Podróże Weroniki - pamiętnik z początku XXI wieku

avatar Weronika
okolice Czerwińska

Szukaj

Znajomi na bikestats

wszyscy znajomi(37)

Moje rowery

Czarny 13094 km
Zielony 31509 km
Unibike 23955 km
Czerwony 17572 km
Agat
Delta 6035 km
Reksio
Veturilo 69 km
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum

Wpisy archiwalne w kategorii

.Wyprawki w okolicy

Dystans całkowity:17178.39 km (w terenie 2737.20 km; 15.93%)
Czas w ruchu:1076:54
Średnia prędkość:15.95 km/h
Maksymalna prędkość:60.60 km/h
Suma kalorii:34415 kcal
Liczba aktywności:164
Średnio na aktywność:104.75 km i 6h 33m
Więcej statystyk

Przewóz forumowej księgi

Piątek, 8 maja 2015 | dodano: 17.05.2015Kategoria .Wyprawki w okolicy, .Samotnie, .Pół nocne, .Z Kasią, .Podróżerowerowe.info, .Warszawa


Wpierw autem przez Zielonkę i kilka spraw. Potem pod Wileńskim i przez Gdański. Korki przy zjeździe pod Gdański. Tam wyjście z auta i kurs przez park Traugutta do Stawki. Tam spotkanie z Tq., który przekazał mi forumową księgę (spory zeszyt z wpisami ludzi ją przewożącymi, co do której był zwyczaj, by była zabierana na zlot forumowy, a jej transport odbywał się tylko i wyłącznie rowerem (tzn. można wziąć i nieść idąc pieszo, ale transport np. autem lub pociągiem wykluczony)), która przeleżała jakiś czas w pobliżu.


Aleja AK w trakcie modernizacji. Widok z kładki Kolektorskiej. Widok ku NE

Wpierw na północ. Przy Marymoncie wjazd w park, korzystając z odnowionej kładki dla pieszych i rowerzystów nad trasą AK. Przejazd pod IMGW i tam wyjazd na ścieżkę przy Marymonckiej. Uprzednio krótkie odbicie Opatowską i powrót Zabłocińską. Jazda ścieżką zakończyła się przy Dewajtisa, w którą skręt. Kilkaset metrów dalej w Lesie Bielańskim.


Teren Fortu I "Bielany". Widok ku NNW

Wyjazd na otwartą przestrzeń w pobliżu Fortu Bielany, gdzie relaksowało się kilkanaście grup ludzi w różnym wieku. Dojazd do boiska i przejazd wzdłuż ogrodzenia na wschód. Wyjazd na dobrze znaną ścieżkę przy 7 i przejazd wiaduktem do mostu. Tam kilka zdjęć, korzystając z dobrej pogody.


Kładka nad Wybrzeżem Gdyńskim. Po lewej przepompownia ścieków do oczyszczalni Czajka. W centrum widoczny most Północny. Widok ku N


Most Północny. Widok ze ścieżki rowerowej w kierunku Pragi ku SE


Most Północny. Osiedle przy Picassa po lewej i Wittinga po prawej. Widok ze ścieżki rowerowej w kierunku Białołęki ku NNE

Na drugim brzegu skręt w Picassa (od północy) i przejazd przez park z placem zabaw. Dalsza podróż przebiegała mi mijając ludzi spacerujących nad Wisłą po koronie wału. Czasem byli to również rowerzyści. Tuż za Seminarium Duchownym zjazd nad samą rzekę i jazda wzdłuż brzegu przez kilkaset metrów. Tam również były niewielkie grupki osób. Do wału powrót, gdy pojawił się strumień, kanał czy też ścieki którego koryto biegło pomiędzy zboczami, tym bardziej stromymi, im bliżej było się wałów. Było tam trochę pokrzyw i ogólnie nieciekawy klimat. Na wał wjazd przy samej żwirowni.


Picassa 9 i 11 . Widok ku S

Po miejskiej stornie wału unosił się zapach z grilla. Część z pewnością pochodziła od indywidualnych grilowiczów, a część z mijanych barów. Znalazło się tam też kilka placów zabaw z chmarami dzieci. Gdy skończyła się zabudowa w pobliżu wału, dało się poczuć intensywny aromat kojarzący się z popłuczynami po praniu. Chwilę potem dał się zauważyć silny strumień ścieków z oczyszczalni. Mijało się jeszcze jeden w miarę zabudowany obszar, ale były to głównie małe domy nie przylegające za bardzo do wału. Za nimi teren był już bardziej dziki.


Strumyk w okolicy Seminarium. Widok ku W


Bar "Przystanek Tarchomin" przy zakręcie Sprawnej. Widok z wału ku E

Podróż wzdłuż rzeki zakończyła się wjazdem do parku przy pałacu w Jabłonnie. Przez wąską, otwartą furtkę z oznaczeniem czarnego szlaku. W tych okolicach, na wale widać było już tylko pojedyncze jednostki. Ścieżką wzdłuż szosy i odbicie na Rajszew blisko rzeki. Standardowo wyjazd przy cmentarzu i chodnikiem jazda do NDM. Tam skręt między osiedla do Młodzieżowej i dalej w Łączną.


Jabłonna. Pałac prymasa Poniatowskiego. Widok ku NNW

Krótki odcinek przejechany szosą i skręt w polną drogę na północ. Mijało się ruiny drewnianego domu. Wyjazd przy zamkniętym szlabanie kolejowym. Po przejechaniu pociągu, skręt do ogródków działkowych i okrążenie ich od zachodu. Nie było możliwości się tam dostać, pomimo kilku prób.


NDM. Kępa Wyszogrodzka 4. Jeden z ostatnich budynku osadnictwa olenderskiego, w bardzo złym stanie technicznym. Widok ku SW

Przejazd nad Narwią i dalej trasą u podnóża Twierdzy. Teren był oczyszczony z krzaków, zostawiono kilkadziesiąt drzew na zboczach. Coś się ruszyło. Na szutrowym szlaku natomiast wszystko zostało po staremu. Przez Gałachy najbardziej południową trasą. Przed parową na północ przez osiedle i Klasztorną dojazd do miasteczka. Uruchomić trzeba było lampkę, zapadła bowiem noc. Na Duchowiznie ktoś ustawił rotacyjną polewaczkę tak, iż duża część wody opadała na asfalt. Przejazd po wyczekaniu odpowiedniego momentu, lecz wskutek prędkości poderwało się to, co już było na drodze. Dalszy powrót przez Trębki i DK 62. Noc dość chłodna
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 66.70 km (19.00 km teren), czas: 04:23 h, avg:15.22 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Nad Wkrą

Czwartek, 23 kwietnia 2015 | dodano: 23.04.2015Kategoria .Samotnie, .Wyprawki w okolicy, ...Miejscowości mazowieckie


Trochę wahania czy jechać, czy może nie. Ostatecznie tego dnia nic mnie przed tym nie powstrzymywało. Słoneczna pogoda i silny wiatr z zachodu. Nic nie zostało zjedzone, aż do powrotu.


Złotopolice. Po prawej do Trębek Nowych. Na wprost, w lewo do Gostolina, a w prawo na dawne lotnisko po brukowanej drodze. Widok ku NE


Złotopolice. Z poprzedniego skrzyżowania  widok na Gostolin ku N

Przejazd do Goławina i szutrową drogą do Karnkowa. W Kamienicy na Złotopolice i do Kroczewa przez Gostolin. Całość z wiatrem, miejscami tylko trochę przeszkadzał. W Kroczewie przejazd po drugiej stronie kanałku, po trawiastym terenie przed ogrodzeniami zabudowań tam stojących. W Strubinach skręt na Fort XI. Niestety, teren ogródków działkowych zamknięty, więc nie został odwiedzony jak dawniej.


Kroczewo. Pozostałości dawnego terenu dworskiego. Widok ku SW


Kroczewo. Staw podworski. W centrum powyższe ruiny. Widok ku SW


Kroczewo przy stawie. Główna droga przez miejscowość. Widok ku SE

Udało się odjechać polną drogą kawałek na północ i skręcić w las, od północy omijając Dzieło D-4. Mijało się fundamenty jakiegoś niewielkiego budynku, całe porośnięte mchem, podobnie jak nieopodal leżący na kupie gruz, pochodzące zapewne z tego budynku. Przejazd fragment szutrówki ku północy i skręt ponownie w leśną dróżkę, która w pewnym momencie strasznie zarosła. Wyjazd przy północnej granicy lasu i koło ambony wyjazd na polną dróżkę poprowadzoną po granicy wsi Smoły i Wojszczyce.


Fundamenty niewielkiej budowli po N stronie forty XI c w Strubinach, w pobliżu drogi do wsi Smoły. Widok ku S


Fundamenty niewielkiej budowli po N stronie forty XI c w Strubinach, w pobliżu drogi do wsi Smoły. Widok ku E


Fundamenty niewielkiej budowli po N stronie Fortu XIc w Strubinach, w pobliżu drogi do wsi Smoły. Widok ku NE


Wojszczyce. Droga, biegnąca do Błogosławia po N stronie Fortu XII będącą swoistym przedłużeniem drogi z wsi Smoły. Widok ku NEE

Dojazd do asfaltu, skręt na wschód i kontynuacja piaszczystą dróżką. Skręt w najbliższą polną dróżkę prowadzącą do Fortu XII. Objazd od zachodu, wjazd od południa i zjazd w zachodni rów. Wędrując ku północy obejście całej zachodnią część fortu. Dużym minusem były tony śmieci zsypane od strony polnej dróżki w wielu miejscach. Dwie takie zbocza utworzone zostały z plastikowych części samochodowych. Tragiczny widok.


Janowo. Fort XII. Widok ku SSE


Janowo. Fort XII. Widok ku SW

Po skończonym obchodzie podjazd do głównej części fortu, kilka zdjęć i powierzchowne odwiedziny wewnątrz. Później przedzieranie przez krzaki na wschód od centrum i dojście do dróżki, która doprowadziła mnie do asfaltu na północ od Janowa. Kilka kilometrów dalej powtórzenie manewrów pod Fortem XIII. Wpierw dotarcie do części centralnej, a potem przemierzanie większości zachodniego rowu. Nie było już więcej ochoty, by dokańczać przemarsz, tak jak w poprzednim Forcie, wiec stamtąd wyjście na powierzchnię dokonało się po stromym zboczu. Potem powrót do Szosy. W tym forcie śmieci prawie nie było, jedynie drobne skupiska w centrum, ale od strony pól, od północy było już mnóstwo, choć nie tyle co w poprzedniku.


Błogosławie. Fort XIII. Widok ku NW


Błogosławie. Fort XIII. Widok ku NW

Z wolna rozważana była możliwość powrotu, ale naszła myśl, że warto byłoby ponownie odwiedzić i przypomnieć sobie Cieksyn. Tak więc kurs ku Północy. Na skrzyżowaniu wsi Wola Błędowska i Pomocnia, położonej w dołku, skręt w szutrówkę na wschód. Wyjazd w Błędowie i kontynuacja lasem na wschód. Droga skończyła się na skarpie przy Wkrze. Pieszo przez pole do kolejnej części lasu i rowerem kluczenie między drzewami, aż do ogrodzeń działkowych. Odtąd powrót na szosę.


Błędowo. Strome wybrzeże Wkry w pobliżu granicy ze Śniadówkiem (w lesie za plecami). Widok ku NE

Dość długo, dłużej niż wydawało mi się, że powinno to trwać, jechało się do Borkowa, gdzie nastąpił przejazd mostem na wschodni brzeg. Zaraz za nim skręt w lewo do Cieksyna. Przy szkole skręt na zachód, przejeżdżając niewielkim mostkiem. Zaraz za nim zaczęły się dość piaszczyste drogi w kierunku lasu. Przejazd przez mniej zapiaszczoną ulicą Wczasową. Zahaczenie o ulicę Księżycową, zawracając przy kończącym ja wjeździe na czyjąś posesję. Ponowny skręt w Świerkową, kierując się jak najprościej do brzegu Wkry. Wyjazd w pobliżu niewielkiej drewnianej kładki, składającej się z kilku małych bali.


Cieksyn. Przystanek na skrzyżowaniu Piłsudskiego i Sportowej. Po lewej "Drzewo Pomarańczowe" (twórcy: K. i M.Szczypek ze Stowarzyszenia  SKAFANDER l Jarosław Urbański z Chojnic). Widok ku E


Cieksyn. Wczasowa w pobliżu rzeki skrętu w Księżycową. "Drzewo różowe" (twórcy: K. i M.Szczypek ze Stowarzyszenia SKAFANDER l Jarosław Urbański z Chojnic). Widok ku NW


Cieksyn. Wczasowa i skrętu w lewo, w Księżycową. Widok ku SWW

Dalej wzdłuż brzegu rzeki, przemieszczając się w górę jej biegu. Początkowo trasa wiodła ścieżynką wśród nadrzecznych drzew, często bardzo blisko brzegu. Mijało się niewielkie osiedle domków przy ulicy Irysowej. Tam drogą była zagrodzona siatką i furtką, którą bez problemów można było otworzyć. Odtąd ścieżka gdzieś zniknęła, ale w zamian była już dużo większa swoboda poruszania się po łące między drzewami. Tuż za lasem przejście przez otwartą, dużą łąkę, na której pasło się kilka krów.  Było to na południe od Kolonii Cieksyn i tam na dłużej przyszło mi odejść od brzegów rzeki.


Cieksyn. Wkra między Akacjową (przy jej krańcu) i Świerkową 25. Na drugim brzegu okolice Borkowa 19 Widok ku S


Cieksyn. Wkra między Akacjową i Świerkową 25. Na wprost, za rzeką las między Dobrą Wolą 2 i 10. Widok ku W


Cieksyn. Wkra przy Świerkowej 25. Po lewej las między Dobrą Wolą 2 i 10. Widok ku W


Cieksyn. Polana między Świerkową 25 i Wczasową na skraju lasu. Widok ku E


Cieksyn. Wkra przy skraju lasu między Świerkową 25 i Wczasową. Widok ku NWW


Cieksyn. Wkra przy skraju lasu między Świerkową 25 i Wczasową. Widok ku NWW


Cieksyn. Wkra przy łące w pobliżu Wczasowej. Widok ku NWW


Cieksyn. Strome brzegi Wkra przy łące w pobliżu i Wczasowej. Widok ku NWW

Przejazd przez łąkę, przejście przez gęsty las, gdzie nie można było zaznać ścieżki, a w zamian otrzymywało się połamane gałęzie i trochę wilgotnego terenu. Nim wyjechało się na ludzką drogę, mijało się jeszcze od wschodu kilka zabudowań w zachodniej części KC. Wyjazd na ulicę Kolejową, tam do torów i przejazd pod mostem. Znów powrót nad brzeg rzeki. Odtąd marsz w terenie położonym między Wkrą i polami. Unikać trzeba było tylko większych zadrzewień na samym brzegiem, ale i tak nie przyszło mi oddalać się na więcej niż 70 metrów od brzegu. Jeden kleszcz uczepił się bluzy.


Cieksyn W. Most linii kolejowej nr 27 między Nasielskiem i Toruniem Wschodnim. Widok ku NWW


Cieksyn W. Po prawej most linii kolejowej nr 27 między Nasielskiem i Toruniem Wschodnim, wybudowany w pierwszych latach 20' XX w., a po lewej filary poprzedniej wąskotorówki z czasów IWŚ. Widok ku W


Łąki Żołędowa SW w okolicy mostu kolejowego. Widok na Wkrę ku NW


Łąki Żołędowa W. Po lewej Popielżyn-Zawady 93 w zakolu rzeki. Widok na Wkrę ku W


Łąki Żołędowa W (zabudowania wsi w tle). Widok na strome brzegi Wkry ku W

Męczący ów przemarsz po bezdrożach zakończył się pod koniec Żołędowa. Tym samym również najbardziej terenowy etap, wiec bluza poszła do sakwy. I tak już było mi w niej gorąco. Stamtąd do Popielżyna Dolnego, na którego początku i końcu jechało się po niewielkich mostach. Przejazd przez las, przecięcie szosy, mijając osiedla letniskowe, ostatecznie wyjeżdżając w Krajęczynie. Naszła decyzja, że starczy tej zabawy i pora wracać.


Między Żołędowem i Popielżynem Dolnym (za plecami). Most na Turce, płynącej z Klukowa. Widok ku SE


Między Żołędowem i Popielżynem Dolnym (za plecami). Most na Turce, płynącej z Klukowa. Widok ku NE


Popielżyn Dolny W. Ruiny gospodarstwa na skraju wsi. Widok ku N


Popielżyn Dolny W. Pozostałość przedwojennego mostu nad dawnym, E korytem Sony. Od tego miejsca droga biegła wtedy kilka metrów na południe, w stosunku do współczesnego jej przebiegu. Widok ku N


Krajęczyn SE w pobliżu granicy z pozostałymi czterema miejscowościami. Droga prowadząca od trasy Joniec - Nowe Miasto, do centrum Krajęczyna. Obszar ten znajduje się na tarasie nadzalewowym Wkry, w pobliżu krawędzi mokradeł Chrapy (na W od lewej krawędzi zdjęcia). Widok ku N


Joniec. Most na Wkrze. Widok ku SW

Przejazd przez Joniec do Starej Wrony. Tam boczą drogą koło kościoła i dalej, na wprost po kocich łbach. Droga przeszła w szuter a potem w polną trawiastą dróżkę koło dwóch, chyba opuszczonych domostw. Za ostatnim dojazd do polnej, skierowanej ku szosie. Przecięcie jej, jak również pobliskiego Ludwikowa. Za lasem przejazd przez Smulska, już drogą asfaltową. Pod koniec miejscowość skręt na północ w leśną drogę przy jakimś starym stawie. Objazd jego wschodniej części i nie chcąc zawracać, spacer przez podmokły teren. Tam wzdłuż ogrodzenia na wschód, aż znalazło się dogodne miejsce, by wydostać się na pola po drugiej stronie lasu. Między polami truskawek dojechało się do Wymyślina.


Stara Wrona. Kościół Przemienienia Pańskiego z przełomu XIX/XX w. Widok ku NW

Asfaltem przez Sokal dojazd do 7. Tam przyszło mi skorzystać z przejścia dla pieszych i kontynuować szutrową drogą wśród pól. Ponowny wyjazd na asfalt przed Stróżewem. Skręt do Nowych Olszyn. Wiatr mi przeszkadzał już znacznie. Kończyła się woda. Ze wsi główną szutrówką na Krysk. W lesie zjazd w lewą odnogę o niższej randze. Przejazd przez teren, gdzie znajdowało się dużo kopczyków z ziemi, zapewne w pewnym stopniu wymieszanej z gruzem, ale ten nie rzucał się w oczy. Jazda na południe, do kolejnego lasu.


Granica w lesie pomiędzy Smulskami (po lewej) i Ludwikowem (po prawej) przy rozstaju dróg. Kapliczka z 1934 r. Widok ku N

W dolnej część droga znikała a mi pozostał spacer po wilgotnym podłożu. Obrany został najbezpieczniejszy kurs. W lesie na powrót pojawiła się droga oraz sucha ziemia. Przy dzikim wysypisku skręt w lewo i polną droga kiepskiej jakości przejazd skrajem wsi Drochówka.  Wyciśnięte zostały ostatnie krople z butelki, a bluza powędrowała na grzbiet. Dalej jazda już przez wschodnią cześć wsi Dłutowo, przemieszczając się asfaltem tylko przez bardzo krótki odcinek. Wyjazd w Noskowie, skąd dalej do Kamienicy. Odtąd powrót identyczną trasą, jak ta którą się zaczynało. W domu już chwilę po zmroku. Nogi pełne zadrapań, rys i kilka ran od wyjątkowo upartych, kolczastych roślin. Trasa jak za dawnych lat - bez mapy, ze szczątkową znajomością przejeżdżanego terenu. Tyle tylko, że teraz dużo więcej terenu.


Stare Olszyny W. Pola w pobliżu granicy z Nowym Kryskiem (za plecami). Widok ku E

Miejscowości mazowieckie

- Żołędowo
- Aleksandria (-C)
- Ludwikowo
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 93.00 km (46.00 km teren), czas: 07:03 h, avg:13.19 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Po Mem.

Poniedziałek, 20 kwietnia 2015 | dodano: 21.04.2015Kategoria .2 Osoby, .Wyprawki w okolicy, .Podróżerowerowe.info

Po południu wyjazd po Mem., jadącego wzdłuż Wisły. Start do Wyszogrodu, ale już w Czerwińsku rower złapał kapcia. Przy sklepie na Polnej szybka wymiana na zdrową dętkę. Równocześnie silny wiatr chciał przewrócić odwrócony rower, w co trzeba było interweniować.


Wilkówiec. Rondo koło kapliczki. Widok ku NW

Z końca ulicy Dunina i wyjazd na DK 62 (przebijając się przez fragment pola do polnej drogi). Z krajówki zjazd tuż przy granicy gmin do Chmielewa, tam szutrówka i jazda wałem. Zjazd z niego przy strumieniu, wzdłuż którego spacerem ku północy. Teren jeszcze nie zarósł, ale był trochę miękki. Powrót na wał pod jego koniec przy pewnym gospodarstwie.


Chmielewo. Zjazd na kępę Konfederatkę w zachodniej jej części. Obszar ten był świadkiem potyczki oddziału konfederatów barskich pod wodzą Marszałka Wyszogrodzkiego (nie-szlachcic wybrany na to stanowisko w 1770 w Orszymowie) Sawy-Calińskiego z Rosjanami. Widok ku S
Pamiętniki do panowania Augusta III i pierwszych lat Stanisława Augusta. Przez nieznajomego autora. Jędrzej Kitowicz 1840r. "Jednego razu rotmistrzowi Dobrowolskiemu kazał się nocą przeprawić na kempę na Wiśle pod miastem Wyszogrodem leżącą, w którem mieście znajdowało się kilka set Rossyan. Gdy się dzień rozwidnił Dobrowolski pokazał się Rossyanom, którzy się ku niemu natychmiast z miasta wysypali. Dobrowolski z pomiędzy krzaków dawał do nich ognia z ręcznej broni przez piasty od kół, na kształt harmat przyrządzone i huk harmatnemu podobny czyniące. Rossyanie wzajemnie sięgali do niego z swoich harmat przez Wisłę, narządzając tymczasem tratwy i sprowadzając statki różne do przeprawiania się na kempę. Sawa w bliskim lesie na tę okoliczność czuwający, wpadł na nich z tyłu, pobił ich mocno, pozabierał harmaty i mało co żywych ucieczce dozwoliwszy, poszedł z Dobrowolskim w swoję stronę. Nigdy się nie bawił w jednem miejscu, ale za każdą potyczką odprawioną uchodził, rozdzieliwszy żołnierza swego w różne szlaki opodal do innego województwa" 


Kładka przez Gawerek, między Wyszogrodem (po lewej) i Chmielewem (po prawej). Widok ku N


Kładka przez Gawerek, między Wyszogrodem i Chmielewem. Widok ku W


Wiosna nad Gawarkiem w Wyszogrodzie

Przejście kładką na drugi brzeg i dojazd do Wyszogrodu. Tam przez osiedle przy remizie i markecie a potem przez park, przy północnych murach kościoła i plac przychodni. Przerwa dopiero na wiadukcie nad mostem. W tym samym momencie dotarł Mem., z którym za pomocą gestykulacji porozumieliśmy się co do ścieżki prowadzącej z mostu na górę do miasta.


Wyszogród. Droga przez Rybaki. Widok ku W


Wiadukt nad DK 50 w Wyszogrodzie. Nadciąga Mem. Widok spod pomnika Bitwy nad Bzurą ku SEE


Wyszogród. Na pierwszym planie główny nurt Wisły, a dalej nurt opływający Kępę Wyszogrodzką (po lewej) od południa. W tle po prawej zabudowania Przęsławic. Widok spod pomnika Bitwy nad Bzurą ku SEE


Widok spod pomnika Bitwy nad Bzurą ku SSE. W centrum widoczna wydma na W skraju cmentarza w Kamionie


Wyszogród. Dawny wjazd na drewniany most. Widok ku NW


Wyszogród. Widok na Czerwińsk (8 km) ze skarpy przy rynku ku E. Po prawej brzeg Kępy Wyszogrodzkiej. Po lewej jasno oświetlona Konfederatka. Za nią zacieniony Las Czerwiński na woli

Chwilę porozmawialiśmy i pojechaliśmy do centrum, już nieco wymarznięci wskutek wystawienia na bezpośrednie działanie wiatru. Ruszyliśmy wpierw na pozostałości starego mostu (całkowicie rozebrano drewniany pomost), pod kirkut i tą samą, nadwiślańską trasą, do kładki na rzeczce. Dalej główną drogą przez Chmielewo, aż wyjechaliśmy na 62. Przecięliśmy ją ku północy, przejeżdżając przez Majdany i omijając podjazd na krajówce. Wyjechaliśmy na Woli około 2-3 km dalej. W Czerwińsku zajechaliśmy pod Klasztor, na rynek i nadwiślańską trasą do domu. Po drodze jeszcze terenowy etap w lesie (gdzie natknęliśmy się na quada) i do starej żwirowni.



Wyszogród. Pokoju. Pomnik jednego z dwóch kirkutów, przed kilku lat oczyszczonego z zarośli. Widok ku E


Chmielewo w pobliżu Gawarka. Kapliczka powstała z łuski pocisku w 1929, upamiętniając IWŚ. Widok ku SE


Mem. dojeżdżający do Czerwińska. Widok ku NEE


Na terenie klasztoru w Czerwińsku. Widok ku N


Na terenie klasztoru w Czerwińsku. Rower Mem. przy wejściu do kościoła


Na terenie klasztoru w Czerwińsku. Dziedziniec między kościołem i częścią mieszkalno-administracyjną. Widok ku E


Wilkówiec. Widok na Wisłę z lasu, przy Kamieniu, ku SEE


Wyrobisko starej żwirowni w dolinie strumienia z Chociszewa. Widok ku NE


Borek. Zagajnik ponad starą żwirownią (z prawej). W lewo do DW 565. Widok ku SE
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 42.70 km (29.00 km teren), czas: 03:02 h, avg:14.08 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Kopiec, Czerwiński las i wyrobiska

Wtorek, 14 kwietnia 2015 | dodano: 15.04.2015Kategoria .Samotnie, .Wyprawki w okolicy

Rankiem zakończyło się opisywanie Wyprawy Dookoła Bałtyku z 2009. Później przyszło mi na myśl, że warto skoczyć do któregoś z nadwiślańskich lasów i padło na zachód. Początkowe kilometry głównymi drogami wzdłuż Wisły. Do Czerwińska wjazd starym mostkiem i przejazd przez rynek do ulicy Kościuszki. Pod jej koniec, niedaleko od zmiany rodzaju nawierzchni na szutrową, skręt w lewo po górkę, omijając z lewej kilka domów. Droga sprawiała wrażenie wjeżdżania w podwórko, ale spokojnie można było udać się dalej ku górze.


Kopiec Kościuszki w Czerwińsku nad Wisłą, widziany z poziomu parowy, która była drogą dojazdową do osiedla pod Kopcem. Widok ku W


Parowa pod Kopcem Kościuszki. Przedwojenna droga, łącząca Dunina z Kościuszki, w owym czasie boczny wjazd na teren cementowni. Po wojnie powstało osiedle pod Kopcem, do której ta droga prowadziła. Cementownia zakończyła pracę w latach 80'. Widok ku N


Czerwińsku nad Wisłą. Kopiec Kościuszki widziany z poziomu wysoczyzny ku SE

To znaczy można by było, gdyby droga była oczyszczona i jakoś po ludzku potraktowana. W rzeczywistości była to zarośnięta krzakami i wypełniona liśćmi szeroka parowa. Jako, że rośliny jeszcze nie zaczęły się intensywnie rozwijać, można było w miarę spokojnie przejść. Spacerem do podnóży Kopca Kościuszki, wspinając się po stromym zboczu. Kopiec znajdował się dość wysoko, choć sam był raczej niewysoki.


Ciekawostki z Czerwińska w pobliżu Kopca


W pobliżu Kopca Kościuszki w Czerwińsku nad Wisłą

Nie chcąc zawracać, kontynuacja ku północy. Przedzieranie przez krzaki i zaniedbane drzewa. Jak się okazało, leżące na prywatnej posesji, nieogrodzonej od południa. Od północy ogrodzenie tylko udawało, że istnieje. Już na ulicy Piotra Dunina skręt na zachód. Wjazd w jedną z dróg, prowadzących do 2-3 działek w pobliżu zbocza, zakończonej ślepo, o ile nie brać pod uwagę ogrodzenia po prawej i pola po lewej.


Ciekawostki z Czerwińska w pobliżu Kopca


Czerwińsk nad Wisłą. Wieś Śladów i Puszcza Kampinoska widoczne z ulicy Piotra Dunina ku S

Powrót i dojazd do końca ulicy. Tuż za sadem, nim wjechało się w pobliże gospodarstwa, przejazd po łące w kierunku lasu. Nie było mnie tam od lat. Zejście na dół, unikając gałęzi i zwalonych drzew. Kilka minut później prowadziła mnie stara ścieżka. Trochę zarosła, ale kawałek od kapliczki była przejezdna, tak jak za dawnych lat. Skręt w lewo na najbliższym "skrzyżowaniu", gdy z prawej pojawiła się szeroka parowa, a na ziemi widać było osady z niej spłukane.


Kapliczka w E Czerwińskim Lesie. Widok ku E


Osady poopadowe na szlaku w Czerwińskim Lesie. Widok ku W

Odtąd przemieszczanie trwało wzdłuż wysokiego lesistego brzegu. Miejscami pojawiał się piach, lecz było go niewiele. Po pewnym czasie widać było ruiny domu, w którym dostrzec można było oznaki odwiedzania go przez różnych ludzi. Tuż za nim zjazd na dół, znajdując się na poziomie niewiele wyższym niż powierzchnia rzeki.


Czerwiński Las. Nad Wisłą w pobliżu gniazda CKM. Widok ku W


Czerwiński Las. Nad Wisłą w pobliżu gniazda CKM. Widok ku S


Czerwiński Las. Nad Wisłą w pobliżu gniazda CKM. Widok ku E


Czerwiński Las. Nad Wisłą w pobliżu gniazda CKM. Widok ku W


Czerwiński Las. Nad Wisłą między gniazdem CKM i opuszczonym domem. Widok ku W


Ruina w Czerwińskim Lesie, tuż przed początkiem zejścia na kępę. Widok ku N


Ruina w Czerwińskim Lesie, tuż przed początkiem zejścia na kępę. Widok ku NW


Kępa w Czerwińskim Lesie. Widok ku W

Spacer tam trwał póki widać było szlak. Po pewnym czasie skręt od rzeki ku wysoczyźnie. Przejazd przez leśne wypłaszczenie pomiędzy zboczem terenów nad Wisłą i samej wysoczyzny. Opuszczenie las nastąpiło podchodząc stromym podjazdem i przejeżdżając przez pole do krajówki na Woli Czerwińskiej w okolicach zakrętu. Ujechało się kawałek na wschód po krajówce, a potem skręt polną droga na północ. Z prawej strony widać było kolejną ruinę, stojącą w pewnej odległości od dróżki. Walcząc z bocznym wiatrem wyjazd na szutrówkę do Stobiecina. Cofnięcie w kierunku Czerwińska, ale wjeżdżając na polną drogę, pomiędzy dwoma domkami w środku pola. Przecinało się asfalt do Garwolewa i polną droga mijało wysypisko.


Ruina na zapleczu Woli Czerwińskiej 4. Widok ku E


Wola Czerwińska 5B. Polna droga do Kolonii Czerwińskiej. Widok ku N

Chwila jazdy asfaltem na północ i przejazd zachodnią część Parlina, kończąc w północno-wschodnim Janikowie. Dość porządna szutrówka, która przeszła w umiarkowaną, szeroką polną. Przejazd przez dzikie wysypisko w Boguszynie, a potem wjazd w wyrobisko po dawnej, odkrywkowej kopalni żwiru. Podróż na dnie najstarszego, już zarastającego drzewami, oraz wzdłuż N krawędzi nieco nowszego, wciąż przejrzystego. Potem wzdłuż użytkowanych przy DW 570 - Zachodni od północy i na jego dnie, a Wschodni od południa ku N, koło najnowszego, który zaczęto eksploatować od 2011 roku. Przy okazji zdarzyło mi się przewalić na piaszczystej polnej drodze.


W starym wyrobisku przy granicy Boguszyna Nowego i Komsina. Widok ku N


W starym wyrobisku przy granicy Boguszyna Nowego i Komsina. Widok ku NW


W starym wyrobisku przy granicy Boguszyna Nowego i Komsina. Widok ku NE


W starym wyrobisku przy granicy Boguszyna Nowego i Komsina. Widok ku NNW


Zachodnie wyrobisko przy DW 570. Widok ku SE


Wschodnie wyrobisko przy DW 570. Widok ku NW

Powrót do domu przez Chociszewo. Wiatr w drodze powrotnej sprzyjał i nawet na szutrze bez problemu wpadało 35km/h. Nazajutrz rano dotknęło mnie uczucie połamania. Poza tym zakończył się pierwszy test aparatu. Na 3 bateriach AA 2400 mAh (już nieco leciwych) ~wyrobił 1150 zdjęć, z dość częstym używaniem zoomu i kilkukrotnym użyciem lampy + około 2 minuty filmu. Ponadto trzykrotnie zrzucał zdjęcia na komputer i tyleż samo były odtwarzane z niego samego na zewnętrznym wyświetlaczu.
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 32.75 km (24.00 km teren), czas: 02:43 h, avg:12.06 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Przez Strzembowski Las

Sobota, 11 kwietnia 2015 | dodano: 11.04.2015Kategoria .Samotnie, .Wyprawki w okolicy

W nocy nie chciało mi się zasnąć aż do rana. Już raz tak było, gdy po raz pierwszy przyszło mi jechać Skierniewice. Tego dnia nie miało być ani tak daleko, ani długo, ani efektownie. Dość zwyczajny wyjazd po gminie. Było słonecznie, pogodnie z dość silnym wiatrem z południa.

Wyjazd przed 9 rano, uprzednio zjadając zawartość słoika powideł. Na rower powędrowała mała sakwa, z prowiantu zabierając tylko wodę. Przez pierwsze kilometry dało się odczuwać nowe siodełko, lecz po pewnym czasie nawet o tym nie chciało mi się myśleć. Trasa przez Wilkówiec i Zarębin do Komsina. Drogi lokalne, szutrowe, polne. Między tymi dwoma ostatnimi, odcinek czysto po polu, po śladach jeżdżenia ciągnikiem. Zwyczajna droga urywała się przy czyimś domu, a była tylko owa odnoga. Zastanawiać się nie było czasu, bo psy zaczęły ujadać dość intensywnie. Z Komsina jazda w stronę Garwolewa, jednak na początku Janikowa kurs na północny-zachód. Polna droga wiodła w pobliżu obwałowanych dołów z niewielkimi, sztucznymi zbiornikami wodnymi z lewej, a z prawej przykrytymi folią truskawkami. Polna kończyła się między dwoma gospodarstwami. Od strony szosy byłoby ciężko stwierdzić, że faktycznie jakaś tam istnieje.


Pola Boguszyna Nowego. Zagajniki w centrum znajdują się już po stronie Boguszyna Starego. Widok ku N


Droga przez Boguszyn Nowy w kierunku DW 570. Widok ku SWW

Przejazd przez niewielką odległość na zachód. Będąc na pagórku, skręt na północ, w bardzo polną drogę wśród wierzb. Było to w miejscu, gdzie jeszcze za czasów szkolnych wyskoczył do mnie wielki pies, który przecisnął się po bramą, gdy trzeba mi było pieszo pokonywać wzniesienie. Aktualnie dziura ta była zabezpieczona, ale psiska i tak od wielu lat nie było widać. Dróżka prowadziła w dół. Niewielkim mostkiem przejazd na drugą stronę wąskiego strumienia Gawarek, później płynącego przez Garwolewo. Znów przez pole, przy miedzy, po wyrobisku kół ciągnika wyjechało się na niewielką polną trasę, która wyjeżdżała koło ruin domostwa. Skręt na wschód, znikałąc w kolejnej polnej drodze. Po prawej kolejne hektary truskawek pod folią. Teren lekko pagórkowaty. Z lewej dolina kolejnego cieku, łączącego się z poprzednim.


