszewo, a potem przerwa na DW565. W domu o 15:50

Zdziarka

Czerwińsk

Czerwińsk

Czerwińsk

Czerwińsk
Czerwińsk

Czerwińsk

Czerwińsk

Garwolewo

Garwolewo

Garwolewo

Garwolewo

Nowy Boguszyn

Nowy Boguszyn

Nowy Boguszyn

Nowy Boguszyn

Wilkowuje

Wilkowuje

Chociszewo. DW565. Ostatnia przerwa przed powrotem.
Na asfalcie droga ku E. Był to Nowy Boguszyn. Była chęć, by skręcić w pola w poszukiwaniu cmentarza/mogiły w lesie między Nowym a Starym Boguszynem, ale nie było siły na taką ekspedycję tego dnia. W sumie dwie kolejne przerwy, z czego druga ok. 15 przy kapliczce w pobliżu DW570. Tam wykończenie czekoladowych resztek z Wielkanocy i trochę mega słodkiej żurawiny, która wymuszała popicie jej wodą. Za DW570 jazda szutrem na wprost. Za lasem skręt ku S, zamiast podjeżdżać jadąc prosto. Na skrzyżowaniu na dość świeży jeszcze asfalt (mający zaledwie pare miesięcy). Z odcinka południowego nadjechała 3ka rowerzystów, która wyminęła mnie jeszcze przed kapliczką. Jak się okazało, trwał właśnie maraton okrążający Warszawę, a to byli uczestnicy najdłuższej trasy maratonu. Asfalt zakończył się za zagajnikiem (a miałam nadzieję że doprowadzili go do samego Chociszewa). Przejazd na szybko przez Chociszewo, a potem przerwa na DW565. W domu o 15:50

Zdziarka

Czerwińsk

Czerwińsk

Czerwińsk

Czerwińsk

Czerwińsk

Czerwińsk

Czerwińsk

Garwolewo

Garwolewo

Garwolewo

Garwolewo

Nowy Boguszyn

Nowy Boguszyn

Nowy Boguszyn

Nowy Boguszyn

Wilkowuje

Wilkowuje

Chociszewo. DW565. Ostatnia przerwa przed powrotem.
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
28.70 km (10.00 km teren), czas: 03:00 h, avg:9.57 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hK o m e n t a r z e
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj