Podróże Weroniki - pamiętnik z początku XXI wieku

avatar Weronika
okolice Czerwińska

Szukaj

Znajomi na bikestats

wszyscy znajomi(37)

Moje rowery

Czarny 13094 km
Zielony 31509 km
Unibike 23955 km
Czerwony 17572 km
Agat
Delta 6035 km
Reksio
Veturilo 69 km
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum

Wpisy archiwalne w kategorii

.Samotnie

Dystans całkowity:57083.88 km (w terenie 5014.15 km; 8.78%)
Czas w ruchu:3626:06
Średnia prędkość:15.71 km/h
Maksymalna prędkość:74.20 km/h
Suma podjazdów:800 m
Suma kalorii:76839 kcal
Liczba aktywności:875
Średnio na aktywność:65.24 km i 4h 09m
Więcej statystyk

Od Chełma do Zamościa III - Grzęda Sokalska

Czwartek, 17 września 2015 | dodano: 22.10.2015Kategoria .Pół nocne, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2015 Zamojszczyzna


Rankiem okazało się, że był to nocleg przy ogrodzeniu starego cmentarza. Nim udało się ogarnąć, zegar przekroczył 7:30. Poranna jazda była stosunkowo lekka dzięki wiatrowi bocznemu i nieznacznie wiejącemu zza pleców. Pomimo tego, same podjazdy od rana męczyły.


07:30. Hajowniki. Cmentarz pierwszowojenny, w którym pochowano 1650 żołnierzy armii rosyjskiej w mogiłach zbiorowych. Widok ku SW


08:33. Przy rozstaju dróg w pobliżu zjazdu do wsi Dańczypol. W tle Góreński las. Widok ku SSW


08:38. Przy rozstaju dróg w pobliżu zjazdu do wsi Dańczypol, widocznej wśród drzew po lewej. Z prawej widać las Szystowicki - W część Mołodiackiego. Widok ku NE


08:38. Rozstaje dróg, przy zjeździe do wsi Dańczypol. W tle las Mołodiatycki. Widok ku NE


09:43. Trzeszczany. Z lewej międzywojenny kościół pw. Trójcy Przenajświętszej i Narodzenia Najświętszej Maryi Panny . Widok ku NEE

Zarówno do Grabowca jak i do Trzeszczan prowadził przyjemny zjazd. Z pierwszego również stromy podjazd w kierunku SE. Chyba jedyny, gdzie trzeba było na tej wyprawie użyć najniższych biegów. Jadąc po kolejnym wzgórzu, nastała przerwa na przystanku przy zjeździe do Dańczypola, gdzie przyszłą pora zdjąć nogawki. Kolejna przerwa przy sklepie w Mołodiatyczach. W Trzeszczanach przejazd na drugi brzeg, ze stroną Kościelną. Przejechało się pól kilometra i nawrót, gdyż właściwy skręt już został ominięty.


10:46. Niedokończony wiadukt w Werbkowicach. Po prawej czynny most kolejowy. Oba z końca lat 70'. Widok ku NE

Tuż za Werbkowicami zainteresowały mnie ruiny niedokończonego wiaduktu nad torami. Minęło tam kilka minut, nim przyszła pora dalej jechać na południe. W Malicach skręt na Sahryń, gdyż okazało się, że tak będzie szybciej i krócej. W okolicy spacerowały grupki dzieci z nauczycielami, sprzątające okolicę ze śmieci. Odtąd wiatr był niemal nieznośny aż do wieczora. Z Sahrynia, za cmentarzem, zjazd w drogę szutrowo-utwardzoną prowadzącą przez wieś Zagajnik. Dojazd do końca i wjazd między pola. W pewnym momencie, nawet ta zarośnięta droga się urwała. Udało mi się dojść do zarośniętego zagłębienia, zapewne dawnego wyrobiska, w którym leżały setki butelek i innego śmiecia z ostatnich 10-20 lat. Stamtąd, jadąc przy miedzy, w końcu udało się dotrzeć na asfalt.


11:55. W osadzie Zagajnik Kolonia, na SE od wsi Sahryń. Widok ku E


12:56. Mircze. Wnętrze kościoła pw. Zmartwychwstania Pańskiego z początku XIX w. Wpierw unicki, krótko prawosławnym, po IWŚ katolicki

Po pewnym czasie odpoczynek przy kościele w Mirczu. Trochę podjadani przed wyjazdem na wojewódzką. Po długich męczarniach udało się osiągnąć Dołhobyczów. Przerwa przy sklepie. Krótki posiłek i uzupełnienie zapasu wody. Odwiedziny parku pałacowego, po czym wyjazd z miejscowości dróżką w kierunku SW. Był to kiepski wybór. Początkowo asfalt przeszedł we fragment w trakcie remontu/budowy, a potem w niby utwardzony, z sąsiednim odcinkiem gruntowym. Z radością udało się dostrzec asfalt przy granicy gmin.


14:55. Pałac w Dołhobyczowie z 1837 r. Widok ku W


14:57. Pałac w Dołhobyczowie z 1837 r. Widok ku NE

Wjazd na wojewódzką i z wolna telepanie się do Telatyna. Stamtąd jeszcze wolniej do Ulhówka, gdzie już trzeba było odpocząć, więc wybór padł na zacienione i osłonięte od wiatru miejsce, gdzie minęło kilkanaście minut, nim udało się dojść do siebie. Przed Hubinkiem skręt na północ. Odtąd wiatr nie przeszkadzał. Zbliżał się wieczór. Wreszcie jazda nabrała tempa.


16:45. Posadów. W centrum grodzisko wczesnośredniowieczne. Widok ku W


16:58. Zjazd do Rokitna. Rzut oka na gminę Ulhówek. Widok ku W

O 18:30 wjazd do Łaszczowa. Naszła wielka ochota na ciepły posiłek i akurat przy rynku znalazła się pizzeria. Posiłek skończył się już po zachodzie słońca. Zjazd do pobliskiego parku, gdzie w ciemnościach leżenie do 21. Plecy odpoczęły a ja zdążyła się przetrawić kolacja, która pomimo optycznej mizerności, była natenczas bardzo sycąca. Wszystko byłoby fajne i przyjemne, gdyby w owym parku nie zlazły się grupki osób w wieku młodzieżowym, burząc tym samym spokój otoczenia. Przygotowawszy się do nocnej jazdy, pora była ruszyć na północ. Ze wszystkich nowo poznanych na tej wyprawie miejscowości gminnych, to wypadało najkorzystniej i najbardziej interesująco. Większość pozostałych była jakoś mało charakterystyczna.


18:48. Łaszczów. Słońce zachodzi podczas przerwy na pizzę w Valentino przy Krótkiej 4

Droga prawie pusta. Bardzo rzadko mijały mnie jakieś auta. Noc dość ciepła, ale mimo to jechało się w kurtce, nieco się w niej pocąc na podjazdach. Tempo dobre, choć z przerwami. Nastrój nocnej jazdy. Do Tyszowiec dość stromy zjazd. Przejazd wojewódzką trochę meczący, ale po ~5km zjazd w kierunku "Zamość". Długa trasa bez większych różnic w wysokości. Większy podjazd dopiero w Komarów-Osadzie. Tam niepewność nawigacyjna. Brak map w okolicy i niewiele szczegółów na własnej. Mimo to udało się trafić dobrze.


22:28. Komarów-Osada. Wjazd od strony Tyszowic

Skręt na Komarów-Wieś i przejazd przez Księżostany. W połowie wsi, która była ciągłym podjazdem, pogoniły mnie dwa, średniej wielkości psy. Zabudowania się skończyły. Droga wiodła w pobliżu lasu. Znów pojawiło się kilka domów, tym razem ukrytych za drzewami. Droga asfaltowa się skończyła. Wjazd do lasu po szutrze. Rozwidlenie w górę i w dół. Potrzeba mi było jechać ku granicy gmin, więc pewne w górę. Sam las, gdzieś w oddali szczekanie psów. Ciemno. Kolejny rozjazd. Tym razem w prawo, bo lewa droga wyglądał na zmierzającą w las. Piaszczystą dróżką w górę, przez pół kilometra. Przed północą rozłożenie na zaoranym i zbronowanym polu i osłaniając się od wiatru, leżąc w śpiworze na namiocie. Nim udało się zasnąć, długa telefoniczna rozmowa w celu ustalenia położenia. Z braku księżyca, gwiazd niby mnóstwo, ale nie widać było tych mi znanych.

Zaliczone gminy

- Grabowiec
- Trzeszczany
- Werbkowice
- Mircze
- Dołhobyczów
- Telatyn
- Ulhówek
- Łaszczów
- Tyszowce
- Komarów-Osada
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 158.49 km (8.50 km teren), czas: 10:25 h, avg:15.22 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Od Chełma do Zamościa II - Działy Grabowieckie

Środa, 16 września 2015 | dodano: 01.10.2015Kategoria ..Gminy Polska, 2015 Zamojszczyzna, .Pół nocne, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce


Część sił wróciła jeszcze w pociągu. Do snu przyszło się udać przed zmrokiem, dzień nie był męczący, więc łatwo i szybko udało mi się wyspać. Namiot opuszczony o 6, a start w pół godziny później, licząc z krótkim posiłkiem. Niebo było pochmurne, tak jak i wczorajszego wieczoru.


06:04. Łąki po starym korycie Bugu na S od Uchanki. Konstrukcja namiotu, po pęknięciu pałąka stelaża. Widok ku NW


06:38. Dubienka. Krawczyka 1 przy skrzyżowaniu z Chełmską. Widok ku N


06:40. Starosiele. Zalew Dubienka, powstały w miejsce mniejszego stawu, po S stronie Wełnianki. Widok ku SW

Początek trudny. Często zmieniać trzeba było parametry siodełka, co zdarzało się, i w późniejszych godzinach, i dniach, lecz dużo rzadziej. Za Dubienką droga była połatana, co skutecznie wpływało na moje tempo. Po dwóch godzinach dojazd do Horodła, gdzie przytrafiło się spotkanie z Niemcem spod Monachium, jadącego od Krakowa do Warszawy wzdłuż wschodnich granicy Polski. Został przeze mnie ostrzeżony o remoncie torów do Małkini, gdyż planował jechać do Białegostoku. Spotkanie trwało ~30minut. Po tym podjazd do pobliskiej cerkwi, zjadając w jej pobliżu śniadanie, potem jazda do Zosina.