Boguszyn Nowym przy granicy z Garwolewem. Droga do strumienia Gawarek. Widok ku NNW

Zjazd w dół, do krańca pola. Tam mijało się kawałek wypalonego pola. Udało się skorzystać z polnej drogi, do której powiodło mi się dotrzeć i przez kilka działek przejść do niewielkiego, zalesionego pagórka. Spacerem po północnym zboczu do kolejnej dróżki. Na szczęście roślinność nie rozrosła się jeszcze na tyle, by sprawiać fizyczne problemy. Dróżka przeprowadziła mnie przez wspomniany wyżej ciek, którego było może 10 cm głębokości. Był tam kolejny las, a tuż za mostkiem ruina. W zasadzie sam komin, resztki fundamentów, niewielka część glinianej ściany i kilkanaście kamieni, tworzących dawniej ogrodzenie lub ramy ogródka. Dość łatwo było sobie wyobrazić, jak to wyglądało wszystko razem, zanim się rozpadło i zarosło. Drzewa w ruinach, szacunkowo, wskazywały na okres ~30 lat od czasu, od kiedy zaczęły rosnąć.


Pozostałości budynku gospodarczego przy ruinie gospodarstwa w Ochotkach. Widok ku W


Resztki komina ruin w Ochotkach


Droga do ruin w Ochotce. Widok ku N

Niebawem dojazd do normalnej szutrówki, w pobliżu kapliczki na drzewie z kolejnymi ruinami w tle. Kilkanaście metrów dalej skręt w polną, która poprowadziła mnie do niewielkiego zagajnika na zboczu. Podjazd na stromiznę, po czym nawrót, bo w niedalekiej odległości znajdowali się pracujący ludzie, a nie widać ani drogi, ani śladów ciągnika.


Wzniesienia kemowe między Łazękami (zagajniki wciąż na terenie tej wsi) i Nieborzynem. W tle las Strzębowski. Widok ku NE


Droga między Ochotkami i DP w Łazękach, widziana ku N 

Przejazd przez Łazęki. Droga prowadziła wpierw przez rozległy, rolniczy obszar, w pobliżu zagajnika przechodząc w ogrodzone sady wsi Srebrna. We wsi tej znajdował się niewielki staw. Obok niego asfaltowa droga, na której leżało mnóstwo żabich trucheł , nierzadko sparowanych i sprasowanych. Skręt w boczną szutrówkę, na której też było ich sporo, mimo że do stawu daleko.


Staw w Srebrnej. Źródło Żurawianki Prawej, dopływu Płonki. Widok ku W


Podleśna droga przez Srebrną. Widok ku SEE


Budynek gorzelni w Żukówku. Widok ku W

Mijało się ruinę. Gonił mnie żałosny pies. Wieś się skończyła. Droga rozwidlała. W lewo zagajnik, wracający do asfaltu. Skręt w prawo, w wielki las. Kilka kilometrów wśród śpiewu ptaków, drogą dość dobrej, szutrowej jakości. Wpierw z podjazdem, później zjazdem i wnet wyjazd w Potyrach.


W lesie Strzembowskim, przy drodze "Młynarka" z Łazęk do Potyr. Po lewej ślady dawnego, małego wyrobiska. Widok ku SE

Wzdłuż krawędzi lasu dojazd do Grąbczewa, na znaną mi już trasę. Tym razem dalej na wschód, kiepską dróżką, mijając 2-3 niewielkie ruiny. Część trasy wiodła wzdłuż suchego rowu melioracyjnego. Droga docierała do innej, w pobliżu czyjegoś gospodarstwa. Nawierzchnia była tam tak zjechana ciężkim sprzętem, ze ciężko było przejechać. Szczęście, że pies żaden się nie pofatygował.


Ruiny domu w Grąbczewie S, w pobliżu leśnej drogi (za plecami) do Srebrnej. Widok ku E

Samo gospodarstwo znajdowało się w pobliżu wielkiej przecinki przez las, jaka powstała gdzieś w latach 2005-7, przez którą przyszło mi jechać w 2008. Stamtąd, najkrótszą trasą do Naruszewa, z jednym tylko skokiem przez niewielki las. Odbicie na kilkadziesiąt metrów i z powrotem do tej samej trasy, kilkanaście metrów dalej.


Staw w Grąbczewie N, przy drodze do Naruszewa. Widok ku E

Od Naruszewa jechało mi się ciężko. Wyjazd na asfalt, gdzie czuć było ciężkość roweru, ale zapewne przez silny wiatr. Skręt w prawo tuż za lasem przy DW 571. Wejście na ambonę, która jeszcze trochę postoi, ale lepieje już nie ryzykować. Przejazd do lasu koło gospodarstwa, gdzie w 2008 drogę zablokował mi wielki pies. Tym razem udało mi się przebić, a psina odpoczywała, zwalona na słońcu w pobliżu drogi.


Droga z Grąbczewa do Naruszewa. Widok ku NE

W lesie jazda trochę zarośniętą ścieżynką (latem będzie gorzej), w kierunku dokładnie południowym. Co prawda trochę się wiła, ale ostatecznie doprowadziła mnie do zielonego szlaku przez ów las. Droga była wyłożona ciemnym żużlem. Mijało się miejsce w środku lasu, w sam raz na rozbicie kilkunastu namiotów. Przejazd koło wieży komunikacyjnej i leśniczówki (po tylu latach!) i dalej w kierunku wschodnim.


Fragment zielonego szlaku przez Strzembowski Las, w pobliżu leśniczówki Tustań. Widok ku NE


Plac przy Leśniczówce Tustań w Lesie Strzembowskim. Widok ku E


Przy Leśniczówce Tustań w Lesie Strzembowskim. Widok ku E

Po wyjeździe z lasu dojazd do Strzembowa, wpierw przemierzając polna drogą spory kawałek na wschód, a później na południe. Odtąd wiatr już tylko utrudniał. Przy asfalcie mijało się jakieś ruiny i skręcało w drogę po łące. Dzięki temu manewrowi można było obejrzeć pałac w Strzębowie od niecodziennej strony, tym bardziej, że było tam tylko metalowe ogrodzenie, a nie betonowe płyty. Wzdłuż ogrodzenia, przy wierzbach mnóstwo błota i niewykorzystanej foli na truskawki. Odcinek ten pokonany spacerem, nie chcąc walczyć z otoczeniem. Gdy ogrodzenie się załamało na wschód, pojawiła się łąką z podmokłościami. Przejazd przez jej suchą część, jadąc w kierunku kanału z dwoma mostkami, z czego jednym przy drodze asfaltowej. Tam też wyjazd i kurs do Grodźca.


Pola Strzembowa. Po lewej las Strzembowski. Po prawej zabudowania przy skręcie do Januszewa. W tle, nieco po lewej od nich, zagajnik z pałacem. Za plecami tereny przysiółka Kapkaz. Widok ku N

Po drodze kawał piachu, gdzie tradycyjnie pieszo. Poza tym było mi już wyjątkowo ciężko jechać. Na asfalcie mijało się sklep i skręciło koło kościoła. Przejazd przez Kuchary-Skotniki. Droga z Radzikowa do Przybojewa jak zwykle zapiaszczona i zmaltretowana. Skręt na Roguszyn i tam o dziwo droga wreszcie była twarda, bez ani jednej hałdki piachu. Co prawda były dziury po opadach deszczu, ale to już nieistotny szczegół. Po raz ostatni tego dnia udało się rozpędzić się do ponad 30 km. W pobliżu rzeczki, płynącej później przez Goworowo i Smoszewo jakaś dziwna sprawa, bo zabrakło sporej ilości drzew i nastąpiła zmiana w terenie przy drodze. Pojawił się niewielki zbiornik wodny oraz dużo ziemi z kamieniami i gruzem, być może pod przyszłą działkę. Jest to kolejny taki zbiornik w tej okolicy.


Strumień w Roguszynie. Widok ku W

Dalej już asfaltem prosto do domu, ale wyjątkowo ciężko i wolno. Nawet na ostatnim zjeździe rower rozpędził się tylko nieco ponad 30 km/h. Stan kół - w przednim zeszło sporo powietrze na terenowych wybojach. Trudno ocenić kiedy i ile, ale nie było ochoty tracić czasu na dopompowywanie. W domu tylko posiłek i prawie od razu sen. Po obudzeniu dość źle, głównie za sprawą zwiększonej ilości płynów, powstających przy nadmiarze nieproszonych mikroorganizmów. Ostatni było ich mnóstwo w okolicy, a ich główni siewcy i hodowcy zaglądali też do nas. W sumie to dobrze, że i tak żadne poważniejsze chorobowe się nie przyczepiło.

