Do Rzymu i przez Alpy XXXI - Kanton Graubünden
Piątek, 5 sierpnia 2011 | dodano: 29.06.2013Kategoria 2011 Włochy, .2 Osoby, .Z Kasią
Dzień 31
Oberalppass
Obóz opuszczony o 9:05. Nim się ruszyło, podziwiany był poranek w dolinie Urserental, którą spływała rzeka Reuss. Na dobry początek dnia rozgrzewka w postaci marszu, przez ponad 7 kilometrów. Teren ponad poziom doliny był zamglony, czy może raczej zachmurzony. Tereny były puste, obsiane kamieniami i łąkami, na których pasły się zwierzęta hodowlane. Wędrowało się małą doliną strumienia Oberalpreuss, wypływającego z strong>Oberalpsee. Droga nad jeziorem była schowana w prawie kilometrowym tunelu galeriowym.
8:26. Andermatt w dolinie Urserental. Przy lewej krawędzi stoki Gemsstock (2961 m n.p.m). Po lewej Winterhorn (2661 m n.p.m). W centrum Stotzigne Firsten (2747 m n.p.m). Na prawo od niego zjazd z Furkapass (2436 m n.p.m). Po prawej, SE grzbiet masywu Dammastock. Widok ku SE

9:05. Salbitschijen (2981 m n.p.m) i zachmurzony Rorspitzli (3220 m n.p.m) z masywu Fleckistock (3417 m n.p.m). Widok ku NNW
Przed 10:30 dotarło się do Oberalppass (2046 m n.p.m.), gdzie stało kilka mniej lub bardziej turystycznych budynków i kręciło się sporo ludzi. Również na rowerach. Nie traciło się wiele czasu i wnet wsiadło się na rowery, zmierzając na drugą stronę przełęczy.

10:26. Przełęcz Oberalppass (2046 m n.p.m.). W tle Piz Cavradi (2612). Widok ku SSE

10:39. Zjazd z przełęczy Oberalppass (2046 m n.p.m.). W tle Pazolastock (2740 m n.p.m.). Widok ku W
Bezirk Surselva i Imboden
Najbardziej stromy etap zakończył się tuż przed Putnengia (1450 m n.p.m). Trwał niecałe 10 kilometrów i był trochę łagodniejszy niż wczorajszy. Tym razem jechało się razem, nie oddalając zbyt daleko. Przerwa na poboczu, gdzie ugotowało się budyń z żelkami. Nie zmieniło to nic w smaku, ale stanowiło ciekawe zastępstwo makaronu, którego już nie gotowało się do końca tej wyprawy. Ciepły posiłek rozgrzał nas i można było ruszyć dalej.
11:41. Obiad przed Putnengia w Szwajcarii

11:59. Dolina rzeki Vorderrhein. Od lewej miejscowości: Rueras, Tujetsch, Sedrun. Po lewej masyw Oberalpstock (3328 m n.p.m.). Widok ku NE
Początkowo droga wiodła łagodnie przez alpejskie miejscowości w okolicy Tujetsch, co trwało jednak tylko przez około 5 kilometrów. Około 12:40 przejeżdżało się przez Disentis/Mustér z charakterystycznym opactwem Benedyktyńskim (od 720 r.). Swobodna jazda skończyła się tuz za Ilanz (~710 m n.p.m.). Przez 8 kilometrów szło się do Flims (~1130m n.p.m.). Tam przypadkiem udało się znaleźć, leżącą na ziemi monetę ½ franka szwajcarskiego, wędrującą do skromnej kolekcji z wyprawy.

12:39. Disentis/Mustér. Opactwo Benedyktyńskie założone w 720 r. Widok ku NNE
Dzień ogólnie był dość pochmurny, jednak z biegiem czasu coraz bardziej szary. Od Flims jechało się w deszczu, z początku niewielkim, później większym, aż do formy pośredniej. Od Trin (~900 m n.p.m.) rozpadało się na tyle mocno, że zamiast zjeżdżać, zeszło się z rowerów, sprowadzając je po mokrej nawierzchni. Deszczu nie było sensu przeczekiwać. Nie zapowiadało się na rychły koniec.
Chur
Swobodnie jechało się od okolic Tamins (~650 m n.p.m.). Powoli, walcząc z deszczem, dojechało się do Chur, wjedżając tam do centrum. Jeździło się głównie ścieżkami i chodnikami, a woda była wszechobecna. Dodatkowo, gdy podczas opuszczania miasta wzdłuż trasy nr 13, Kasia się przewróciła, to nasza odporność psychiczna sięgała najniższych wartości na całej wyprawie. Gdy wyjechało się już z miasta, to deszcz trochę osłabł, lecz nadal stanowił nieprzyjemny element podróży. Rozbiło się jeszcze przed zachodem słońca, którego i tak nie było widać. Skryły nas przydrożne drzewa tuż za Landquart. Nasze ciała były mokre. Zziębnięte. Psychika zszargana chyba jak nigdy wcześniej.Rower:Zielony
Dane wycieczki:
109.00 km (0.00 km teren), czas: 07:00 h, avg:15.57 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hK o m e n t a r z e
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj