Autokarowa wyprawa do Bawarii I - Do Zgorzelca
Sobota, 14 kwietnia 2012 | dodano: 11.03.2022Kategoria .>10 osób, 2012 Bawaria, .Z Kasią
Cały dzień minął na podróży przez Polskę, głównie DK 8. Wieczorem nocleg w Zgorzelcu, poprzedzony spacerem po mieście i kolacją w lokalu nad Nysą Łużycką.

Nocleg w Zgorzelcu

Nocleg w Zgorzelcu

Miejski Dom Kultury. Widok ku SSW

Partyzantów. Widok ku NE

Miejski Dom Kultury. Widok ku S

Miejski Dom Kultury. Widok ku SE

Kościół ewangelicki pw. św. Piotra i Pawła po niemieckiej stronie Nysy Łużyckiej. Widok ku NW

Spacerem po Daszyńskiego

Spacerem po Daszyńskiego

Nocleg w Zgorzelcu

Nocleg w Zgorzelcu

Miejski Dom Kultury. Widok ku SSW

Partyzantów. Widok ku NE

Miejski Dom Kultury. Widok ku S

Miejski Dom Kultury. Widok ku SE

Kościół ewangelicki pw. św. Piotra i Pawła po niemieckiej stronie Nysy Łużyckiej. Widok ku NW

Spacerem po Daszyńskiego

Spacerem po Daszyńskiego
Rower:
Dane wycieczki:
0.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: km/hPrzejażdżka
Piątek, 30 marca 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria .2 Osoby, .Z Kasią, .Zwykłe przejażdżki
Wyjazd pod silny wiatr. Wszystko działo się około godziny 17. Było sucho i słonecznie, ale wiatr znacznie wychładzał. Dojazd nad Wisłą do Zdziarki, tam wydostając się na wysoczyznę droga koło stadniny. Potem już częściowo z wiatrem do Zdziarki wschodniej, stamtąd na północ. Przy kapliczce pod lasem na wschód, a na rozjeździe - kierunek Chociszewo. Północnym skrajem Borka do DW 565 i zjazd do domu.

Dolinna, leśna droga między Wilkówcem i Zdziarką. Widok ku E

Okolice Stadniny na Zdziarce. Widok ku NEE

Okolice Stadniny na Zdziarce. Widok ku NWW

Zdziarka. W centrum na horyzoncie las graniczny z Chociszewem. Widok ku NNE
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
13.00 km (11.00 km teren), czas: 01:00 h, avg:13.00 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hWydział
Środa, 28 marca 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria .Samotnie, .Wyprawki w okolicy, .Warszawa, .Z rodziną
Wyjazd o 5 rano. Początek standardowym LWMs7. W Warszawie, Żubrowa, Michaliny i jak najszybciej na metro, by się nie spóźnić. Wyjście na Bankowym. Bielańską na wydział, zajęcia i powrót. Moliera, Miodowa i do krańca Schillera. Potem przejazd wzdłuż bloków do wschodniej Bohaterów Getta. Stamtąd przejazd przez Ogród Krasińskich z wyjazdem naprzeciwko Wałowej. Anielewicza, Stawki, Gibalskiego w pobliżu cmentarzy, Barona, Żytnia i schodki między blokami w kursie NW. Były to (po mojej lewej + ulice) 48, 6/8, Leonarda, 22, 38, 42, 55, 12, cała Złocienia, 13 i nawrót Zawiszy na Radziwie. Przejazd nowymi ścieżkami wzdłuż Prymasa i kolejne kluczenie wśród bloków. Z Literackie i Kochanowskiego: 5, 7, 11, 13A, skręt w Rudnickiego, 3A i wprost na kościół pw. św. Krzysztofa. Galla Anonima i ponownie Kochanowskiego, 40, 46, 48A, 52 i 8 z małą pętelką pomiędzy nimi. Na zapleczu Marii Dąbrowskiej do Aspektu, mając po prawej stronie: 5, 7, 9, 11, 13, 21, 23, dalej 67,1,9, przecinając Conrada i mijając 19, 21, 23, 26, 24, 22, Bogusławskiego, budynek "La Cascade". Za nim skręt na północ do Wółczyńskiej, Rękopis, piaszczystym skrajem lasu do Widokowej.
W Łomiankach, Narciarska, Żywiczna, Długa, Grzybowa, Górna, Wiślana, Jedności Robotniczej, Zbowidowska, Armii Poznań. Potem przez wsie do Czosnowa, NDM, a w samym Modlinie wzdłuż murów. Zjazd naprzeciwko Dąbrowskiego, by zajrzeć do jednego z odcinków, po czym powrót na asfalt przez owego Dąbrowskiego. Zjazd do osiedli. Skręt w ul. 1831 roku i przejazd na zapleczu budynków przy Poniatowskiego. Potem slalom przy 29 Listopada. Po lewej były 328 i 111, po prawej 327 i 323, 324, 326. Wjazd na Kadetów, a potem Moniuszki do Obwodowej. Tam z lewej 91, 88, 86, 384, 292 oraz drugi od północy rząd garaży. Wyjazd skończony na Gałachach, wsiadając tam do auta.
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
107.00 km (5.00 km teren), czas: 06:00 h, avg:17.83 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPrzejażdżka
Wtorek, 27 marca 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria .Zwykłe przejażdżki, .Samotnie
Na Wilkówiec, skąd kurs między zagajnikami na wał i dalej do lasu. Dojazd do kamienia, po czym nawrót na wał, którym przejechało się do DW565, a potem powrót wprost do domu.
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
6.72 km (6.00 km teren), czas: 00:30 h, avg:13.44 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hWydział
Poniedziałek, 26 marca 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria .Samotnie, .Warszawa, .Zwykłe przejażdżki, .Z rodziną
Początek standardowym LGnMs7. W Łomiankach Wydmowa. W Warszawie Marymont, Miodowa, wydział, Senatorska, Bielańska, Bohaterów Getta z kontynuacją przez OK. Potem Mickiewicza, Rudzka, Zabłocińska do Łomianek. Skręt w Brukową, Akacjową, Pionierów (przedzieranie się przez leśny teren w mieście), Narciarska i krótka wizyta w AKD. Potem przejazd do Ofiar Katynia, Ułanów Jazłowieckich, Sierakowska, wizyta przy forcie w Dębinie koło Czosnowa, przejazd przez centrum Zakroczymia. Koniec w Henrysinie na wysokości fortu.
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
113.00 km (11.00 km teren), czas: 06:30 h, avg:17.38 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hDAAD
Wtorek, 20 marca 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria .Samotnie, .Warszawa, .Z Kasią, .Zwykłe przejażdżki
Początek standardowym LGMs7. W Łomiankach skręt w Leśną. W Warszawie Pasymska, Encyklopedyczna, wzdłuż torów tramwajowych przy trasie z nowego mostu. Przez teren Młocińskiego metra i chodnikiem do ulicy Wergiliusza, będącej zachodnim skrajem Wolumenu. Zmiana kierunku na mocny południowy. Trochę slalomów, fragment Dantego, przecięcie ulicy Wolumen, fragment Andersena i skręt na wschód przy skrzyżowaniu Wólczyńskiej i Reymonta. Dalej Przybyszewskiego, Szepietowska, Daniłowskiego. Przez pasy do Galla Anonima. Za pierwszym blokiem skręt na wschód i przejazd między blokami południkowymi i równoleżnikowymi. Dopiero przed 8A skręt do Kochanowskiego. Przejazd przez parking w stronę przedszkola nr 318, które objechane zostały od wschodu, by między 4 i 2 wyjechać na Literacką.
Odtąd spokojne przemieszczanie się ścieżką rowerową wzdłuż Prymasa (po jego stronie zachodniej). Kurs do Decathlonu, gdzie wpadły krótkie zakupy. Po przerwie tej jechało się wzdłuż Jerozolimskich na Twardą przez Platynową. Dalej Śliska, Świętokrzyska (w tym zaplecze 30), do Kredytowej, Królewskiej, wydział i udział w spotkaniu, w sprawie planowanego wyjazdu do Bawarii na ~2 tygodnie.
Po spotkaniu zjazd Karową do Dobrej, skręt na ścieżki pod Starym Miastem i przejazd do Gdańskiego. Po drugiej stronie skręt na wał z betonowymi płytami Wybrzeża Puckiego. Modlińska ze zmianą stron przy Ekspresowej. Odbicie w Czarnocińską, przejeżdżając ją w całości i wracając na ścieżki wzdłuż głównej. Przy ulicy Przyrzecze przejazd na jej stronę południową i tak przez Jabłonnę dojechało się do NDM (po ciemku, z wykorzystaniem ścieżek). Wiaduktem Leśnej przejazd na drugą stronę torów, skręt w Towarową i jej kontynuacją. Za kościołem skręt w prawo i dalej Zakroczymską, przez targowisko, a Modlin pokonany trasą nad rzeką, z końcówką w Gałachach, wsiadając do auta.
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
115.00 km (8.00 km teren), czas: 06:30 h, avg:17.69 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hWizyta Magfy na Mazowszu
Sobota, 10 marca 2012 | dodano: 03.03.2016Kategoria .2 Osoby, .5-10 Osób, .Wyprawki w okolicy, .Z Kasią, .Z Księgowym
Uczestnicy
Dużo czasu zajęło mi znalezienie pompki i zwiększenie ciśnienia w oponach. Zapakowałam się w torbę na laptop, wyruszając po 11. Na Miączynie przez piach i błoto, przez co trzeba było zsiąść. Rower prowadzony, póki teren nie zrobił się bardziej płaski na wysoczyźnie. Dalej DK 62. Aut i tirów było sporo, ale nie przeszkadzały mi zbytnio. Zjazd w las koło Henrysina. Potem powrót na 62. Dalej przez wiadukt i skręt koło cmentarza przez Modlina. Dzwony bił na dwunastą. Szybki przejazd przez miasto, most i wkrótce potem targowisko. Trzeba było kupić hak od przerzutki, potem bułki i ciacho z kremem oraz kiwi. Przejazd przez nowy wiadukt w NDM, gdzie uszło mi powietrze z koła. Zejście na drugą stronę, przez około godzinę czekając na resztę grupy.
Było przed 15, gdy zjawiła się Kasia, Księgowy, Ag. i Ma. spod Poznania. Ma. była w Zielonej Górze na mojej pierwszej wyprawie z forum, a w tym czasie na 3 dni zawitała na Mazowsze. Przybyła dzień wcześniej i wraz z Księgowym, Ci. i niejakim Fi. pojeździli po centrum Warszawy, a dnia następnego wracała z Dworca Wschodniego, przy okazji poznając trochę Pragi, dzięki spóźnieniu na pociąg. Tego zaś dnia, do grupy AAM dołączyła Kasia, która wyruszyła z Zielonki, przejechawszy przez Białołękę, gdzie ktoś pytał ją o drogę do aresztu.
Uratowano mnie nową dętką i raz, dwa ruszyliśmy na targowisko. Niestety, sklepy były otwarte tylko do 13, więc nici z zakupu. Pojechaliśmy do Bramy Ostrołęckiej. Tam przesiedzieliśmy (z posiłkiem), aż przestało padać. Po przerwie przejechaliśmy wzdłuż rzeki i twierdzy, z przerwą w miejscu najbliższym spichlerzowi na drugim brzegu. Potem okrążaliśmy Modlin podjazdem od zachodu i wkroczyliśmy na teren jednej z ruin, które ongiś kilkukrotnie były przez mnie odwiedzane. Przedtem, na błotnistym i miejscami zlodowaciałym podjeździe, o mało się nie doszło do mojego przewrócenia. Pojedliśmy delicje i wróciliśmy się do szosy. Tam rozdzieliliśmy na dwie grupy. Ad., Ag. i Ma. z Poznania pojechali razem. Ja z Kasią, wpierw DK 62, potem przed wiaduktem na trasę wzdłuż 7 i drugim wiaduktem do Zakroczymia. Dalej już standardową trasą przez Henrysin na Trębki, gdzie koniec nastąpił u rodziny, nim przyjechał tata. Jak już przybył, to i się jeszcze przeciągnęła wizyta tak, że aż się zasypiało.

Lodowisko w dawnym porcie. Widok ku SWW

Pętla PKS przy dworcu PKP. Widok ku NE

Korona Utracka. Widok ku NEE

Podjazd w fosie
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
47.50 km (7.00 km teren), czas: 03:00 h, avg:15.83 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hMroźna przejażdżka z Księgowym
Środa, 1 lutego 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria .2 Osoby, .Zwykłe przejażdżki, .Z Księgowym
Uczestnicy
O 9 wyruszył Księgowy z Jabłonny po zimową setkę. Przez NDM, Gałachy, Henrysin, Smoszewo, Przybojewo dotarł do mnie w domu. Rodzinnie przechowaliśmy, napoiliśmy i nakarmiliśmy go w ciągu dwóch godziny, aż odtajał. Dawno się nie widzieliśmy, tym bardziej w tych stronach. Trzeba było przyodziać się tak, by przetrwać mróz i odprowadzić Księgowego parę kilometrów. Początkowo nie przeszło mi przez myśl nic wielkiego, ale ostatecznie urosło to do 33km. Wspólnie ruszyliśmy przez Miączyn do DK62 i przejechaliśmy do Smoszewa przez Wólkę Przybojewską, było to kilka kilometrów, którymi już dziś jechał. Za dworem w Smoszewie zachciało mi się poprowadzić i ukazać trasę bardziej terenową, przez co wsiąknęliśmy w wąwozy i parowy, które osłaniały nas od silnego, wschodniego wiatru.
Przejechaliśmy przez Mochty, Wólkę Smoszewską, koło ogródków działkowych w lesie i wyjechaliśmy na Duchowiźnie. Ujechaliśmy około kilometr od lasu. Na skrzyżowaniu skręt w prawo, który okazał się ślepy. Skręt w lewo doprowadził nas 250m od DK 62. Tam się rozdzieliśmy. Księgowy większość wspólnej jazdy jechał na singletracku, gdyż miał problemy z napędem, powstałe dopiero po wyjeździe od nas. Miał do przebycia jeszcze pokaźną odległość walcząc z wiatrem, jadać na niskich prędkościach. Ja samotnie z powrotem przez Trębki. Wyjazd przed Emolinkiem na DK62, którą odtąd jechało się do Miączyna. Gdy udało się dotrzeć do domu, było już ciemno. Był to dzień podczas którego udało mi się osiągnąć prywatny rekord w kategorii najzimniejszej jazdy na rowerze (było chyba ok. -13 podczas jazdy, a w nocy jeszcze mniej, ale wtedy już siedziało się z powrotem w domu)
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
33.50 km (14.00 km teren), czas: 02:30 h, avg:13.40 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPrzejażdżka
Poniedziałek, 19 grudnia 2011 | dodano: 29.06.2013Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Ostatni wyjazd tego roku. Podjazd ku górze. Przy kapliczce skręt na Borek, przy najbardziej południowym domu zjazd w dolinę. Pierwszym podjazdem wyjazd na drugą jej stronę, by przez północny fragment Wilkówca przedostać się do Zdziarki od NE. Na DK wyjechało się najdalej jak się dało. Tuż za rzeczką skręt w lewo. Droga zakończona gospodarstwem, więc nawrót o 0,2 km. Tam podjazd na pola. Miedzami/polnymi dróżkami okrążyło się wspomniane gospodarstwo i zbliżyło do doliny rzecznej, jednak w nią nie schodząc, lecz przedzierając się przez krzewy i różne chwasty. Początkowo przy krawędzi drzew, później wśród nich. Przez krótki moment było się w dolinie, lecz szybko udało się z niej wyjść. Była to ślepa droga, która tu się kończąc, dla mnie się rozpoczynała.
Przejazd Polną, a zjazd z niej do Królowej Jadwigi, korzystając z dróżki, kończącej się przy nr 44. Odtąd powrót do domu. Za stadniną udało się dostrzec potężną łachę. Zachciało mi się na nią wjechać i pospacerować sobie wraz z rowerem wzdłuż brzegów. W końcu to jedna z niewielu takich okazji. Przewędrowało mi się tak po niej z ~850m, od brzegu oddalając się najdalej na ~150 m. Raptem ~75m dzieliło mnie od wodnej granicy gminy. Trochę już mnie to zmęczyło. Powrót na brzeg. Przejazd na drugą stronę lasu, przedtem trzykrotnie zbliżając się do Wisły i obserwując jej niski poziom wód. Udało wydostać się na wał, którym dojechało się do asfaltu i wróciło do domu.
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
24.07 km (20.00 km teren), czas: 02:08 h, avg:11.28 km/h,
prędkość maks: 29.42 km/hWyprawka Zielonogórska IV - Wielkopolska SE
Poniedziałek, 14 listopada 2011 | dodano: 29.06.2013Kategoria >200, .Wyprawy po Polsce, 2011 Lubuskie E, .Samotnie, .Nocne, ..Gminy Polska, .Z rodziną
2011.11.11 - 14 Wyprawka Zielonogórska - cała trasa
Budząc się rankiem okazało się, że był przymrozek (- 4). Później temperatura wzrosła maksymalnie do 4 stopni. Praktycznie cały dzień było mgliście i szaro. Z niechęcią przyszło opuścić namiot, czy raczej jako tako ciepły śpiwór. Była najwyższa pora, by go zmienić. Warunki tej nocy były niekomfortowe. Zwinięcie bagażu do sakw i w drogę.
W Śremie skręt w Fabryczną, zjazd Krętą i dalej całą Mickiewicza, którą można było przebyć miasto w spokoju. Nim wyjechało się na DW 434, nastąpiło niepotrzebne zapuszczenie się w ślepą odnogę DW 432. Nie bardzo wiadomo było, gdzie też znajdzie się kolejny zjazd i usilnie był przeze mnie wypatrywany. Na szczęście niezbyt długo, by było to już za pobliskimi zakładami. Trasa była prosta - cały czas walić przed siebie na wschód. Taki jej przebieg, wraz z pogodą i wysiłkiem, jaki tego dnia wkładało w jazdę, sprawiły, że niewiele było radę zapamiętać, a tereny zlewały się w jedną szarą masę.
Zdarzało mi się oczywiście kilka miejsc uchwycić i odnotować:
- Skręt na wieś, kojarzącą się z nazwiskiem koleżanki
- Tak jakby opuszczony dom z prawej, przy drodze z paroma zakrętami, położony przed wsią
- Zerków, gdzie nastała nieco dłuższa przerwa, trasa wyginała się łukiem południowym, bo nie chciało mi się kombinować nad skracaniem nieznanymi, mniejszymi uliczkami, miejscowość z zauważalnymi różnicami wysokości i może z tych względów bardziej charakterystyczna. Tam też pogoda była najlepsza
- Trudny przejazd do i wzdłuż Gizałek. Bardziej psychicznie ze względu na pogodę, porę dnia i ruch aut.
- W lesie za nimi przerwa na przystanku. Taka dłuższa, przedzmierzchowa
- Ruiny gospodarstwa koło Kolonii Obory. Wciąż przed zmierzchem
- Długa droga przez las wzdłuż DW 443
- Wymęczone oczekiwanie na tablicę "Powiat Koniński"
- Jeszcze bardziej oczekiwany Grodziec, gdzie wreszcie zjechało się z DW na północ
Jako że jakiś czas temu skończyła się dzienna, mglista jazda, a zaczęła nocna, przewrotnie - kolejne miejsca zapamiętane zostały lepiej:
- Las graniczny koło Aleksandrówka, gdzie tuż, tuż mijało się granicę gmin, o czym przyszło mi się dowiedzieć o tym po powrocie
- Jakieś ruiny w przy drodze (chyba z lewej) w jednej z kolejnych wsi i głośne psy w tejże miejscowości
- Może kilka aut na tym odcinku
- Oświetlone Stare Miasto, gdzie przejechało się chodnikiem (zbyt duże zmęczenie na asfalt) i stałą tam podejrzana grupka ludzi
- Zachodnia obwodnica Konina, czyli jazda wzdłuż DW 25, z ładnym widokiem z mostu. Ten stał na takim odludziu, było ciemno, zimno, aż rosło wrażenie, że oddalam się od domu
- Dworcową na Dworzec. Było około północy. Tam sprawdzenie rozkładu - kolejny pociąg za kilka godzin. Expres z Berlina. Bilet wielokrotnie droższy, niż można było sobie pozwolić. Trochę posiłku w jako takim cieple. Ktoś mnie o coś podpytywał. Szybkie zmycie stamtąd, myśląc o tym, by złapać inny poranny pociąg na jednej z kolejnych stacji.
Konin opuszczony ulicą Wyzwolenia. Wyjazd na DW 266. Z trudem jechało się przez dzielnicę za Kanałem Ślesińskim. Podjazd mnie wymordował. Minął mnie samochód policji czy innej straży. Było to nieco stresujące, bo Pava, zakupiona we wrześniu, strasznie szybko zżerała baterie, toteż uruchamiana była z rzadka. Z tego też powodu zjechało się z DW 443 (gdzie ruch był spory i kontynuując jazdę nią, baterie szybko by się wyczerpały). To nie jest lampka na wyprawy, gdy nie ma się możliwości/chęci aby baterie (4!) doładowywać co i rusz.
W Lichnowie skręt na Milin. Trasa wiodła przez jakieś pustki (choć z zabudowaniami). Ponownie towarzyszyły mi zwały mgły i czuć się było jak na księżycu. Były drobne problemy nawigacyjne, bo mapa nie bardzo chciała mnie dobrze instruować, drogi były podobna jedna do drugiej, ale ostatecznie, bez nawrotek, udało się przez nie przedrzeć. Jedynym skutkiem było ominięcie Koła, przejazd wzdłuż torów w Starym Budzisławiu. Jadąc przez obie Budki było mi zimno. W Czołowie-Kolonia wjazd do lasu, choć wiadomo mi było, że nie jest to najlepszy pomysł. Pomimo tego, udało mi się wydostać w Chojnach na DK 92.
Dalej poszło sprawnie, choć niekoniecznie szybko. Wysiłek jednak dawał znać, a nie były to najprzyjemniejsze dla mnie warunki, no i był to pierwszy tak późny i tak duży wyjazd w życiu. Dużym atutem była pobieżna znajomość odcinka od Kutna, czy raczej jego okolic (zadecydowało to też o tym, że miasto opuszczone po północnej, nieznanej stronie Warty). Obwodnica Krośniewic była już ogarnięta, nie było wiec z nią problemu. Prawie... Zachciało mi się wjechać do miasteczka. Droga na wprost okazała się nieistniejąca. Skręt "na Włocławek", na łuku szukając jakiegoś miejsca, by przejść przez barierkę na drugą stronę (tak duże było zmęczenie, że "nie było" sił jechać na kolejny zjazd do miejscowości, które to położenie nie było mi znane).
Udało mi się wydostać na Błoniach. Odwiedzone zostało zakończenie starej trasy, po czym kurs do centrum. Nogi z trudem się poruszały. Wyjazd na DW 581, zdając sobie sprawę, że po budowie obwodnicy nie ma szans, by bez kombinowania wjechać od zachodu i północy do Krośniewic. Nie wiem kto to wymyślił. Powoli następowało oddalanie się od miejscowości. Udało się dostrzec jakąś ruinkę i chwilę tam odpocząć. Zawsze to cieplej niż na przystanku. Trwało to może z pół godzinki i wnet zaczęło świtać. Mimo rychłego wschodu słońca, nie było na co liczyć. Nowy dzień był równie szary co poprzedni, choć mniej mglisty.
Skręt na Niechcianów, potem przez Grochówek do Głogowca z odcinkiem szutrowym. Kutno omijane zostało przez Raciborów i Żurawieniec. Przez Komadzyn kurs na Oporów i był to najtrudniejszy odcinek, bo zaczęły się poranne wyjazdy do pracy, a u mnie nadchodziła kulminacja senności w czasie jazdy. Gdzieś po drodze trzeba było się zatrzymać i trochę odpocząć na ziemi. Senność na rowerze ponownie dopadła mnie jeszcze w Żychlinie, ale dalej już drogi były luźniejsze. Niebawem miała się zakończyć podróż, ale trzeba było poczekać jeszcze kilka godzin, tak gdzieś do południa. By nie tracić czasu (i spać na zimnie), czymś zająć ciało, by nie zasnęło oraz nie jechać tą samą, znana już trasą przez Luszyn, zachciało mi się trochę lepiej poznać tereny na południe od Kaczkowizny.
Z głównej zjazd w Orątkach Dolnych. W Chochołowie skręt na północ. By nie wracać na główną, skręt w prawo i jeszcze raz w lewo (koło oczka). Dojazd do ostatnich zabudowań na wschodzie i zjazd na łąki. Przemierzone zostało takie brzydko rysowane D, bo nie można było znaleźć przejazdu na drugą stronę kanałków. Na drogę wróciło się trochę na wschód od przedostatniego gospodarstwa. Powrót do Chochołowa trasą, którą by się przejechało na wprost, gdyby wcześniej nie skręciło się na północ. Z tamtego skrzyżowania przejazd do wsi Kruki, dalej Tretki i Gajew. Asfaltem do Złakowa Borowego, by przez Różańców dotrzeć do Kiernozi. Było to miejsce, gdzie mieli po mnie podjechać.
Nie było już ochoty na jechanie dalej przed siebie, a punkt ten stanowił przyzwoite miejsce na zakończenie podróży (zamiast zakańczać w połowie trasy na jakimś odludziu). Sił też już nie było, ale wciąż panowało tyle chłodu i tyle jeszcze czasu miało minąć, a wieś ta nie była mi dobrze znana, tak dokładniej, od podszewki, mimo kilku wizyt, więc udało się wykrzesać jeszcze utrudzone opary, jeszcze jeden wysiłek. Okrążenie rynku. Skręt w Parkową, przejazd między parkiem i Osiedlem Marii Walewskiej. Skręt na południe między ostatnimi zabudowaniami. Uliczkami między nimi, od tyłu wyrysowane zostało kanciaste, jakby pisane kalkulatorem, "W". Wyjazd na DW 584, skręt w Piękną, Leśną, północne Krzywe Koło. Powrót na rynek, zakup czegoś dla ciała, po czym jeszcze trochę oczekiwania, nim udało się paść w aucie.
Kolejny rekord mi się udał - listopadowe przekroczenie 200km w postaci 233km w 24h, a 270km bez snu w 30h.
Zaliczone gminy
- Książ Wielkopolski- Nowe Miasto nad Wartą
- Żerków
- Czermin
- Gizałki
- Grodziec
- Rychwał
- Stare Miasto
- Kramsk
- Osiek Mały
- Nowe Ostrowy
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
279.77 km (15.00 km teren), czas: 22:27 h, avg:12.46 km/h,
prędkość maks: 34.59 km/h


