Przejazd z bardzo małą ilością asfaltu, głównie po nowych dla mnie szlakach. Była okazja solidnie przetestować nowe siodełko, które wypadło dość dobrze. Przejazd praktycznie bez przerw, tyle tylko co straciło się na postojach fotograficznych i nawadniających. W sumie może z pół godziny, a może mniej. W powietrzu miejscami mnóstwo muszek. Na szczęście brak komarów. Nadmienię, że przy okazji tego wyjazdu ręce nabrały pierwszej rowerowej opalenizny.
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 52.69 km (41.00 km teren), czas: 03:55 h, avg:13.45 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Przez Komsinski las do Czerwińska

Piątek, 10 kwietnia 2015 | dodano: 10.04.2015Kategoria .2 Osoby, .Pół nocne, .Wyprawki w okolicy, .Z Kasią

Wyjazd zaczął się dość późno. W planach był też w planach nieco większy wyjazd na początku tygodnia, ale czas ten upłynął na opisywaniu Wyprawy Skandynawskiej. Jeszcze zostało 5 dni do napisania.

Co do wyprawy. Było dość ciepło jak na tę porę roku. Właściwie to dobrze, aby tak ciepła była. Kurs do Chociszewa, częściowo szutrem. Stamtąd na północny zachód, w wybranym kierunku, ale bez planowania. Dojazd do początku Komsina. Stamtąd do lasu na północy, gdzie przejazd drogą, do tej pory przeze mnie nie odwiedzaną. Miło poznać nową perspektywę na własne okolice, po tylu latach jeżdżenia.


Kościół pw. św. Leonarda w Chociszewie, widziany z początku drogi na Borek koło strugi, ku NW


Granica Komsin/Wilkowuje. Widok ku NW


Do Komsińskiego lasu. Widok ku N

Roztaczał się stamtąd widok, aż do Puszczy Kampinoskiej. Dalsza jazda przez las, nieco pofalowaną drogą. Dość rzadko używana, ale jak najbardziej przejezdna rowerem. Od biedy nawet autem. Nigdy wcześniej nie przyszło mi do głowy z niej skorzystać, gdyż od północy sprawiała wrażenie, że kończy się w czyimś domu. Dom w istocie był, ale jakieś 50 metrów od niej.


Domy w Komsinie i Puszcza Kampinoska w tle. Widok spod lasu ku S


Komsin. Zagajnik widziany spod lasu w kierunku żwirowni ku W


Przez las Komsiński ku N

Wyjazd na wojewódzką i szybkie dojazd do Czerwińska. Tam jeszcze przed zmierzchem. Rozmowy do 19:30. Do domu powrót przez Pragę, a potem górą przez Zdziarkę. Po ciemku jechało się ponad godzinę. Na całej trasie kilka dość długich postojów. W powietrzu unosił się przyjemny zapach ziemi i powoli zbliżających się letnich nocy.


Czerwińsk nad Wisłą. N kraniec Jagiełły. Widok ku SSW


W Czerwińsku nad Wisłą. Widok ku S


Zdziarka. Powrót nocą


Wilkówiec. Powrót nocą
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 24.75 km (13.00 km teren), czas: 01:54 h, avg:13.03 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Pierwsza tegoroczna gmina

Sobota, 28 lutego 2015 | dodano: 01.03.2015Kategoria .Samotnie, .Wyprawki w okolicy, ..Gminy Polska, .Z Kasią, ...Miejscowości mazowieckie, ...Miejscowości warmińsko-mazurskie

Przyjazd autem na 9:30 do Ciechanowa. Rower wypakowany i przygotowany, a Kasia poszła załatwiać swoje sprawy. Audiobook w mp3 i wyjazd z miasta w kierunku Mławy. Jechało się ciężko. Do komfortowej jazdy brakowało w kole powietrza. Dało się to odczuć, gdy nie jechało się po płaskim. No a nie jechało. Do wyjazdu z miasta Ciechanowa po chodnikach, ścieżkach rowerowych i ziemistym, nierównym poboczu. Akurat był dzień targowy i niezbyt bezpiecznie było ryzykować jazdę wśród aut. Z DW 615 zjazd do Grzybowa. Zjazd na asfalt, kontynuując już spokojną jazdę. Pojazdów było dużo mniej, dużo rzadziej i tylko jeden TIR mnie mijał. Tuż po 10 przejazd nad Łydynią i spory podjazd do Regimina. Przy urzędzie gminy skręt na zachód.


Lekowo. Kościół pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika z XVIII w. Widok ku NW


Lekowo. Widok na Regimin za Łydynią ku N

9 kilometrów od startu przerwa przy znaku drogowym. Było to pierwsze, dosyć odludne miejsce, gdzie udało mi się w spokoju zatrzymać. Zachciało mi napić się i dopompować koło. weszło może 3/4 tego co w zamiarze, gdy pękł (nie jak do tej pory "wyrwał") wentyl. Nie ma to jak Presta...


Zachodni kraniec Regimina. Eksperyment...

Zawracać nie było po co. Przede mną jeszcze sporo kilometrów do wyznaczonego celu. Nawet nie udało się dojechać do Mławy. Psiocząc na swoją chęć dopompowania koła w czasie podróży, która prawie zawsze kończyła się w ten sposób... Pora otworzyć sakwę, wyjąć dętkę, pompkę, łyżki. Koło zdjęte, zużyta dętka wyjęta, rozpakowana nowa - obręcz nie obsługuje zaworu Schradera.... Noż... Zabrana pierwsza lepsza, myśląc, że na żadnym kole nie mam już takiego problemu. Z powrotem wróciła dziurawa. Przypomniał mi się podany gdzieś na forum sposobie - "na trawę". Na szczęście w pobliżu wciąż widoczne były uschnięte badyle wysokich, trawiastych roślin. Urwane ile trzeba, napełniły koło. Najbardziej uciążliwe było założenie tak napchanej opony na obręcz, ale i z tym jakoś poszło. Cała akcja trwała 25 minut.


Klice. Przysiółek Mościce przy granicy z Kliczkami (za plecami). Widok ku NW

Kontynuując - podróż wąską drogą, która delikatnie wznosiła się. Eksperyment dawał radę. Nie sprawiał większych problemów, a choć nadal jazda była dość ciężka, czasem jechało się lekko. Po prawej widniały niewysokie pagórki. Wzdłuż drogi rosły drzewa. Posadzone na gęsto i blisko drogi. Przejazd przez Kliczki. W Klicach opuszczony dwór, dalej las i nieco podmokłe tereny po obu stronach. W Krośnicach wpierw mostem nad Łydynią, później przez przejazd kolejowy koło stacji.


Klice. Pozostałość dworu na terenie dawnego PGR. Widok ku NW


Klice. Za drugim mostkiem. Leśna droga do Krośnic. Widok ku NWW


Rzeczka Łydynia. Po prawej tereny wsi Klice. Po lewej Krośnice. Widok ku NW

Przy 16 kilometrze powrót na DW 615, po uprzednim pokonaniu niemal kilometra słabego asfaltu. Dotychczasowe były dość dobre i dobre. Dalej ku północy. Przejazd wiaduktem, którego pod koniec roku 2012 jeszcze nie było. W owym roku zaś przejazd odbył się drogą, której już nie było. Wiadukt został już ukończony, ale jeszcze zamknięty, więc z tej okazji prawie kilometr jazdy minął mi spokojnie.


DW615. Konopki. Budowa nowego wiaduktu nad torami. Widok ku N

Na pierwszym skręcie, zjazd do miejscowości Konopki. Poprzednio zostały ominięte obwodnicą. Na targowisku zostało jeszcze kilku sprzedawców, sprzątających swoje towary. Nikt, poza starszym mężczyzną pchającym wózek, nie zajmowała się leżącymi wszędzie śmieciami. Wyjazd wąską, asfaltową drogą, która doprowadziła mnie do Stupska. Tam przejazd ulicą Tadeusza Kościuszki. Praktycznie sama ziemia, gdzieniegdzie błoto, w większości dziury. Powrót na DW 615 i postój tuż za wsią.


Konopki. Po lewej targowisko. Widok z Kredytowej ku N


Konopki. Sportowa tuż za skrzyżowaniem z Polną, Prowadząca do Stupska. Widok ku NW

Bułkę, woda i 3 minuty później znów w drodze. Przez kolejne 8 kilometrów nadal podjazd, wjeżdżając na punkt o około 50 metrów wyższy, niż miejsce postoju. Prawdopodobnie na tym odcinku wypadła mi reszta wypełnienia opony, gdyż na powrót odczuwalne stało się standardowe, charakterystyczne bicie, powstające, gdy koło na wysokości wentyla stykało się z asfaltem. W rowach dostrzec można było kupki śniegu, które najwidoczniej przedłużyły swe życie, dzięki zacienieniu ich schroniska. Najwyższy punkt osiągnięty o 12:40, gdzie kolejna, krótka przerwa. Znajdowała się tam, widoczna z oddali, betonowa wieża przekaźnikowa, ze sporą liczbą anten satelitarnych.


DW 615. N tereny Stupska. Granica za lasem po lewej. Widok ku N


DW 615. Zakręty przy wsi Trzcianka Kolonia. Widok ku N


DW 615. Trzcianka po lewej i za plecami. Od wieży telewizyjnej Szydłówek. Widok ku N

Ledwie kilkaset metrów DW 544 i skręt w ulicę Rybacką. Tam przejazd przez ruiny opuszczonej cegielni z wyjazdem przez dziurę w ogrodzeniu. Chwilę później skręt w piaszczysto-błotnistą ulicę Piaskową. Ze względu na pogodę i porę roku była bardziej błotnista. Jej kontynuacja po drugiej stronie trasy 7 była jeszcze bardziej błotnista.


Mława. Opuszczona przedwojenna cegielnia przy Rybackiej. Widok ku NE


Mława. Jak widać, jest to ulica Piaskowa. Widok ku W

W Mławie, do centrum po chodniku. Ratusz minięty od północy, jadąc już ulicami. Podobnie było z parkiem. Ulicą Kościuszki przez torowisko i skręt na północ. Krótką przerwę tuż za zabudowaniami Mławy, gdyż nogi już były ciężkie od wyczerpującej jazdy na flaku.


Mława. Rynek. W centrum UM, po lewej kościół pw. Świętej Trójcy. Widok ku NW


Mława. Żeromskiego 1. Przedwojenny budynek starej poczty. Widok ku NW

Tuż przy granicy miasta, teren wpierw znacznie się wznosił, by potem gwałtownie opadać. Trzymając się DW 544, przejazd przez Mławkę. Droga wciąż się wznosiła i zaraz za nią powtórzyła się sytuacja terenowa sprzed tej wsi. Mój wjazd do miejscowości Iłowo-Osada już w stanie solidnego styrania. Dało się zaobserwować budowę wiaduktu nad torami, w stanie jeszcze dosyć surowym. Tuż za przejazdem stał opuszczony dom (w raczej dobrym stanie), przy nim koparka i ludzie, którzy najwidoczniej zamierzali go rozebrać w perspektywie kilku dni, tygodni.


Mława. DW 544 przy ul. Ligi Obrony Kraju. W centrum obszar przemysłowy. Widok ku NNE


Mława. DW 544 przy domach koło Turystycznej. Za zakrętem granica miasta. Widok ku N


Iłowo-Osada. Stojący na początku ul. Staszica dom, przeznaczony do rozbiórki z powodu budowy wiaduktu nad torami. Widok ku E

Tuż po 14 osiągnięcie pobliskiego urzędu gminy. Stosowne zdjęcia i nawrót pod market. Tam oczekiwanie na Kasię i po zakupach, już autem, pojechało się przez Działdowo, Kuczbork, Szreńsk, Radzanowo, Raciąż, Górę i Bulkowo do domu.


Zamek Krzyżacki w Działdowie. Widok ku SW


Chodubka. Widok ku NE

Zaliczone gminy

- Iłowo-Osada

Miejscowości mazowieckie

- Chruszczewo
- Grzybowo
- Lekowo
- Regimin 
- Kliczki
- Klice
- Trzcianka Kolonia
- Trzcianka

Miejscowości warmińsko-mazurskie

- Iłowo-Osada
Rower:Zielony Dane wycieczki: 47.00 km (6.50 km teren), czas: 03:46 h, avg:12.48 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Z Płocka do domu

Poniedziałek, 5 maja 2014 | dodano: 05.05.2014Kategoria .Samotnie, .Wyprawki w okolicy, .Z Kasią, ...Miejscowości mazowieckie

Do Płocka autem w celach administracyjnych. Około 15 start w pobliżu kościoła przy Harcerskiej - ku Borowiczkom. Zjazd na dół Skręt w Borowicką, a potem w Wilczą, która okazała się szutrową. Później w prawo i po jeździe leśną ścieżką dojazd do Sarniej. Ostatecznie wyjazd na DK62 w samym Słupnie. Tam skręt do Wykowa. Dalej jazda tą samą trasą, którą w 2011 jechało się nad morze. Tyle że w stronę przeciwną.


Płocki posiłek - pyszna pizza - przed powrotem przez płocki powiat


Z Borowiczek do Słupna przez las. Widok ku SEE


Z Borowiczek do Słupna przez las. Widok ku SEE


Ze Słupna do Wykowa. Widok ku SSW

Zmiana przyszła w Drwałach - skręt na drogę do wału i dojazd do jego końca. Po dotarciu do szutrowej drogi skręt w prawo i wjazd pomiędzy kilka domów, a droga zdawała się kończyć. Z lewej znajdowała się wysoka ściana ziemi i stroma droga ze szlabanem, na szczęście otwartym. Na najniższych biegach podjechało się gdzieś do połowy. Potem prowadzenie i wyjście przy kolejnym, tym razem zamkniętym szlabanie. Omijało się go i pomiędzy polami, i dwoma pasami lasu. Dojazd do asfaltu, który poprowadził mnie do 62.


Wał w Drwałach. Widok ku NNE

Przed rondem skręt w stronę mostu. Objazd ogródków działkowych, chcąc poszukać grodu, ale wszystko zarośnięte, a ponadto komuś spodobało się wyrzucanie śmieci i gruzu na granicy skarpy. Powrót przez Wyszogród, szwendając się po różnych nieznanych lub ledwo znanych mi uliczkach. Później wyjazd na 62, gdzie rower rozpędził się do 55km/h.


Most w Wyszogrodzie. Widok z okolic stanowiska kosmatki palczatej ku SE


Most w Wyszogrodzie. Widok ku SSE

Skręt do Garwolewa. Przejazd przez niego na wprost. Wszędzie pełno truskawek pod folią. Pod koniec Boguszyna Nowego skręt w polną drogę, przejazd przez kanałek i jazda polem, lekko ubitą przez ciągnik drogą. Wyjazd koło dzikiego wysypiska w Komsinie. Skręt w Parlinie kierując się na Sielec. Po przebyciu kanałku, jadąc przez kolejne pole, z musu trzeba było pędzić, a wraz za mną pies, który dostrzegł mnie z oddali i postanowił ścigać. Odpuścił jednak, nim pole dobiegło końca, nawet nie zbliżywszy się do mnie zanadto. Dalej w stronę Czerwińska, ale ponownie skręciło się w pole, na lichą trawiastą dróżkę. Potem skręt, rozpoczęcie przeciskania się przez dziki sad. Już po zmroku powrót do domu wzdłuż Wisły. Dwa razy się przyszło mi się zaryć lekko w piachu i raz się lekko przewrócić z tego powodu na bok. Pierwszy raz w tym roku i od dłuższego czasu. 

Dzień był chłodny, jechało się cały czas w kurtce. Wiatr głównie z zachodu, dość silny. Było sporo słońca, ale i sporo wielkopowierzchniowych chmur. Bardzo dużo jazdy terenowej, głównie drogami w lesie. Jazda głównie relaksacyjna, ale często w przedziale 25-30km/h na asfaltach.


Chmielewo W przy skrzyżowaniu z DK 62. Plac po dawnej, rozebranej cegielni i budowa nowego budynku, wznoszonego nieco dalej. Widok ku NW


Nowy Boguszyn W. Widok ku SEE


Nowy Boguszyn. Pola truskawek. Widok ku NNE

Miejscowości mazowieckie

- Białobrzegi (+C 2007.04.01)
Rower: Dane wycieczki: 76.06 km (30.00 km teren), czas: 04:46 h, avg:15.96 km/h, prędkość maks: 55.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Warszawsko Zielonkowo

Czwartek, 24 kwietnia 2014 | dodano: 25.04.2014Kategoria .Samotnie, .Pół nocne, .Wyprawki w okolicy, .Warszawa, .Z Kasią

Start około 11, po mniej więcej dobie bez snu. Pogoda świetna, tylko ruch aut jak zwykle na DK 62. W Trębkach zjazd na lokalną, a na krajówkę powrót przed Zakroczymiem. Potem przejazd przez Modlin, oba mosty i dalej jazda serwisową wzdłuż 7. Krótki postój na małe śniadanie, leżąc pod drzewem. Tempo jazdy znacznie zmodyfikowane przez silny wiatr ze wschodu. Jak było dobrze, to bez przeszkód jechało się 25-30km/h, gdy gorzej to i o 15 ciężko.


Wiosna. Widok ku SW


Trębki. Widok ku NNW

W Łomiankch przejazd ul. Stary Tor. Dalej w stronę Marymontu, ale skręcając w Chlewińską. Ani kładka, ani Hłaska nie były przejezdne, więc pozostało przedostać się wiaduktem na Mickiewicza. Dalej prosto na Krakowskie przez Senatorską. Plac 3 Krzyży, zjazd Górnośląską do ścieżki przy Rozbracie, ul Jaracza do Świętokrzyskiego. Po drugiej stronie Wisły, przejazd między torami i Stadionem. Przejazd koło dworca od północy, dojechawszy dróżką wzdłuż torów. Dalej również wzdłuż nich.


Plac Piłsudskiego. Przygotowania do sobotniego odsłonięcia makiety Pałacu Saskiego za Grobem Nieznanego Żołnierza. Widok ku W


Kruczkowskiego. Most Piłsudskiego. Widok ku NE


Budowa stacji II linii metra "Centrum Nauki Kopernik". Widok ku E


Wybrzeże Kościuszkowskie. Stadion Narodowy. Widok ku SEE


Szmulowizna przy torach. Widok ku NNW

Przy parku na Michałowie, przejazd przez tory. Do kolejnych dojazd ledwo wychodzoną ścieżką. Za nimi ukazało się dzikie, dość zarośnięte, zdeformowane i nieużytkowane międzytorze. Po wspięciu się na drugi z kolei nasyp (lecz już bez torów) i przejechaniu piaszczystą ścieżką, nastąpił wyjazd na Zabraniecką. Dalej dojazd do Księżnej Anny i Niesulickiej. Potem wzdłuż torów. Ulica Strażacka zaopatrzona w ścieżkę rowerową, nie przypomina już zupełnie trasy, którą dawniej, w nocy jechaliśmy po płytach betonowych. Dojazd do Rembertowa i wjazd w ul. Kordiana. Skręt w ul. Paderewskiego i wjazd w las. Dalej w nim będąc, nastąpił skręt w Rembertowską, a pomimo braku oznaczeń, okazało się, że była to w dużej części ta sama trasa, jaką pewnej zimowej nocy, bez mapy, udało się pokonać we dwójkę, pieszo brodząc w śniegu.


Skrzyżowanie linii kolejowych ze stacji Warszawa Wschodnia: nr 9 (dolna) do stacji Gdańsk Główny i nr 2/459 (górna) do Terespola. Widok ku SEE


Dzikie peryferia Szmulowizny w międzytorzu linii kolejowych ze stacji Warszawa Michałów: 502 (po lewej) do stacji Warszawa Wschodnia Towarowa i 545 (po prawej) do stacji Warszawa Grochów. Widok ku E


Ruiny budynku tuż przy linii kolejowej nr 502. W tle budynki przemysłowe Procter & Gamble przy Zabranieckiej 20. Widok ku NNE


Koniec pewnego roweru między linią kolejową nr 502 i Zabraniecką


Strażacka tuż przy granicy z Zabraniecką. Za plecami, po lewej granica między Targówkiem i Rembertowem. Jeszcze w 2008 była to droga na płytach betonowych. Przebudowano ją na przełomie 2009/10 r. W centrum komin Ciepłownia Kawęczyn. Widok ku NE


Strażacka. Dojazd do Ronda Granzowa. Zabytkowa Willa Granzowa, producenta cegieł. Zburzona (ze złamaniem prawa i umorzeniem sprawy) kilka miesięcy później. Widok ku E


Strażacka. Dojazd do Ronda Granzowa. Zabytkowa Willa Granzowa, producenta cegieł. Zburzona (ze złamaniem prawa i umorzeniem sprawy) kilka miesięcy później. Widok ku NW


Rembertów N.  Nowe zabudowania u krańca Paderewskiego. Widok ku NNE


Droga graniczna między Zielonką (po lewej) i Rembertowem (po prawej), będąca przedłużeniem Paderewskiego. Widok ku NNE


Droga graniczna między Zielonką (po lewej) i Rembertowem (po prawej), będąca przedłużeniem Paderewskiego. Widok ku NNE

W Zielonce kolejno Bankowa>Waryńskiego>AK>Wojska Polskiego>Literacka>Skorupki>Rencistów>Słoneczna>Północne (po rozsypującej się kładce)> Wschodnia> Turowska>Ossowska>Zielone Łąki>Ossowska> wzdłuż torów i koło kościoła>Marecka>631> wzdłuż torów do Ząbek, a tam z kolei Kolejowa w remoncie przy dworcu> Batorego>Kuli>Górnośląska> Batorego.


Zielonka (Bankowa). Kościół pw. św. Jerzego Męczennika. Widok ku N


Zielonka. Skorupki 4. Widok ku N


Zielonka. Zielone Łąki. Widok ku NE

Potem już ścieżka rowerową wzdłuż trasy toruńskiej. Ogólnie dobrze to wygląda, nie licząc kilku niezbyt udanych progów od strony zachodniej. Przy Marywilskiej rozwiązanie przedostania się na drugą stronę niezbyt trafne, choć nie oznaczone ścieżką rowerową, wpierw zjazd w dół, pod trasą samochodową. potem schody, lub bardzo wąski i bardzo stromy podjazd ze skrętem w lewo - około 300 stopni. Po drugiej stronie jest odrobinę łagodniej. trasa ta kończy się przy dworcu. Wyjazd zapewniony szutrową niby drogą do Marywilskiej. Gdy tylko nadarzyła się okazja, wjazd na asfalt, a omijając niejedną dziurę, w końcu zjechało się na Płochocińską. Warszawa opuszczona ścieżką wzdłuż Modlińskiej, która jak do tej pory, nie zmieniła swojego ogólnie kiepskiego stanu.


Trasa Toruńska w okolicy Rembelińskiej. Widok ku S

W Jabłonnie jazda trasą wzdłuż wału, przez las, gdzie wpadło się w swego rodzaju muzyczną autohipnozę i prawie się nie udało się spostrzec, kiedy przyszło mi się znaleźć w Rajszewie. Dalej Skierdy i ścieżka do NDM, gdzie przyjechało się o północy. Przejazd przez centrum Modlina i Zakroczymia. Powrót tą samą trasą co rankiem, przy czym 62 była dziwnie opustoszała, a droga sprawiała wrażenie dziwnie rozciągniętej przestrzennie (zupełnie inne wrażenie niż w czasie "dłużenia się trasy"). W domu tuż przed godziną drugą. Około 2 oraz 1,5 km przed końcem, bezskutecznie zaatakowały mnie psy.
Rower: Dane wycieczki: 164.52 km (13.50 km teren), czas: 10:42 h, avg:15.38 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Na zajęcia i przez Puszczę

Środa, 13 listopada 2013 | dodano: 14.11.2013Kategoria .Pół nocne, .Samotnie, .Wyprawki w okolicy, .Warszawa, .Z rodziną, ...Miejscowości mazowieckie

Rankiem wyjazd na zajęcia. Było mi trochę spieszno. Wjazd od ulicy Królewskiej, wyjazd północnym skrajem Parku Saskiego. Kurs Elektoralną, Białą i dalej już cały czas główną trasą na zachód. Deszcz zniechęcał do jazdy ulicą, tak więc nie warto było jechać nadgorliwie.


Zielonki-Parcela. DW 580. Po prawej ogrodzenie parku przy pałacu Lasotów. Widok ku W

Z wolna dojechało się do Leszna. Skręt w Szkolną do Marianowa i dalej na Szymanówek. Tam zagłębienie w Puszczę. Przejazd dość blisko dwóch zamieszkanych domów, oddalonych od siebie o kilkaset metrów. Mijało się też opuszczone, jeszcze w dobrym stanie. Kurs  z grubsza na zachód. Poniosło mnie w bezdrożną część lasu pomiędzy wsiami Koszówka i Wiejce. Tereny między lasem i owymi miejscowościami były lekko błotniste. Jako że to już jesień była, lepiej było trzymać się dalej suchej części leśnej, przez co trochę się kluczyło.


Graniczna Topolowa. Po lewej Powązki. Po prawej Marianów ze skrętem w Aleję Rysia. Widok ku NW


Korfowe 12 (centrum).. Widok ku W


Okolice nieistniejącego już domu Korfowe 13


Korfowe W. Widok ku W


Korfowe 17 (SW). Jeden z ostatnich domów. Widok ku W


Korfowe 15 (SW). Jeden z ostatnich domów. Widok ku W

Jakoś udało mi się dojść do gruntowej drogi, która wnet wyprowadziła mnie w Kampinosie. Tam drobne zakupy, zaczynało się bowiem opadanie z sił. Wzmocnił mnie posiłek. Kurs do Granicy. Tam chwila przerwy przy cmentarzu wojennym i dalej na północ. Droga z wolna robiła się błotnista, więc powrót o nieco ponad kilometr do ostatniego rozjazdu. Tam już zgodnie z moimi oczekiwaniami na trasę biegnącą ku zachodowi.


0,2 km ku S od trójstyku Komorowa (za plecami), Granicy (w lewo) i Kampinosu (na zdjęciu). Tradycyjnie ustawiane stogi. Widok ku NEE


Granica. Cmentarz wojenny z IIWŚ. Widok ku NE


Granica. Cmentarz wojenny z IIWŚ

Po dłuższej jeździe z włączoną lampką dojazd do Famułek Brochowskich. Było kilka odcinków intensywnie piaszczystych i nikogo w pobliżu. Tylko gęsty, ciemny, nocny las, przez który przejechało się wtedy 6-7 kilometrów. Przy Andrzejowie dłuższa przerwa na rozstajach, nim można się było udać we właściwym kierunku. Przejazd przez Tułowice, wąską drogą przez Hilarów, nad Kanałem Kromnowskim między Górkami i Nową Wsią Śladowską i ku głównej trasie. W Kamionie kilka minut przerwy,  w tym dojazd do miejsca, gdzie ongiś kończył się most. Wałem skrócony dojazd do mostu. Podróż zakończyła się pod Biedronką w Wyszogrodzie, pakując się do auta.

Miejscowości mazowieckie

- Powązki
- Szymanówek (+C 2009.06.09)
- Korfowe
- Granica
- Zamość
- Bieliny Kampinoskie
- Bromierzyk
- Famułki Brochowskie
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 101.62 km (24.00 km teren), czas: 08:29 h, avg:11.98 km/h, prędkość maks: 35.42 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)