Wpisy archiwalne w miesiącu
Lipiec, 2014
Dystans całkowity: | 2165.63 km (w terenie 118.35 km; 5.46%) |
Czas w ruchu: | 135:31 |
Średnia prędkość: | 15.98 km/h |
Liczba aktywności: | 13 |
Średnio na aktywność: | 166.59 km i 10h 25m |
Więcej statystyk |
Pojezierze Pomorskie IV - Przez Mroczę
Piątek, 4 lipca 2014 | dodano: 13.08.2014Kategoria .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2014 Pojezierze Pomorskie, .Z rodziną
Start o 8. Niby poranek, ale słońce już grzało prawie jak w południe. A w południe grzało jeszcze bardziej. Przejazd przez Debrzno i pobliską Lipkę. DW 188 przez ponad pół godziny doprowadziła mnie do Zakrzewa, gdzie przyszła pora zatrzymać się na śniadanie przystankowe. Po posiłku przejazd przez miejscowość, udając się przez las na południe. Jeszcze przed dotarciem do Kujan, minęła mnie grupka 3-4 rowerzystów.

Wjazd od wschodu do Debrzna po nowym asfalcie. Widok ku SWW

UMiG Debrzno. Traugutta. Widok ku SW

DW 188. Granica województw na Debrzynce (za plecami). Widok ku SW

Lipka. DW 188. Widok ku S

Lipka. DW 188. Widok ku SWW

N początek gminy Zakrzewo. Czyżby celowy zabieg

Zakrzewo. Kościół pw. św. Marii Magdaleny. Widok ku NNE

UG Zakrzewo. Widok ku SSE

Zakrzewo E. Jezioro Zakrzewskie. Widok ku NNE
Wyjazd na DW 189 do Więcborka. Z grubsza 1/3 lasu i 2/3 jazdy w otoczeniu pól. Gdzieniegdzie jakieś wsie, które mijało się bez przywiązywania do nich uwagi. W Więcborku już czuć było zgrzanie, nieco ponad kwadrans dalej zatrzymując się w cieniu na kilkunastominutową przerwę. Odpoczynek ten, z grubsza pomógł mi do Sośna. Tam skręt na południe, rozpływając się w czasie jazdy. Tuż przed Wierzchucinem z dętki zaczęło schodzić powietrze. Dojazd do przystanku pod remizą, zakupy, zmiana dętki i kilkugodzinna pogawędka z rodziną. Przerwa trwałą równe 3 godziny największego skwaru.

Więcbork. Skrzyżowanie DW 189 i DW 241. Widok ku NNE

Więcbork. DW241. Plac JPII. Kościół pw. pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i śś. Apostołów Szymona i Judy Tadeusza. W tle jezioro Więcborskie. Widok ku E

Przy drodze ze Śmiłowa do Jastrzębca. Na horyzoncie las za ukrytą wsią Młynki. Widok ku NE

Przy drodze ze Śmiłowa do Jastrzębca. Na horyzoncie las za ukrytą wsią Młynki. Widok ku NNE

Wjazd do Sośna od zachodu. Widok ku NE

Wjazd do Wierzchucina Królewskiego od strony Sośna. Widok ku SSE
Dalsza trasa prowadziła do Mroczy. W międzyczasie krótka przerwa, gdyż trasa się dłużyła. Z Mroczy do Nakła, a w leżącym przed nim Kosowie, kolejna przerwa, by dopompować dętki. Z Nakła długa droga przez las. Gdy się wyjechało, temperatura powoli zaczynała stawać się znośna. Być może tego dnia przeszedł przez mnie szok temperaturowy. Zaskoczyła mnie Kcynia. Długi spory podjazd do centrum i takiż sam zjazd w drugą stronę. Podczas podjeżdżania do rynku, jakiś koleś do swojego kumpla rzucił "- Patrz, jakie tour de franc jedzie!". Z okolic centrum widoczne rozległe, położone niżej, tereny zachodnie owej gminy. Rower na zjeździe rozpędzał się sam, wiec wyszło bez zdjęcia.

