Podróże Weroniki - pamiętnik z początku XXI wieku

avatar Weronika
okolice Czerwińska

Szukaj

Znajomi na bikestats

wszyscy znajomi(36)

Moje rowery

Czarny 13047 km
Zielony 31509 km
Unibike 23955 km
Czerwony 17565 km
Agat
Delta 6046 km
Reksio
Veturilo 69 km
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum

Wpisy archiwalne w kategorii

.Samotnie

Dystans całkowity:55485.65 km (w terenie 4917.65 km; 8.86%)
Czas w ruchu:3538:26
Średnia prędkość:15.65 km/h
Maksymalna prędkość:74.20 km/h
Suma podjazdów:800 m
Suma kalorii:76839 kcal
Liczba aktywności:838
Średnio na aktywność:66.21 km i 4h 13m
Więcej statystyk

W poszukiwaniu styczniowego śniegu

Środa, 27 stycznia 2016 | dodano: 04.02.2016Kategoria .Pół nocne, .Samotnie, .Wyprawki w okolicy

Wyjazd umotywowany informacjami o "rychłym" wyłożeniu asfaltu na drodze powiatowej w Nieborzynie. Zachciało mi się zachować na zdjęciach drogę, którą zdarzało mi się jeździć w szeroko pojętym okresie przedmaturalnym, gdy dopiero poznawane były tylko okolice, a niektóre z dróg wykorzystywane były częściej, z powodu oszczędności czasu i/lub kilometrów w konkretnym kierunku. Droga w Nieborzynie przechodziła już jedną modernizację w 2012. Asfalt wyłożono wtedy na ~1km w centrum wsi, od skrzyżowania starego, znacznie popękanego asfaltu i szutrówki wpadającej w DW 570, do niewielkiego przewyższenia ze skrzyżowaniem drogi biegnącej w pola, oraz drugiej, ku południowej części wsi. Według planów, zmodernizowane zostać miało 1,5 km do granicy gmin, odcinka przedstawionego poniżej.


13:37. Nieborzyn. Wiosną i latem droga była twardą szutrówką. Po lewej widać tereny dawnego dworu z XIX w. Widok ku NWW

13:40. Nieborzyn. 100 metrów ku W od terenu dworu. Czasem pojawiały się odcinki bardziej piaszczyste. Teraz błotniste. Widok ku NWW


13:43. Nieborzyn. Zachodni kraniec wsi. Za wierzbami znajduje się granica gmin. Widok u W

13:43. Nieborzyn. Zachodni kraniec wsi. Błyszczący fragment to lód, który lepiej było obejść polem. Widok ku E


13:51. Łazęki. Droga między Sobanicami i Nieborzynem. Widok ku SEE

Do Naruszewa przez Goworowo i Przybojewo. Tam skręt w szutrową drogę do Radzikowa, której zdjęć nie zamieszczam, gdyż ich stan jest tak niewyraźny, jak i owej dróżki (pomimo niedawnej prowizorycznej modernizacji). Nie jestem w stanie ocenić, na ile jest z nią lepiej lub gorzej, gdyż wiele lat nie przyszło mi nią jechać, nie znając też bieżących z nią problemów. Jedno co udało mi się dostrzec to to, że nie było problemu z nadmiarem problematycznego piasku, do tej pory zalegającego na niej w połowie bliżej Radzikowa.

Od Naruszewa kurs przez Sobanice do Żukowa. Do tej pory prawie cały czas pod wiatr, za to po zmianie kierunku jazdy, wiatr trochę pomagał, za to rozpadało się delikatną mżawką. Zamoczyła okulary oraz obiektyw podczas robienia zdjęcia, lecz nie było nic odpowiedniego, by je przetrzeć. Przy skrzyżowaniu w Sobanicach kręcił się jakiś niemrawy jegomość, na którego truknął akurat przejeżdżający kierowca, do niego i do mnie próbował chyba zagadać, a także stał w jednym miejscu, patrząc się za odjeżdżającą w taką pogodę osobą na rowerze (jak udało mi się zauważyć, po obejrzeniu się za siebie po 200 metrach, by to sprawdzić). Bardzo prawdopodobne, że był trochę wczorajszy. Nie w lepszym stanie była droga w Żukowie. Od ostatniej nią jazdy została wielokrotnie dziurawiona i łatana, tak iż przypominała DW 565 z pół roku wcześniej. Ten odcinek również wkrótce miał zostać zmodernizowany.

W Nacpolsku widać było otwartą bramę prowadzącą na teren dworu. Nie wiem czy można, czy nie można było to zrobić, lecz sprawiało to wrażenie, że wielu tutejszych tam chodzi. Poprzednimi laty mijało się go głównie w cieplejsze pory roku i zawsze mnie nęcił, choć nie było siły woli, by podjechać w jego pobliże. Tym razem się się udało. Po wykręceniu łuku przy oczku, przed głównym budynkiem, dalej kurs niewielką, utwardzoną alejką do zrujnowanego mostku. Tam krótka przerwa na fotografie i dwuetapowe przejście po kładce. Deska sprawiała wrażenie wilgotnej, więc wpierw przepchnęło się na drugą stronę rower, a potem, ostrożnie i ja za nim. Wyjazd na teren dawnego PGRu, przedostając się przez jego teren na szosę.


14:01. Stare Sobanice. Ciekawe wzory na oczku wodnym, w wyrobisku przy głównej drodze w pobliżu granicy z Żukowem. Widok ku E


14:12. Nacpolsk. Pałac z XIX w., naonczas w Posiadaniu Dembowskich. Widok ku NNE


14:13. Nacpolsk. W lewa droga wjazdowa, w prawo poniższa alejka. Widok ku W


14:13. Nacpolsk. Droga wiodąc od dworu ku N

14:13. Nacpolsk. Mostek przerwany na długość 1m. W tle dawny PGR. Widok ku N


14:15. Nacpolsk. Widok z mostku na dworek ku SSE


14:15. Nacpolsk. Widok z mostku na dworek ku SSE

Powrót do Nacpolska i skręt w ulicę Wspólną. Dojazd do jej końca. Lekko błotnistą ścieżką do dróżki między działkami mieszkańców bloków. Były one bardzo wąskie i niewielkie. W zasadzie bez ogrodzeń. Kurs na wschód uważając, by nie pośliznąć się na lodzie, jeszcze zalegającym na ziemi. Wyjazd przez teren garaży, gdzie było tyle psów w zagrodach, że zastanawiało mnie, czy nie jest tam aby jakieś schronisko. Wreszcie powrót na drogę, z powrotem do Żukowa, jadąc tam chodnikiem. Mżawka się kończyła. Rozpoczęła kolejna i długa walka z wiatrem.

Skręt w stronę cmentarza. Raz czy dwa już jechało się tą drogą, gdy była jeszcze szutrową i dość trudną. Od paru lat leżał tam asfalt, a na szczycie przed cmentarzem był dodatkowo poszerzony dla parkujących aut. Był stamtąd dobry widok na okolicę, choć nie w taką pogodę. Kurs na na wprost. W Nacpolsku Starym (tudzież Kolonii) ksiądz chodził po kolędzie. Na rozjeździe w Żukowie Poświętnym, gdzie kończył się asfalt, skręt na południe. Dróżki na północ mnie kusiły, lecz nie w taką błotnistą pogodę. Trochę tego błota, choć wystarczająco stabilnego, trzeba było pokonać, by dotrzeć do Słomina. Stamtąd na główną szosę, zjazd chodnikiem i krótka przerwę na przystanku, gdzie zniknęła 1/3 tostów, jakie zabrane zostały na podróż (2/3 zniknęło tuż przed wyjazdem).


14:58. Słomin. Przerwa na przystanku przy DK50. Widok ku SW

Trochę mnie wychłodziło, lecz niezbyt mocno. W Kobylnikach zjazd z DK 50 i dojazd do Główczyna. Zachciało mi się podjechać w pobliże dworku widocznego z szosy. Droga tam była szutrowa i spacerowała po niej matka z dzieckiem w wózku, wędrując z dwoma drobnymi psami przy niej. Oba szczekały, a jeden był na tyle wredny, że próbował mnie łapać za but. Niezbyt mnie to przejęło i jechało się dalej, aż nie poniosło mnie w dogodne do fotografowania miejsce.


15:16. Główczyn. Dwór L. Chabowskiego z początku XX wieku. Widok ku NE

Jak zwykle, nie było ochoty wracać tą samą trasą, tym bardziej, że przede mną leżała droga, którą nigdy nie została odwiedzona. Tą dalej na północ, a na skrzyżowaniu skręt na zachód. Była oblodzona na długich odcinkach. Częściowo po nim jadąc, manewrując po bardziej piaszczystych fragmentach, lecz na kilku odcinkach lepiej było zsiąść, by nie poświęcać siebie i aparatu. Pod pobliskim lasem tworzyła się warstewka mgiełki.


15:20. Główczyn. NE część wsi. Pierwszy śnieg na trasie i widziany przez mnie z roweru w tym roku. Widok ku SSW

Dojazd do asfaltu. Wcześniej udało mi się zauważyć kilka zagłębień na północ do dróżki, powstałych w wyniku wydobycia kruszywa. Zagłębienie przy samej szosie było już od dawna porośnięte drzewami, a równocześnie znajdowało się tam mnóstwo śmieci. Nawrót przy tabliczce "Główczyn", położonej przy wąskim kanałku i dalej głównymi drogami w kierunku Małej Wsi. Z asfaltu zjazd w Lasocinie. Jedno gospodarstwo z niekompletnym ogrodzeniem od północy, skąd wyszło do mnie owczarkowe psisko, choć trzymało się w bezpiecznej odległości i jakoś udało się przetrwać, nawet nie zwiększając prędkości. Trudno było ją zwiększać na namokniętej gruntówce.


15:50. Orszymowo. Kościół z 1825 r. Widok ku SEE

Wyjazd w Orszymowie. Za kościołem nawrót, by wracać na wschód. Zaczął pomagać wiatr w plecy. Jadąc 25-30km/h spokojnie wróciło się do DK 50. Dalej wprost do Gródkowa, lecz po raz pierwszy w życiu udało się zajechać do tamtejszego osiedla bloków. O istnieniu ich przyszło mi się dowiedzieć raptem rok temu. Po minięciu ich, tuż za kapliczką skręt w prawo, zjazd między stawami podworskimi, kolejny raz znajdując się pod oficyną dworku Nakwaskich/Dziewanowskich. Tym razem można było obejrzeć budynek bez zasłaniającego go listowia.


16:11. Gródkowo. Znana już mi oficyna dworu Dziewanowskich. Widok ku SW

Teren PGRu udało się opuścić wschodnim wjazdem i skierować do Garwolewa, wkrótce skręcając w dróżkę na południe. Ta się skończyła ogrodzonym terenem, lecz wracać nie było ochoty, odezwały się psy za plecami. Szybko udało się dojść do krańca i ujrzeć, że w pewnym miejscu siatka jest od góry wygięta na zewnątrz. Niewiele się zastanawiając, rower powędrował na drugą stronę, ubłacając lewą manetkę. Praktycznie z marszu przyszło mi się położyć plecami na metalowej siatce i dzięki temu przewinąć na zewnątrz. Coś mnie potężnie zabolało w plecach i jakby w przeponie. Z trudem udało się podnieść rower. Teraz byle jak najszybciej, by oddalić od tego miejsca. Ból stał się znośny po kilkudziesięciu metrach i z wolna zaczął gasnąć. Jechać nie dało rady i tak, bo teren był błotnisty na tyle, by zatapiały się me buty.


16:27. Granica między Gródkowem i Pozarzynem. Błoto po kostki i ubaw po pachy

Po pół kilometra marszu udało się wejść na szuter i z wolna dojechać do Bolina. Zrobiło się już ciemno, wiec pora zapalić lampki. Przejazd przez Nowy Boguszyn. Na górce w Kolonii Wilkowuje, krótka przerwa, by wykonać nocne zdjęcie w kierunku Czerwińska, ale bez statywu to nie ma sensu. Zjazd do centrum Chociszewa i głównymi szosami powrót do domu.


17:38. Chociszewski kościół nocą. Widok ku E
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 70.22 km (21.00 km teren), czas: 04:43 h, avg:14.89 km/h, prędkość maks: 30.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Parowy Miączyna

Środa, 23 grudnia 2015 | dodano: 23.12.2015Kategoria .2 Osoby, .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki, .Z Kasią

Bardzo silny wiatr i piękna, niemal wiosenna pogoda. Chciało mi się zrobić jakiś większy wyjazd, ale udało się zasnąć dopiero nad ranem i później nie było sił. Wyjechało się po 13. Kasia ujechała 2 km i zawróciła. Nawet jadąc z wiatrem nie osiągało się 20km/h. Przejazd przez Goworowo, Przybojewo do Pieścideł i już mi się nie chciało. Mijało się las, który też został przetrzebiony. W Kamienicy-Folwark skręt na południe, a od Karnkowa, walcząc z wiatrem, szutrowymi drogami do krajówki.


14:15. DW 565. Początek Chociszewa S. Odtąd samotna jazda. Widok ku NNW


14:45. Pieścidła. Droga do Kamienicy. Kolejne miejsce wycinki drzew. Widok ku E

Po drugiej stornie rzeczki skręt do Miączynka w kierunku Wisły. Przejazd przez całą wieś, która wydała mi się inna, niż ostatnim razem. Przede wszystkim rzucił mi się w oczy sklep, część drogi z kamiennych płytek i krótki fragment chodnika, a w części najbardziej zachodniej droga była mieszanką kamieni i piachu, którymi prowizorycznie naprawiono ubytki. Dojazd do ostatniego domu i tam na polną, trawiastą dróżkę. Jadąc w górę, udało się dojechać do polnej szutrówki i skierować się na zachód, lecz po zaledwie kilkunastu metrach me oczy skusiła kolejna polna dróżka, która wnet zaprowadziła mnie do parowy.


15:21. Początek gorszego odcinka drogi na Miączynku. Omija ona widoczny obszar pokryty drzewami, skrywający małe parowy. W lewo niewidoczna droga na teren kościoła, którego nie ma od początku XIX w. Widok ku W


15:21. Miączynek. Koniec objazdu zadrzewienia z małymi parowami. Widok ku S


15:28. Po wschodniej stronie parowy Plebańskiej między Miączynem i Miączynkiem. Widok ku NNW

Ostrożny zjazd wschodnią odnogą granicznej parowy, która łączyła się z odnogą zachodnią w okolicy wspomnianego, ostatniego domu. Było sporo szczęścia, bo grunt nie był zbyt wilgotny i dość niedawno przemieszczały się tędy jakieś pojazdy. Bez większych problemów dojechało się aż do Wisły, z roweru schodząc tylko w miejscu, gdzie leżało dużo ściętych badyli.


15:36. Północno-wschodni zjazd do parowy Plebańskiej. Widok ku S


15:40. Parowa Plebańska. Dojazd z NE odnogi do skrzyżowania z NW odnogą przy N przejściu między wsiami.Widok ku SSW


15:43. Parowa Plebańska. Wyjeżdżone ślady trochę pomagały w zjeździe. Widok ku NW


15:43. Miejsce wycinki, za którą dróżka była przyblokowana. Widok ku SE


15:50. Gruba wierzba przy wylocie z parowy


15:52. Koniec parowy Plebańskiej, widziany z Plebanki - wzniesienia, gdzie przed 200 laty znajdował się kościół. Po lewej Wisła. Widok ku SWW

Spacer wzdłuż rzeki przez ponad pół kilometra, nim nastąpiło wspięcie się z rowerem (po kilku wcześniejszych, nieudanych próbach w innych miejscach) koło znaku 568. Dalej przez nieużytek, minąwszy opuszczony, choć użytkowany budynek i nawrót przed domem, gdzie kończyła się droga. Zjazd do parowy tam, gdzie było dogodne do tego miejsce. Na rozwidleniu w pobliżu gospodarstwa kurs na północ i wnet wyjazd w Miączynie. Dalsza trasa do domu przebiegła bez nowości. Dość wolno i bezsilnie - koniec przed 16.


15:56. Zbocza wschodniego Miączyna w pobliżu nr 44. Widok ku W


16:10. Miączyn między 41 i 38. Widok na początek wału (po prawej) ku SW


16:24. Miączyn między 41 i 38. Tablica oznajmująca 568 km Wisły. Widok ku N


16:26. Miączyn między 41 i 38, na skraju kompleksu parowów, przy tablicy "568". Ostatni wyjazd w 2015 roku. Widok ku SE


16:32. Miączyn między 41 i 38, na skraju kompleksu parowów (za budynkiem). Wciąż wykorzystywany budynek, już nieistniejącego gospodarstwa. Po lewej dojście do tablicy "568". Widok ku SE
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 28.47 km (10.00 km teren), czas: 02:16 h, avg:12.56 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Gmina nocą

Piątek, 18 grudnia 2015 | dodano: 18.12.2015Kategoria .Pół nocne, .Zwykłe przejażdżki, .Samotnie

Możliwe że wszedł jakiś 4dniowy rytm chęci na przejażdżką. Start w początkowej fazie nocy. Tym razem pełny ubiór na tę porę roku oraz mp3. Przy krajówce podwyższenie siodełka - od razu lepiej. Szybki przejazd do Przybojewa, stamtąd powoli przez Grodziec do DW 570. Tu powróciły siły i wyrównało się tempo jazdy, do tej pory zakłócone kiepskimi nawierzchniami. Z pieśnią na ustach przez Parlin, po raz pierwszy jadąc całą tamtejszą drogą, od czasu położenia tam asfaltu.

Wkrótce dojazd do krajówki i przejazd w polną drogę naprzeciwko. Doprowadziła mnie do skrzyżowania Dunina z Grunwaldzką. W miasteczku widać było delikatną mgłę. Zjazd na rynek w Czerwińsku i kilka zdjęć świątecznego wystroju. Odnowioną ulicą Jadwigi do krańca asfaltu i skręt w ul. Miejską, prowadzącą pod górkę do ul. Cmentarnej. Trzeba było podnieść się z siodełka, ale poszło łatwo. Na Polnej zastanawiało mnie, czy pojechać do krajówki, ale jednak poniosło mnie wzdłuż Wisły.


17:06. Czerwińsk nad Wisłą. Wystrój świąteczny na rynku. Widok ku SWW


17:06. Czerwińsk nad Wisłą. Wystrój świąteczny na rynku. Widok ku SWW

Zasłuchawszy się w mp3, prawie nie było mi wiadome, kiedy przejechany został odcinek terenowy do Wilkówca. Po drugiej stronie lasu postój, gdyż na poboczu widać było równo ułożone fragmenty pni drzew. Około dwumetrowe stosy ciągnęły się przez pozostałe 300 metrów, do pierwszych zabudowań wsi. Droga wciąż nosiła ślady ciężkich pojazdów i była bardzo błotnista. Raczej nieprędko na nią się wróci z powodu tego, co się z nią stało. Reszta trasy pokonana żwawo.


17:29. Ścięte drzewa z lasu na Wilkówcu, ułożone między ostatnimi zabudowaniami i amboną
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 32.21 km (8.00 km teren), czas: 01:44 h, avg:18.58 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Przejażdżka ZZ

Poniedziałek, 14 grudnia 2015 | dodano: 14.12.2015Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki

Krótki słoneczny wyjazd, w celu przejechania po nowym asfalcie, jaki został położony na Zdziarce przed tygodniem. Przejazd przez Wilkówiec, od figurki w górę. W pobliżu wjazdu do parowy na granicy wsi, widać było, że został wykasowany i zaorany sad śliwkowy, który znajdował się naprzeciwko. Drogę do Zdziarki wschodniej przydałoby się wyrównać, bo woda zalega w kałużach na całej jej szerokości.


13:57. Wilkówiec. Podjazd od kapliczki ku północy


14:03. Wilkówiec. Z prawej przez wiele lat znajdował się sad śliwkowy. Widok ku W


14:04. Kapliczka w pobliżu granicy Wilkówca i Zdziarki przy parowie. Widok ku S

W zachodniej Zdziarce asfalt doprowadzono od DK do ostatniego domu, przy piaszczystym skrzyżowaniu nad Wisłę i na wschód. Cóż. Akurat to skrzyżowanie przede wszystkim warto by wyasfaltować. Z DK zjazd na Zarębin w polach po północnej stronie. Pobiegły za mną 2 psy z głośnym ujadaniem, z czego jeden był spory. Nie spieszyło mi się, bez emocjonowania, tylko w czasie jazdy wyczekując, aż się znudzą. Dalej przez DK do Wilkówca. Jeszcze jeden sad uległ wykarczowaniu. Był to ten, znajdujący się pomiędzy dwoma lasami, rozgraniczającymi Wilkówiec i Zarębin. Przez północną część Borka dojazd do nowej szosy na DW i szybki powrót do domu. Dzięki tej przejażdżce, dystans z 2010 został pokonany. Wartość żałosna w porównaniu z poprzednimi latami, ale przynajmniej nie najgorsza.


14:11. Zdziarka. Nowy asfalt w zachodniej części wsi. Widok ku NNE


14:19. Zarębin N. Droga równoległa do DK 62, prowadząca w stronę Chociszewa. Widok ku NE


14:29. Wschodnia granica Wilkówca i Chociszewa. W tle: po prawej - widoczne rzadko rosnące drzewa przy DK 62, w centrum - las przy skręcie na Goworowo, z lewej - drzewa dawnego parku dworskiego w Chociszewie. Widok ku N


14:36. Odnowiona nawierzchnia DW 565. Widok ku SSE
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 14.81 km (11.00 km teren), czas: 00:47 h, avg:18.91 km/h, prędkość maks: 45.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Przejażdżka

Czwartek, 10 grudnia 2015 | dodano: 10.12.2015Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki

Ładna, słoneczna pogoda. Krótka przejażdżka nad Wisłę.
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 1.46 km (0.00 km teren), czas: 00:06 h, avg:14.60 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Nocna DW565

Wtorek, 8 grudnia 2015 | dodano: 08.12.2015Kategoria .Pół nocne, .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki

Nocna przejażdżka przed północą. Silny i porywisty wiatr zachodni. Ciemność nocna była gęsta. Z trudem dojechało się do krajówki. Być może pora wyregulować koło, bo chyba ono zawadzało bardziej niż wiatr. Przez chwilę zastanawiało mnie, czy wydłużyć przejażdżkę, ale nie było na to ochoty. Powrót szybszy.


12:15. Grudniki

2015.12.07

Pogrzeb teściowej wujka z Łomianek.


13:36. Nowy Dziekanów SW. Karczma Pod Dębem
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 6.53 km (0.00 km teren), czas: 00:19 h, avg:20.62 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Nocny GR

Czwartek, 3 grudnia 2015 | dodano: 03.12.2015Kategoria .Pół nocne, .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki

Przejażdżka pod wpływem chwili, choć chęć siedziała od pewnego czasu. Nocą, przed północą, ubiór jesienny, aparat, choć niespecjalnie był potrzebny i włączone lampki. Wjazd na nawierzchnię DW 565, przed parunastoma dniami odremontowaną. Czarny asfalt, białe pasy przy krawędzi. Świetna sprawa. Czuło się ze 2-3 miejsca, które były mało komfortowe, choć przy porównaniu z poprzednim stanem drogi, były praktycznie nieodczuwalne.


00:26. DW565. Podjazd

Z krajówki skręt do Goworowa. Zjjazd w dół, rozmyślając o różnych planach wyjazdowych. Skręt w lewo i przerwa na 1-2 minuty, by zrobić zdjęcie. Droga była wzmocnioną szutrówką, z dość licznymi dziurami po deszczach. Przejazd do Roguszyna i znów  asfalt. Dalej na południe. Na drodze dało się odczuć kałuże po niedawnych opadach, choć nie były liczne. Raczej sama nawierzchnia była po prostu wilgotna. Dojeżdżając do krajówki, uwagę zwracały światła Chociszewa, wyraźnie przeświecające przez las, powstały w miejsce parku dworskiego. Światła, których dawniej nie sposób było dostrzec poprzez leśną gęstwinę. Taki oto skutek odniosła polityka rządowa, wydając wyrok na lasy państwowe... Masowy wyrąb drzew w całej Polsce... Do domu powrót około północy z zadowoleniem, z pierwszej jazdy po nowej nawierzchni.


00:43. Zachodnie Goworowo nocą. Widok ku SW


00:54.Łuna nad Chociszewem, widziana z drogi od Roguszyna ku SW
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 11.73 km (1.20 km teren), czas: 00:35 h, avg:20.11 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Beskid Jesienny V - Do Wieliczki i powrót

Niedziela, 15 listopada 2015 | dodano: 01.12.2015Kategoria .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, .Z Kasią, 2015 Beskid Wyspowy, .2 Osoby

2015.11.11 - 15 Beskid Jesienny - cała trasa


Niedziela

Po spakowaniu i dość szybkim śniadaniu start rowerem po ostatnią gminę na tym wyjeździe. Wyjazd przez park do mostu, a ulicami Obrytka i Cegielniana z samego miasteczka. Wyjazd na wojewódzką w Bilczycach na Klinie. Po kilku podjazdach skręt na Łazany. Spory podjazd ciągnął się aż do kościoła. Ze wsi rozciągał się ładny widok na Pogórze Wiśnickie i Beskid Wyspowy, jednak deszcz, który padał przez całą podróż tego dnia, nie pozwalał nacieszyć się nim tak jak trzeba. W rezultacie,góry tej drugiej krainy były bardzo słabo widoczne.


09:11. Gdów. Po lewej góra Sypka (355 m.n.p.m.; 3 km). Za nią początek pasma Ciecienia (11 km). W centrum Pasmo Lubomira i Łysiny (17 km). Z prawej Uklejna (677 m n.p.m., 20 km). Widok z Cegielnianej ku SW


09:25. DW 966. Łazany (Ignacówka) przy skręcie na Jawczyce. Widok na centrum wsi ku NW


09:25. DW 966. Łazany (Ignacówka) przy skręcie na Jawczyce. Widoczne zabudowania wsi Bilczyce. Na horyzoncie góry w pobliżu Dobrej. Widok w kierunku Gdowa (poniżej wału w tle), góry Sypkiej (355 m.n.p.m., 6 km, po prawej stronie wału) ku S


09:37. Łazany. Pogórze Wiśnickie. Po lewej las na Łysej Górze (ok. 300 m n.p.m.) w S części Jawczyc. Widok ku S 


09:41. Łazany. Dwór klasycystyczny z połowy XIX w. Widok ku SW

Przy kościele skręt w prawo i po trzech kilometrach spokojnej jazdy, zjazd do Biskupic z dłońmi na hamulcach. Przejazd przez wieś na wojewódzką. W Tomaszkowicach zjazd w prawo i pętelka pod urzędem gminy. Powrót na wojewódzką i kilka podjazdów dalej była już Wieliczka. Spotkanie na pierwszym rondzie. Do centrum przejazd w miarę wspólnie. Została przecięta trasa z 2012, nie pozostawiając luźnych nitek tras na mapie z tego wyjazdu. Dojazd w pobliże dworca kolejowego, gdzie na parkingu rower powędrował do bagażnika.


09:46. Łazany. Widok na Trąbki w kierunku Nowej Huty. Widok ku NNW


10:01. Biskupice. Kościół pw. św. Marcina z XIII w. Widok ku NW


10:18. Wieliczka. Budowa ronda na DW964 przy ul. Gdowskiej. Widok ku SEE

Kurs do centrum Krakowa, miejsce znajdując dopiero na rogu Krzywej i Krótkiej. Pieszo koło Barbakanu i Teatru Słowackiego. Szpitalną do Kamienicy Hipolitów, której zwiedzanie trwało prawie godzinę. Po wyjściu naszła ochota coś zjeść, ale miejsce upatrzone dnia poprzedniego było jeszcze zamknięte. Powrót Floriańską. Nieco ponad dwie godziny później powrót do Pińczowa, uprzednio przejeżdżając trasą z 2010, od Kazimierzy przez Wiślicę i Skotniki, z bardzo niewielkimi tylko zmianami. Tam godzinna przerwa na obiad, jak za dawnych lat.


12:11. Kamienica Hipolitów. Wystawa o Tadeuszu Pawlikowskim, pierwszym dyrektorze Teatru Miejskiego w Krakowie


15:00. Pińczów. Panorama dawnego Pińczowa, będąca reprintem dzieła Erika Dahlbergha z 1657r., w Hamer Lunch przy Kościuszki 1

Do Kielc wjazd przez Morawicę. Trasa była już praktycznie skończona. Z wolna zapadła noc. Na remontach z okolic Szydłowca jechało się trudno i dość wolno. Droga była pełna słupków, a przejazd wił się. Wszystkiemu towarzyszył sowity deszcz, utrudniający oceną położenia. W skutek tego, raz auto zjechało prawymi kołami na pobocze. Za remontami było już spokojniej, ale dopiero od Radomia można było trochę odetchnąć. Jedynym mankamentem były mgły, tworzone przez wodę rozbryzgiwaną przez szybko wyprzedzające auta.

W Sękocinie Nowym przed Warszawą, ukończona została trasa łącząca DK 7 i 8 z zachodnią obwodnicą stolicy. Trzymając się jej, wnet doprowadziła do Wisłostrady, przejazd Łomianki i już po naszej stronie Wisły widać było, że droga jest raczej sucha i nie pada. W domu jakoś po ósmej.

Zaliczone gminy

- Biskupice
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 20.13 km (0.00 km teren), czas: 01:22 h, avg:14.73 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Od Chełma do Zamościa IV - Padół Zamojski

Piątek, 18 września 2015 | dodano: 01.11.2015Kategoria .Pół nocne, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2015 Zamojszczyzna, .Warszawa, .Z rodziną

2015.09.15 - 18 Od Chełma do Zamościa - cała trasa


Przed świtem

Pobudka około 4. Gwiazdy zdążył zmienić położenie, a mi udało się znaleźć Oriona. Trzeba się było cofnąć do ostatniego rozwidlenia. Droga nie znikała w lesie, lecz dalej wiodła na jago skraju. Wyjazd koło kilku zabudowań na asfaltowej drodze. Rower zdążył się rozpędzić, gdyż zaczynał się zjazd, a tu wtem skręt 90 stopni. Hamowanie, ale o mało nie wjeżdżając w czyjeś niżej położone pole. Zjazd po skręcie przebiegał już bez zakłóceń. Po 40 minutach od spakowania się, dojazd do Krynic. Zjazd do centrum, krótka przerwa i nawrót z powrotem. Niestety - centrum było na 270 m n.p.m., a miejsce w którym się wyjechało na krajówkę - na 310 m n.p.m. Nawrót, jadąc po ścieżkach i chodnikach. Zaczynało świtać.

Poranek

Od Majdanu Krynickiego krajówka biegła przez las. Liczne zakręty i duża prędkość. Jeszcze używana była lampka, ale nic mi już nie dawała. Za lasem jeszcze jeden podjazd (ale niższy) i zjazd do Łabunia. Chwila kręcenia przy centrum/rynku/zielonym placu i dłuższa przerwa przy cmentarzu. W Łabuńkach Pierwszych skręt do Jarosławca. Tam znów przerwa i skręt na Sitno. Z wiatrem do Miączyna (kolejna przerwa), gdzie wjazd na krajówkę. Po 3 km strój nocny powędrował do sakwy i na lekko już się jechało do Zamościa. Droga ciągnęła się długo i mozolnie. Cały czas pod wiatr, a wielu sił już nie było.

Zamość

Do miasta dojazd po 9. Kurs do centrum. Zapadła decyzja o powrocie. Objazd rynku i jego okolic. W informacji turystycznej udało się dowiedzieć, gdzie jest położony dworzec. Tuż przed nim zeszło mi z przedniego koła całe powietrze. Wejście na peron (dworzec zamknięty) odczytanie czasu odjazdu - jeszcze dwie godziny. Zmiana dętki, solidne śniadanie z zapasów i kurs wzdłuż torów. Trochę jeżdżenia pod południowymi murami i powrót na rynek. Tam lody przy Kolegiackiej (świetne). Na koniec kilka alejek w parku, objazd ZOO i wykorzystanie uliczki Stefana Milera, by wrócić na dworzec. Nim przyjechał pociąg, udało się przeczytać jeszcze fragment książki, zakupionej na wyprzedaży w księgarni przy rynku.


09.08. DK 74. Wjazd do Zamościa. Widok ku W


09:43. Zamość. Kolejna z wizyt na rynku, tym razem po raz pierwszy rowerem. Poprzedni raz był w 2013 wraz z rodziną, gdy wracaliśmy z wyprawy Samoklęski. Pierwsza wizyta w ogóle, odbyła się w liceum, w trakcie szkolnej wycieczki do Lwowa. Widok ku NE


11:02. Zamość. Park Miejski w pobliżu Akademickiej i Piłsudskiego. Widok ku NNW


11:23. Zamość. Dworzec PKP. Widok ku NW

W pociągach

Pociąg niskopodłogowy. Odcinek do Krasnegostawu udało się zobaczyć. Potem mi się przysnęło. Oprócz mnie jechało jeszcze troje innych rowerzystów, przy czym jeden wysiadł koło Krasnegostawu/Rejowca, a pozostali w Lublinie zmieniali pociąg w kierunku Białej Podlaskiej. Bilety sprzedawał konduktor (na dworcu w Zamościu kasy były chyba nieczynne), ale tylko do Lublina - ponoć inne spółki, więc od jakiegoś czasu nie mogli łączyć biletów. Bilet z 12:30, z Zamościa do Lublina (przez Rejowiec). Po konsultacjach z kimś tam, konduktor wrócił i dopisał adnotację dla kolejnego przewoźnika, której skutkiem było nie uwzględnianie opłaty konduktorskiej za kupno biletu w kolejnym pociągu. Jak się okazało w Lublinie, pozostało tylko 10 minut na przesiadkę, a tak dokładniej - ledwie udało mi się wejść do kolejnego pociągu (na szczęście z tego samego peronu), a po kilku minutach już maszyna ruszyła dalej. Bilet z 14:50 od Lublina do stacji Warszaw Wschodnia (przez Dęblin). Planowy czas przejazdu między 14:26 a 16:36. Od Lublina już jechało mi się bez snu, głównie czytając książkę. Przerwa (czytania albo jazdy pociągu, albo jedno i drugie) dopiero w okolicach Otwocka.

Warszawa

W Warszawie o ~16:40. Dalej uliczkami po północnej stronie torów, różnymi chodniko-ziemnymi. Potem ścieżką koło metra, mostem i koło Kopernika. zastępczą ścieżką w okolice zamku i przejazdem pod Wisłostradą na jej drugą stronę. Odtąd jazda trzymając się wyremontowanego nabrzeża. Od centrum Olimpijskiego gładka droga szutrowa, powstała po wycięciu sporej liczby drzew. Bardzo szeroka. Przy moście Grota nadal remont i znaczne utrudnienia z przejazdem. Od Mostu Północnego wjazd w Farysa, potem Żubrową i trasą przez las do ul. Stary Tor. W Łomiankach przejazd ul. Warszawską. Przerwa na kebab (smaczny), by spróbować choć jednego kababu z tego miasta, a także aby nie objadać rodziny. Po przerwie u wujka, ok. 21 nastąpiło załadowanie roweru do samochodu, który po mnie podjechał do miasta. Potem jazda do domu i koniec tejże wyprawy.


16:55. Niski poziom Wisły w Warszawie. Widok ku NWW


17:03. Bulwary w pobliżu Starego Miasta. Widok ku NNW


17:22. Przebudowa ścieżek rowerowych przy moście Grota, w związku z jego modernizacją. Widok ku W

Zaliczone gminy

- Krynice
- Łabunie
- Sitno
- Miączyn
- Zamość (W+M)
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 90.45 km (9.00 km teren), czas: 06:07 h, avg:14.79 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Od Chełma do Zamościa III - Grzęda Sokalska

Czwartek, 17 września 2015 | dodano: 22.10.2015Kategoria .Pół nocne, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2015 Zamojszczyzna


Rankiem okazało się, że był to nocleg przy ogrodzeniu starego cmentarza. Nim udało się ogarnąć, zegar przekroczył 7:30. Poranna jazda była stosunkowo lekka dzięki wiatrowi bocznemu i nieznacznie wiejącemu zza pleców. Pomimo tego, same podjazdy od rana męczyły.


07:30. Hajowniki. Cmentarz pierwszowojenny, w którym pochowano 1650 żołnierzy armii rosyjskiej w mogiłach zbiorowych. Widok ku SW


08:33. Przy rozstaju dróg w pobliżu zjazdu do wsi Dańczypol. W tle Góreński las. Widok ku SSW


08:38. Przy rozstaju dróg w pobliżu zjazdu do wsi Dańczypol, widocznej wśród drzew po lewej. Z prawej widać las Szystowicki - W część Mołodiackiego. Widok ku NE


08:38. Rozstaje dróg, przy zjeździe do wsi Dańczypol. W tle las Mołodiatycki. Widok ku NE


09:43. Trzeszczany. Z lewej międzywojenny kościół pw. Trójcy Przenajświętszej i Narodzenia Najświętszej Maryi Panny . Widok ku NEE

Zarówno do Grabowca jak i do Trzeszczan prowadził przyjemny zjazd. Z pierwszego również stromy podjazd w kierunku SE. Chyba jedyny, gdzie trzeba było na tej wyprawie użyć najniższych biegów. Jadąc po kolejnym wzgórzu, nastała przerwa na przystanku przy zjeździe do Dańczypola, gdzie przyszłą pora zdjąć nogawki. Kolejna przerwa przy sklepie w Mołodiatyczach. W Trzeszczanach przejazd na drugi brzeg, ze stroną Kościelną. Przejechało się pól kilometra i nawrót, gdyż właściwy skręt już został ominięty.


10:46. Niedokończony wiadukt w Werbkowicach. Po prawej czynny most kolejowy. Oba z końca lat 70'. Widok ku NE

Tuż za Werbkowicami zainteresowały mnie ruiny niedokończonego wiaduktu nad torami. Minęło tam kilka minut, nim przyszła pora dalej jechać na południe. W Malicach skręt na Sahryń, gdyż okazało się, że tak będzie szybciej i krócej. W okolicy spacerowały grupki dzieci z nauczycielami, sprzątające okolicę ze śmieci. Odtąd wiatr był niemal nieznośny aż do wieczora. Z Sahrynia, za cmentarzem, zjazd w drogę szutrowo-utwardzoną prowadzącą przez wieś Zagajnik. Dojazd do końca i wjazd między pola. W pewnym momencie, nawet ta zarośnięta droga się urwała. Udało mi się dojść do zarośniętego zagłębienia, zapewne dawnego wyrobiska, w którym leżały setki butelek i innego śmiecia z ostatnich 10-20 lat. Stamtąd, jadąc przy miedzy, w końcu udało się dotrzeć na asfalt.


11:55. W osadzie Zagajnik Kolonia, na SE od wsi Sahryń. Widok ku E


12:56. Mircze. Wnętrze kościoła pw. Zmartwychwstania Pańskiego z początku XIX w. Wpierw unicki, krótko prawosławnym, po IWŚ katolicki

Po pewnym czasie odpoczynek przy kościele w Mirczu. Trochę podjadani przed wyjazdem na wojewódzką. Po długich męczarniach udało się osiągnąć Dołhobyczów. Przerwa przy sklepie. Krótki posiłek i uzupełnienie zapasu wody. Odwiedziny parku pałacowego, po czym wyjazd z miejscowości dróżką w kierunku SW. Był to kiepski wybór. Początkowo asfalt przeszedł we fragment w trakcie remontu/budowy, a potem w niby utwardzony, z sąsiednim odcinkiem gruntowym. Z radością udało się dostrzec asfalt przy granicy gmin.


14:55. Pałac w Dołhobyczowie z 1837 r. Widok ku W


14:57. Pałac w Dołhobyczowie z 1837 r. Widok ku NE

Wjazd na wojewódzką i z wolna telepanie się do Telatyna. Stamtąd jeszcze wolniej do Ulhówka, gdzie już trzeba było odpocząć, więc wybór padł na zacienione i osłonięte od wiatru miejsce, gdzie minęło kilkanaście minut, nim udało się dojść do siebie. Przed Hubinkiem skręt na północ. Odtąd wiatr nie przeszkadzał. Zbliżał się wieczór. Wreszcie jazda nabrała tempa.


16:45. Posadów. W centrum grodzisko wczesnośredniowieczne. Widok ku W


16:58. Zjazd do Rokitna. Rzut oka na gminę Ulhówek. Widok ku W

O 18:30 wjazd do Łaszczowa. Naszła wielka ochota na ciepły posiłek i akurat przy rynku znalazła się pizzeria. Posiłek skończył się już po zachodzie słońca. Zjazd do pobliskiego parku, gdzie w ciemnościach leżenie do 21. Plecy odpoczęły a ja zdążyła się przetrawić kolacja, która pomimo optycznej mizerności, była natenczas bardzo sycąca. Wszystko byłoby fajne i przyjemne, gdyby w owym parku nie zlazły się grupki osób w wieku młodzieżowym, burząc tym samym spokój otoczenia. Przygotowawszy się do nocnej jazdy, pora była ruszyć na północ. Ze wszystkich nowo poznanych na tej wyprawie miejscowości gminnych, to wypadało najkorzystniej i najbardziej interesująco. Większość pozostałych była jakoś mało charakterystyczna.


18:48. Łaszczów. Słońce zachodzi podczas przerwy na pizzę w Valentino przy Krótkiej 4

Droga prawie pusta. Bardzo rzadko mijały mnie jakieś auta. Noc dość ciepła, ale mimo to jechało się w kurtce, nieco się w niej pocąc na podjazdach. Tempo dobre, choć z przerwami. Nastrój nocnej jazdy. Do Tyszowiec dość stromy zjazd. Przejazd wojewódzką trochę meczący, ale po ~5km zjazd w kierunku "Zamość". Długa trasa bez większych różnic w wysokości. Większy podjazd dopiero w Komarów-Osadzie. Tam niepewność nawigacyjna. Brak map w okolicy i niewiele szczegółów na własnej. Mimo to udało się trafić dobrze.


22:28. Komarów-Osada. Wjazd od strony Tyszowic

Skręt na Komarów-Wieś i przejazd przez Księżostany. W połowie wsi, która była ciągłym podjazdem, pogoniły mnie dwa, średniej wielkości psy. Zabudowania się skończyły. Droga wiodła w pobliżu lasu. Znów pojawiło się kilka domów, tym razem ukrytych za drzewami. Droga asfaltowa się skończyła. Wjazd do lasu po szutrze. Rozwidlenie w górę i w dół. Potrzeba mi było jechać ku granicy gmin, więc pewne w górę. Sam las, gdzieś w oddali szczekanie psów. Ciemno. Kolejny rozjazd. Tym razem w prawo, bo lewa droga wyglądał na zmierzającą w las. Piaszczystą dróżką w górę, przez pół kilometra. Przed północą rozłożenie na zaoranym i zbronowanym polu i osłaniając się od wiatru, leżąc w śpiworze na namiocie. Nim udało się zasnąć, długa telefoniczna rozmowa w celu ustalenia położenia. Z braku księżyca, gwiazd niby mnóstwo, ale nie widać było tych mi znanych.

Zaliczone gminy

- Grabowiec
- Trzeszczany
- Werbkowice
- Mircze
- Dołhobyczów
- Telatyn
- Ulhówek
- Łaszczów
- Tyszowce
- Komarów-Osada
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 158.49 km (8.50 km teren), czas: 10:25 h, avg:15.22 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)