07:52. NW wjazd do Horodła. Skręt do kopca Unii Horodelskiej


07:52. NW wjazd do Horodła. Kopiec Unii Horodelskiej. Widok ku SW


08:02. Horodło. Międzywojenny, polskokatolicki kościół pw. św. Zmartwychwstania Pańskiego Widok ku N


08:42. Horodło. Międzywojenna cerkiew, a od schyłku PRL kościół pw. św. Mikołaja Cudotwórcy i Podwyższenia Krzyża Świętego. Widok ku NW


08:45. Horodło. Teren grodziska. Widok z DW 816 ku NE


08:56. DW 816. Janki (Wieniawka) w pobliżu ruin zespołu dworskiego z XIX w. Widok ku SE

Od przejścia granicznego rozpoczęła się intensywna walka z wiatrem południowym, który w tych dniach wiał bardzo silnie. Z wolna trwało przemieszczanie na zachód. Przejazd obwodnicą Teptiukowa, której ta część była w końcowym stadium budowy. Za wsią zjazd na krajówkę i po kilku kilometrach wjazd do Hrubieszowa. Zakup nowych słuchawek, gdyż próba słuchania muzyki w czasie jazdy dnia poprzedniego skończyła się niepowodzeniem. Pomiędzy blokami przejazd od Polnej do Piłsudskiego. Przy Ludnej stał serwis, ale oferował tylko usługi. Chwilę gadania i już był nasmarowany łańcuch. W centrum solidny podjazd i zjazd.


10:03. Husynne. Widok w kierunku Moroszczyna ku NW


10:07. Budowa nowego przebiegu DK 74, omijającego Teptiuków, a później Hrubieszów. W centrum wiadukt na granicy Teptiukowa i Świerczowa, na W trasie do Moroczyna (szutrowej). Widok ku W


10:54. Hrubieszów. Targowisko przy Ludnej. Po lewej Prosta. Widok ku NW

Dalej w kierunku Chełma. Wiatr częściowo mi pomagał, a czasem trochę szarpał. Trzeba było odsapnąć w Teratynie, gdzie przyszła pora na lody (smaczne i tanie). Skręt na zachód. Przez prawie całą trasę do Uchania udało się chować za ciągnikiem, który jechał ~18km/h. Jego ładunek nie był zbyt dobrym wiatrochronem, więc ciągle trzeba było manewrować, ale próba wyprzedzenia i tak skończyłaby się moim powrotem na jego zaplecze. Korzystanie z tego ułatwienia skończyło się na ostatnim zjeździe przed wsią. Kolejny odcinek szedł mi dużo ciężej i wolniej, ale wreszcie udało się dotrzeć do Wojsławic.


11:44. Mojsławice-Kolonia. Widok na źródłową dolinę Białki ku SSW


11:59. Teratyn. Dawna cerkiew pw. św. Mikołaja, po IIWŚ kościół pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Widok ku W


12:55. DW 846. Granica gmin Wojsławice i Uchanie. Widok ku NWW


13:06. Wojsławice. Ratusz na rynku. Widok ku N


13:10. Wojsławice. Dzwonnica z początku XX w. przy cerkwi (za nią) pw. Kazańskiej Ikony Matki Bożej i św. Proroka Eliasza z XVIII w., unicka do połowy XIX w. Widok ku E

Trochę kręcenia koło przestronnego rynku i powrót o kilometr do skrętu na Białopole. Jeden z nielicznych odcinków, gdy wiatr nie przeszkadzał. Było kilka podjazdów i zjazdów pod drodze. Za Turowcem, przy drodze, rosły sobie krzaczki. Jeden ich rodzaj był obsypany niebieskimi owocami. Jeden był tak gorzki i cierpki, jakby jadło się drewno. Pomimo wyplucia, niesmak pozostał aż do Białopola. Posiadana mapa wskazywała, że aby tam dotrzeć, muszę przejechać przez Buśno do wojewódzkiej. Nic bardziej mylnego. Skręt w pierwszą dróżkę na północ, która prowadziła między domami. Wnet zmieniła się w polny szuter koło wyrobiska. dojazd do dość nowego asfaltu, tym samym zakreślając rowerem odwrócone (mniej więcej) "C". No i wyjazd w Białopolu, bez konieczności kombinowania.


13:19. Droga z Wojsławic do Huty. Po lewej Biała Góra z lasem Hucańskim. Widok ku N


14:0. Putnowice. Wschodnie zbocze kolejnej "Białej Góry" (obie są zwykłymi wzniesieniami), położonej o 6 km ku NE od poprzedniej. Droga do wsi Korytyny. Widok ku NNE


14:14. Granica Buśna (po lewej) i Busieńca (za plecami). Kapliczka z XIX w. przy N dopływie Wełnianki na Łące Młyniska. Widok ku SE


14:15. Buśno. Cerkiew unicka z końca XVIII w., po 80 latach prawosławna, a po IWŚ kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Widok ku NE


14:22. Boczna droga z Buśna do Białopola (po prawej), biegnąca w pobliżu wyrobiska (po prawej poza kadrem). W tle komin cegielni (Klinkiernia). Widok ku NNW

Dalej na północ. Na zjeździe rower się rozpędził i o mało nie przegapiony został zjazd na Żmudź. Skręt w lewo. Okrążenie pętli dla autobusów i wnet dojazd do Wólki Leszczyńskiej. Odpoczynek, trochę posiłku i czekania aż "turyści" ruszą spod ruin bardzo starego domu, który następnie z bliska można już było obejrzeć na spokojnie. Po przerwie nastały długie kilometry tyrania pod wiatr. Trwały aż do wieczora. Skręt w Leszczanach, kończących się solidnym podjazdem, z którego roztaczał się rozległy widok. Dość żwawy przejazd przez Alojzów do Leśniowic. Tam króciutka przerwa na odetchnięcie, a kolejna w Rakołupach.


15:11. Wólka Leszczańska 2, przy N granicy wsi. "Zajazd", czyli jedna (wraz z parkiem) z pozostałości pod dworze z XIX w., który spłonął ćwierć wieku temu. Widok ku SE


15:54. NE Alojzów. Pola Leszczan, a na horyzoncie lasy otaczające wieś Pobołowice-Kolonia. Widok na Obniżenie Dubieńskie ku NNE

Na odcinku Maciejów - Boruń droga przeplatana - asfalt, kostka. Było tam też oznaczenie Green Velo. Wjazddo Siennicy Różanej. Nawrót w okolicy Urzędowej i dłuższa przerwa przed sklepem. Podróż już bardzo mnie styrała. Odpoczynek trwał prawie godzinę. Południową stroną powrót do Borunia, skąd kurs na południe. Kilka męczących podjazdów. Brak siły i powolna jazda. Za wsią Chełmiec długi, stromy i prosty zjazd. Prędkość wzrosła ponad 60km/h i bokiem omijało się Kraśniczyn. Potem kolejna ślamazarna jazda w górę po drodze wojewódzkiej.


16:54. E kraniec wsi Boruń. Fragment Green Velo, omijający Siennicę Różaną. Widok ku NW


17:09. Siennica Różana, gdzie nie ma Green Velo. Widok ku W


17:28. Zakupy w Groszku. Ciasto zniknęło w moment


18:36. DW 843. Widok z Chełmca na Wólkę Kraśniczyńską ku S. W tle las w pobliżu Żułowa, przy kolejnym wzniesieniu trasy do pokonania

Na zjeździe przed Drewnikami, w lesie koło zamkniętego wysypiska, przygotowania do jazdy nocnej. Już po zapadnięciu nocnych ciemności udało się dotrzeć do Skierbieszowa. Tam rundka w centrum, a uprzednio zagadywała mnie starsza para, z którą nie można było dojść do porozumienia (moje zmęczenie => niechęć do komunikacji + mało konkretny zdania i zwroty owych ludzi). Powoli udało się ujechać jeszcze ~5 km nim ukazało się miejsce idealne na nocleg.


19:43. UG Skarbieszów. Widok ku S

Zaliczone gminy

- Horodło
- Hrubieszów (W+M)
- Uchanie
- Wojsławice
- Białopole
- Żmudź
- Leśniowice
- Siennica Różana
- Kraśniczyn
- Skierbieszów
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 180.92 km (1.50 km teren), czas: 10:44 h, avg:16.86 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Od Chełma do Zamościa I - Obniżenie Dubieńskie

Wtorek, 15 września 2015 | dodano: 01.10.2015Kategoria .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, .Z Kasią, 2015 Zamojszczyzna

Przygotowania

Noc nieprzespana na skutek przygotowań do wyprawy. Wg wstępnych założeń, które zweryfikowała rzeczywistość, wyprawa ta miała potrwać z tydzień, umożliwiając odwiedzenie reszty gmin przy granicy z Ukrainą, a w szczególności dokończenie trasy urwanej w Chełmie w poprzednim miesiącu.

W pośpiechu, z Kasią samochodem do Jabłonnej, kontynuując podwózkę na Białołękę, by skrócić odległość do dworca PKP, a równocześnie nie spowodować spóźnienia Kasi do pracy. Opuszczenie auta nastąpiło w pobliżu Fortu Piątek. Szybkie wypakowanie się, umożliwiając Kasi szybki powrót na trasę do pracy. Wystąpiły też jakieś drobne problemy z przygotowaniem roweru do jazdy, w tym koło założone po nieodpowiedniej stronie. Wszystko wynik niewielkiej ilości czasu pozostałej do odjazdu pociągu. Jazda ścieżkami wzdłuż Modlińskiej, ale progi zwalniające jak zwykle, ciągle nie ułatwiały jazdy. Za skrzyżowaniem z trasą nowego mostu zmiana stron przemieszczania się.

Dworzec Wschodni

Z wykorzystaniem alejki w Parku Praskim i ulicy Marcinkowskiego, w końcu udało się dotrzeć na Dworzec Wschodni. Szybka ocena tabeli odjazdów. Brak było na nim pociągu, wypatrzonego w ciągu bezsennej nocy, przygotowując ostatnie zarysy trasy. Postój przy tablicy odjazdów, poszukując innej alternatywy, decydując udać się do Chełma. Potem zakup biletu o 9:41 na pociąg do Lublina (przez Dęblin), odchodzącym za ~2 godziny. Nie było najmniejszej ochoty, aby siedzieć tam tyle czasu.

Okolice Dworca Wschodniego

Kurs przez Osiedle Kijowska. Pod "Jamnikiem" ktoś wypastował chodnik. Chcąc skręcić na drugą stronę budynku, rower wpadł w poślizg. Nim udało się zrozumieć co się dzieje, już wszystko było na ziemi z lekka obtartą prawą nogą, wciąż będąc na rowerze, jednak w pozycji horyzontalnej. Po ogarnięciu się, trzeba było wyrzucić złamany bidon. Dwie starsze kobitki, które przechodziły w pobliżu wyraziły słowne zainteresowanie tematem, ale po zdawkowej odpowiedzi, poniosło mnie przez boisko w środku osiedla. Trochę jeszcze pokręcenia w okolicy. Przejazd przez Łochowską, gruntowe drogi przy na międzytorzu Szmulowizny (leżącym na wschód od pobliskiej bazyliki) i powrót na Dworzec. Było jeszcze trochę czasu, wiec objechany jeszcze został Dworzec PKS po południowej stronie torów.


10:40. Przy Dworcu Wschodnim. Widok ku SWW

W pociągach

Podróż pociągiem przedłużyła się o pół godziny, z powodu zatrzymania pojazdu przed Pilawą. Z naprzeciwka jechał pojazd techniczny, który trzeba było puścić. W pierwszym komunikacie, ostrzeżono nas, że przerwa może potrwać godziną. Przesiadka w Lublinie trwała pół godziny. O 13:57 zakup biletu do Chełma (przez Rejowiec). Nie wiedzieć czemu, bilet na rower został wydrukowany w innym formacie. W kolejnym pociągu tego dnia przysypiało mi się, ale przez połowę trasy był w przedziale tylko jeszcze jeden człowiek. Na tym odcinku udało mi się trochę zregenerować siły.


14:12. Przesiadka na Dworcu Głównym w Lublinie. Widok ku NE

Chełm

W Chełmie przed 16. Początkowo przejazd ulicami: Zakątek, Krótką, Kopernika (początek z kocich łbów oraz gruntu) i Mickiewicza. Ulicą Kolejową zachciało mi się objechać wzgórze. Skręt w ulicę Piłsudskiego na Plac Niepodległości. Reja między blokami wyjazd na Litewską, która powoli pięła się w górę. Wyjazd na wojewódzką, na której spadek terenu pozwolił mi oszczędzić siły prawie, aż do odległej granicy miasta. Z lewej widoczne były odległe, interesujące, masywne zabudowania cementowni położonej przy odkrywce kredy.


15:44. Przystanek kolejowy Chełm Miasto, gdzie zakończyła się poprzednia wyprawa. Widok ku NEE


15:51. Ul. Kopernika (przez którą wiodła moja trasa). Widok z DW 844 ku SE

Na SE i E od Chełma

Skręt w Kamieniu. Chciało mi się też nasmarować łańcuch, ale zawartość buteleczki skończyła się przy 1/3 roboty. Tak więc dalsza jazda bez satysfakcji na północny-wschód. Krótka przerwa pod kościołem (z zajrzeniem do jego wnętrza) w Kamieniu-Kolonii. Wiatr mi trochę pomagał w jeździe na tym odcinku. W jakiś sposób odciążał mnie też już na krajówce, dzięki czemu żwawo udało się dotrzeć do wsi Okopy, gdzie wypadły pierwsze zakupy, krótki posiłek i odpoczynek. Było mi wiadome, że i tak wiele nie ujadę tego dnia, więc nie spieszyło mi się zbytnio.


16:49. Kamień-Kolonia. Wnętrze kościoła pw. św. Michała Archanioła. Widok ku W


17:12.  DK 12 w pobliżu skrętu do Olenówki. Widok ku NEE

Dorohusk i nocleg

Przejazd przez Dorohusk. Za skrętem na Husynne odzianie do wieczornej jazdy. Nie było to specjalnie konieczne, bo stwierdzić, że ruch był niewielki, to i tak za wiele powiedziane. Namiot rozłożony ~pół godziny później. W trakcie rozkładania go, pękła mi jedna ze środkowych rurek, tak więc stelaż odtąd był praktycznie do niczego. Na szczęście nie zanosiło się na deszcz, więc nie przejmując się tym zbytnio, udało się, w tak niepełnosprawnym namiocie, bezproblemowo przenocować.

Zaliczone gminy

- Kamień
- Dorohusk
- Dubienka
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 74.83 km (3.50 km teren), czas: 04:33 h, avg:16.45 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Parowy i pola Zakroczymia

Czwartek, 3 września 2015 | dodano: 01.10.2015Kategoria .Samotnie, .Wyprawki w okolicy

Ochota na wyjazd przyszła nagle. W GE sprawdzenie kilku ciekawych miejsc, których mi nie były znane. Pogoda ciepła, ale nie upalna. Przejazd przez Wólkę do Smoszewa. Przejazd przez wszystkie ulice w tamtejszych ogródkach działkowych i zagłębienie się w ścieżynkę koło ogrodzenia. Niedaleko, gdyż teren opadał stromo, a wszędzie była bujna roślinność. Wiedząc, że dojazd do tego miejsca jest swobodny, eksploracja została odstawiona na przyszłość.


12:13. Miączyn. W prawo do centrum wsi. Na wprost droga przez parowę wśród pól rozwidlająca się Chociszewa i Goworowa (do starego przystanku przy DK 62). W lewo droga przedwojenna. Widok ku N


12:13. Miączyn. W prawo do centrum wsi. Na wprost droga przez parowę wśród pól rozwidlająca się Chociszewa i Goworowa (do starego przystanku przy DK 62). W lewo droga przedwojenna. Widok ku N


12:14. Miączyn. Koniec zjazdu. Po prawej zniknęła drewniana chałupka, która też nie była zbyt leciwa. Kilka lat później powstał nowy dom na tej działce. Widok ku W

Nawrót do ulicy biegnącej po północnej stronie muru pałacowego. Skręt na wschód, w uliczkę wzdłuż domów fińskich. Objazd i przejazd przez boisk-plac zabaw (huśtawka wystająca z prawej strony bramki). Dojazd do końca i skręt pod górę. Dalsza trasa na wschód. Odbicie ku rzece i objazd rzędu drzew.


12:40. Smoszewo. Droga do domków fińskich, biegnąca wzdłuż ogrodzenie terenu dworskiego. Widok ku NEE


12:50. Smoszewo. Osiedle domków fińskich z IIWŚ. Widok ku NE


12:53. Smoszewo. 523 km Wisły. Po lewej Maszt telekomunikacyjny w Michałowie 4C (3 km, NE krawędź wsi). Widok ku SSE

W Wąwozie przed Mochtami zjazd nad Wisłę i wędrówka po piaszczystej łasze. Szybko znudziło mnie ciągniecie roweru w głębokim materiale akumulacyjnym i powrót na brzeg. W samych Mochach dokładnie udało się objechać plac cegielni i nawet we wnętrzu jej samej. Kurs ku krajówce, lecz wnet skręt w szutrówkę prowadzącą do dwóch domów. Tuż za nimi przeszła w polną ścieżkę. Dojazd do krzaków i odbicie na północ. Wnet dojazd do nieczynnego PGR. Przejazd między zabudowaniami i zjazd do stawu, uformowanego na Strudze. Powierzchnia zarośnięta, a na brzegach śmieci.


12:59. Parowa graniczna Mocht i Smoszewa. Widok ku E


13:09. Ujście strugi. Po prawej wyspa, przez którą biegnie granica gmin. Widok ku SEE


13:12. Mochty. Łacha przy ujściu Strugi. Odsłoniła się z powodu bardzo niskiego poziomu wody w Wiśle. Widok ku W


13:15. Mochty. Komin cegielni widoczny z łachy ku NEE


13:32. Mochty. Wnętrze cegielni. Widok ku N


13:34. Mochty. Wysepka na terenie Wólki Smoszewskiej. Wyspa po prawej znajduje się na terenie tej wsi tylko w 1/4 powierzchni. W tle las na Kępie Zakroczymskiej. Widok z terenu cegielni ku SEE


13:39. Mochty. Brukowana droga do DK 62, którą ongiś wywożono cegły. Widok ku N


13:47. Mochty N. Droga po E stronie jeziora, na spiętrzonej Strudze. Widok ku NW


13:47. Mochty. Jeden z obiektów elektrowni wodnej po E stronie spiętrzonej Strugi


13:48. Mochty. Wody spiętrzonej Strugi. Widok ku SW

Przejazd dróżką pokrytą gęstym, brązowym, listowiem i wyjazd wśród domów mieszkalnych w Mochtach N. Dalej na wschód, od południa objazd lasku i dojazd polną drogą do krajówki, mijając po prawej opuszczony dom. Szutrówką pod fort i wyjazd w Ostrzykowiznie.


14:00. Droga między DK 62 do centrum Henrysina. Widok ku N


14:19. Duchowizna. Polna droga do DK 62 przy sklepie. Widok ku N

W Zakroczymiu długi czas minął kręcąc pętle po parowach. Okólną wyjazd do Koźmińskiego po kocich łbach. Skręt do ronda, a tuż za nim w prawo. Wąską ścieżynką do granicy parowy i ostry zjazd na hamulcach z powrotem w Okólną. Skręt na północ, do obniżenia, które udało się poznać jako jedno z pierwszych, podczas pierwszych lat podróżowania. Spacer do wschodniej krawędzi i powrót, skręcając do zabudowań na północy. W miejscu, gdzie znajdował się rozjazd, kurs parową równoległą na południe. Dojazd do miejsca, gdzie już się było i z braku innych dróg, wejście na ledwie wydeptaną ścieżynką przez suchą łąkę do zagajnika przy poprzednim rozjeździe. Skręt w jeszcze jedną, niepoznaną odnogę drogi. Przejazd przez, tak jakby czyjeś podwórko. Odtąd jazda Okólną, aż do Parowy Płockiej. Podjazd w górę i trzymając skarpy, dojechało się do jej końca przy jakimś gospodarstwie, które objechane zostało od zachodu. Rowerem nie było większego problemu.


14:24. Zakroczym. Parowa Okólna N. Bliżej nieokreślone ruiny między 54 (za plecami po lewej) i 33 (poza kadrem po prawej). Za nimi prowadzi mała dróżka wyjazdowa do DK 62. Widok ku E


14:29. Zejście z Tylnej do Parowy Okólnej. Widok ku NW


14:33. Parowa po S stronie dawnego kirkutu. Widok ku W


14:36. Parowa po S stronie dawnego kirkutu (pas drzew po lewej). Widok ku NEE


14:36. Parowa po S stronie dawnego kirkutu (pas drzew po lewej). W centrum, na dnie, przed wojną istniało domostwo. Widok ku E


14:37. Ponad Zakroczymiem


14:59. Krawędź wysoczyzny przy SW skraju Parowy Płockiej. W tle gospodarstwo Duchowizna 7. Widok ku W


14:59. Zachodni początek Kępy Zakroczymskiej, widziany w wysoczyzny przy SW skraju Parowy Płockiej ku SSE

Na pierwszy skrzyżowaniu w lewo, na kolejnym w prawo i polną dróżką (z pętlą) do krajówki. Przejazd wiaduktem nad 7mką. Skręt w szutrówkę do Pieczoług, a tam do lasu. Wzdłuż jego wschodniej granicy powrót na 7 i dalej do Tomaszówki. Mijało się teren nieistniejącego dzieła D-3  Trasą przez pola do Strubin. Od zachodu objazd tamtejszego fortu i wjazd pod dzieło D-4. Poharatały mi się nogi o liczne kolczaste roślin, zapamiętując  przy okazji, by nie wybierać się tam ponownie w okresie letnim.


15:25. Polna droga miedzy Ostrzykowizną (na wprost LEK-AM pod numerem 14, tuż za S7) i Pieczolugami (za plecami). Las po prawej oddziela te pola od Tomaszówki. Widok ku S


16:38. Strubiny. Fort XIc - dzieło D-4 Twierdzy Modlin. Widok ku NW

Dojazd przez Smoły do Wojszczyc. Objazd pobliskiego fortu od zachodu. Wyjazd na asfalt i zjazd z niego w Błogosławiu. Skręt w lewo był ślepy, kończąc się w polach. Skręt na południe (choć lepiej byłoby walić prosto), a po ~250m na zachód, jadąc i spacerując przez nierówny, suchy teren. Skręt pod wschodnią granicę sadu na polną drogą i wyjazd na asfalt na granicy wsi.

Na szutrówce między Wilamami i Falbogami, ktoś spacerował z trzema psami, przy czym jeden duży zapragnął nawiązać ze mną bliższy kontakt. Głośno szczekając, znalazł się kilka metrów ode mnie. Ja z roweru i spokojnym spacerem przez ~200m, nim pies powrócił do właściciela, który oczekiwał na niego w bocznej drodze. Szybko, choć z wysiłkiem do Załusk. Trasa ta znana mi od dawna, jest jedną z fajniejszych w okolicy. Przejazd wiaduktem na właściwą stronę 7. Powrót przez Kamienicę i Pieścidła, pod koniec zajeżdżając jeszcze nad Wisłę.
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 80.88 km (42.00 km teren), czas: 05:53 h, avg:13.75 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Ostatni dzień topoli

Środa, 2 września 2015 | dodano: 02.09.2015Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki

Wieczorem nad Wisłę. Rankiem obserwacja wycinania leciwej topoli, która przy okazji, w trakcie ścinki zniszczyła część ogrodzenia, przy którym wylądowała.


13:48. Koniec charakterystycznej topoli, która przez lata wznosiła się wysoko ponad okoliczne dachy i drzewa
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 1.47 km (0.00 km teren), czas: 00:05 h, avg:17.64 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Burzowa chmura i dym

Wtorek, 1 września 2015 | dodano: 01.10.2015Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki

Odgłos straży pożarnej. Za oknem przejechał czerwony pojazd z wyjącą syreną. Wyjście z rowerem i kurs w stronę dworku. Na ulicę wyszło sporo zaaferowanych mieszkańców. Wóz strażacki minął mnie w drodze powrotnej. Wjazd na wał. Foto chmury burzowej, która podążała tym samy tropem, co ta sprzed dwóch dni, czyli na północ od nas.

Zjazd z wału polną drogą do szosy przy zakręcie. Zaczął mnie gonić wielki i masywny pies, ale po 300m zawrócił. Z rozpędu przejazd prawie pod sam dom. Alarm strażacki był fałszywy, podniesiony przez kogoś z drugiej strony Wisły, podczas gdy u kogoś trwało wypalanie dwóch stosów chwastów po uprawach. Kontrolowanych, ale z powodu równowagi stałej, dym nie wzbijał się powyżej 5-6 metrów wysokości i spowijał okolicę.


19:19. Wisła. Widok z wału, tuż przed zjechaniem z niego, ku SE


19:11. Chmura

19:13. Widok z polnego przejazdu między zakrętami i wałem ku NW
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 2.86 km (1.00 km teren), czas: 00:10 h, avg:17.16 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Pożar ściółki zagajnika na zakręcie

Sobota, 15 sierpnia 2015 | dodano: 01.09.2015Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki

Po usłyszeniu wieści o zapaleniu się ściółki, wnet na rower, by udokumentować sytuację. Kilka minut po moim przyjeździe (i okrążeniu zagajnika polnymi dróżkami) przyjechał strażacki wóz. Gdzieś w połowie trwania ich akcji koniec mojej obecności w tamtym miejscu. Potem jazda nad Wisłę (wodowskaz wskazywał 2,5 m), kontynuując dalszą jazdę po wale. Na środku rzeki widoczne łachy i mielizny, ale brzeg po tej stronie ukazał niewiele więcej niż lokalne skupiska kamieni. Brzeg po tej stronie, mimo wszystko, jest stosunkowo stromy.


14:02. Pożar ściółki przy pierwszym łuku. Widok ku SE


14:05. Pożar ściółki. Widok ku N


14:08. Pożar ściółki. Widok ku SSE


14:10. Przybyła straż pożarna. Widok ku NW


14:18. Niecałe 2,5 m głębokości Wisły. Widok ku S


14:25. Łacha i wyspa, na której wg map, w XIX w. znajdowało się samotne domostwo. Obie na miączyńskim odcinku rzeki. Widok ku SE
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 6.10 km (2.00 km teren), czas: 00:23 h, avg:15.91 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Z Warszawy do Krakowa VI - Do Krakowa i powrót

Środa, 8 lipca 2015 | dodano: 11.08.2015Kategoria .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2015 Wyżyny Polskie W, .Z rodziną

2015.07.04 - 08 Z Warszawy do Krakowa - cała trasa



Obudził mnie telefon (za którymś z kolei razem). "Zaraz będzie burze". Cóż. Już od jakiegoś czasu przez sen dochodził mnie huk, który był przez mnie brany za silniki samolotów startujących z Balic. Przygotowawszy się na burzę za dnia, wydawało mi się, że w nocy będzie jednak spokój, więc namiot nie został jakoś specjalnie zabezpieczony. Udało się wpiąć dwa zaczepy płachty namiotu. Wiatr i ulewa momentalnie rozprawiły się z moimi "zabezpieczeniami". Młode brzozy, uginały się pod naporem wiatru nie gorzej niż mój namiot. Co tu dużo opisywać. Po burzy wszystko zostało mokre. To co było w sakwie oczywiście przetrwało.


Aleksandrowice NW na NE stoku Góry Popówka, w pobliżu granicy gmin. Po burzy. Widok ku NE

Po burzy, której wiatr osiągał prędkość 60-70 km/h wreszcie nastał spokój. Trzeba się było przebrać w bardziej suche rzeczy. Jeszcze dokręcić siodełko, upchnąć mokre rzeczy w żółty wór. Kolejny nocleg nie miałby sensu, bez wykrojenia godzinnej przerwy na suszenie w środku dnia zakładając, że powtórzyłyby się upały, jak w dni poprzednie. Te jednak, póki co, się skończyły.


Aleksandrowice NW na NE stoku Góry Popówka, w pobliżu granicy gmin. Drzewa po wichurze. Widok ku N


Aleksandrowice NW przy samej granicy gmin (wzdłuż drogi). Szczyt Góry Popówka (343 m n.p.m.) ze stacją radarowa dla pobliskiego lotniska Balice. Widok ku S

Opuszczenie noclegu  wyjście na asfalt. Burza nad Krakowem nie wyglądała tak silnie, jak to było przed kilkoma minutami. Z wolna zjazd na dół. Na drodze leżało mnóstwo liści i gałązek. W kilku miejscach gałęzie i konary uszkodziły ogrodzenia. Dwa drzewa zostały złamane u podstawy. We wsi Nielepice niewielkie drzewo legło na czyimś dachu, o czym poinformował mnie właściciel domu, wędrujący do sołtysa, by dowiedzieć się, co w tej sprawie ma się dziać.


Aleksandrowice 121 (w skrajnie W jej części) przy samej granicy gmin (wzdłuż drogi). Widok ku E


Brzoskwinia 279 (przysiółek Koziary) w skrajnie E jej części, przy samej granicy gmin (wzdłuż drogi). Widok ku NNW


Brzoskwinia 26 (przysiółek Koziary) w E jej części, przy samej granicy gmin (wzdłuż drogi). Widok ku S


Brzoskwinia między nr 312 i 197 w pobliżu granicy gmin. Widok na samą miejscowość w dolinie rzeki tej samej nazwy ku W

Wyjazd na krajówkę. Dopompowanie powietrze w tylnym kole, lecz niewiele to pomogło. Pod koniec Nawojowej Góry przerwa na przystanku i wymiana dętki. Poprzedniczkę przedziurawiło szkło, które utkwiło w oponie. Dziwnym trafem, akurat przechodziły deszcze, które skończyły się, gdy rower był już gotów do jazdy. Dziwniejsi byli jednak ludzie, którzy woleli moknąć, oczekując autobusu, niż schronić się po drugiej stronie zadaszonego przystanku.


DK 79. Po lewej tereny wsi Młynka. Po prawej (wraz z drogą do obniżenia rzeczki Borowiec) - Rudawy. Od zakrętu Nawojowa Góra. Na horyzoncie południowe stoki Wyżyny Olkuskiej w okolicy wsi Siedlec (po prawej, za drzewem) i Żbik (po lewej). Po lewej Bartlowa Góra (323 m n.p.m.) w Czatkowicach. Widok ku NW


DK 79. W centrum Pisary. Po prawej (poza kadrem) Rudawy. Od zakrętu Nawojowa Góra. Na horyzoncie południowe stoki Wyżyny Olkuskiej w okolicy wsi Siedlec, z wyraźnie zarysowaną Dolina Racławki, wpadająca w Dolinę Szklarki. Po lewej Czerwona Góra (445 m n.p.m.). Po prawej Widoma (412 m n.p.m.). Widok ku N

W Krzeszowicach nawet nie chciało mi się zjeżdżać na rynek. Skręt na północ, gdy nadarzyła się okazja. Dalej drogą, która z wolna się wznosiła, a miejscami tylko opadała. Mijało się kopalnię Czatkowice, klasztor w Czernej i pobliskie ruiny mostu, a także grupę rowerzystów zmierzającą do Paczółtowic. Od Kopalni droga wiodła w sąsiedztwie strumienia Krzeszówka, a zewsząd unosiła się mgła po ostatnich opadach. Powietrze było chłodne i rześkie, a mnie wiodło z wolna w górę i na północ.


kopalnia wapienia "Czatkowice" (22 km) na północ od Krzeszowic. Widok ku


W Rezerwacie Doliny Eliaszówki. Most. Widok ku W


W Rezerwacie Doliny Eliaszówki. Widok ku W


W Rezerwacie Doliny Eliaszówki. Kapliczka Eliasza z 1848 r. przy źródle. Widok ku E

W Gorenicach okazało się, że trochę źle mi się pojechało i po naradzie telefonicznej trzeba było przebijać się do DK 94 poprzez, Zawadę, Zimnodół i Zederman. W Przeginii ostateczna rezygnacja z kontynuowania wyprawy, a także atakowania terenów na wschód od DK 7. Trzymając się krajówki, szybka jazda do Krakowa.


Gorenice. Na horyzoncie Zawada Druga w sąsiedniej gminie. Widok ku NE


DK 94. Wjazd do Przeginii od strony wsi Zederman. W centrum Kościół pw. Najświętszego Zbawiciela i Jana Nepomucena. Widok ku SE


DK 94. Jerzmanowice. Najwyższe wzniesienie Wyżyny Olkuskiej - Grodzisko (513 m n.p.m). Z lewej Kapucyn. Poniżej drzewa przy drodze przez przysiółek Kolonia Wschodnia. Widok ku SSE


DK 94. Jerzmanowice. Dolina Szklarki. Słoneczne Skały. Z prawej Ostatnia i Dziewczynka. W centrum Ogrodzieniec. Po lewej mniejsza  grupa - Sokołowe Skały: Zachodni Mur i Wschodni Mur. Za nimi wzgórze (lub niewidoczna skała na bezimiennym wzgórzu) Dalnica (473 m n.p.m.). Przy krawędzi po lewej stronie Chochołowe Skały z krzyżem na szczycie. Po prawej zabudowania przysiółka Kolonia Zachodnia. Widok ku SW


DK 94. Jerzmanowice. Dolina Szklarki. Słoneczne Skały. Z prawej Ogrodzieniec. Po lewej grupa - Sokołowe Skały: Zachodni Mur i Wschodni Mur. W centrum wzgórze (lub niewidoczna skała na bezimiennym wzgórzu) Dalnica (473 m n.p.m.). Przy krawędzi po lewej stronie Chochołowe Skały z krzyżem na szczycie. Widok ku SW


Wielka Wieś. DK 94 na przystanku przy głównym skrzyżowaniu. W centrum drzewa porastające Wąwóz Podskaliński. Po prawej w tle Pasmo Sowińca z Lasem Wolskim. Widok na Kraków ku SSE


Modlnica. DK 94 przy Wierzbowej. Na pierwszym planie bloki Krakowa w Prądniku Białym. Z prawej widoczny jasny, spadzisty dach kościoła pw. Chrystusa Odkupiciela Człowieka przy Kiwerskiego. Za nim widoczna Bazylika Mariacka. W centrum Kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Po lewej Błękitek przy Rondzie Grzegórzeckim w pobliżu Mostu Kotlarskiego. Na horyzoncie wzniesienia w okolicy Wieliczki (za wieżowcem) i Pawlikowic (za bazyliką). Widok ku SE


Węzeł Modlnica (skrzyżowanie IV obwodnicy Krakowa z DK 94 i Częstochowską). Po lewej wieża reklamowa w centrum handlowym przy węźle Modlniczka, przy granicy z Rząską i Zabierzowem. Po prawej centrum wsi Modlniczka. W centrum Las Zabierzowski na Garbie Tenczyńskim, z widocznym centrum Zabierzowa na N stoku. W tle, nieco z prawej, stoki Czerwieńca w Nawojowej Górze. Po prawej Rów Krzeszowicki, z prawej ograniczony południowymi stokami Wyżyny Olkuskiej w okolicy samych Krzeszowic Widok ku SWW

W miarę zbliżania się do Doliny Wisły, krajobraz widoczny na horyzoncie stawał się coraz ciekawszy, o ile nie przesłaniały go domy, drzewa lub sam teren. Z głównej trasy zjazd dopiero w ulicę Zarzecze, już w samym Krakowie. Skręt w ulicę Michała Drzymały, Juliusza Lea i dalej prosto u Sukiennicom. Wawel ominięty, przejazd przez Kazimierz do DW 776. Skręt w Płaszowską, dalej w Myśliwską i po chwili już były zapakowane opony od Furmana. Przy okazji w pobliskim sklepie zakup chałki i loda.


Kraków. Most Piłsudskiego. Po lewej przedwojenny kościół pw. św. Józefa. Widok ku SE

Przejazd przez stopień wodny Dąbie, wzdłuż Alei Pokoju do Ronda Mogilskiego i dalej na Dworzec Główny. Zakup biletu na ~17:40. Było trochę czasu i zachciało mi się coś przekąsić, bo do Warszawy pociąg miał dotrzeć o 23. Trasa wiodła przez Radom i Dęblin. Z rowerem po Galerii, ale tamtejsze jadło i ceny niezbyt mi leżały. No to na dwór, by skorzystać z baru azjatyckiego, który widać było podczas jazdy na dworzec. Posiłek zjedzony, aż łzy pociekły.


Kraków. Dworzec Główny

Poznane zostały jeszcze ulice Ariańska, Topolowa, Kurkowa oraz północny fragment Parku Strzelców. Powrót na dworzec, jeszcze chwila kręcenia, aż trzeba było w końcu spocząć na ławce pod koniec właściwego peronu. Trwało to prawie do przyjazdu pociągu. W przedziale nikogo poza mną. Rower został przy wejściu do kuszetki. Tamtejsze drzwi miały pozostać zamknięte przez całą trasę, więc i tak nie było się o co zbytnio obawiać. Kilka razy powrót do roweru podczas postoju na ważniejszych dworcach, jednak w czasie jazdy po prostu oglądanie krajobrazów. Od Radomia zmógł mnie sen, przerywany postojami. Na Centralnym wsiadła grupa 5-6 osób z rowerami, jadący nad morze. Trochę się powkurzali, trochę polatali tu i tam, nim w biegu się zapakowali do środka. Koniec tej jazdy o 23 na Zachodnim, a powrót rodzinnie autem.


Kraków. Dworzec Główny. Gołębie nie są tam mile widziane

Zaliczone gminy

- Krzeszowice
- Jerzmanowice-Przeginia
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 79.24 km (0.00 km teren), czas: 06:40 h, avg:11.89 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Z Warszawy do Krakowa V - Z Olkusza na Garb Tenczyński

Wtorek, 7 lipca 2015 | dodano: 11.08.2015Kategoria .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2015 Wyżyny Polskie W


Około 6 na nogach. Po wyjściu na asfalt niewiele się ujechało. Znalazło się miejsce, skąd można było ujrzeć szerszą panoramę w kierunku zachodnim. Był to teren oddalony o 150 m od szosy, usypany niczym parking lub teren pod zabudowę, przed właściwym rozpoczęciem prac budowlanych. Po serii zdjęć powrót i zjazd do centrum Olkusza.


DW 791 w pobliżu Bęcowej Góry. Widok na Rabsztyn wraz zamkiem (2 km) po lewej ku E


DW 791 w pobliżu Góry Pomorskiej, przed zjazdem do Olkusza. Rozległe Lasy Błędowskie. Na pierwszym planie NW osiedle Olkusza - Pomorzany. Ponad nią: w centrum kopalnia "Olkusz-Pomorzany" (4 km), nieco z lewej przedwojenny kościół pw. Macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny i św. Michała Archanioła (5 km) w Bolesławiu oraz przy lewej krawędzi zdjęcia - rozległa hałda odpadów poflotacyjnych Zakładów Górniczo Hutniczych (4 km), która przykryła większość terenu wymarłej wsi Ujków Stary. Na horyzoncie po prawej widoczne zakłady przemysłowe w Dąbrowie Górniczej (15-20 km). Widok ku W


DW 791 w pobliżu Góry Pomorskiej, przed zjazdem do Olkusza. Przedwojenny kościół pw. Macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny i św. Michała Archanioła w Bolesławiu. Na horyzoncie Dąbrowa Górnicza. Widok ku W


DW 791 w pobliżu Góry Pomorskiej, przed zjazdem do Olkusza. Rozległe Lasy Błędowskie. Zakłady przemysłowe w Dąbrowie Górniczej (15-20 km). Widok ku NWW


DW 791 w pobliżu Góry Pomorskiej, przed zjazdem do Olkusza. Rozległe Lasy Błędowskie. Na pierwszym planie NW osiedle Olkusza - Pomorzany. Na horyzoncie dym z zakładów przemysłowych w Dąbrowie Górniczej. Widok ku NWW


DW 791 w pobliżu Góry Pomorskiej, przed zjazdem do Olkusza. Rozległe Lasy Błędowskie. Na pierwszym planie NW osiedle Olkusza - Pomorzany. Na horyzoncie: po lewej dym z zakładów przemysłowych w Dąbrowie Górniczej, po prawej wzniesienia w okolicy Grabowej i Niegowonic. Przy prawej krawędzi zdjęcia Pomorskie Skały (427 m n.p.m.). Widok ku NW


DW 791 w pobliżu Góry Pomorskiej, przed zjazdem do Olkusza. Rozległe Lasy Błędowskie. Widok na Niegowonice ku NW


DW 791 w pobliżu Góry Pomorskiej, przed zjazdem do Olkusza. Rozległe Lasy Błędowskie i południowa część Pustyni Błędowskiej. Widok na Grabową ku NW

Na rynku kręciło się kilka osób, więc pomimo wczesnej pory, nie było tak pusto. Przejazd przez jego środek, ominięcie "baszty przy mennicy". Ulicą Powstańców Śląskich i koło cmentarza wyjazd na krajówkę, a potem na zachód. Teren zabudowany ustąpił terenom leśnym. Sporo długich zjazdów i podjazdów. Słońce grzało silnie od samego ranka. Jedna niezbyt bezpieczna sytuacja, gdy ruszając ze świateł jechało się dalej prosto, a stojące za mną auto wyprzedziło mnie i skręciło w prawo, przez co i mnie tam poniosło, aby nie wejść w kolizję.


Zjazd do Olkusza. Z lewej późnośredniowieczna bazylika kolegiacka Andrzeja Apostoła. Na horyzoncie pola i lasy Żurady. Widok ku SSW


Olkusz. UMiG i późnośredniowieczna bazylika kolegiacka Andrzeja Apostoła przy Rynku. Widok ku SW


Olkusz. Rynek. W centrum późnośredniowieczna bazylika kolegiacka Andrzeja Apostoła. Z prawej UMiG. Z lewej dawny budynek Starostwa. Widok ku W


Olkusz. Baszta odbudowana w PRL przy Basztowej i Szpitalnej

Z rozpędu Bolesław objechany krajówką, choć przed podróżą chciało mi się przez niego przejechać. Sławków został poznany tylko w rejonie ulicy Olkuskiej, gdzie minęło mi kilkanaście minut. Bez przekraczania rzeki. Niepewna jazda na południe. Przerwa na przystanku w Starym Bukownie. Było to przy solidnym podjeździe. Krótkie śniadanie i przerwa nieco mnie zregenerowały. Było to o tyle pomocne, że kolejne podjazdy pokonywane były z rozpędu i z umiarkowanym wysiłkiem. Kolejny krótki postój przy remizie, gdzie przez kilka minut trzeba mi było wpatrywać się w tablicę z mapą. Start chwilę po tym jak minął mnie kolarz.


DK. Granica gmin. Widok ku

Przejazd przez centrum Bukowna, rower przeprowadzony podziemnym przejściem przy dworcu kolejowym (nieliczne schody tylko od północy). Po opuszczeniu miasteczka kolejna przerwa z widokiem na rozległą i lesistą, byłą kopalnię piasku. Zachciało mi się, aby rejony tej gminy poznać kiedyś lepiej, jako obszar w czołówce tych, które mnie zaintrygowały (szczególnie po przejrzeniu zdjęć satelitarnych).


Stare Bukowno na Świniej Górze (>350 m n.p.m.). Widok na Sławków ku NWW


Bukowno po S stronie Sztoły. Zrekultywowane wyrobisko kopalni piasku "Szczakowo" (Pole II). Po lewej Stoskowa Góra (362 m n.p.m), za którą znajduje się pobliskie mu wzgórze (383 m n.p.m.). Widok ku S


Bukowno po S stronie Sztoły. Zrekultywowane wyrobisko kopalni piasku "Szczakowo" (Pole II). W centrum Stoskowa Góra (362 m n.p.m), za którą znajduje się pobliskie mu wzgórze (383 m n.p.m.). Widok ku S

Po krótkiej przerwie kurs na południe. Znów widać było poprzednio widzianego kolarza, stojącego ze swym znajomym na poboczu. Kolejny podjazd mnie wyczerpał. Kusiło mnie, by zboczyć na pobliskie wzgórze, ale skończyło się tylko (zmęczenie podjazdem odegrało znaczną rolę w decyzji o rezygnacji z dodatkowej a zbędnej wycieczki) na przerwie w cieniu i ocenie stanu roweru (coś stukało mi w okolicach korby. Po powrocie okazało się, iż suport nabrał luzu po jednej ze stron. Pod tym względem dalsza jazda nie była zbyt kłopotliwa, odczuwalna raptem kilka razy na dzień), po czym jechało się dalej.


Droga z Bukowna do Czyżówki. Elektrownia Siersza. Widok ku S

Asfalt początkowo był dobry, jednak niedaleko od granicy miast, pojawiły się dziury i drobne uciążliwości. Mimo to, trasa poprowadzona przez tamtejszy las była dość przyjemna. Przejazd przez Czyżówek, omijając elektrownię Siersza. Po południowej stornie minął mnie rowerzysta (chyba jeden ze wspomnianych wyżej) i zagadał jadąc, podczas robienia przez mnie zdjęcia elektrowni, odnosząc się do ciężaru bagażu. Nie udało mi się odpowiedzieć nic konkretnego, gdyż w tym samym czasie pomknął dalej.


Elektrownia Siersza. Widok ku SSW


Elektrownia Siersza. Widok ku S

Przy pierwszych zabudowaniach Trzebini porządniejsze śniadanie. Po przerwie przejazd przez pusty teren przemysłowy na zachód od trasy, którą się do tej pory jechało. Pętla po szutrach i powrót do szosy. Kilometr dalej tabliczka z mapą, gdzie podszedł jakiś tubylec, starający się udzielić "pomocy" jak mam jechać. Na koniec "poprosił" o 2 zł, ja grzecznie i krótko, ucinając rozmowę i żegnając, kierując się na zachód. Planem było udać się do Luszowic, ale z rozpędu poniosło mnie ulicą Sikorskiego. Dalej wąski przejazd pod torami i objazd zbiornika Trzebionka.


Libiąż SE. Wjazd na teren Zakładu Górniczego Janina, wydobywającego węgiel kamienny. Widok ku S

Najprostszą trasą przejazd przez Chrzanów w kierunku Libiąża. Tuż za miastem remont jezdni i korki. Tam chodnikiem. Za wiaduktem zjazd w lewo do lasu i dłuższa przerwa od upału. W Libiążu o 12:30. Nieopatrzny dojazd do Bramy KWK Janina. Nawrót i skręt w Urzędniczą. W górę...


Libiąż. Góra Szybowcowa. W centrum Pasmo Magurki Wilkowickiej (>32 km). Na lewo od niej przełom Soły. Po prawej Zakłady Górnicze Janina, za którymi skrywa się Pasmo Baraniej Góry (>46 km). Widok ku SSW


Libiąż. Góra Szybowcowa. Po prawej Pasmo Magurki Wilkowickiej (>32 km). Na lewo od niej przełom Soły. W centrum Pasmo Bukowskie (31 km). Po lewej Jawornica (33 km; 831 m n.p.m.). Widok na Beskid Mały ku S


Libiąż. Góra Szybowcowa. Po prawej Pasmo Magurki Wilkowickiej (>32 km). Na lewo od niej przełom Soły. W centrum Pasmo Bukowskie (31 km). Po lewej Jawornica (33 km; 831 m n.p.m.). Widok na Beskid Mały ku S

U krańca podjazdu trzeba było się oblać wodą. Od upału było krytycznie. Skręt w kierunku okrągłego budynku. Rower został w cieniu, a mi przyszło go obejść, zatrzymując się na wschód od niego, w cieniu drzew. Po przerwie telefonicznej (w czasie której plac przed budynkiem odwiedziła dwójka młodzików na quadzie, odczuwająca niewysłowioną radość ze wzbudzania tumanów piasku w powietrze) pora była ruszać dalej na zachód, skręcając w wariant południowy, omijający dostrzegalnię pożarową. W najbardziej południowym krańcu drogi, przerwa pod drzewem. Tam telefon, posiłek i podziwianie widoków w kierunku gór, a także na dolinę Wisły, obficie porośniętą lasami. Pobyt na wzgórzu, wraz z transportem do i z niego, trwał blisko 2 godziny.


Libiąż przy granicy z Żarkami (Zagórcze Duże w dół, Zagórcze Małe w lewo). Góra Szybowcowa. Po lewej kopalnia dolomitu Żelatowa S.A. (4 km) oraz Żelatowa Góra (3 km; 363 m n.p.m.) i Stara Żelatowa (4 km; 395 m n.p.m.). U stóp Żelatowa. W centrum Grodzisko Wielkie (6 km; 380 m n.p.m.), a nieco na prawo Bukowica (5 km; 361 m n.p.m.). Na ich stokach Zagórze. Po prawej Dolina Wisły. Widok ku E


Libiąż przy granicy z Żarkami. Góra Szybowcowa. Kopalnia dolomitu Żelatowa S.A. Poniżej południowe, graniczne zabudowania Chrzanowa na osiedlu Borowiec. Na horyzoncie wzniesienia (10 km) między Młoszową (po lewej) i Dulową (po prawej). Widok ku NE


Libiąż przy granicy z Żarkami. Góra Szybowcowa. Żelatowa Góra (3 km; 363 m n.p.m.) i miejscowość Żelatowa. W tle po lewej, nieco schowana za górą, kopalnia wapienia "Czatkowice" (22 km) na północ od Krzeszowic. Widok ku NNE


Libiąż przy granicy z Żarkami. Góra Szybowcowa. W centrum Grodzisko Wielkie (6 km; 380 m n.p.m.) i Zagórze na jego stoku. Widok ku E


Libiąż przy granicy z Żarkami. Góra Szybowcowa. Po lewej Bukowica (5 km; 361 m n.p.m.). Po prawej Dolina Wisły. Widok ku SE

Stromą ścieżka zjazd do Zagórcza. Kilka razy trzeba było przystawać nim wyjechało się na spokojniejszy teren. W Żarkach wyjazd na wojewódzką, która prowadziła mnie do godziny ~16:30. W połowie trasy między Żarkami i Babicami przerwa posiłkowa. Trasa lesista więc i odpoczynek od żaru się trafił. Kolejna przerwa na przystanku tuż za Babicami, gdzie w słońcu dogrzewała się zupkę w butelce. Przejazd przez Alwernię prawie nie wiem kiedy, a tuż za nią zjazd pod górkę, by zerknąć na dziedziniec Pałacu Szembeków. Najgorszy odcinek na podjeździe we wsi Brodła. W kolejnym lesie krótka przerwa, by w cieniu dojść do siebie. Chwilę potem przez obie Przeginię dojazd do Czernichowa.


Wygiełzów. DW 780 na skrzyżowaniu z Mickiewicza w pobliżu ściany lasu i rzeki Płazanki..Zamek Lipowiec górujący po wschodniej stronie miejscowości. Widok ku NEE


DW 780. Poręba-Żegoty. Zabudowania folwarczne pałacu Szembeków. Po lewej południowa ściana ruin pałacu. Widok ku NE


Poręba-Żegoty. Po lewej zabudowania folwarczne pałacu Szembeków. Na wprost ruiny pałacu. Widok ku NNW


Poręba-Żegoty. Ruiny pałacu Szembeków. Widok ku NNW


DW780. Poręba-Żegoty. Stawy na dopływie rzeczki Brodło. W tle zabudowania wsi Brodła. Widok ku SSE


LIszki SW przy granicy z Wielką Drogą. Na lewo od domu Pasmo Sowińca (8 km). Na prawo od domu osiedle Kobierzyn (11 km). W centrum Wzgórza Tynieckie. Nieco na prawo kominy elektrowni Skawina S.A.. Po prawej na horyzoncie Pogórze Wielickie. Widok ku SE


LIszki SW przy granicy z Wielką Drogą. Widok na osiedle Kobierzyn (11 km) w Krakowie ku E

Do Liszek jazda z przerwami częstymi, a ja wyzuty z sił bardziej niż dnia poprzedniego. Walka o każdy skrawek cienia. Do samych Liszek spory zjazd, a temperatura powoli robiła się chłodniejsza. Zjazd w dolinę rzeki Sanka. Przerwa w Morawicy przy przystanku, a wcześniej na mostku. Z Morawicy kurs na północ. Przejazd na rowerze przez pierwszy odcinek do lasu, gdzie już trzeba się było zatrzymać, by złapać jakiekolwiek siły. Próbując jechać dalej bez przerw, może i by się zemdlało. Kolejna przerwa ~300 metrów dalej. Posiłek, widok w kierunku południowym i postanowienie zakończenia podróży tego dnia.


Liszki. DW 780. Kościół pw. św. Mikołaja z XIX w. Widok ku NWW


Dolina Sanki między Liszkami i Cholerzynem. Po prawej klasztor kamedułów w Krakowie. Widok na Pasmo Sowińca ku E


Dolina Sanki między Liszkami i Cholerzynem. Klasztor kamedułów w Krakowie. Widok ku E


Podjazd drogi z Morawicy do Brzoskwini na granicy gmin. Miejscowości przy DW 760. Po lewej Liszki (z wyróżniającymi się na żółto, dużymi budynkami Zespołu Szkół im. Kantego), po prawej Kaszów. Na horyzoncie Beskid Makowski. Widok ku S


Podjazd drogi z Morawicy do Brzoskwini na granicy gmin. Na pierwszym planie dach kościoła w Morawicy. W centrum Liszki (5 km) i Piekary (7 km). Po lewej Góra Grodziska (9 km; 282 m n.p.m.) w Tyńcu (klasztor po lewej poza kadrem). Po prawej Elektrownia Skawina S.A. (13 km). W tle wzniesienie (17 km) wsi Buków (w centrum) i Kurzelów (z lewej). Na horyzoncie Beskid Makowski. Widok ku SE


Podjazd drogi z Morawicy do Brzoskwini na granicy gmin. Elektrownia Skawina S.A. (13 km). Widok ku SSE

Przejazd do kulminacji, skręt w boczna drogę i zaraz udało się znaleźć nocleg między dość niskimi brzozami. Jak zwykle płachta powędrowała na namiot, by być zmniejszyć widoczność. Nie było ochoty wpinać jej wszystkimi końcówkami. Kluczyk wyjęty, by rankiem dokręcić siodełko, którego poluzowanie czuć było wieczorem. Na ten czas nie było sił zajmować się sprzętami. Po półgodziny, może dłużej słychać było głosy ludzi, którzy zatrzymali się na drodze. Jeździli wpierw dół, potem z powrotem. Zachowując czujność, nie można było bezpiecznie zasnąć. Potem pojechali. W nocy, w okolicy namiotu dało się słyszeć odgłosy jakiegoś zwierze. Może sarny, może borsuka. Kto wie... Nie to było największą niespodzianką tego obozowiska.

Zaliczone gminy

- Bolesław
- Sławków
- Bukowno
- Trzebinia
- Chrzanów
- Libiąż
- Babice
- Alwernia
- Czernichów
- Liszki
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 108.89 km (3.50 km teren), czas: 07:14 h, avg:15.05 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Z Warszawy do Krakowa IV - Wzdłuż Warty

Poniedziałek, 6 lipca 2015 | dodano: 11.08.2015Kategoria .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2015 Wyżyny Polskie W


Sen o wiele dłuższy, niż dnia poprzedniego. Blisko 11 godzin. Spacerkiem do szosy i wraz z nią na południe. Przejazd przez pobliskie tory (pociągi dawały o sobie znać często w czasie noclegu) i niewielkim podjazdem wjazd do Turowa. Tam skręt w wyremontowaną drogę do Olsztyna. Wpierw z prawej dało się dostrzec Góry Towarne w Kusiętach, stanowiące pewien punkt odniesienia, widoczny już od Mstowa. Nieco później pojawiły się wieże Zamku w Olsztynie.


Joachimów (przysiółek Turowa) S. Typowa rędzina. Pasmo drzew i linia energetyczna wzdłuż linii kolejowej Kielce – Fosowskie (61). Las w tle znajduje się już na terenie PK Orlich Gniazd. Widok ku SSW


Zamek Olsztyn. Widok ku SSE

Stopniowe zbliżanie się do miasta, aby zatrzymać się dopiero przy pierwszym rondzie, skąd był pełen widok na rozległe ruiny. Po krótkiej sesji kurs w stronę rynku, gdzie pewna ciężarówka miała wielką sposobność, by wyprzedzając mnie do zjazdu na Częstochowę, równocześnie mieć ze mną kolizję. Tylko hamowanie z mojej strony cokolwiek zmieniło w tej sytuacji. Przerwa przy pobliskim sklepie i uzupełnianie zapasów wody.


Olsztyn. DK 46. Po lewej sklep z moim porannym śniadaniem. Widok ku SEE

Dalej przed siebie, pędząc krajówką w jeszcze chłodnym poranku. Przejazd na zachodnią stronę DK 1, trzymając się ścieżki/chodnika na północ, a potem wzdłuż ulicy Rakowskiej (wjeżdżając na nią od północnej strony pierwszego osiedla). Zjazd dopiero w Grzybowską przy ogródkach działkowych, po krótkim oczekiwaniu na przejazd pociągu. Mijało się zakłady przemysłowe przy ulicy Poselskiej i wnet wyjazd na DW 908.


DK 46. Zjazd do Odrzykonia. Na horyzoncie Góra Kamionka. Na niej widoczny las porastający wyrobisko. Nieco na prawo od niego biegnie S granica Częstochowy (Bleszno Południe) i N Wrzosowej. Widok ku SWW

O 8:30 dojazd do ronda przy kościele w Dzbowie. Podkusiła mnie ścieżka przez niby park, po południowej stronie trasy. Ujechało się kilkaset metrów po wąskiej ścieżynce w zarośniętym terenie. Wyjazd na szosę, na południowy zachód, od poprzedniego położenia. Dalej nudną DW 908 do Konopisk. O 9 dojazd do Zalewu Pająk, przy którym udało się pozbyć nadmiaru zbędnych elementów wyposażenia.


Dźbów. Powojenny kościół pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Widok ku NWW


Konopiska S. Zalew Pająk na rzeczce Konopka, przez które przebiega granica miejscowości. Widok ku SE

Skróciła mi się droga do Rękoszewic, wyjeżdżając bliżej Hutki. Później były Starcza, Kolonia Klepaczka i trudny przejazd przez DK 1. Żadnych świateł, tylko pasy i sznur samochodów o wysokich prędkościach. Z 5-10 minut trzeba było czekać na wystarczająco dużą lukę, by pospiesznie przejść na drugą stronę. Mimo znaku ostrzegającego o ślepej uliczce, po dojechaniu do krańca Botanicznej udało się odkryć niewielki, drewniany mostek w dość dobrym stanie. W sam raz dla pieszych i rowerów.


Starcza. Międzywojenny kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej przy skrzyżowaniu z ulicą prowadzącą do DW 904 (za budynkiem). Widok ku NNE


Kamienica Polska przy Konopnickiej 121, przy skręcie w szutrową Botaniczną. Powojenny pomnik wystawiony zmarłym w jej trakcie. Widok ku NW


Kamienica Polska przy Konopnickiej 121, przy skręcie w szutrową Botaniczną. Powojenny pomnik wystawiony zmarłym w jej trakcie. Widok ku NW. Inskrypcja z lewej: „Bohaterom poległym za wolność ojczyzny 1939-1945 żołnierzom poległym na wszystkich frontach partyzantom pomordowanym w więzieniach i obozach koncentracyjnych ofiarom barbarzyństwa hitlerowskiego cześć". Inskrypcja z prawej: "Chwała tym co swe życie za wolność ojczyzny oddali zawsze młodzi duchem, ofiarni, odważni, wytrwali byli kochani i sami kochali W dowód pamięci poległym koledzy wspólnych walk i społeczeństwo”.


Kamienica Polska przy Konopnickiej 121, przy skręcie w szutrową Botaniczną. Powojenny pomnik wystawiony zmarłym w jej trakcie. Widok ku NW

Trzymając się głównej trasy nastąpił przejazd przez Kamienicę Polską do Poczesnej. W tej drugiej udało się poznać ulicę Krótką i fragment Prostej, a Szkolną dotrzeć do centrum. Coś mnie podkusiło, by jechać jeszcze w kierunku kościoła i poszukać drogi na drugą stronę Warty. Dojazd do Nowej Wsi na wysokość ulicy Działkowej, skąd nawrót. Przy UG zjazd w Strażacką, którą można było wrócić na właściwy kurs. Krótka przerwa przy lesie, dłuższa w pobliżu ruin fabryki tektury.


UG Poczesna w NE części miejscowości. Widok ku SE

Zaczynało zanosić się na deszcz. Przerwa w Poraju na pizzę. Początkowo była ok, ale z biegiem czasu smakowała coraz słabiej, a ciasto przypominało macę. Przerwa trwała blisko pół godziny. Po posiłku chmury jakoś się rozeszły, a mi został nadmiar jedzenia w żołądku i dużo większy upał nad głową. Kolejna przerwa w miejscu z widokiem na zalew Porajski, która bardzo długo trwała. Do miejscowości Koziegłowy wjazd o 13:14. Po wielu krótszych lub dłuższych postojach i schładzaniu wodą. Ominięta została jedna rowerowa grupkę w wieku wczesno/średnioszkolnym z opiekunem/ami. Bez konkretów. Zbyt duże było zmęczenie na pełną obserwację.


Poraj. Pizza w Pizzerii Soprano między DW 791 i Górniczą


Jastrząb (Komorniki). Jezioro Porajskie. Widok ku NNE


Jastrząb (Komorniki). Śluza na tamie Jeziora Porajskiego. Widok ku NNE


Wjazd do Koziegłów od strony Poraja

Jeszcze jedna przerwa przy moście za Koziegłówkami. Po opadnięciu na ziemię, trzeba się było przesiąść, gdyż rozzłościło to mrówki. Kończyła się woda. Sklepów nie było widać. Droga do Żarek mnie umordowała. Wody starczyło na kilka łyków, a okresy pomiędzy nimi oszukiwane były przy użyciu wspomnianych wcześniej "holsów". Resztka wody dopita po minięciu tablicy, oznajmującej początek miasta. Niestety, ale jeszcze długo jechało się przez las. W centrum poszukiwanie sklepu. Ten znalazł się przy ryneczku. Uzupełnianie zapasów wody i aż 3 zimne napoje, które pochłonięte zostały już w czasie tamtejszej przerwy (najlepiej wypadł "oszi"). Od tabliczki, do tabliczki, wraz z przerwą zajęło mi 1,5 godziny.


Żarki. Kościół pw. św. Szymona i Judy Tadeusza przy rynku. Widok ku E

O 16 przejazd przez Myszków. Na szczęście żar nieznacznie zmalał. Bez większych refleksji przejechało się przez Zawiercie (po raz trzeci w tej miejscowości i ani razu nie przecięły się moje szlaki) i Łazy (remont ul. Narutowicza; dostrzeżone ruiny fabryki materiałów ogniotrwałych z końca XIX).


Myszków. DW 793. Fabryka papieru nad Wartą, w centrum miasta. Widok ku N

Przejazd przez las, w którym udało się schłodzić. Po przejechaniu przezeń, również było chłodniej. Podjazd w Niegowonicach, za którym udało mi się dojść do siebie. Pod koniec miejscowości ładna panorama w kierunku południowym i duży zjazd. W Grabowie przerwa na rozjeździe i konsultacja telefoniczna. Wpierw kurs na północ, do wysokości ~400 m, skąd również roztaczał się niezły widok (na północy aż po Ogrodzieniec). Zjazd na hamulcach, skręt w ul. Strażacką, a potem w kamienistą ulicę Leśną. Zjazd na dużej prędkości po tamtejszym materiale drogowym nie należał do najprzyjemniejszych i kilka razy o mało nie udało się stracić panowania nad pojazdem.


N kraniec Grabowej. W centrum zabudowa Ogrodzieńca (8 km). Na horyzoncie las (10 km) w Podzamczu. Zamek po prawej, nie do rozpoznania. Widok ku NNE


N kraniec Grabowej. W centrum zabudowa Ogrodzieńca. Na horyzoncie las w Podzamczu. Widok ku NNE


N kraniec Grabowej. Na pierwszym planie domy przysiółka Błojec (2 km). Po lewej wieża kościoła pw. św. Trójcy Przenajświętszej (5 km) w Błędowie (wschodniej dzielnicy Dąbrowy Górniczej). Za nią zabudowa wsi Krążek (11 km). W centrum elektrownia Siersza (20 km) po W stronie Czyżówki, częściowo przesłonięta przez Stoskową Góra (17 km; 362 m n.p.m), za którą znajduje się pobliskie mu wzgórze (17 km; 383 m n.p.m.). Widok ku S


N kraniec Grabowej. Lasy Błędowskie oraz kopalnia rud cynku i ołowiu "Olkusz-Pomorzany" (11 km) w pobliżu DK 94. Widok ku SSE


E kraniec Grabowej. W centrum Chechło i lasy otaczające Pustynię Błędowską. Na horyzoncie Wzgórza Rabsztyńskie. Widok ku SEE

Wyjazd w Skałbanii. Przy wjeździe do lasu mijał mnie rowerzysta. Przejazd przez drogą leśną do asfaltu, a po minięciu tabliczki gminnej udało się zorientować, że jadę w złym kierunku. Nawrót. W centrum Chechła ponownie spotkanie z poprzednim rowerzystą. Po krótkiej rozmowie jechało się już razem do zjazdu na punkt widokowy. Tam rozdzielenia, a ja na przerwę by rzucić okiem na Pustynię Błędowską. O tej porze, poza mną był tam jeszcze jeden przelotny "podziwiacz" tyle że z autem, oraz dziadek z wnuczką, bawiącą się na linie. Wyjazd o 19:45.


Pustynia Błędowska. Po lewej wzniesienia w okolicy Olkusza. Widok ku S

W Kluczach trochę kluczenia, nim udało się dostać na punkt widokowy. Zbyt wczesny wjazd w las, co było zupełnie niepotrzebne, a potem trzeba było resztę dospacerować. Na punkcie dużo więcej osób i większa rotacja tychże. Pogadał ze mną jeden, lokalny rowerzysta, który do tej pory nie odważył się ruszyć w Polskę, a zajęty był bardziej poznawaniem okolic. Dłuższa niż z poprzednim pogawędka, po czym ruszył w swoją stronę, a ja do zdjęć.


Klucze. Po prawej międzywojenny kościół Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy. Widok z Góry Jałowce ku E


Klucze. Lasy porastające okolice Golczowic. W tle wzgórza Doliny Wodącej z najwyższym szczytem - Grodzisko Pańskie (462 m n.p.m.). Widok z Góry Jałowce ku NE


Klucze. Na horyzoncie zakłady przemysłowe w Dabrowie Górniczej. Widok na Pustynię Błędowską ze wzniesienia Góra Jałowce ku W


Klucze. Dostrzegalnia przeciwpożarowa na wzniesieniu Góra Jałowce. Widok ku N


Klucze. Widok na Pustynię Błędowską ze wzniesienia Góra Jałowce ku W


DW 791 między Bęcową Górą i skrętem na Bogucin Mały. Widok ku NWW


DW 791 w pobliżu Bęcowej Góry. Widok na zamek Rabsztyn (2 km) ku E

Gdy się bardziej zagęściło, naszła myśl, że warto zakończyć pobyt i zjechać do centralnego ronda w mieście. Kurs główną w kierunku Olkusza. Przejazd przez las i w kulminacyjnym punkcie wzniesienia, zachciało mi się poszukać noclegu. Podróż tego dnia skończyła się około 21.

Zaliczone gminy

- Konopiska
- Starcza
- Kamienica Polska
- Poczesna
- Poraj
- Koziegłowy
- Myszków
- Żarki
- Klucze
- Olkusz
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 154.03 km (8.00 km teren), czas: 09:34 h, avg:16.10 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)