Wpisy archiwalne w kategorii
.Samotnie
| Dystans całkowity: | 57083.88 km (w terenie 5014.15 km; 8.78%) |
| Czas w ruchu: | 3626:06 |
| Średnia prędkość: | 15.71 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 74.20 km/h |
| Suma podjazdów: | 800 m |
| Suma kalorii: | 76839 kcal |
| Liczba aktywności: | 875 |
| Średnio na aktywność: | 65.24 km i 4h 09m |
| Więcej statystyk | |
Okolice Nasielska
Niedziela, 15 lipca 2007 | dodano: 15.07.2007Kategoria .Samotnie, .Wyprawki w okolicy, ...Miejscowości mazowieckie
Start około 6. Przez Miączyn na krajówkę. Krótka przerwa na Trębkach u rodziny. Jeszcze przed Kroczewem skręt w szutrową drogę po prawej, poprzez pola za DK7 dojeżdżając do centralnej części Strubin. Trochę się szło przez pole, a nieco później obejrzało pobliski zrujnowany dom. Dalej na północ przez wieś Smoły, Janowo do Falbog Borowych. Tam skręt w prawo i zjazd wpierw polną, a następnie przez las w dół. Zdawało mi się, że ponownie udało mi się zobaczyć wilka, ale równie dobrze mógł to być pies. Wkrótce potem przejazd mostem w Goławicach. Na drugim brzegu skręt w prawo, a tuż za drzewami w lewo. Zjazd z asfaltu, objeżdżając większość działek od południa. Udało się wydostać na tereny polne. Wnet, po raz drugi udało mi się dotrzeć do sterty kamieni, gdzie przyszło mi odpoczywać w liceum, podczas poznawania tych okolic. Koniecznie chciało mi się tu wrócić, bo jakoś tak wtedy mi się spodobało to miejsce, nawet jeśli nie było zbyt wyjątkowe.

Droga ze Strubin do Smół. Widok ku N

Droga ze Strubin do Smół. Na horyzoncie Wojny, Falbogi Wielkie i las odgradzający te wsie od Zakroczymia. Widok ku NW

Droga między Strubinami i Smołami. Widok ku S

Wojszczyce. Kaplica Józefa. Widok ku NE

Błogosławie. Widok ku NE

Błogosławie. Widok ku NW

Falbogi Borowe. Droga do Śniadówka. Widok ku E

Śniadówko. Most na Wkrze. Widok ku W

Goławice Pierwsze. Most na Wkrze. Widok ku W
W Toruniu Włościańskim wjazd na świeży asfalt. Dalej Miękoszyn, Studzianki by przez Siennicę dostać się do Nasielska. W międzyczasie dogonił mnie balon, który po raz pierwszy tego dnia udało się dostrzec nad Strubinami. W miasteczku skręt pod kościół i wyjazd Jesionową. Poprzednim razem zdarzyło mi się być w tych stronach podczas pochmurnego, jesiennego dnia 2005 roku, gdy odwiedzało się znajomego. Tym razem chciało mi się odkryć inne okolice. Kurs na wprost ku NE. Raz droga wygięła się delikatnym łukiem ku NW i asfalt się skończył. Była tam kapliczka i rozklekotany przystanek. Do tego dwie gruntowe drogi. Padło na prawą, która urwała się przy ostatnim gospodarstwie. Odbicie miedzą w prawo. Wszędzie pełno było zboża. Udało przedostać się do linii drzew, ale nie było pojęcia, dokąd udać się dalej. Do tego dołączyło pragnienie, gdyż ostatnio pić udało się cokolwiek jeszcze na Trębkach, a na zakupy było zbyt mało pieniędzy, by nimi szastać. Kurs w kierunku pobliskiego domostwa, mając nadzieję znaleźć tam jakąś drogę. Nie udało się. W to miejsce dało się dostrzec stado strusi. I nie były to halucynacje z odwodnienia. Ucięło się neutralną pogawędkę z właścicielem. Spacerem na wschód. Z trudem przeszło się przez kolejne pole i wyszło na dróżkę. Szybko nastąpiło oddalenie na południe, a potem wschód. Przy lesie odbicie ku NE. Droga co chwila wydostawała się z lasu, to znów chowała. Przez Rębkowo udało się dotrzeć do głównej pod Winnicą. Stamtąd wprost do Pokrzywnicy, gdzie trwał odpust. Nie było wiele sił, więc do Serocka dojechało się najprościej jak tylko można.

Toruń Włościański. Widok ku NWW

Nasielsk. Kościół pw. Wojciecha. Widok ku NWW

Pianowo Daczki SE. Widok ku NNE

Kędzierzawice S. Widok ku N

Górki Duże NW. Ferma strusi. Widok ku NE
Pierwotnie celem miał być Pułtusk, ale zbłądzenie i braki zaopatrzeniowe wymusiły szybszy powrót. Udało się kupić niewiele do picia, bo pieniędzy było tylko coś koło 5zł lub trochę więcej. Dłuższy czas odpoczywało się przy fontannie na rynku, równocześnie obserwując innych ludzi. Po przerwie podjazd do kościoła. Potem Radzymińską w dół, aż do jej końca, a potem po nabrzeżu. Było wąsko, ale bardzo przyjemnie. Nie była to moja pierwsza przejażdżka po tej trasie, bo te odbywało się już w poprzednich latach. Skończyła się ta trasa w Jadwisinie, uprzednio zatrzymując się przy Wąwozie Szaniawskiego. W Borowej Górze leżenie na przystanku, by znów odpocząć. Tam wykończyło się resztkę picia. Stamtąd głównymi przejazd przez Jachrankę do Dębego.

Serock. Ratusz i rynek. Widok ku SEE

Serock. Kościół pw. ZNMP. Widok ku NEE

Serock. Zalew Zegrzyński. Widok ku S

Serock. Zalew Zegrzyński. Widok ku SE

Rezerwat Przyrody Wąwóz Szaniawskiego. Widok ku E
Przejazd przez zaporę, jeszcze parę kilometrów główną, po czym skręt na Topolinę i dalej do Kałuszyna. Dalej na Sikory i w lewo. Już gruntowa droga w zasadzie nie istniała. Doprowadziła mnie do jakiegoś domku na ternie Kępy Kikolskiej. Już go się mijało, ale nastąpił nawrót. Nie było nic do picia, a pragnienie dokuczało. Udało mi się uzupełnić jej zapas i można było raźniej zmierzać przed siebie. Niebawem wejście na wał, bo po gruncie bez dróg nie było już siły jechać. Gdy wał wyginał się na południe, nastąpiło z niego zejście z wału, by zdrzemnąć się może z godzinę. Dzień był bardzo gorący. Wkrótce wał ów się kończył w Górze. Zjazd koło gospodarstwa hodowlanego, a powrót na kolejny odcinek już za zabudowaniami przy Rzecznej. Ostatecznie zjechało się w NDM koło parku. Jeszcze tylko przecięło się Modlin, wzdłuż S7 do Ostrzykowizny i przerwa na Trębkach. Reszta trasy identyczna z poranną. Po powrocie trochę naszło zirytowanie, bo chciało mi się jak najprędzej dotrzeć do domu, a zamiast tego bez sensu, w różne strony kluczyło się po dróżkach między Dębem i NDM.

Zapora w Dębe. Widok ku S

Góra N. Widok ku SSE

Góra N. W oddali widoczny obszar, gdzie przyszło mi się zdrzemnąć. Widok ku N

Goławin. Zakręt, podjazd, pięć skrzyżowań i most, a wszystko na odcinku pół kilometra. Jakiś czas temu wywróciły się tu 3 TIRy. Widok ku W
- Smoły
- Wojszczyce
- Falbogi Borowe (+C 2005.8?)
- Głodowo Wielkie (-C)
- Kędzierzawice (+ K.-Folwark)
- Górki Duże
- Rębkowo (+C 2005.7?)
- Domosław (mogło też być odwiedzone w latach 2004-2006)
- Pokrzywnica (j.w.)
- Piskornia (j.w.)
- Budy Obrębskie (j.w.)
- Obręb (j.w.)
- Trzepowo (j.w.)
- Murowanka (j.w.)
- Klusek (j.w.)
- Zegrze (-C)
- Borowa Góra
- Dosin
- Skubianka
- Jachranka
- Izbica
- Topolina
- Sikory (-C)
- Kępa Kikolska
- Góra PAN (+C 2007.04.15)
- Zakroczym (+Ostrzykowizna)

Droga ze Strubin do Smół. Widok ku N

Droga ze Strubin do Smół. Na horyzoncie Wojny, Falbogi Wielkie i las odgradzający te wsie od Zakroczymia. Widok ku NW

Droga między Strubinami i Smołami. Widok ku S

Wojszczyce. Kaplica Józefa. Widok ku NE

Błogosławie. Widok ku NE

Błogosławie. Widok ku NW

Falbogi Borowe. Droga do Śniadówka. Widok ku E

Śniadówko. Most na Wkrze. Widok ku W

Goławice Pierwsze. Most na Wkrze. Widok ku W
W Toruniu Włościańskim wjazd na świeży asfalt. Dalej Miękoszyn, Studzianki by przez Siennicę dostać się do Nasielska. W międzyczasie dogonił mnie balon, który po raz pierwszy tego dnia udało się dostrzec nad Strubinami. W miasteczku skręt pod kościół i wyjazd Jesionową. Poprzednim razem zdarzyło mi się być w tych stronach podczas pochmurnego, jesiennego dnia 2005 roku, gdy odwiedzało się znajomego. Tym razem chciało mi się odkryć inne okolice. Kurs na wprost ku NE. Raz droga wygięła się delikatnym łukiem ku NW i asfalt się skończył. Była tam kapliczka i rozklekotany przystanek. Do tego dwie gruntowe drogi. Padło na prawą, która urwała się przy ostatnim gospodarstwie. Odbicie miedzą w prawo. Wszędzie pełno było zboża. Udało przedostać się do linii drzew, ale nie było pojęcia, dokąd udać się dalej. Do tego dołączyło pragnienie, gdyż ostatnio pić udało się cokolwiek jeszcze na Trębkach, a na zakupy było zbyt mało pieniędzy, by nimi szastać. Kurs w kierunku pobliskiego domostwa, mając nadzieję znaleźć tam jakąś drogę. Nie udało się. W to miejsce dało się dostrzec stado strusi. I nie były to halucynacje z odwodnienia. Ucięło się neutralną pogawędkę z właścicielem. Spacerem na wschód. Z trudem przeszło się przez kolejne pole i wyszło na dróżkę. Szybko nastąpiło oddalenie na południe, a potem wschód. Przy lesie odbicie ku NE. Droga co chwila wydostawała się z lasu, to znów chowała. Przez Rębkowo udało się dotrzeć do głównej pod Winnicą. Stamtąd wprost do Pokrzywnicy, gdzie trwał odpust. Nie było wiele sił, więc do Serocka dojechało się najprościej jak tylko można.

Toruń Włościański. Widok ku NWW

Nasielsk. Kościół pw. Wojciecha. Widok ku NWW

Pianowo Daczki SE. Widok ku NNE

Kędzierzawice S. Widok ku N

Górki Duże NW. Ferma strusi. Widok ku NE
Pierwotnie celem miał być Pułtusk, ale zbłądzenie i braki zaopatrzeniowe wymusiły szybszy powrót. Udało się kupić niewiele do picia, bo pieniędzy było tylko coś koło 5zł lub trochę więcej. Dłuższy czas odpoczywało się przy fontannie na rynku, równocześnie obserwując innych ludzi. Po przerwie podjazd do kościoła. Potem Radzymińską w dół, aż do jej końca, a potem po nabrzeżu. Było wąsko, ale bardzo przyjemnie. Nie była to moja pierwsza przejażdżka po tej trasie, bo te odbywało się już w poprzednich latach. Skończyła się ta trasa w Jadwisinie, uprzednio zatrzymując się przy Wąwozie Szaniawskiego. W Borowej Górze leżenie na przystanku, by znów odpocząć. Tam wykończyło się resztkę picia. Stamtąd głównymi przejazd przez Jachrankę do Dębego.

Serock. Ratusz i rynek. Widok ku SEE

Serock. Kościół pw. ZNMP. Widok ku NEE

Serock. Zalew Zegrzyński. Widok ku S

Serock. Zalew Zegrzyński. Widok ku SE

Rezerwat Przyrody Wąwóz Szaniawskiego. Widok ku E
Przejazd przez zaporę, jeszcze parę kilometrów główną, po czym skręt na Topolinę i dalej do Kałuszyna. Dalej na Sikory i w lewo. Już gruntowa droga w zasadzie nie istniała. Doprowadziła mnie do jakiegoś domku na ternie Kępy Kikolskiej. Już go się mijało, ale nastąpił nawrót. Nie było nic do picia, a pragnienie dokuczało. Udało mi się uzupełnić jej zapas i można było raźniej zmierzać przed siebie. Niebawem wejście na wał, bo po gruncie bez dróg nie było już siły jechać. Gdy wał wyginał się na południe, nastąpiło z niego zejście z wału, by zdrzemnąć się może z godzinę. Dzień był bardzo gorący. Wkrótce wał ów się kończył w Górze. Zjazd koło gospodarstwa hodowlanego, a powrót na kolejny odcinek już za zabudowaniami przy Rzecznej. Ostatecznie zjechało się w NDM koło parku. Jeszcze tylko przecięło się Modlin, wzdłuż S7 do Ostrzykowizny i przerwa na Trębkach. Reszta trasy identyczna z poranną. Po powrocie trochę naszło zirytowanie, bo chciało mi się jak najprędzej dotrzeć do domu, a zamiast tego bez sensu, w różne strony kluczyło się po dróżkach między Dębem i NDM.

Zapora w Dębe. Widok ku S

Góra N. Widok ku SSE

Góra N. W oddali widoczny obszar, gdzie przyszło mi się zdrzemnąć. Widok ku N

Goławin. Zakręt, podjazd, pięć skrzyżowań i most, a wszystko na odcinku pół kilometra. Jakiś czas temu wywróciły się tu 3 TIRy. Widok ku W
Miejscowości mazowieckie
- Strubiny- Smoły
- Wojszczyce
- Falbogi Borowe (+C 2005.8?)
- Głodowo Wielkie (-C)
- Kędzierzawice (+ K.-Folwark)
- Górki Duże
- Rębkowo (+C 2005.7?)
- Domosław (mogło też być odwiedzone w latach 2004-2006)
- Pokrzywnica (j.w.)
- Piskornia (j.w.)
- Budy Obrębskie (j.w.)
- Obręb (j.w.)
- Trzepowo (j.w.)
- Murowanka (j.w.)
- Klusek (j.w.)
- Zegrze (-C)
- Borowa Góra
- Dosin
- Skubianka
- Jachranka
- Izbica
- Topolina
- Sikory (-C)
- Kępa Kikolska
- Góra PAN (+C 2007.04.15)
- Zakroczym (+Ostrzykowizna)
Rower:Delta
Dane wycieczki:
151.00 km (40.00 km teren), czas: 08:00 h, avg:18.88 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPrzez Skierniewice do Warszawy
Poniedziałek, 9 lipca 2007 | dodano: 09.07.2007Kategoria .Samotnie, .Wyprawki w okolicy, ..Gminy Polska, .Z rodziną, ...Miejscowości łódzkie, ...Miejscowości mazowieckie, .Warszawa
Z 6 na 7 lipca było za mną 27h bez snu. Sen w godzinach nocnych trafił się dopiero z 7 na 8 lipca.
8 lipca; 11:30. Pobudka, bo podobno ktoś do mnie przyjechał. Po ubraniu się, trzeba było wyjść przed dom. Gościem owym był organizator wyprawy do Wilna. Przejeżdżał w pobliżu i przy okazji przekazał parę informacji na temat wyprawy oraz dostarczył koszulkę rowerową. Pojechał, a potem jakoś tam mi minęła reszta dnia. Od 24 trzeba było zasnąć przed planowaną wycieczką, więc do tej pory trwało moje granie w makao w necie. Nie udało się zasnąć z jakiejś ukrytej ekscytacji. Między 2-3 zjadło się śniadanie. Między 3 a 5 trwały pozostałe przygotowania do podróży. Załatwiało się wszystko tak cicho, by nie obudzić domowników.
4:50 START
Do Czerwińska wzdłuż Wisły. Po 2km podjazd parową z dużą ilością kamieni i korzeni wystających z ziemi. 4 kilometr zjazd drogą bardziej cywilizowaną, ale stromą i równie zniszczoną, jak ta w parowie. Na dodatek wyjazd naprzeciw Wisły, więc bez hamowania skończyłoby się to kąpielą. Czerwińsk-Wyszogród 10km po "ulubionej" DK62. Nieco się przemarzło i non stop spychano mnie na pobocze przez samochody, których było niewiele mniej niż w środku dnia. Do Wyszogrodu wjazd od strony cmentarza, dalej na rynek i wiadukt nad krajówką. Przerwa, by przypatrzyć się kamieniom i krzyżowi, upamiętniającym Bitwę nad Bzurą. Robiąc zdjęcie na most, prawdopodobnie dźwiękowo pozdrawiał mnie kierowca TIRa, a może to tylko mi się tak wydawało. Na drugim brzegu minęło się kilka osób na rowerach. Do tego kilka razy wyprzedzał mnie autobus, który ostatecznie dokonał tego tuż przed Sochaczewem. Zegar na kościele wskazywał, że zbliża się 8. W zamyśle moim było, by odtąd jechać do Warszawy przez Puszczę, ale zamiast tego zachciało mi się przejechać ciut dalej. Trasa z Sochaczewa do Skierniewic była najatrakcyjniejsza w okolicy Bolimowa i pobliskiego PK, gdzie przy okazji mnie ochlapano. W tym czasie spadło tempo i opadły ze mnie siły.
Wilkówiec SW. Widok ku W

Zdziarka. W centrum po lewej las między Chociszewem i Zarębinem. Nieco po prawej od centrum, zagajnik między Chociszewem, Wilkówcem i Zarębinem. Widok ku NE

Praga Czerwińska. Widok ku NW

Czerwińsk. Polna. Sklep. Widok ku SE

Wyszogród. Widok ku W

Wyszogród. Most DK50. Widok ku SW

Wyszogród. Widok z mostu ku E

Witkowice. Most na Bzurze. Widok ku E

Sochaczew. Most ulicy Płockiej. Bzura. Widok ku NNE

Sochaczew. Kościół pw. Wawrzyńca i Magdaleny. Widok ku E

Sochaczew. Ruiny zamku. Widok ku SSE

Sochaczew. Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą. Widok ku NE

Granica województw między Mizerką i Kurabką. Widok ku SSW

DW 705. Widok ku S

Bolimów. Kościół pw. Świętej Trójcy. Widok ku SWW
~12:00
O 12:00-13:00 krążenie przez Skierniewice. W zasadzie tylko przejechało się po osiedlu koło Nowobielańskiej w części północnej, po czym wyjechało główną trasą na wschód, już za torami kolejowymi. Przy okazji udało się zaopatrzyć na dalszą część podróży, a rower doświadczył awarii stopki, która wkurzała mnie przez resztę trasy. Kolejny odcinek do Mszczonowa spędziło się całkiem miło. 8 km za Skierniewicami, w miejscu gdzie toczyła się bitwa z pierwszej WŚ, a droga odbijała na Żyrardów, udało się dostrzec jadącego stamtąd rowerzystę ubranego na żółto. Schowało się aparat i ruszyło za nim. Gość po trzydziestce, nie pamiętam nazwiska. Wkrótce miał brać udział w jakimś rajdzie czy czymś takim, promującym jazdę na rowerze. Tego dnia na swojej kolarce trenował przed czwartkiem, w którym to dniu miało być zakończenie etapu w Wyszkowie. Trochę pogadaliśmy i rozdzieliliśmy się przy wjeździe na trasę E67 w Zawadach. Stamtąd poniosło mnie w kierunku Mszczonowa, a jego bardziej na południe, jednak również przejeżdżając przez Mszczonów w trochę późniejszym czasie (około 14:30).
Skierniewice. Kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Widok ku NNW

Skierniewice. Wiadukt DK70 ponad dworcem kolejowym. Widok ku NNE

Skierniewice. Wieża Ciśnień. Widok ku SE

DK70 w pobliżu Kamionu nad Rawką. Cmentarz z IWŚ. Widok ku S

DK70 w pobliżu Kamionu nad Rawką. Cmentarz z IWŚ

DK70 w pobliżu Kamionu nad Rawką. Widok ku NW
Było trochę po 12. Jakieś 10 km, a może ciut więcej, nie wiem w jaki sposób, ani co się właściwe stało, ale przydarzyło mi się runąć do przodu w lewym kierunku, podczas gdy rower ruszył w kierunku przeciwnym. Efektem było tylko stłuczone kolano oraz dłonie w okolicach nadgarstków, które pomagały zamortyzować upadek. Nie przeszkadzało to wszakże w dalszej jeździe, a nawet ocuciło i dodało nowej energii. W okolicach Siestrzeni, 10 km od Grodziska Mazowieckiego, wyprzedził mnie kolejny rowerzysta na kolarzówce. Zachciało mi się go dogonić, ale zmniejszyło się odległość tylko do połowy tego, co ujechał od momentu podjęcia przeze mnie tej decyzji. Jechaliśmy w ten sposób jakiś czas, podczas którego jeszcze nieznacznie się udało zbliżyć, lecz moje zmęczenie dało znać, by w końcu wrócić do spokojniejszego rytmu.

DK8 pod Mszczonowem. Widok ku NE

DK8 pod Mszczonowem. Zakłady "Keramzyt". Widok ku NNW

DK8 pod Mszczonowem. Widok ku NE
4 km dalej, pod przydrożnym drzewem, na mniej niż 10 minut mi się tak jakby zdrzemnęło. Prawdę powiedziawszy, było przez to tylko gorzej. Do warszawy wjechało się od strony Okęcia. Grójecką dojazd na JPII. Na PKiN widniała godzina 16. Jechało się przede wszystkim ścieżkami i chodnikami. Ruch aut był jak dla mnie zbyt duży, by próbować jazdy wśród aut. Dojazd pod Arkadię, gdzie skręt w prawo. Przed mostem zejście schodami, po czym jechało się dalej pod Cytadelą ku północy. Potem była Gwiaździsta i wschodni skraj lasku Bielańskiego. Od UKSW terenowo. Dojazd do Prozy i skręt w Farysa. Dalej wprost do Łomianek, gdzie nastała przerwa, by odzyskać siły u wujka. Na nieszczęście przyszło mi się zasiedzieć, skutkiem czego tam też skończył się ten wyjazd. Była 18, trochę zaczął padać deszczyk, a wujek postanowił mnie odwieźć. Gdyby nie to, pobity by został mój dotychczasowy rekord odległości, a tak została mi bezsenności połączonej ze zmęczeniem. Jeśli pominąć drzemkę, to bez snu minęło mi 30h.

Raszyn. Kościół pw. Szczepana i Anny. Widok ku N

Okęcie. Widok ku SSE

Przy Arkadii. Widok ku N

W Lesie Bielańskim

W Lesie Bielańskim
Zaliczone gminy
- Nowa Sucha- Bolimów
- Skierniewice (W+M)
- Puszcza Mariańska
- Kowiesy
- Mszczonów
- Radziejowice
- Żabia Wola
- Nadarzyn
- Raszyn
- Warszawa (Włochy, Ochota, Śródmieście, Żoliborz, Bielany 5/18)
Miejscowości mazowieckie
- Sochaczew Boryszew- Malesin (+Boryszew Pierwszy)
- Kozłów Biskupi
- Zakrzew (-C)
- Nowy Żylin
- Nowa Sucha
- Mizerka
^+
- Kamion
- Wycześniak
- Lisowola
- Stary Łajszczew
- Budy Wolskie (-C)
^+
- Adamowice
- Gurba
- Wymysłów (-C)
- Marków Towarzystwo
- Mszczonów
- Kuranów (-C)
- Radziejowice-Parcel
- Radziejowice (-C)
- Krze Duże
- Słubica B (-C)
- Słubica A (-C)
- Oddział (-C)
- Nowa Bukówka
- Huta Żabiowolska
- Żabia Wola
- Przeszkoda
- Siestrzeń
- Kostowiec
- Urzut
- Młochów (-C)
- Stara Wieś (-C)
- Rusiec
- Kajetany (-C)
- Nadarzyn (-C)
- Walendów(-C)
- Wolica
- Sękocin Stary (-C)
- Janki
- Falenty
- Raszyn
- Warszawa (szczegółowo tylko do poziomu dzielnic, zaliczając je jak gminy)
- Łomianki (+Buraków)
Miejscowości łódzkie
- Kurabka- Ziąbki
- Bolimowska Wieś
- Bolimowska Wieś-Kolonia (-C)
- Bolimów
- Ziemiary
- Mokra Prawa
- Skierniewice (+Widok)
- Miedniewice (-C)
- Pamiętna
^+
- Wólka Jeruzalska (-C)
- Wola Pękoszewska
- Zawady (+Huta Zawadzka)
Rower:Delta
Dane wycieczki:
175.00 km (7.00 km teren), czas: 12:00 h, avg:14.58 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPrzez Wyszogród, Nacpolsk, Kucice do Płońska i Załusk
Niedziela, 1 lipca 2007 | dodano: 01.07.2007Kategoria .Samotnie, .Wyprawki w okolicy, ...Miejscowości mazowieckie
Zachciało mi się udać do Płońska przez Wyszogród. Początek nad Wisłą. Za Kobylnikami skręt na Słomin i Żukowo Poświętne. Dalej przez Nacpolsk do Kucic, gdzie po raz pierwszy skręciło się w prawo do Płońska przez Nowe Gumino. Tam zakupy w sklepiku w zaułku przy ZWM i był to pierwszy wypity napój - 0,5l pojemności. Wyjazd na DK4 i skręt na Michalinek. Po dwóch kilometrach skręt na południe do Szczytna. Na tym odcinku było trochę szutru. Dalej już wzdłuż DK7 do Załusk, gdzie przejechało się nowym wiaduktem na swoją stronę. Do domu przez Kamienicę i Miączyn.
Na wyjazd ten wyruszyło się po bezsennej nocy - w sumie 27 h i nie zasnąło się od razu po powrocie. Ponadto jedyne co się wypiło, to ów zakup w Płońsku, a potem dopiero w domu. Było trochę chłodno, zwłaszcza gdy zaczynało się jechać pod wiatr. Jeden z TIR-ów o mało mnie nie zepchnął podmuchem powietrza. Czasowo wyglądało to jak niżej:
10:45 Wyszogród
11:15 ruch wahadłowy przed Kobylnikami
12:15 Nacpolsk
13:30 Płońsk
14:45 Załuski

Zdziarka. Widok ku NW

Zdziarka. Widok ku NNE

Zdziarka W. Widok ku NW

DK50 między Grodkowem i Rostkowicami. Widok ku NE

Załuski. Widok ku S

Załuski. Widok ku N

Załuski. Widok ku E
Miejscowości mazowieckie
- Słomin- Żukowo Poświętne
- Stary Nacpolsk
- Nowe Gumino
- Sarnowo-Góry
- Wilamowice
- Ilino
- Siedlin
- Rażniewo (-C)
- Poczernin (-C)
- Michalinek
- Szczytno
- Michałówek
- Załuski
Rower:Delta
Dane wycieczki:
90.00 km (20.00 km teren), czas: 06:00 h, avg:15.00 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hDo Strzembowa
Niedziela, 24 czerwca 2007 | dodano: 24.06.2007Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Zachciało mi się przejechać, żeby nieco rozprostować kości po okolicach. Padło na Strzębowo. Kurs przez Pieścidła i Januszewo. Dworek był w trakcie remontu elewacji. Dalej do Kamienicy, a stamtąd znów do Pieścideł. Tu położono świeży jeszcze asfalt. Wstąpiło się na moment do kolegi, po czym wróciło tą samą trasą do domu. Całość trwała od około 12 do 14.

Pieścidła. Ruina przy zakręcie w stronę Kryska. Widok ku NE

Januszewo. Widok ku NE

Januszewo. Widok ku W

Strzembowo. Remont dworku. Widok ku W

Strzembowo E. Widok ku NE


Kamienica. W tle kościół pw. Opatrzności Bożej. Widok ku SE

Kamienica. Widok ku S

Kamienica. W tle kościół pw. Opatrzności Bożej. Widok ku SSE

Droga z Kamienicy do Pieścideł. Widok ku W

Pieścidła. Widok ku W

Pieścidła. Widok ku SSW

Pieścidła. Ruina przy zakręcie w stronę Kryska. Widok ku NE

Januszewo. Widok ku NE

Januszewo. Widok ku W

Strzembowo. Remont dworku. Widok ku W

Strzembowo E. Widok ku NE


Kamienica. W tle kościół pw. Opatrzności Bożej. Widok ku SE

Kamienica. Widok ku S

Kamienica. W tle kościół pw. Opatrzności Bożej. Widok ku SSE

Droga z Kamienicy do Pieścideł. Widok ku W

Pieścidła. Widok ku W

Pieścidła. Widok ku SSW
Rower:Delta
Dane wycieczki:
35.00 km (8.00 km teren), czas: 02:00 h, avg:17.50 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPrzejażdżka
Wtorek, 19 czerwca 2007 | dodano: 14.04.2017Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Szybka jazda po wojewódzkiej i z powrotem.
Rower:Delta
Dane wycieczki:
6.00 km (0.00 km teren), czas: 00:15 h, avg:24.00 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPłońsk - Ciechanów
Wtorek, 22 maja 2007 | dodano: 22.05.2007Kategoria .Samotnie, .Wyprawki w okolicy, ..Gminy Polska, ...Miejscowości mazowieckie
Przez Płońsk
Wyjazd z domu między 7:30-8:00. Trasa przez Krysk. O 9 udało się dotrzeć do Płońska. Przejazd koło Rutek przez Zawadzkiego i godzin spędzona w towarzystwie ostatnich tegorocznych maturzystów (egzaminy z rosyjskiego). Przemieszczanie do dworca PKS, po czym kurs w swoją stronę. O 10:30 przerwa na kebab na Grunwaldzkiej, który dodał mi sił na kolejne godziny podróży. Miasto opuszczone około 11:00. Kurs DK 50 do Ciechanowa. Tuż przed Sochocinem udało mi się zauważyć, że na nodze pojawiła mi się strużka krwi. Czy żyłka pękła, czy jakieś ukucie, czy może owad jakiś ugryzł, nigdy nie zgadnę. Przed 12 przerwa na przystanku w okolicy Skarżynka.
Wichorowo. Dolny odcinek dopływu Naruszewki, biorący swój początek z Radzymina/Wróblewa. Widok ku NNW

Sochocin. Most na Wkrze. Widok ku SE

Między Sochocinem i Ojrzeniem

OSP Ojrzeń. Widok ku W

Łebki-Kryszpy. Przerwa na ochłonięcie. Widok ku NW
Ciechanów
Około 12:30 wjazd do Ciechanowa i krążenie przez 1-1,5 h po mieście. Kurs pod ratusz. Chciało mi się udać pod zamek, ale nie wiadomo mi było gdzie to i zamiast tego przejechało się na drugą stronę Łydyni. Skręt w prawo. Na rondzie Meudon skręt ku północnym rubieżom miasta. Przejazd blisko kościoła pw. Piotra Apostoła, po czym dojechało się do DW615. Powrót na skrzyżowanie w pobliżu Łydyni, odbijając na południe. Towarzyszyło mi potworne zmęczenie upałem. Orylską wróciło się na trasę powrotną, lecz wpadły jeszcze jakieś niewielkie zakupy w pobliżu Rzeczkowskiej i odpoczęło się chwilę. Potem z nowymi siłami rozpoczęła się jazda ku SE.
UM Ciechanów. Widok ku N

Ciechanów. Kościół pw. Piotra Apostoła. Widok ku NNW
Powrót przez Gąsocin
Tuż za miastem droga wiodła przez las, dzięki czemu było trochę chłodniej. Około 15 przejazd przez Gołotczyznę, na moment zatrzymując się, by zrobić zdjęcie i zorientować się, że znajdowało się tam muzeum Aleksandra Świętochowskiego. Koło 15:30 dojazd do Gąsocina. Za przejazdem kolejowym droga łukiem wiodła przez las, nim doprowadziła do jakichś zabudowań. Podjazd do dworca, gdzie na ławce przyszło mi odpoczywać przed kolejnym etapem trasy. Koło 16:30 w oczy rzuciły mi się ruiny dworku po lewej stronie. Praktycznie gołe ściany. W Klukowie przecięło się główną.
Wyjazd z Ciechanowa w kierunku Gąsocina. Widok ku SSE

Gołotczyzna. Kościół pw. Przemienienia Pańskiego. Widok ku NW

Gąsocin. Stacja PKP. Widok ku N

Wyrzyki. Ruiny dworu. Widok ku SEE
Przez Świerkowo i Gawłowo na południe. Po 18 osiągnięty został Cieksyn, gdzie wyjechało się na wojewódzką do Przyborowic. W Słotwinie skręt na Kamienicę i Pieścidła. Z powrotem w dom około 20. Z powodu upału, długiego nie jeżdżenie przed wyjazdem oraz ogólnego wyczerpania po nim, dzień następny spędziło się w domu, cierpiąc z przegrzania i przemęczenia mięśni. 24 maja było lepiej, ale jeszcze nie udało mi się dojść do siebie.
Zaliczone gminy
- Ciechanów (W+M)- Sońsk
Miejscowości mazowieckie
- Wycinki- Żelechy (-C)
- Biele Brzeźnica
- Kolonia Sochocin (-C)
- Ciemniewo
- Ciemniewo Budy
- Wola Wodzyńska
- Kicin
- Kraszewo
- Skarżynek (-C)
- Łepki Wielkie (-C)
- Baby
- Mieszki Różki (^+ Bardonki)
- Sokołówek
- Ciechanów (+ Krubinek, +Śródmieście, +Podzamcze, +Kargoszyn, +Bloki, +Tatary, +Krubin)
- Bieńki-Karkuty
- Gołotczyzna
- Sońsk
- Komory Dąbrowne
- Nowe Olszyny
Rower:Delta
Dane wycieczki:
150.00 km (5.00 km teren), czas: 09:00 h, avg:16.67 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hDo Płocka wzdłuż Wisły
Niedziela, 1 kwietnia 2007 | dodano: 01.04.2007Kategoria .Samotnie, .Wyprawki w okolicy, .Pół nocne, ..Gminy Polska, ...Miejscowości mazowieckie
Słonecznie, wiatr słaby zachodni.

7:40-8:30 słuchanie narzekań rodziny na temat mojego kolejnego wyjazdu. W międzyczasie przygotowywanie się do trasy. Po 400 metrach powrót, bowiem w skutek "rozmów" zapomniało mi się plecaka. W domu okazało się, że wziął go mój brat i pojechał za mną, aby go przekazać, lecz skręcił w złym kierunku. No to ja za nim, ale na szczęście w porę zawrócił i mi go przekazał. 9:00 - właściwa godzina startu. Trasa nad Wisłą do Czerwińska. Przez 1,5km obserwowanie leniwie płynącej rzeki po lewej. Po prawej żwawo gnał pies.... PIES??? Czarno-biały, średniego wzrostu. Uparty. Natychmiastowe przyspieszenie. Rozgrzewka na dzień dobry. Gonił mnie 2x dalej, niż przeciętny przedstawiciel tego gatunku.
Po N stronie Wisły
Jakiś czas później za Wyszogrodem, w okolicy Wilczkowa, nastąpił skręt w lewo na Drwały. Północnym skrajem lasu dojechało się do skrzyżowania. Na wprost droga gruntowa, w lewo i w dół - asfaltowa. Intuicja podpowiadał, by jechać w dół. Oczy dostrzegły oznaczenia szlaku turystycznego i zakołatała myśl, że być może trafi się coś ciekawego. Po chwili okazało się, że w sumie to jedna wielka lipa (nauka na przyszłość, by nie wierzyć szlakom turystycznym) i zjeżdżało się w dół na hamulcach, bo było bardzo kręto. Dużo gorszą drogą gruntową kontynuowało się jazdę przez las, aż stopniowego zanikła ona przede mną. Ujrzało się tam pewne oznaki, mogące świadczyć o drodze biegnącej w górze i coś mnie naszło, by ruszyć tam wraz z rowerem. Okazało się, że od dawna stało tam jakieś gospodarstwo i przejścia nie było. No więc w dół.
9:50. Drwały. Od lewej podejście. Poza kadrem mnie gospodarstwo, uniemożliwiające przejście. Widok ku SSE

~9:10. Drwały. Zejście w Dolinę Wisły od strony gospodarstwa. Widok ku SWW
Na dole po jednej stronie stawek, po drugiej zalane pole. Tym razem się jednak trochę udało się opamiętać i nie brnąć w ślepe drogi. Cofnięcie i przejazd na drogę wyglądającą normalnie. Doprowadziła mnie ona do wału. Wzdłuż niego dojazd do Rakowa. Tam wjazd na koronę, a zjazd w Podgórzu. Potem przemieszczanie asfaltem do Kępy Polskiej, gdzie znajdowało się ciekawe starorzecze.

9:58. Starzyno. Podmokłość po jednej stronie trasy. Widok ku S

9:58. Starzyno. Podmokłość po drugiej stronie trasy. Widok ku W

~10:00. Drwały. Widok ku ~S

~10:30. Rakowo. W centrum rezerwat przyrody Kępa Rakowska w Rakowie. Współrzędne (wg Google Maps) 52° 23′ ~12″ N, 20° 4′ ~21″ E. Widok ku ~SW

~10:30. Rakowo. W centrum rezerwat przyrody Kępa Rakowska w Rakowie. Współrzędne (wg Google Maps) 52° 23′ ~12″ N, 20° 4′ ~21″ E. Widok ku ~SW

~11:00. Podgórze. Mostek nad rzeką Ryksą. Współrzędne (wg Google Maps) 52°24'39.4"N 20°01'27.1"E. Widok ku NW

~11:00. Zakrzewo Kościelne. Kościół pw. Jana Chrzciciela. Widok ku SW

11:06 Zakrzewo Kościelne

11:07. Zakrzewo Kościelne

11:13. Kościół w Kępie Polskiej

11:16. Kępa Polska
Za Kępą Polską skończyła się dobra nawierzchnia. Na rozjeździe wybrana została droga pod lasem, oddalającą mnie od wioski i starorzecza. Było trochę piachu, ale po zimie nie przeszkadzał tak bardzo jakby mógł. Za lasem ponowny wjazd na koronę wału. Przez spory odcinek była pokryta betonowymi płytami, po których jechało się z trudem. Była 11 i warto było zrobić przerwę. Przyszło więc rozłożyć się ziemi i zjeść posiłek, składający się z pizzy przygotowanej wczoraj, czy raczej tego co z niej zostało.

11:29 Rdzawe gleby między Białobrzegami a Kępą Polską.
Za Wykowem kolejny odcinek przez las, ale nadal pokonywany po wale. We wsi Rydzyno, po zewnętrznej stronie wału, widoczne były fundamenty zabudowań. Wpadło przy okazji kilka zdjęć już bliskiego Płocka, po czym nastąpił zjazd z wału. Przez Pieński Ośnickie wjazd do miasta od południa. Skręt w Janusza Korczaka i jazda na zachód. Na Słonecznej stromy i ciężki podjazd z bogato wyglądającymi zabudowaniami. Skręt w Kilińskiego i zjazd na most. Było tam tłoczno, więc i tempo było żółwie.

11:59. Rydzyno. Tajemnicze fundamenty na brzegu Wisły, po S stronie wału (po stronie rzeki).

11:59. Rydzyno. Tajemnicze fundamenty na brzegu Wisły, po S stronie wału (po stronie rzeki).

~13:00. Widok z wału w rejonie wsi Bielino, na centrum Płocka ku ~NW

~13:00. Widok z wału w rejonie wsi Bielino, na centrum Płocka ku ~NW

~13:00. Widok z wału w rejonie wsi Bielino, na centrum Płocka ku ~NW

Płock. Widok na starówkę z mostu ku NNW

Płock. Widok z mostu na stocznię i silosy zbożowe w Płocku (ulokowane na Radziwiu) ku W
Powrót trasą po S stronie Wisły
Minęła 13:30. Przejazd na drugi brzeg. Skręt w DW 575. Tuż za Radziwiem krótki postój. Dwóch łebków z wystawioną górną częścią ciała, jechało autem wyśpiewując jakieś disco. W Dobrzykowie skręt w DW 574. Za Nowymi Grabiami droga zniknęła w głębokim lesie, delikatnie, ale widocznie pnąc się w górę. Po 15 udało się dotrzeć do Gąbina. Przy rynku przerwa. Potrzeba mi było odpocząć nieco dłużej. Wyjazd z miasteczko aleją JPII. Prostą drogą przez Kepinę, Czeremno do Wymyśla Polskiego. Znów DW 575. O 16:20 w Studzieńcu, mój wzrok przykuły wspaniałe ruiny dworku, o bardzo dobrze zachowanej konstrukcji. Wezbrała chęć przekonania się, jak wygląda w środku i było to chyba pierwsza taka sytuacja. Wtedy nie udało mi się za to zabrać, zadowalając się zdjęciami z wnętrza podwórka. Słońce zniżało się coraz bardziej, a przede mną była wciąż daleka droga.
Płock. Północne Radziwie. Mapa szlaków turystycznych w rejonie Płocka

Ok. 17:00. Gąbin. Ul. Warszawska. Kościół pw. Najświętszego Pana Jezusa

16:23. Studzieniec. Ruiny dworu z przełomu XVIII i XIX w. Widok ku N
Przejazd przez pobliskie Słubice. W Iłowie skręt na północ. Zaczynało zmierzchać. Po godzinie jazdy od Studzieńca przejazd przez Łady, a za nimi zmiana kursu na wschodni. W Kamionie przez Wisłę do Wyszogrodu, do którego będąc tam po 18, uprzednio wchodząc ścieżką tuż za mostem. Z miasteczka wyjazd Niepodległości. Pół godziny nocnej jazdy później skręt w Czerwińsku na Grunwaldzką. Do domu tą samą trasą, którą nastąpił wyjazd. Koniec po 19.

17:24. DW575. Bocian na łące między Uderzem a Ładami

18:07. Most przed Wyszogrodem. Widok ku N

~18:07. Wyszogród widziany z mostu ku NE
Zaliczone gminy
- Gąbin- Słubice
- Iłów
Miejscowości mazowieckie
- Drwały- Starzyno
- Rakowo
- Podgórze Wieś (+C 2005.05?)
- Podgórze Parcele (+Wójtostwo)
- Zakrzewo (+Holendry, +Z. Kościelne)
- Kępa Polska (+C 2005.05?, +K.-Czerwonki)
- Białobrzegi (-C)
- Wykowo
- Liszyno(-C)
- Rydzyno(-C)
- Bielino (-C)
- Płock (+Grabówka, +Wyszogrodzka, +Śródmieście, +Radziwie, +Tokary, +T.-Rąbież)
- Jordanów
- Dobrzyków
- Góry Małe
- Potrzebna (-C)
- Karolew (-C)
- Nowe Grabie
- Gąbin
- Kępina
- Czermno
- Wymyśle Polskie
- Budy (-C)
- Bończa
- Studzieniec
- Słubice
- Grzybów
- Jamno (-C)
- Przejma
- Wołyńskie
- Iłów
- Miękiny
- Uderz (+Uderz-Łąki)
- Łąki
- Łady
- Arciechów
- Bieniew
- Januszew (+Łęg-Januszew)
Rower:Delta
Dane wycieczki:
127.00 km (40.00 km teren), czas: 07:00 h, avg:18.14 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hDo Łomianek
Niedziela, 11 marca 2007 | dodano: 11.03.2007Kategoria .Samotnie, .Wyprawki w okolicy, ..Gminy Polska, .Z rodziną, ...Miejscowości mazowieckie
Nim o wyjeździe, dwie wycieczki piesze
2007.03.05
Mając dziś dzień wolny od wszelkich zajęć, zachciało mi się wyruszyć na pieszą wycieczkę w okolicach Płońska. Start spod swojej szkoły, kierując swe kroki ku mostowi dla szynobusu (z którym to wiążą się pewne wspomnienia). Stamtąd zaczęła się prawdziwa wycieczka. Me kroki skierowały się na zachód trasą, którą kiedyś zdarzyło mi się przebyć z koleżanką A. Niestety, wtedy było lato, a dziś czekała mnie grząska i mokra ziemia. Płonka trochę wylała przed Płońskiem. Drepcąc po gdzieniegdzie śliskiej ziemi, skacząc i poszukując możliwych dróg, udało mi się dotrzeć do lasku w Szerominku. "Wstęp wzbroniony. Teren prywatny", ale się poszło. Pod koniec leśnej dróżki zdawało mi się, że widzę jakiś dom czy coś takiego. A więc coś, czego nie lubię na samotnej wędrówce. Okazało się, że było to ogrodzenie bardzo dużej przestrzeni z... no właśnie nie wiadomo. Obeszło się je, a następnie przemierzyło wpierw malutki lasek, potem kolejne zamoknięte pola. Przed kolejnym były dwie opcje. Padło na północną. Od początku mi się nie podobała, ale nie przepadam za cofaniem się. Teren grząski. Weszło się pomiędzy drzewa (gdzie wystawały porośnięte mchem resztki ściętych drzew, mnóstwo ptaków i klimat prawie jak z dżungli). Przeskok przez małą stróżkę, ale lądując tak, że lewa noga się pośliznęła i naleciało mi nieco błota.Dalej coś w rodzaju wysepki. Fajnie. Cofać się nie będę, bo znów błot. To przyszło mi na myśl, żeby przejść po starym drzewku, częściowo zanurzonym w wodzie. Było stare, suche, małe i gęste. Potem balansowanie ciałem, chwytając się gałęzi, stawiając ostrożnie kolejno stopy i trochę ja zanurzając w wodzie, ale nie na tyle by zamoknąć). W końcu udało się przebrnąć, ale końcówka to już małe gałęzie. Ledwo, ledwo mi się udało. Ufff... Dalej do mostku w Kluczewie i stamtąd normalną drogą na północ do Arcelina. Stamtąd na Płońsk, a przy sklepie na zabłoconą drogą biegnącą na północ. Dojście do torów i po nich do miasta. Kilometr przed nim, nawet niecały, dało się zobaczyć jakąś starowinkę z psami. Zachciało mi się przystanąć. Dał się usłyszeć jakiś dźwięk. Po zejściu na bok i odwróceniu się, okazało się, że za mną, w odległości ok. 100m jedzie szynobus. Jakieś 5 minut wcześniej zastanawiało mnie, co by się stało, jakby noga mi ugrzęzła tak jak w filmach). Dalej już droga. Końcówka przebiegała bez zakłóceń.
2007.03.08
Tak więc rano, po przygotowaniu się do wymarszu i wymianie paru słów ze znajomymi rozpoczął się spacer w kierunku stacji "Płońsk". Przekroczywszy tory, weszło się w strefę przemysłową tego miasteczka, tamtędy ją opuszczając. Trasą Bydgoską przeszło się z pół kilometra, po czym pstryknęło się parę fotkę i zaczęło przemierzać pola. Jak się można domyślić, ziemia typowo wiosenna. Poniosło mnie do Skarżyna. Droga w miarę ok, trochę wilgotna. Doszło się do lasku, gdzie napotkane zostało mrowisko. Owady poczuły wiosnę. Jedna mnie dziabnęła. Za lasem zaczęły się chyba Wilamowice. Pewności nie mam. Tam jakieś cztery wielkie bestie co i rusz łypały na mnie swym wzrokiem. Fartem były na łańcuchu, ale lepiej było nie ryzykować. Nie przepadam za cudzymi psami, jeśli są wielkie i na mnie szczekają... Dochodząc do asfaltu otworzyła się przede mną perspektywa szybszego powrotu do Płońska. Zamiast tego znów nastąpiło zagłębienie się w pola i znów czekała mnie wiosenna gleba. Trochę się zamokło, jednak bez porównania z poniedziałkiem. Zachciało mi się dłuższego odpoczynku. Szukało się jakiegoś fajnego miejsca, jednak nie widziała mi się perspektywa odpoczynku nad strumyczkiem o niewiadomej miejscami barwie. Fartem udało się znaleźć stawek. Okresowy chyba, bo wystawały drzewka z dna. Pomimo odpoczywania, trzeba było jednak wracać. Doszło się znów do Bydgoskiej i dał się odczuć wielki ból w mięśniach pod kolanem... I wtedy zaczęła się dla mnie zabawa... Nie ma sensu tego opisywał. Powiem tylko, że były to 3 km nieciekawego spaceru powrotnego, w tym z jednym biegiem, gdyż wtedy o dziwo niewiele mnie bolało.2007.03.11
Pobudka o 7:30. Zbieranie się trwało do 8:30 - 9:00, kiedy to zaczęła się jazda. Dzień był szary, pochmurny, ogólnie mówiąc posępny. Kilku tygodni wcześniej udało mi się zarejestrować na forum LSTR. Znalazło się dzięki rozmowom na Gronie, jesienią ubiegłego roku. Od niedawna planowali wspólny wyjazd w kierunku NDM, więc i mi przyszło się zapowiedzieć. Byłaby to dobra okazja, by zapoznać się z innymi ludźmi, którzy jeżdżą rowerem.Początek DK 62 do Ostrzykowizny. Potem obwodnica Modlina. Narew szeroko się rozlała, bo i jej poziom był dość wysoki. O 10 przyszło mi się znaleźć w Nowym Dworze Mazowieckim. Przez około pół godziny trwały zakupy w pobliskiej biedronce i trochę udało się posilić. Według wpisów na forum, mieli przybyć około 10-11, wiec trwało moje oczekiwanie (choć nie było numeru telefonu do nikogo, ani nie znane mi było miejsce, gdzie miałoby nastąpić spotkanie, więc po prostu czekało się przy rynku). Było chłodno i do 11 nikt się nie zjawił, więc lepiej było dać sobie spokój. Nie chciało mi się zmarnować okazji i po raz pierwszy rozpoczęła się moja jazda do Łomianek, gdzie mieszkała rodzina.
Podróż przez Czosnów i kolejne wsie zajął mi godzinę. Na miejscu po 12. Posiedziało się, pogadało do 16, po czym trzeba było udać się w drogę powrotną, choć zachęcano mnie, aby po mnie podjechano. Były pewne chęci, by tak postąpić, jednak bardziej chciało mi się pokonać resztę trasy samodzielnie. Droga powrotna zajęła mi około 3 godzin. Trasa była niemalże taka sama, tylko na Ostrzykowiznie nastąpił przejazd skrótem przez las. Dawno już zdążyły zapaść nocne ciemności, a słońce nie wyjrzało nawet na moment. Wzdłuż krajówki jechało się poboczem, bo notorycznie obtrąbywały mnie auta (nawet jeśli jechało się poboczem). Do domu wróciło się o 19, a tam była już druga gałąź rodziny.
A tymczasem LSTR faktycznie przybył do NDM. Tylko dotarli do parku koło kościoła skąd wjechali na koronę wału, by skierować się do mostu. Marne szanse były, by w tym przypadku się spotkać na ślepo.
Zaliczone gminy
- Czosnów- Łomianki
Gminy zaliczone do końca roku 2006
- Czerwińska nad Wisłą (1994?)- Zakroczym (1997?)
- Załuski (2004)
- Naruszewo (2004)
- Wyszogród (2004 lato)
- Młodzieszyn (2004 lato)
- Sochaczew (W+M) (2004 lato)
- Mała Wieś (2004 lato)
- Bulkowo (2004 lato)
- Bodzanów (2004 lato)
- Płońsk (W+M) (2004.09.01)
- Baboszewo (2004.09.01)
- Dzierzążnia (2004.09.01)
- Nowe Miasto (2005.05 wiosna)
- Joniec (2005.05 wiosna)
- Sochocin (2005.05 wiosna)
- Ojrzeń (2005.05 wiosna)
- Glinojeck (2005.05 wiosna)
- Radzanowo (2005 wiosna)
- Słupno (2005 wiosna)
- Płock (2005 wiosna)
- Pomiechówek (2005.05 wiosna)
- Nasielsk (2005.05 wiosna)
- Raciąż (W+M) (2005 wiosna)
- Nowy Dwór Mazowiecki (2005 lato)
- Serock (2005 lato)
- Somianka (2005 lato)
- Zatory (2005 lato)
- Pułtusk (2005 lato)
- Winnica (2005 lato)
- Staroźreby (2005 lato)
- Pokrzywnica (2005 lato)
- Gzy (2005 lato)
- Świercze (2005 lato)
Miejscowości mazowieckie
- Kazuń Nowy- Dębina
- Czosnów
- Cząstków Mazowiecki
- Cząstków Polski
- Łomna
- Łomna-Las
- Pieńków
- Dziekanów Nowy
- Dziekanów Polski
- Dziekanów Leśny
- Kiełpin
- Kiełpin Poduchowny
- Łomianki
Rower:Delta
Dane wycieczki:
88.00 km (1.00 km teren), czas: 05:00 h, avg:17.60 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hZima w szkole w Czerwińsku nad Wisłą
Środa, 7 stycznia 2004 | dodano: 05.02.2021Kategoria .Zwykłe przejażdżki, .Samotnie
Po spóźnieniu się na autobus, pozostało mi tylko jechać rowerem. Wyprowadzając go, zdarzyła się drobna sprzeczka z dziadkiem. W trakcie jazdy ręce skostniały mi poza nadgarstki. Udało mi się wyrobić 10 minut po dzwonku, ale praktycznie nic mi nie umknęło. Na drogę powrotną mama zabrała rower do auta, ja w bus, wysiadając na Zdziarce gdzie nastąpiła przesiadka.
2004.01.04
Nieprzespana noc, później drzemki.
2004.01.08
Klasa na kuligu z ogniskiem. Brat i mama w Warszawie. Ja w domu. Kilka dni wcześniej przyszły zdjęcia klasowe.
2004.01.13
Dwugodzinny sprawdzian z historii.
2004.01.14
Wycieczka do kina "Władcę Pierścieni: Powrót Króla"
2004.01.15
Kartkówka z WOSu, która się nie odbyła.
2004.01.16
Sprawdzian/kartkówka z biologii. Na WF trening na zawody sportowe, więc bez nie było zajęć. W busie siedzieliśmy z bratem za KZ i MP. Brat urządził sobie z nim pogawędkę.
2004.01.19
Wspomniane wyżej zawody sportowe.
-----
W międzyczasie:
- Ukazał się kolejny numer "Gimnazjady".
- Na ścianie w holu zawisły plakaty opisujące sławnych Polaków.
- Sprawdzian z matematyki w któryś wtorek.
- Wraz z bratem skuwanie płytek kuchni, w ramach pozbycia się starego pieca kuchennego z fajerkami, zajmującego około 1/5 pomieszczenia.
-----
2004.02.13
W zderzeniu z pociągiem zmarł kierowca rajdowy Janusz Kulig, co szeroko przetaczało się w mediach.
2004.02.19
Próbny test na polskim, w ramach przygotowania do egzaminów. Zadano nam do napisania rozprawki.
2004.02.20
Siatkówka na WF.
2004.02.23
Oddaliśmy rozprawki.
2004.02.24
Nie było historii, WOSu i angielskiego. W sumie 5 wolnych godzin. Powrót z mamą.
2004.02.25
W innej szkole miał się odbyć finał zawodów w siatkówkę dziewczyn, lecz został przełożony, więc nasza reprezentacja tylko ćwiczyła. Na WF koszykówka.
2004.01.26
Egzamin próbny z części humanistycznej. 47pkt - najwięcej w szkole. Po wszystkim albo siedzieliśmy w 8 (która była "naszą klasą" przynajmniej w ramach godzin wychowawczych), albo chodziliśmy po korytarzu.
2004.02.27
Egzamin próbny z części przyrodniczej. 39pkt. Średnia dla całej szkoły była średnia - właśnie koło 50/100 pkt.
2004.03.01
Ukazał się kolejny odcinek "Gimnazjady". Numer specjalny, dotyczący zabytkowych miejsc i sławnych ludzi z naszej gminy.
2004.03.02
Przybyli ludzie z "Płońszczaka", aby sfotografować redakcję "Gimnazjady".
2004.03.03
Na sali gimnastycznej film "Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły", trwająca od 11 do mojej trzeciej lekcji. Od czasu do czasu otwierane drzwi, które wpuszczały światło, niewątpliwie zakłócały seans. Jako że lekcje w mojej klasie rozpoczynały się o 12, pozostało mi udać się tylko na religię.
2004.03.05
Bardzo ładna pogoda. Na WF koszykówka i ręczna. Przed ósmą lekcja pobyt przy oknie na piętrze koło 12, oczekując na autobus i pisząc w zeszycie. Brat miał lekcję w 14.
---
2004.03.04
Brat trochę się rozchorował, opuszczając lekcje również nazajutrz.
2003.03.08
Apel z okazji Dnia Kobiet. W jego trakcie "Ostatnie Tango" (chyba "w Paryżu" Abracadabry, lecz nie pamiętam) oraz "Obudź we mnie swoją Wenus". Niedaleko za mną siedzieli MP i bliźniaki S.
2004.03.12
Wyjazd na Balladynę, organizowany przez D. i kogoś jeszcze.
2004.03.16
Zawody w siatkówkę chłopaków. Wyniki od najlepszych: Czerwińsk; Nowa Wieś; Młodzieszyn.
---
2004.03.16
Przybycie wcześniejszym busem i czekanie na świetlicy do zajęć.
2004.01.04
Nieprzespana noc, później drzemki.
2004.01.08
Klasa na kuligu z ogniskiem. Brat i mama w Warszawie. Ja w domu. Kilka dni wcześniej przyszły zdjęcia klasowe.
2004.01.13
Dwugodzinny sprawdzian z historii.
2004.01.14
Wycieczka do kina "Władcę Pierścieni: Powrót Króla"
2004.01.15
Kartkówka z WOSu, która się nie odbyła.
2004.01.16
Sprawdzian/kartkówka z biologii. Na WF trening na zawody sportowe, więc bez nie było zajęć. W busie siedzieliśmy z bratem za KZ i MP. Brat urządził sobie z nim pogawędkę.
2004.01.19
Wspomniane wyżej zawody sportowe.
-----
W międzyczasie:
- Ukazał się kolejny numer "Gimnazjady".
- Na ścianie w holu zawisły plakaty opisujące sławnych Polaków.
- Sprawdzian z matematyki w któryś wtorek.
- Wraz z bratem skuwanie płytek kuchni, w ramach pozbycia się starego pieca kuchennego z fajerkami, zajmującego około 1/5 pomieszczenia.
-----
2004.02.13
W zderzeniu z pociągiem zmarł kierowca rajdowy Janusz Kulig, co szeroko przetaczało się w mediach.
2004.02.19
Próbny test na polskim, w ramach przygotowania do egzaminów. Zadano nam do napisania rozprawki.
2004.02.20
Siatkówka na WF.
2004.02.23
Oddaliśmy rozprawki.
2004.02.24
Nie było historii, WOSu i angielskiego. W sumie 5 wolnych godzin. Powrót z mamą.
2004.02.25
W innej szkole miał się odbyć finał zawodów w siatkówkę dziewczyn, lecz został przełożony, więc nasza reprezentacja tylko ćwiczyła. Na WF koszykówka.
2004.01.26
Egzamin próbny z części humanistycznej. 47pkt - najwięcej w szkole. Po wszystkim albo siedzieliśmy w 8 (która była "naszą klasą" przynajmniej w ramach godzin wychowawczych), albo chodziliśmy po korytarzu.
2004.02.27
Egzamin próbny z części przyrodniczej. 39pkt. Średnia dla całej szkoły była średnia - właśnie koło 50/100 pkt.
2004.03.01
Ukazał się kolejny odcinek "Gimnazjady". Numer specjalny, dotyczący zabytkowych miejsc i sławnych ludzi z naszej gminy.
2004.03.02
Przybyli ludzie z "Płońszczaka", aby sfotografować redakcję "Gimnazjady".
2004.03.03
Na sali gimnastycznej film "Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły", trwająca od 11 do mojej trzeciej lekcji. Od czasu do czasu otwierane drzwi, które wpuszczały światło, niewątpliwie zakłócały seans. Jako że lekcje w mojej klasie rozpoczynały się o 12, pozostało mi udać się tylko na religię.
2004.03.05
Bardzo ładna pogoda. Na WF koszykówka i ręczna. Przed ósmą lekcja pobyt przy oknie na piętrze koło 12, oczekując na autobus i pisząc w zeszycie. Brat miał lekcję w 14.
---
2004.03.04
Brat trochę się rozchorował, opuszczając lekcje również nazajutrz.
2003.03.08
Apel z okazji Dnia Kobiet. W jego trakcie "Ostatnie Tango" (chyba "w Paryżu" Abracadabry, lecz nie pamiętam) oraz "Obudź we mnie swoją Wenus". Niedaleko za mną siedzieli MP i bliźniaki S.
2004.03.12
Wyjazd na Balladynę, organizowany przez D. i kogoś jeszcze.
2004.03.16
Zawody w siatkówkę chłopaków. Wyniki od najlepszych: Czerwińsk; Nowa Wieś; Młodzieszyn.
---
2004.03.16
Przybycie wcześniejszym busem i czekanie na świetlicy do zajęć.
Rower:
Dane wycieczki:
7.00 km (6.00 km teren), czas: 00:40 h, avg:10.50 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hJesień w szkole w Czerwińsku nad Wisłą
Środa, 26 listopada 2003 | dodano: 05.02.2021Kategoria .Zwykłe przejażdżki, .Samotnie, ...Miejscowości mazowieckie
Rowerem do szkoły. Wyjątkowo, zachciało mi się wrócić niestandardową trasą przez Garwolewo i Boguszyn Nowy (tu gonił mnie pies). Potem powrót do Czerwińska, DK 62, zjazd na Zdziarkę i po ciemku docierając do domu na 17. Było już późno i ciemno. Dziadek i mama się martwili, więc pojechali mnie szukać po omacku.
2003.10.07
Początek wycieczki w Sudety. Jechaliśmy przez Wrocław. Tam zwiedziliśmy rynek i przeszliśmy się do miejsca, gdzie od ponad roku rozgrywał się reality show "Bar" przy Świdnickiej. Potem dotarliśmy bezpośrednio do Karpacza, gdzie mieliśmy nocleg w rejonie Wilcza Poręba
2003.10.08
- Drezno galeria muzeum, pochmurny dzień
2003.10.09
- "Skalne Miasto" miasto na Łabą Aderspach
2003.10.10
- Świątynia Wang, Skocznia, Kopa wyciągiem, Śnieżka (większa część grupy), schronisko po Łomnicą, wodospad.
2003.10.11
Wieczorem byliśmy w połowie drogi, chyba w okolicach Wielunia. Przerwa w miejscowości ze sporą otwartą przestrzenią wypełnioną parkingiem, a ograniczoną budynkami usługowymi (identyfikuję to miejsce jako parking w Kuźnicy Strobińskiej, po południowej stronie rzeki Wierzejki, po północno-zachodniej stronie DK74 - gdyby jakimś zrządzeniem okazało się (choć wątpię, by tak było), że nie jest to to miejsce, to na pewno bardzo podobne). Wróciliśmy przez Wyszogród. Autobus zatrzymał się na przystanku przy DW 570. Była już późna noc
-----
2003.10.XX
Na świetlicy zdarzyło mi się poznać DO z Id. Graliśmy w szachy kilkanaście razy z rezultatem 15-7-5
-----
2003.11.07
P. przyniosła "Świat Zofii", "Walkę o ogień", kasetę z "Victora". Spacer do biblioteki po "Przygody Guliwera" i "Alchemika", aby je przerobić przed konkursem z polskiego.
2003.11.11
Święto narodowe, więc nie szliśmy do szkoły.
2003.11.12
Dwie pierwsze lekcje wolne. Potem uczniowie do kościoła. Brat dosiadł się do mnie.
2003.11.13
Konkurs polonistyczny, w którym udało mi się zakwalifikować do II etapu wraz z pięcioma kolejnymi osobami. Z mojej klasy MJ; IIIB - KZ, która przeszła dalej i TR; IIIc MG, która przeszła dalej oraz chłopak, którego nie znam. Konkurs z geografii przeszło jeszcze 10 osób, z których znane mi były tylko 3. Z pozostałych przedmiotów zakwalifikowało się osób kolejno: Fizyka - 2; Chemia - 8; Biologia - 22; Historia - 4. Reszty nie pamiętam. Potem kilka razy spotykaliśmy się wraz z W. przygotowując się do potencjalnych zadań z geografii.
2003.11.15
Pojechaliśmy do Ciechanowa z P. na drugi etap konkursu polonistycznego, który odbywał się w Gimnazjum nr im. Marii Konopnickiej. Mottem było "Podróż i czym może być". Na etapie pierwszym do napisania jedno z trzech wypracowań. Moja decyzja padła na myśl z Alchemika P.C. o skarbie (nie pamiętam jaki dokładnie cytat). Na drugim etapie ten sam model. Moim wyborem było: "Czym może być podróż" rozprawka lub opowiadanie. Moim dziełem okazało się opowiadanie, ale lepiej było potraktować to w formie rozprawki. Po teście wyszło na jaw, że coś tam sobie skrobię pisarsko. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w niszy koło "Smakosza" na Grunwaldzkiej w Płońsku
2003.11.17
Zatłoczony autobus
2003.11.20
Wycieczka szkolna na film "Matrix". Była i we mnie jakaś chęć, by go obejrzeć, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło.
2003.11.22
Tego dnia był drugi etap konkursu geograficznego. Oprócz mnie byli też Dominik B, Tomek R. i Monika Z. z innych klas. Odbywał się w Gimnazjum nr 4 Czarnieckiego. Byliśmy porozsadzani w różnych miejscach obszernej sali. Jednym z pilnujących nauczycieli był geograf z LO im. Sienkiewicza w Płońsku. W tym okresie mama robiła podyplomówkę w Płocku
2003.11.23
Na ten dzień wyznaczono termin przesłania do szkoły wyników z konkursów.
2003.11.25
Kartkówka ze wzorów na walec i stożek. Na WF siatkówka.
2003.11.28
W trakcie historii sprzątaliśmy teren szkoły. Pisaliśmy ankietę, którą wypełniali również rodzice.
2003.11.29
W szkole będzie prowadzona gazetka. Tego dnia trwało odrabianie zajęć. Jedna lekcja była pusta, a do 13 trwała dyskoteka. Naszła mnie ochota, by pieszo wrócić do domu.
2003.12.01
Ankiety od rodziców zostały przekazane szkole. Rankiem przed wyjazdem do szkoły gorączkowe szukanie mojej. Nie było angielskiego.
2003.12.02
Przyszły wyniki z konkursów dla szkoły: moje pierwsze z geografii, ostatnie z polskiego. Z obu nie udało mi się przejść dalej.
2003.12.03
Apel w sprawie wypełnionych ankiet. Na polskim przez ostatnie 15 minut rozmawialiśmy o gazetce szkolnej. Padły pomysły na tytuł "Nasze Gimnazjum", "Między nami gimnazjalistami" oraz "Gimnazjada", która ostatecznie stała się oficjalną nazwą (Gimnazjum + olimpiada. Oba pochodzenia greckiego. W starożytności gimnazjony służyły do ćwiczeń fizycznych, które z kolei były nierozerwalnie związane z olimpiadami).
2003.12.04
Brak kartki na plastyce = "-" u nauczyciela. Oba polskie upłynęły na teście z fonetyki (bez oceny). Na GW poruszono temat wycieczki do Grecji. Po powrocie do domu, przez jakiś czas nie było nikogo prócz mnie. W TV przyrodniczy film dokumentalny o Ziemi.
2003.12.08
Wyjątkowo, mieliśmy mieć geografię w 15, co oznaczało, że wypadałyby 3 lekcje w tej samej klasie, toteż plecak został w klasie. Potem okazało się, że religię przeniesiono nam na świetlicę. Na szczęście brat miał mieć lekcje w tamtej klasie, więc wystarczyło poczekać na przerwie pod klasą i wnet odzyskać plecak. Potem szybka ewakuacja na lekcję właściwą, po zatłoczonych schodach skacząc po kilka stopni. D
2003.12.09
Nie było S. więc lekcje skończyły się wcześniej. Wcześniejszy bus, Chociszewo, spacer.
2003.12.10
Potworny tłok do autobusu. Praktycznie wszyscy się pchali, jakby ewakuowali się przed klęską żywiołową. Udało się zająć miejsce siedzące w tylnej części środka, po prawej stronie autobusu.
2003.12.12
W busie brat i EW się przekomarzali.
2003.12.13
Z bratem staliśmy sobie w pobliżu klatki schodowej blisko głównego wejścia. Początek rekolekcji. Po mszy podjechała mama, zabierając do domu.
2003.12.15
Koniec rekolekcji
2003.12.17
Było zebranie w klasie brata. W związku z tym przyjechała mama. Chciała mnie zabrać, ale po zajęciu przez mnie miejsca w busie, nie chciało mi się wysiadać. Przesiadka nastąpiła dopiero w Chociszewie.
2003.12.18
Wigilia klasowa. W tym okresie wydana została pierwsza "Gimnazjada"
2003.12.19
Tylko trzy lekcje, lecz tylko pierwsze dwie odbyły się w klasie. Pod koniec trzeciej od razu na salę, bo zaraz potem miał się odbyć tam apel i nie było jeszcze tłumu. Miejsce blisko sceny, w drugim rzędzie, blisko drzwi wyjściowych z sali na dwór. Obok mnie dołączył brat. Przed nami siedział MP i KZ, potem EK, gdy KZ przesiadła się pod ścianę wraz z siostrą. Była tam też EW, a później przesiadł się tam brat. Na apelu prezentowano m.in długą scenkę o Małym Księciu. W autobusie powrotnym, wraz z bratem zajęliśmy miejsce drugie od końca, po prawej stronie. Przed nami EW i MG (z klasy brata). Po lewej PB i DF (obaj również z Ib), a przed nimi M i KZ. Między siedzeniami stali MŁ i MP. Ostatnie siedzenie zajęte było przez WK, KT i JJ.
2003.12.20
Tata w pracy, mama się uczy, brat przed tv, a ja przed komputerem.
2003.12.24
Przewróciła się choinka, tłukąc 15 bombek.
2003.10.07
Początek wycieczki w Sudety. Jechaliśmy przez Wrocław. Tam zwiedziliśmy rynek i przeszliśmy się do miejsca, gdzie od ponad roku rozgrywał się reality show "Bar" przy Świdnickiej. Potem dotarliśmy bezpośrednio do Karpacza, gdzie mieliśmy nocleg w rejonie Wilcza Poręba
2003.10.08
- Drezno galeria muzeum, pochmurny dzień
2003.10.09
- "Skalne Miasto" miasto na Łabą Aderspach
2003.10.10
- Świątynia Wang, Skocznia, Kopa wyciągiem, Śnieżka (większa część grupy), schronisko po Łomnicą, wodospad.
2003.10.11
Wieczorem byliśmy w połowie drogi, chyba w okolicach Wielunia. Przerwa w miejscowości ze sporą otwartą przestrzenią wypełnioną parkingiem, a ograniczoną budynkami usługowymi (identyfikuję to miejsce jako parking w Kuźnicy Strobińskiej, po południowej stronie rzeki Wierzejki, po północno-zachodniej stronie DK74 - gdyby jakimś zrządzeniem okazało się (choć wątpię, by tak było), że nie jest to to miejsce, to na pewno bardzo podobne). Wróciliśmy przez Wyszogród. Autobus zatrzymał się na przystanku przy DW 570. Była już późna noc
-----
2003.10.XX
Na świetlicy zdarzyło mi się poznać DO z Id. Graliśmy w szachy kilkanaście razy z rezultatem 15-7-5
-----
2003.11.07
P. przyniosła "Świat Zofii", "Walkę o ogień", kasetę z "Victora". Spacer do biblioteki po "Przygody Guliwera" i "Alchemika", aby je przerobić przed konkursem z polskiego.
2003.11.11
Święto narodowe, więc nie szliśmy do szkoły.
2003.11.12
Dwie pierwsze lekcje wolne. Potem uczniowie do kościoła. Brat dosiadł się do mnie.
2003.11.13
Konkurs polonistyczny, w którym udało mi się zakwalifikować do II etapu wraz z pięcioma kolejnymi osobami. Z mojej klasy MJ; IIIB - KZ, która przeszła dalej i TR; IIIc MG, która przeszła dalej oraz chłopak, którego nie znam. Konkurs z geografii przeszło jeszcze 10 osób, z których znane mi były tylko 3. Z pozostałych przedmiotów zakwalifikowało się osób kolejno: Fizyka - 2; Chemia - 8; Biologia - 22; Historia - 4. Reszty nie pamiętam. Potem kilka razy spotykaliśmy się wraz z W. przygotowując się do potencjalnych zadań z geografii.
2003.11.15
Pojechaliśmy do Ciechanowa z P. na drugi etap konkursu polonistycznego, który odbywał się w Gimnazjum nr im. Marii Konopnickiej. Mottem było "Podróż i czym może być". Na etapie pierwszym do napisania jedno z trzech wypracowań. Moja decyzja padła na myśl z Alchemika P.C. o skarbie (nie pamiętam jaki dokładnie cytat). Na drugim etapie ten sam model. Moim wyborem było: "Czym może być podróż" rozprawka lub opowiadanie. Moim dziełem okazało się opowiadanie, ale lepiej było potraktować to w formie rozprawki. Po teście wyszło na jaw, że coś tam sobie skrobię pisarsko. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w niszy koło "Smakosza" na Grunwaldzkiej w Płońsku
2003.11.17
Zatłoczony autobus
2003.11.20
Wycieczka szkolna na film "Matrix". Była i we mnie jakaś chęć, by go obejrzeć, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło.
2003.11.22
Tego dnia był drugi etap konkursu geograficznego. Oprócz mnie byli też Dominik B, Tomek R. i Monika Z. z innych klas. Odbywał się w Gimnazjum nr 4 Czarnieckiego. Byliśmy porozsadzani w różnych miejscach obszernej sali. Jednym z pilnujących nauczycieli był geograf z LO im. Sienkiewicza w Płońsku. W tym okresie mama robiła podyplomówkę w Płocku
2003.11.23
Na ten dzień wyznaczono termin przesłania do szkoły wyników z konkursów.
2003.11.25
Kartkówka ze wzorów na walec i stożek. Na WF siatkówka.
2003.11.28
W trakcie historii sprzątaliśmy teren szkoły. Pisaliśmy ankietę, którą wypełniali również rodzice.
2003.11.29
W szkole będzie prowadzona gazetka. Tego dnia trwało odrabianie zajęć. Jedna lekcja była pusta, a do 13 trwała dyskoteka. Naszła mnie ochota, by pieszo wrócić do domu.
2003.12.01
Ankiety od rodziców zostały przekazane szkole. Rankiem przed wyjazdem do szkoły gorączkowe szukanie mojej. Nie było angielskiego.
2003.12.02
Przyszły wyniki z konkursów dla szkoły: moje pierwsze z geografii, ostatnie z polskiego. Z obu nie udało mi się przejść dalej.
2003.12.03
Apel w sprawie wypełnionych ankiet. Na polskim przez ostatnie 15 minut rozmawialiśmy o gazetce szkolnej. Padły pomysły na tytuł "Nasze Gimnazjum", "Między nami gimnazjalistami" oraz "Gimnazjada", która ostatecznie stała się oficjalną nazwą (Gimnazjum + olimpiada. Oba pochodzenia greckiego. W starożytności gimnazjony służyły do ćwiczeń fizycznych, które z kolei były nierozerwalnie związane z olimpiadami).
2003.12.04
Brak kartki na plastyce = "-" u nauczyciela. Oba polskie upłynęły na teście z fonetyki (bez oceny). Na GW poruszono temat wycieczki do Grecji. Po powrocie do domu, przez jakiś czas nie było nikogo prócz mnie. W TV przyrodniczy film dokumentalny o Ziemi.
2003.12.08
Wyjątkowo, mieliśmy mieć geografię w 15, co oznaczało, że wypadałyby 3 lekcje w tej samej klasie, toteż plecak został w klasie. Potem okazało się, że religię przeniesiono nam na świetlicę. Na szczęście brat miał mieć lekcje w tamtej klasie, więc wystarczyło poczekać na przerwie pod klasą i wnet odzyskać plecak. Potem szybka ewakuacja na lekcję właściwą, po zatłoczonych schodach skacząc po kilka stopni. D
2003.12.09
Nie było S. więc lekcje skończyły się wcześniej. Wcześniejszy bus, Chociszewo, spacer.
2003.12.10
Potworny tłok do autobusu. Praktycznie wszyscy się pchali, jakby ewakuowali się przed klęską żywiołową. Udało się zająć miejsce siedzące w tylnej części środka, po prawej stronie autobusu.
2003.12.12
W busie brat i EW się przekomarzali.
2003.12.13
Z bratem staliśmy sobie w pobliżu klatki schodowej blisko głównego wejścia. Początek rekolekcji. Po mszy podjechała mama, zabierając do domu.
2003.12.15
Koniec rekolekcji
2003.12.17
Było zebranie w klasie brata. W związku z tym przyjechała mama. Chciała mnie zabrać, ale po zajęciu przez mnie miejsca w busie, nie chciało mi się wysiadać. Przesiadka nastąpiła dopiero w Chociszewie.
2003.12.18
Wigilia klasowa. W tym okresie wydana została pierwsza "Gimnazjada"
2003.12.19
Tylko trzy lekcje, lecz tylko pierwsze dwie odbyły się w klasie. Pod koniec trzeciej od razu na salę, bo zaraz potem miał się odbyć tam apel i nie było jeszcze tłumu. Miejsce blisko sceny, w drugim rzędzie, blisko drzwi wyjściowych z sali na dwór. Obok mnie dołączył brat. Przed nami siedział MP i KZ, potem EK, gdy KZ przesiadła się pod ścianę wraz z siostrą. Była tam też EW, a później przesiadł się tam brat. Na apelu prezentowano m.in długą scenkę o Małym Księciu. W autobusie powrotnym, wraz z bratem zajęliśmy miejsce drugie od końca, po prawej stronie. Przed nami EW i MG (z klasy brata). Po lewej PB i DF (obaj również z Ib), a przed nimi M i KZ. Między siedzeniami stali MŁ i MP. Ostatnie siedzenie zajęte było przez WK, KT i JJ.
2003.12.20
Tata w pracy, mama się uczy, brat przed tv, a ja przed komputerem.
2003.12.24
Przewróciła się choinka, tłukąc 15 bombek.
Miejscowości mazowieckie
- Nowy BoguszynRower:
Dane wycieczki:
24.00 km (15.00 km teren), czas: 03:00 h, avg:8.00 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/h


