Mrocza. Plac 1 Maja. Widok ku SW

Paterek S. DW 241. Widok ku S

Kcynia. DW 241. Rynek. Widok ku W

Kcynia. DW 241. Rynek. Kościół pw. św. Michała Archanioła. Widok ku NE

Palmierowo. DW 241. Przejazd kolejowy przy stacji Grocholin na linii nr 356 między stacjami Poznań Wschód i Bydgoszcz Główna. W tle po lewej Kcynia z widocznymi wieżami kościoła pw. św. Michała Archanioła. Widok ku NE

Wapno. Wjazd od strony Stolężyna. Po lewej budynki zamkniętej kopalni. Widok ku SSE
Za miastem skręt na Wapno, tym razem odwiedzając ścisłe centrum tej miejscowości. Interesująco wyglądały budynki zamkniętej kopalni. Ujechawszy kilka kilometrów, gdy zaczęło się robić chłodno, doszło do mnie, by poszukać noclegu, lecz tereny nie wyglądały zachęcająco. Wieczorem przejazd przez Damasławek, nocując tuż za nim i próbując podjadać wciąż zielone, rosnące w pobliżu, dzikie jabłka.

Wapno. Budynki zamkniętej kopalni. Widok ku SWW

Granica gmin Damasławek i Wapno przed wjazdem do Turzy. Widok ku SSW
Zaliczone gminy
- Lipka- Zakrzewo
- Więcbork
- Mrocza
- Damasławek
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
156.31 km (0.00 km teren), czas: 09:34 h, avg:16.34 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPojezierze Pomorskie III - Przez Chojnice
Czwartek, 3 lipca 2014 | dodano: 23.07.2014Kategoria .Wyprawy po Polsce, .Samotnie, ..Gminy Polska, 2014 Pojezierze Pomorskie
Pobudka jeszcze przed świtem, ale czuć było, że jeszcze się nie nadaję do jazdy. Szczególnie umordowane były ręce. Przedrzemanie do rana i obozowanie zakończyło się o 9 rano. Już chciało mi się ruszać, gdy linka od tylnej przerzutki odmówiła współpracy. Początkowe namawianie jej do podjęcia obowiązków i regularnej pracy nie przyniosło skutku i miała to gdzieś. Znalazł się w sakwie odpowiedni zastępca, który rozpoczął swój etat na posadzie animatora przerzutki, w pracy pod naciskiem zespołu klamkomanetki. Obsadzanie stanowiska i odpowiednia konfiguracja miejsca pracy, wraz z dyskusją i namowami poprzednika, trwała blisko godzinę, w czasie której przebyty został ledwie kilometr polnej drogi.
Po ruszeniu w przerwaną podróż, w Pruszczu udało się znaleźć umiarkowanie wygodna ławkę, gdzie popełniona została konsumpcja pobieżnego śniadania. Była to miejscowości, jak na siedzibę gminy, jedna z mniejszych do tej pory odwiedzonych. Wyjazd na północ walcząc z oporami wiatru. Częściową ulgę dał mi skręt na Serock (kujawski). Bardziej z powodu jazdy w dół, niż zmiany kierunku wiatru. Tam skręt na północ. Jadąc malowniczą trasą, udało mi się dobrnąć do Świekatowa. Wcześniej, w Małych Łąkach, przerwa spędzona na ziemi, rozciągając się i podjadając.

Granica gmin Dobrcz i Pruszcz na dopływie Kanału Pyszczyńskiego, między wsiami Sienno i Mirowice. Widok ku NNE

Wjazd do Pruszcza od strony Mirowic. Widok ku NNE

Łowiń. Aleja jarzębów szwedzkich. Droga do Serocka (kujawskiego). Widok ku W

Łowinek. Aleja jarzębów szwedzkich. Droga do Serocka (kujawskiego). Widok ku W

Wjazd do Serocka (kujawskiego) od strony Łowinka. Widok ku W

Serock (kujawski) N. Widok ku N

Granica gmin Pruszcz i Świekatowo. Widok ku NNW

UG Świekatowo. Widok ku SSE
Zmiana kierunku jazdy na północno-wschodni. Prędkość pojazdu wnet wzrosła. Do Szewna praktycznie nie spadała poniżej 30 km/h. Potem teren lekko się wznosił, to i tempo trochę spadło. Przez Bukowiec przejazd na szybko i nawrót na zachód, przez Branicę. Tam skręt w polną i wkrótce ukazała się DW 240. Dalsza jazda w muzyce i upale, pokonując kilka kilometrów, za torami skręcając na Lubiewo. Sama trasa była dość ruchliwa.

Wiadukt drogi z Szewna do Bukowca, przechodzący ponad rozebraną linią kolejową nr 240 między stacjami Świecie nad Wisłą i Złotów. Widok ku SSE

Wjazd do Bukowca od strony Szewna. Widok ku E

DW 240. Granica powiatów między gminami Lniano i Cekcyn. Widok ku NWW

Lubiewo W. W lewo do Klonowa. W prawo do Bysławia. Na wprost do Minikowa przez Skrzyżowanie 6 dróg. Widok ku W

Skrzyżowanie 6 dróg. W lewo na Szyty Most między jeziorami. Na wprost do Minikowa. Po prawej do Bysławka. W prawo Lisi Kąt. Za plecami do Klonowa i leśna dróżka również prowadząca w okolice Lisiego Kąta. Widok ku NW

Skrzyżowanie 6 dróg. Trochę historii z tablicy informacyjnej

Tuż po W stronie lasu ze skrzyżowaniem 6 dróg, w kierunku Minikowa. W centrum drzewa w dolinie Bysławskiej Strugi. Po prawej kościół pw. św. Wawrzyńca w Bysławku. Widok ku N
Większość czasu minęła w trakcie skupienia na walce z wiatrem i upałem. Przez Lubiewo przemknięcie i tylko podjazd oraz konieczność spojrzenia na mapę zatrzymały mnie nieco dłuższą chwilę. Kolejny postój na "skrzyżowaniu 6 dróg. Dalej przejazd przez Minikowo - małą, ale malowniczą, jak cały region, wioskę. Po podjeździe w tejże, przez ponad 10 km jechało się drogą asfaltową przez las. W połowie udało się napotkać jedynie jedną małą, osadę - Piłę, a tuż za nią skręt do kopalni węgla brunatnego skrytej w lesie. Samo w sobie nie było specjalnie zachwycające (może gdyby drzwi do szybu były otwarte, byłoby ciekawiej). Interesujący za to był sam fakt obecności takiego obiektu w tym regionie.

Piła. Kopalnia węgla brunatnego. Widok ku SWW
Przejazd po skraju Gostycyna, by ruszyć DW 237. Droga liczyła sporo podjazdów. Do Tucholi dojazd już nieco w zmęczeniu i głodzie. Na rynku trwał koncert, na którym grały "folklorystyczne zespoły uczestniczące w Bydgoskich Impresjach Muzycznych z Bułgarii i Czech oraz orkiestra dęta z Węgier". Muzyka była przeze mnie słuchana zajadając obiad w przyrynkowej jadłodajni i robiąc zakupy w sąsiednim sklepie. Minęła mi tak tak chyba godzina. Po niej dalej do Kęsowa.

Wjazd do pierwszych zabudowań Gostycyna od strony Piły, między jeziorem Środkowym i Szpitalnym. Widok ku SW

Łyskowo N. DW 237. Widok ku NNE

Tuchola. Plac Wolności. Koncert zagranicznych zespołów folklorystycznych. Widok ku N

Tuchala. Posiłek po S stronie Placu Wolności

Bladowo. Droga do Kęsowa. Widok ku SWW
Dalsza trasa minęła mi dość szybko. W Kęsowie oglądanie tablicy z przydrożna mapą regionu, z której można się było dowiedzieć o lokalnych schronach/bunkrach. Jeden z nich, malutki, widać było w okolicy Obrowa.

Kęsowo. W tle wieża kościoła pw. św. Bernarda. Widok ku SSW

Obrowo SE. Polowy schron bojowy
Dalej pojawiło się trochę większych podjazdów. Przejazd przez Sławęcin, szczycący się najpiękniejszą wsią Pomorza w jednym z kilku ostatnich lat. Tam skręt na północ i choć nadal było sporo podjazdów, jakoś tak radziło mi się z nimi lepiej niż z poprzednimi. Za Lichnowami wjazd na ścieżkę rowerową, aż do wiaduktu nad DK 22. W Chojnicach przejazd przez starówkę, ale bez zatrzymywania się na długo. Ot, tyle tylko by zobaczyć pobieżnie, jak wygląda. Wyjazd na południe. Droga niesamowicie mi się dłużyła, mimo, że jechało się bardzo szybko. Minął mi krótki odcinek DK 25, po nim skręt na Wierzchowo. Od tej pory trwało rozglądanie się za noclegiem, jadąc drogą biegnącą w pobliżu torów kolejowych. Nocleg w okolicy pustkowia wsi Baboszewo, po wcześniejszych trudach, spowodowanych okołozmierzchowym krążeniem lokalnych, głośnych, alkoholowych młodzików.

Chojnice. Rynek. Widok ku NNE

Chojnice. Ratusz przy rynku. Widok ku NNE

Chojnice. Brama Człuchowska. Widok ku NE

DW 212 ponad DK 22. Chojnice SW tuż przed granicą miasta. Widok ku NWW
Zaliczone gminy
- Pruszcz- Świekatowo
- Bukowiec
- Lubiewo
- Gostycyn
- Tuchola
- Kęsowo
- Chojnice (M)
- Debrzno
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
160.62 km (4.00 km teren), czas: 10:18 h, avg:15.59 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPojezierze Pomorskie II - Przez Bydgoszcz
Środa, 2 lipca 2014 | dodano: 16.07.2014Kategoria .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2014 Pojezierze Pomorskie
Pobudka i zwinięcie bardzo wcześnie rano. W ciągu całej wyprawy tylko raz udało mi się zbliżyć do tego czasu. Powietrze było chłodne i przez pierwsze 5-10 minut był problem z jazdą. Dopiero po rozgrzaniu, można było jechać normalnie.

Łagiewniki. Wczesna pobudka. Na horyzoncie las, przecinany przez DK 91 w pobliżu Warząchewki Królewskiej. Widok ku NE

Dębina. Wiadukt nad A1 przed Kruszyną. Widok ku E
Przejazd przez wiadukt nad autostradą. Tuż za nim był Kruszyn. Niewielka wieś z kościołem, przez którą to wraz z Księgowym w 2010 przejeżdżaliśmy w czasie dwudniówki przez Włocławek. Po kilkunastu minutach dojazd do Brześcia Kujawskiego, promującego postać Władysława Łokietka. Zdawało się, że warto by zrobić jakieś zakupy, ale nie było nic widać przy drodze, więc trzeba było wyjechać z miasta. Przejazd nad Zgłowiączką, a po podjeździe skręt w prawo.

Brześć Kujawski. Krakowska. Kościół pw. św. Stanisława Biskupa. Widok ku NWW

Brześć Kujawski. Skrzyżowanie Żeromskiego (w lewo), Przesmyk (z lewej), Narutowicza (w centrum) i Kolejowej (w prawo). Z prawej kościół pw. św. Michała Archanioła. Widok ku SW
Dalsza trasa wiodła przez terenu obsiane zbożem i gdzieniegdzie lesiste. Horyzont, jak na tereny równinne, ale nie płaskie, był dość daleko oddalony. Przejeżdżając przez wsie (a nawet i częściowo miasta) po tej stronie Wisły widać było bardzo mało ludzi. Tereny w tym czasie wyglądały na całkiem wyludnione. Nawet auta mijały mnie z rzadka, o ile tylko nie jechało się drogami wojewódzkimi lub krajowymi.
Przejazd przez Bądkowo do Konecka i tam pierwsze zakupy na trasie. Ze wsi tej kurs na wschód. Wiaduktem przecinało się ponownie autostradę. Korzystając z okazji, chciało mi się odwiedzić Waganiec - siedzibę gminy zaliczonej w czasie BBT, jednak z powodu kiepskiego oznaczenia przejechało się trasą bezpośrednio biegnącą do Nieszawy. Skręt w lewo, w ostatnią możliwą drogę, dzięki czemu nastąpił wyjazd na skrzyżowaniu, tuż obok urzędu gminy, po czym kontynuowało się dalszą jazdę na północ. Nadłożone zostało w ten sposobem nieco drogi i czasu.

Bądkowo. DW 252. Gminny Ośrodek Kultury. Widok ku NE

N koniec Konecka. Widok ku NE

UG Waganiec. Widok ku NNE
W Nieszawie do centrum prowadził zjazd w linii prostej, w kierunku Wisły. Rower momentalnie rozpędzał się do prędkości rzędu 40-50 km/h. Na rynku tylko kilka aut i paru ludzi. Taki trochę zaściankowy spokój. Przejazd przez rynek i skręt nad Wisłę. Roztaczał się tam widok na drugi, płaski i niezabudowany brzeg, w tle którego widoczne były lasy porastające zbocza wysoczyzny. Z prawej widoczne były kominy Włocławka.

Nieszawa SW. Rzut oka na drugi brzeg Wisły. Las w północnej części gminy Bobrowniki. Widok ku SEE

Nieszawa. Długa prosta Mickiewicza do Wisły. Na horyzoncie, po lewej wzniesienia w Rozstrzałach (10km). Widok ku SEE.

Nieszawa. Plac Kazimierza Jagiellończyka. W centrum Urząd Miasta. Widok ku SSE.

Wisła w Nieszawie. Widok ku S

Wisła w Nieszawie. Na horyzoncie wieże Włocławka. Widok ku SSE
Długo czasu tu mi nie minęło, wnet kierując się do Ciechocinka, do którego wjazd nastąpił około pół godziny później. W oddali, na niebie pojawiły się zapowiedzi chmur niosących deszcz, ale niezbyt obfity i z dużym prawdopodobieństwem ominięcia mojego szlaku jazdy. W mieście czuć było jakby faktycznie powietrze pachniało nieco inaczej, a sama miejscowość z lekka nasuwała mi na myśl wyprawę do Włoch. Przejazd przez park z zakazem jazdy dla aut, a potem kurs pod termy. Po ich ujrzeniu wyjazd z tętniącej życiem miejscowości.

Wjazd do Ciechocinka od strony Nieszawy. Pora wyleczyć schorzenia w rowerze. Widok ku NW

Ciechocinek. Partery Hellwiga. Łazienki nr 3. Widok ku SSW

Tężnie w Ciechocinku. Widok ku NW

Tężnie w Ciechocinku. Widok ku N
Kolejnym celem był Aleksandrów Kujawski. Przed zamkniętym przejazdem kolejowym, siedząca przerwa poświęcona na analizę mapy. Miasteczko również było ludne, ale na pierwszy rzut oka, nie charakteryzowało się niczym szczególnym. Wyjazd na lokalną drogą koło cmentarza. Gdy droga skręciła w lewo, mnie poniosło szutrem na wprost. Było tam trochę kamieni a i trochę piachu. W połowie drogi minął mnie samochód, którego kierowca pytał mnie, czy dojedzie do szosy. Moja odpowiedź była krótka - 'mam taką nadzieję'.

DW266. Wjazd do Aleksandrowa Kujawskiego od strony Ciechocinka. Widok ku NWW

Aleksandrów Kujawski. Słowackiego. UM i Starostwo Powiatowe. Widok ku NEE
Przejazd drogą biegnącą przez las. Auto raz mi znikało, to znów pojawiało na horyzoncie. W końcu zatrzymali się na rozstaju. Po krótkiej pogawędce, udało mi się skorzystać z wbudowanego GPS i skierować ich w lewo, do szosy oddalonej o dosłownie kilkadziesiąt metrów, lecz z tamtej perspektywy niewidocznej. Po tym jechać za nimi i...? Niespodzianka. Szlaban na DW 250 i stojący przy aucie żołnierz, z którym w pogawędkę wdali się ludzi z samochodu. Okazało się że z powodu istniejącego tam poligony, przejechać nie będzie nam dane. Gdy tylko udało mi się go dostrzec, od razu było mi wiadome co jest grane, więc pora była zabrać się za wyszukanie alternatywnej trasy.

Rożno-Parcele. Droga w SE części Poligonu Toruńskiego, prowadząca mnie do DW 250. Widok ku NNW
Parę kilometrów dalej przerwa posiłkowa na przystanku, a w Służewie napadły na mnie przelotne opady dość sporego deszczu, które można było spędzić za drzewem. Skręt w Przybranowie i po ponad godzinie spędzonej, w narastającym z dnia na dzień upale, udało się dotrzeć do Gniewkowa. Kilometry się dłużyły. W Gniewkowie zachciało mi się zatrzymać się pod jakimś sklepem, ale w ostateczności stało się to dopiero w Rojewie. Dużą cześć zakupów tam zrobionych pochłonięta została na miejscu, korzystając z możliwości wyrzucania zbędnych śmieci na bieżąco.

Przybranowo W. Przydrożne oczko. Widok ku NNE

Gniewkowo. Pomnik księcia Władysława Białego na rynku. Widok ku SSW

Wjazd do Rojewa. DW 246. Widok ku W
Nie zauważywszy, przepadł skręt na Złotniki Kujawskie. Nie udało się go zauważyć, bo nigdzie nie było widać znaku, do nich kierującego. Skręt więc w pierwszą drogę w lewo, która prowadziła przez las. Było na początku trochę piachu, ale dalej fajne, terenowe, leśne ścieżki. Zdaje się, że prowadzono tam jakiś wyścig, bo porozwieszane były wstęgi wyznaczające zamknięte obszary. Wyjechało się nie nadłożywszy wiele kilometrów, ale sporo czasu. W Złotnikach nie było wtedy widać nic godnego uwagi. Dalej krajówką w kierunku Bydgoszczy. W okolicy Tarkowa trwał remont drogi z ruchem wahadłowym. Gdy się je minęło, czekała mnie tylko nużąca droga na północ. Ciekawie się zrobiło przy obwodnicy. Pamiętam że w 2012 na BBT były z nią niezłe problemy. Teraz też. Trasa prosto na północ, do Bydgoszczy oznaczona była znakiem zakazu wjazdu rowerom. Super... Kurs na obwodnicę, celem wjechania od zachodu, bo tam, o ile dobrze było przez mnie zapamiętane, nie było z tym problemu.

Wjazd do Złotnik Kujawskich. DW 398. Widok ku W

DK25. Granica gminy Złotniki Kujawskie i Nowa Wieś Wielka. Widok ku NNW
Skręt w pierwszy przejazd pod obwodnicą i pomiędzy zabudowaniami skrytymi w lesie. Dojechało się tak do torów i po podjeździe można już było urządzić przerwę, rozmyślając nad bezsensownością osób, odpowiedzialnych za ten stan rzeczy. Zastanawiało mnie też też, jak wjechać do miasta, tym bardziej, że powoli zbliżał się wieczór. Gdy już przyszło ruszać, minęło mnie dwóch rowerzystów. Przejechali przez tory i udało się dostrzec szansę. Oni jadą, to jest nadzieja, że nie utknę w środku lasu opierając się o ogrodzenie lotniska. Droga się rozdwoiła. Padło na kierunek bardziej prawdopodobny i po jakimś czasie wyjechało się na skrzyżowanie z szutrem w lewo i prawo. Tu w lewo, a chwilę potem minął mnie kolejny rower. To upewniło mnie, że wyjadę raczej szybciej, niż mi się wydawało. Szuter został zastąpiony przez tragiczne sześciokątne płyty. Szczęśliwie, miejscami wzdłuż nich, biegł wyjeżdżony pasek szutru. Droga wielokrotnie skręcała, aż ostatecznie wyjeżdżało się u wjazdu na lotnisko. Tam zagadka została rozwiązana.

Kostka przez las Bydgoski. Widok ku N

Szuter przez las Bydgoski. Widok ku E

Genialna śmieszka przez las Bydgoski
Ktoś przemyślny postanowił puścić rowerzystów lasem, "szlakiem" biegnącym z dala od krajówki. No pomysł byłby fajny, gdyby ten szlak miałby być ścieżką rowerową w pobliżu krajówki, po linii prostej, tak by odsunąć z niej rowerzystów, którzy mieliby świetną alternatywę przy dojazdach z i do pracy. Zamiast tego postawiono "wspaniałą" tablicę z fragmentem mapy, która ma wskazywać jak w lesie jechać, by przez niego przejechać. W zasadzie, ścieżka ta byłaby dobra jako szlak turystyczny, dla jeżdżących przez las. No więc przejechało się przez większą jego część, a turystycznie i krajobrazowo było dobrze. Jednak jeśli ktoś ma zamiar jeździć szosówką do pracy to wybierze krajówkę. Jeśli ma zamiar jeździć innym rowerem, ale raczej o niego dba, również tak zrobi. Jedynym chyba sensem i prawdziwą przyczyną powstanie tej "ścieżki" jest oszczędność pieniędzy. Ostatecznie, nawet w porównaniu z kosztem wyłożenia kostką kilku kilometrów wzdłuż krajówki, koszt postawienia jednej tablicy (bo jakichkolwiek innych znaków nie było widać) z informacjami, jest znikomy. A rowerzysta niech się męczy, gna po lesie w słońcu, śniegu i ulewie.

Brda w Bydgoszczy. Widok z Bernardyńskiej ku SE
Przejazd przez Bydgoszcz też trochę mi zajął. Szczególnie nieciekawie było na rondzie z Jagiellońską, gdzie o mało nie wjechało na mnie auto. W skrócie duże "rondo" przeznaczone do zapieprzania. Przydałyby się światła, jak pod Arkadią. Z radością przyszło mi opuścić miasto, jadąc na północ, poruszając się tylko po ścieżkach rowerowych, które na początku jeszcze fajne, ale od torów, biegły przez wzdłuż lasu, a nawierzchnia ich była bardzo nierównym asfaltem.

Bydgoszcz. Bazylika pw. św. Wincentego à Paulo. Widok ku SE

Bydgoszcz. Uniwersytet Kazimierza Wielkiego. Widok ku SSE

Dziwny kot
Gdy udało się dostać na krajówkę, można było spokojnie skupić się na jeździe o zmierzchu, dzięki pasowi serwisowemu, który tylko miejscami kończył się słupkiem i wysepką, przez co trzeba było wyjeżdżać na pas ruchu, ryzykując ewentualną kolizję z pędzącymi autami. Z krajówki zjazd w Borównie, udając się do Dobrcza. Przejazd przez miejscowość, a nocowanie kilka kilometrów na północ od niej.

DW 244. Granica Bydgoszczy i gminy Osielsko. Widok ku NEE

UG Dobrcz. Widok ku N
Zaliczone gminy
- Brześć Kujawski- Bądkowo
- Koneck
- Nieszawa
- Ciechocinek
- Aleksandrów Kujawski (M)
- Gniewkowo
- Rojewo
- Złotniki Kujawskie
- Osielsko
- Dobrcz
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
193.91 km (12.00 km teren), czas: 12:39 h, avg:15.33 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPojezierze Pomorskie I - Za Gostynin
Wtorek, 1 lipca 2014 | dodano: 16.07.2014Kategoria .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2014 Pojezierze Pomorskie
Wyjazd po około 14. Jak zwykle zebranie się przed wyjazdem trochę trwało. Początek nad Wisła, a później 62 do Wyszogrodu. Tam o mało nie staranował mnie jeden z Tirów, jadących w ciągu. Pierwszy co prawda wyprzedził normalnie, ale drugi wdepnął hamulec, aż smród uniósł się w powietrzu. Wydobył z auta bardzo zadowolony odgłos klaksonu w stylu osobnika niezmiernie uradowanego ze swego niecnego czynu. Udało mi się tylko zauważyć, że jechał na wołomińskich blachach.
Za Wisłą skręt na Iłów i Słubice. Tuż po chwili przeszedł pierwszy deszcz. Dość intensywny, więc krótki postój pod przydrożnym drzewem. Kolejny deszcz spędzony na przystanku, a trzeci, lekki opad w czasie dojazdu do Iłowa. Przez Słubice przejazd w pełnym deszczu, licząc na schronienie na przystanku, ale udało się go znaleźć dopiero w Studzieńcu, już po zakończeniu opadów.

DW 575. Pierwszy deszcz na trasie. W tle zabudowania Januszewa. Widok ku SWW

Droga między wsiami Wymyśle Polskie i Czermno. Na horyzoncie lasy (8 km) za Wisłą, porastające obszar między Wykowem i Budami Borowickimi. Widok ku NE
Zaraz po tym rozpogodziło się na kilka dni. Praktycznie całą pozostałą wyprawę towarzyszyło mi słońce i ciepłe/upalne dni. Dalej przez Gąbin. Przejazd mniejszą, nieznaną mi do tej pory drogą. Kurs na zachód. Jazda ścieżką, z początku asfaltową pod lasem i nieco z dala od drogi. Za rondem zmieniła się w kostkę, nieco zaniedbaną, przykrytą liśćmi. Za podjazdem skręt w las po lewej. Droga po kilku metrach się rozdwoiła bez żadnej informacji (przy skręcie z głównej stała informacyjna tablica, lecz dalej to nie łaska). Padło na lewą. przeczuwając że powinna być to właśnie ta.

DW 577 w kierunku Łącka. Ścieżka rowerowa za Gąbinem. Widok ku NW

Na skróty przez las do Korzenia. Widok ku NWW
Jak na drogę leśną, była w dość dobrym stanie, tylko miejscami trochę lokalnych utrudnień. Ogólnie rzecz biorąc, warto brać pod uwagę ów las, planując przejazdy w tych stronach. Za lasem wyjazd w pobliżu cmentarza. Przejazd przez rejon wsi Korzeń. Jazda była nieznacznie lepsza, niż do czasu wjazdu do lasu. Może to kwestia zmiany terenu, może nieco chłodniejszej pogody, a może wystarczająco już się mi się udało rozjeździć.

Korzeń Królewski. Interesująca mapa i trochę informacji
Przez Gostynin przejazd dość szybki i wyjeżdżając na DW 265. Większość czasu po prostu jechało się, bez specjalnego rozglądania, z dwiema przerwami i bez zapamiętanie tego miejsca. Ostatecznie udało się dotrzeć do Kowala. Tam podjazd pod pomnik Kazimierza Wielkiego, położony w parku w pobliżu kościoła. Z miasta na zachód, przejeżdżając przez światła na obwodnicy. Zbliżał się wieczór i pora rozejrzeć się za miejscem do spania, które odnalazło się za Nakanowem.

Przejazd przez Gostynin. Ulica Jana Pawła II przed skrzyżowaniem w Aleje Mikołajczyka i Popiełuszki. Widok ku N

DW 265. Zawada-Piaski. W tle las w Nowej Zawadzie. Widok ku SSW

DW265. Wjazd do Baruchowa. Widok ku NNW

Kowal. Park Miejski przy Dobrzyńskiej. Koniec dnia z Kazimierzem. Widok ku NEE
Zaliczone gminy
- Baruchowo- Kowal (W+M)
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
113.20 km (11.00 km teren), czas: 06:36 h, avg:17.15 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/h