W 40 dni dookoła Bałtyku XXXI - Mikkeli
Czwartek, 13 sierpnia 2009 | dodano: 24.09.2009Kategoria 2009 Skandynawia, .LSTR, .Samotnie
Z powodu długiej jazdy nocnej, ten dzień zaczął się później. Ruszyło się grubo po 10. Początkowo długo niosło mnie na południe. Było słonecznie, ciepło i przyjemnie. Nie został nawet ślad po deszczu. Nim jeszcze na dobre się wdrożyło w jazdę, nastała kilkuminutowa przerwa po godzinie jazdy. Juva została ominięta bokiem. Gdyby tam skręcić, przybliżyłoby się ku granicy z Rosją i oddaliło od promu. Od tego miejsca kierunek podróży został ustalony na południowy-zachód. Przed 15 nastała półgodzinna przerwę na miejscu postojowym przy jeziorze Suuri-Särkämäinen. Zjadło się śniadanie, rozprostowało i oglądało lokalną faunę.

14:42. Podczas przerwy. Rudzik
O 16 wjazd do Mikkeli. Odbiło się tym samym od głównej trasy, na którą nie wróciło się zbyt prędko. Przez miasto przejechało się ulicami Tenholankatu, Maaherrankatu, Hallituskatu do podnóży kościoła i wzdłuż niego do Otavankatu i dalej jej przedłużeniem. W tym mieście, po raz pierwszy od długiego czasu, czuć było, jakby już było się w terenach bardziej odpowiadając naszej szerokości geograficznej, choć może bardziej na zachodzie. Miasto opuszczone trzymając się ścieżki rowerowej, która biegła sobie w różnej odległości od szosy. Po ponad 5 kilometrach zjazd na drogę, skręt w kierunku trasy 5, ale gdy wjechało się na wiadukt ponad nią, ogarnęło mnie zwątpienie. Nawrót do ścieżki rowerowej. Ona sama skończyła się dopiero w Tokero, po przejechaniu nią prawie 10 przyjemnych kilometrów. Niebawem minęło się z boku Otavę, przejechało nad trasą 5 i dwa kilometry dalej wróciło na nią.

16:31. Mikkeli. Kościół

19:48. Most Vihantasalmi nad Lahnavesi
Przed 20 przejazd ciekawym mostem przerzuconym nad zwężeniem jeziora Lahnavesi. Dosłownie kilka kilometrów dalej trwała przebudowa drogi w okolicy Mäntyharju. Na szczęście obyło się bez zrywania nawierzchni. Najzwyczajniej w świecie, przygotowywano się do położenia drugiego pasa. Ciekawym było obserwować odkrywki glebowe, których głębokość sięgała ledwie kilkudziesięciu centymetrów. Niżej położona była pofalowana powierzchnia skały macierzystej, którą w innym miejscu budowy było widać już wydobytą, a w innym stanowiła podkład. Krótko mówiąc oglądało się ostatnie chwile trasy 5 w jej ówczesnym kształcie.

20:09. Trasa 5. Prace nad budową drogi, przecinając południowy fragment jeziora Korkiasaarenselka. 61°26'4.40"N 26°35'18.40"E (GE). Widok ku E

20:22.Trasa 5. Prace nad budową drogi w okolicy jeziora Korkiasaarenselka.

20:24.Trasa 5. Prace nad budową drogi w okolicy jeziora Korkiasaarenselka.
Kilka kilometrów dalej, przy pierwszej sposobności zjechało się do Kuortti. Skręt w pierwszą w lewo. Chciało mi się zrobić drobne zakupy, uzupełnić wodę, ogólnie odpocząć trochę. Objechało się jeden z marketów przy ulicy Hennalantie. Chwila odpoczynku. Nawrót i kontynuacja przejazdu przez miejscowość. Z wolna zapadła noc, lecz na niebie widoczny był jasny księżyc. Spokojna drogą wyjechało się z Kuortti. Było cicho. Wręcz relaksująco. Odprężenie. Krótki postój gdzieś w okolicy jeziora Koskio. Było chłodno. Nie minęło wiele czasu, gdy wróciło się na główną trasę. Ujechało jeszcze z pięć kilometrów, po czym weszło się do lasu, po przekroczeniu drewnianej, łatwo zamykanej bramki. Noc była zimna i nie było ochoty ponownie jechać po nocy do późna. Rzecz jasna, szukało się odpowiedniego miejsca już w okolicy Kuortti, lecz nie udało się natrafić na nic interesującego. Dawno nie było tak spokojnego i relaksującego miejsca obozowego.

21:31. Noc
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
144.00 km (0.00 km teren), czas: 10:00 h, avg:14.40 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hK o m e n t a r z e
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj