BBTOUR I - Przez Pomorze Zachodnie
Sobota, 25 sierpnia 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria >200, .Maratony, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2012 Maraton BB
Pobudka po 6 rano. W nocy przechodziły opady. powietrze chłodne, rześkie. Pochmurno, ale jasno. Na zewnątrz wyszliśmy o 7:10. W kilka minut dojechaliśmy do przeprawy promowej, gdzie miał nastąpić "Start Honorowy", czyli przemowa i symboliczny wystrzał armatni wraz z przejazdem wszystkich na miejsce startu zasadniczego. Na listę obecności udało mi się wpisać tuż po Y. Schowałam bluzę do sakwy i wraz ze wszystkimi oczekiwanie na ów start. Trzeba było jeszcze zamontować nadajnik GPS, schowany w trójkątnej sakwie pod ramą.

Nocleg w Zespole Szkół Morskich im. Eugeniusza Kwiatkowskiego. Widok ku SWW

Przeprawa promowa. Widok ku SW
Ruszyliśmy o 8:00. Chmarą przetoczyliśmy się Fińską, skręciliśmy w Duńską i zatrzymaliśmy na rozległym terenie w pobliżu terminalu promowego. Do tego miejsca przejechało się nieco ponad 3 kilometry. Pierwsze ruszały grupy kategorii OPEN. Jadąc w kategorii SOLO było jeszcze trochę czasu, wiec to się pogadało, to poprawiało coś przy rowerze, to porobiło zdjęcia. O 8:50 ruszyli pierwsi przedstawiciele mojej kategorii Każdego z nas puszczano co minutę. Grupy w Open, liczące 5 osobników, co 5 minut. Moja kolej nadeszła o 9:05. Za mną zostały 2-3 osoby, w tym koleś z SOLO, który w ostatniej chwili musiał zmieniać dętkę, ale po prostu przesunięto go na koniec startujących.

Ruszyłam po DK 3 dość żwawo, lecz wnet tempo spadło do standardowego. Koło Łunowa wyprzedzili mnie ostatni zawodnicy i w zasadzie tyle ich widziało. Droga przez las niesamowici mnie demotywowała. Pół godziny później przejazd wiaduktem nad Lubiewem i zjazdem do Międzyzdrojów. Był to łagodny i przyjemny dla oczu podjazd, choć mnie spowolnił. Po 20 kolejnych minutach dojechało do Dargobądza i z przyjemnością zostawiło za sobą tamtejsze lasy.

DK 3 za węzłem Międzyzdroje. Widok ku SE
O 10:10 przejazd mostem w Wolinie nad Dziwną. Już i to dobrze, że średnia była ~25k/h. W Troszynie strata cennego czasu, gdyż nie ogarnąło, którędy należało jechać. Wjazd do wsi, cofnięcie do wiaduktu nad krajówką i zjazd w szutrową, równoległą do DK 3. Jadąc wzdłuż niej dotarło się do ronda, nieco na północ od węzłów zjazdowych. Na rondzie skręt w DW 108 i co pocieszające, nie było się tam samotnie, choć nie wiedziało się, czy kogoś się wyprzedziło, czy ów się pogubił. Faktem, że znów wyprzedzono mnie.

Dziwna w Wolinie. W centrum skansen. Widok ku SSE

Resko. DW 152. Widok ku E
O 10:55, w ostatniej chwili zatrzymał mnie szlaban na przejeździe kolejowym we wsi Wysoka Kamieńska. I tak było szczęście, że nie jechał żaden towarowy. Wykorzystało się ten czas, by coś przekąsić i chwilę się rozprostować. Dalsza droga co chwila zmieniała kierunek O 11:18 rzuciło się okiem na mijany pałac w Gadomiu. 10 minut później wjazd do lasu za Golczewem. Wkrótce zaliczyło się gminę Gryfice, jadać po jej krawędzi, jaką stanowił ten odcinek szosy. Odnotowało się, by w przyszłości mimo wszystko wjechać do samego centrum owej gminy.

Wysoka Kamieńska. DW 108. Widok ku E

Pałac w Gadomiu. DW 108. Widok ku NEE
11:58 Truskolas. Okolica były tam rozległym i pustymi obszarem rolniczym, które wręcz prosiło się o jakiś nocleg w namiocie. Przejazd niewielkim wiaduktem nad torami. Niemal przed chwilą udało się dostrzec dwójkę rowerzystów skręcających w ulice Kolejową, kilkaset metrów nim sam się tam znalazło. Wjazd do pierwszej miejscowości z punktem kontrolnym, jaką były Płoty, odwiedzone o 12:31. Dostało się pieczątkę, wpis i posiłek, który naprędce wszamało się. Gdy tam się przebywało może przez minutę, dostrzegło się w sumie z pięciu uczestników, przy czym tylko z dwójką wystartowało w podobnym czasie. Jedną z tych osób wyprzedziło się kilka minut później (jak się okazało, pozostawała za mną w odległości 10-30km do czasu, gdy miała pierwszy nocleg w Pile. Dojechała długo po zamknięciu mety). Drugi osobnik znajdował się przez pewien czas nawet w zasięgu wzroku, ale też dość szybko się oddalił.
12:42 przejeżdżałam przez Jarzysław. Droga doń prowadziła pod górkę, na które nastąpiły wspomniane wyżej przetasowania. 13:04 przejeżdżało się przez centrum Reska, a o 13:39 przyszedł SMS od Księgowego, który przyłapał mnie na kilkuminutowej przerwie przy lesie za wsią Starogard. O 14 dotarcie do granicy z sąsiednią gminą Łobez, a o 14:38 dotarcie do tejże miejscowości. Przy torach pojechało się ulicę za daleko, kontynuując Krasickiego i Sawickiej na powrót do DW 148. Tuż za miastem ujrzało się rowerzystów, również jadących w jakimś maratonie, lecz raczej lokalnym. Jechali w przeciwną stronę, przez co zaczęło się zastawianie, czy aby ja dobrze się przemieszczam. Odpozdrawiałam i jechało się dalej.
O 15:04 na kolejnej granicy gmin, tuż za wsią Zajezierze. W tym rejonie podjazdy były znacznie wyraźniejsze i bardziej dawały mi w kość. Na szczęście do samego Drawska Pomorskiego prowadził stromy zjazd. Dojazd do krajówki, skręt pod zamknięty market i o 15:26 pieczątka wraz z drożdżówką i przekazaznie informację samotnie stojącej kobiecinie o 1-2 zawodnikach, jacy mogli zostać za mną. Wyjazd na krajówkę i wnet skręt w DW 175. Teren lesisty i mocno pofałdowany. Sporo drobnych zakrętów. Psychika wyłączyła się na rzecz muzyki i podśpiewywania.

Drawsko Pomorskie. DW 148. Widok ku SE

Drawsko Pomorskie. DW 148. W tle kościół pw. Zmartwychwstania Pańskiego. Widok ku SE
Z lasu wyjazd o 16:34 w Poźrzadle Wielkim. O 17 przemknęło się przez Kalisz Pomorski. Po pół godzinnej jeździe DK 10 wjechało się do powiatu Wałeckiego. Za Mirosławcem przyszedł SMS z informacją o zjeździe z trasy za Wałczem, gdzie pomyliły się masy zawodników. O 19:00 przerwa w sklepie w Lubnie. Oszacowałam, że mogę nie zdążyć do Piły na cokolwiek i będę musiał jechać o suchym pysku. Zakupiło się 3-5l picia i coś na ząb, na czas nocnej jazdy. Przez Wałcz przejazd w porze wieczornej. Poniekąd dzięki SMSowi wzrosła czujność w momencie skrętu, lecz trzeba mi było dodatkowo się upewnić telefonicznie (nadal jadąc), by pojechać właściwie.

DK 10 pod Kaliszem Pomorskim. Widok ku NEE

Granica powiatów między Krężnem i Łowiczem Wałeckim. Widok ku NE

Granica gmin między Jabłonowem i Lubnem. Widok ku SE
O 20:06 przejeżdżam przez granicę województw miedzy wsią Dobino i Pluty. Na wojewódzkiej w Szydłowie, po zjeździe, przysposobienie się do jazdy nocnej, gdyż była już najwyższa na to pora. Łapał lekki chłodek. Pół godziny później było się już w Pile, po ~230km, lecz bezskutecznie szukało się miejsca, gdzie mógłby się znajdować punkt kontrolny. Zjeżdżało się prawie dwa kilometry w pobliżu ronda Solidarności, nim przyszło mi zadzwonić do organizatorów, by otrzymać od nich zwrotną informacją, aby podstemplować książeczkę w jakimś sklepie. Jedynym otwartym był monopolowy. Pospieszne wyjaśnienie w czym rzecz. Pośpiech, z uwagi na zmarnowany czas, co mogło wyglądać dość podejrzanie, jednak uzyskało się stempel i ruszyło w dalszą drogą, zdwajając wysiłki, które do tej pory nieco się zmniejszyły. Straciło się pól godziny, a może całą...
Po półtorej godziny osiągnęłam Wyrzysk. Przez miasteczko przejazd dość wolny. Zjazd był chłodny, a podjazd powolny. Będąc za miastem dostrzegło się niepokojące objawy na nocnym niebie. zaczynało się trochę ciężko jechać. Przejazd przez Sadki i przerwa na przystanku w Śmielinie. Niefortunnie oparło się rowerem, tak że się przewrócił, a mocowanie lampki pękło. Pełno negatywnych myśli, się przysiadło, podjadło i przymknęło oczy. Padał deszcz, a na drugim brzegu Noteci błyskały pioruny, które spostrzegło się wcześniej. Postanowienie, by przeczekać deszcz i odpocząć, ale lekko i powierzchownie się zdrzemnęło. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że ocknięcie nastąpiło około drugiej w nocy i zdziwiło mnie, jak szybko minął mi czas?

Noc w okolicy Nakła nad Notecią
Zaliczone gminy
- Międzyzdroje- Wolin
- Golczewo
- Gryfice
- Płoty
- Resko
- Łobez
- Drawsko Pomorskie
- Kalisz Pomorski
- Mirosławiec
- Wałcz (W+M)
- Szydłowo
- Piła
- Kaczory
- Miasteczko Krajeńskie
- Białośliwie
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
293.50 km (0.00 km teren), czas: 14:00 h, avg:20.96 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hK o m e n t a r z e
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj