W 40 dni dookoła Bałtyku XVI - Bollnäs, burza i wzgórza
Środa, 29 lipca 2009 | dodano: 24.09.2009Kategoria 2009 Skandynawia, .LSTR, .Samotnie
Zwinięcie się nastąpiło o 10. Dużo później, niż dnia poprzedniego, ale potrzeba mi było wypocząć po intensywnym dniu jazdy. Po pierwszych kilku metrach, okazało się, że kilkadziesiąt metrów dalej las był odgrodzony obustronnie. Tak więc namiot został rozstawiony w odpowiednim miejscu. Kilometry siatki, na zmianę ze zwykłymi metalowymi barierkami. Z rzadka domy i odgrodzone pola/łąki. Gdzieniegdzie skrzyżowania, które mogły wyprowadzić do przyjaźniejszych terenów, ale lepiej było nie zbaczać z trasy. Zdecydowanie było to najlepsze miejsce.
Dość szybko udało mi się dotrzeć do Bollnäs, gdzie wypadła przerwa, aby coś przekąsić. Z głównej trasy w Våggatan. Przy skrzyżowaniu z Stenbomsgatan wjazd na ścieżkę rowerową. Przy skrzyżowaniu z Abrahamsvägen powrót do głównego nurtu na północ.

11:56. Trasa 83 na N od Arbrå. W tle wzgórze ok. 350 m n.p.m.

12:05. Trasa 83 na N od Arbrå. Vallsta. Widok ku NW
Od okolic Lottefors do Arbra trwało trudzenie się pięciokilometrowym podjazdem. Drugą z tych miejscowości ominęło się obwodnicą, zostawiając ją po prawej. Było po 12, gdy w Valsta przejechało się na drugą stronę rzeki Ljusnan. Nastąpił przy tym zjazd głównej trasy, by nieco skrócić trasę. Nim przyszło mi się na to zdecydować, zastanawiało mnie na ile mogę wierzyć posiadanej, nieszczegółowej mapie w kwestii bocznych dróg. Na wschodnim brzegu chwila odpoczynku, bo na powitanie ukazał się stromy podjazd. Na szczęście wynagrodzony ponad dwoma kilometrami zjazdu w linii prostej.

12:17. Vallsta. Rzeka Ljusnan w kierunku jeziora Kyrksjön. Widok ku S
Było dość gorąco już od kilku godzin. Jechało się wzdłuż brzegu rzeki, praktycznie prosto na północ. Droga przyjemnie wiłą się, po prawej mając ścianę lasu, po lewej wody rzeczne i wzgórza po drugiej stronie. Jazda przyjemna, nie pozwalała mi się zatrzymywać. Emocji dodawały wędrujące z południowego zachodu, deszczowe chmur. Dopiero na początku Kalv nastała przerwa na przystanku, by przeczekać przechodzącą nad tymi stronami burzę. Spędziło się tak prawie pół godziny, wykorzystując okazję na uzupełnienie zapasów sił.

14:00. Burza w Kalv. 61°41'30.80"N 16°18'14.50"E (GE). Widok ku N

14:01 Grzyby w Kalv

14:01. Grzyb w Kalv
25 km od Valsta, tuż za Norsjo, na podjeździe 120 m, w ciągu 5 km nastąpiło zmniejszenie tempa jazdy. Tam przejazd przypominał podróż przez Pogórze Beskidzkie w wersji "98% lesistości". Zjazd rozpoczął się w okolicy jeziora Mörtsjöarna. Pomijając dość płaski, krótki odcinek przy jeziorze Lillbosjön, przez kolejne 15 kilometrów, aż do Delsbo, zjechało się o około 200 metrów. Na niebie ponownie dało się widzieć nadchodzący deszcz. Od jeziora Lissel-Ecklingen było już pewne, że przejdą kolejne opady nad tymi stronami. Przejechało się przez Delsbo, gdy przetaczał się tam typowy, przedburzowy nastrój. Specyficzna woń powietrza, dziwna atmosfera i prędkość wiatru. No i chmura tuż za plecami, która przysłaniała słońce. Do miasteczka było łatwo wjechać, ale wyjazd - pod (niewysoką) górkę...
Chmura poszła bardziej na wschód...
Spokój...
W Bjuraker skręt na zachód. Dojechało się do Vastansjo. Była 16:30...
Kolejna chmura mnie dopadła...
Nie było po co się bronić. Deszcz był przyjemny. Moje ciało zgrzane, zmęczone, spocone. Prysznic przy okazji jazdy. Wykorzystało się tę szansę, aby się trochę odświeżyć. Potem zjazd na przystanek, gdzie schło się przez 20 minut. Niestety, aparat też schnął. Przez kolejne 1,5 godziny.

15:38. Deszcz nad Delsbo. Widok ku SSW

18:21.Trasa 305 w połowie między Friggesund i Hassela

18:22. Trasa 305 w połowie między Friggesund i Hassela
We Friggesund skręt w trasę, odbijającą na zachód. 15 kilometrów dalej jeździło się po wzgórzach, wznoszących się na 300 metrów n.p.m. Aparat doszedł do stanu używalności. Słońce nie zostało więcej skryte przez deszczowe chmury. Powoli podjeżdżając, kilka razy zachciało mi się przespacerować dla rozruszania mięśni. Teren był bezludny, pokryty lasem, ale również terenami pozbawionymi drzew wskutek wycinki. Obserwowało się to i nasycało widokami okolicznych wzgórz. Było to prawie 40 kilometrów podróży, przez prawie bezludne tereny. Zakłóciły ja tylko 3 kilometry rozproszonych zabudowań Hassela (leżącej ~70 m poniżej poziomu jazdy po wzgórzach ) i kilka kilkunastoosobowych wiosek, mijanych bardzo rzadko. Pięć kilometrów od Hasseli skończył się asfalt przechodząc w twardo ubity szuter. O 20:20 wjechało się do kolejnego regionu - Västernorrland. Znak graniczny ustawiono w pobliżu najwyższego punktu tego dnia, na wysokości ~340 m n.p.m. Pozostałe 23 kilometry to prawie ciągły zjazd. Przez Vigge nad jeziorem Viggersjön jechało się, gdy słońce wciąż jeszcze wisiało ponad linią wzgórz. Stamtąd ujechało się jeszcze 10 kilometrów, namiot rozstawiając na łące w wiosce Usland, ukrywając przed widokiem z drogi za starą chatką. Sen nastał po 22.

21:08. Trasa 305. Jezioro Viggersjön
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
165.00 km (0.00 km teren), czas: 10:00 h, avg:16.50 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hK o m e n t a r z e
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj