Podróże Weroniki - pamiętnik z początku XXI wieku

avatar Weronika
okolice Czerwińska

Szukaj

Znajomi na bikestats

wszyscy znajomi(37)

Moje rowery

Czarny 13433 km
Zielony 31509 km
Unibike 23955 km
Czerwony 17572 km
Agat
Delta 6035 km
Reksio
Veturilo 69 km
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum

Wpisy archiwalne w kategorii

.Pół nocne

Dystans całkowity:25375.33 km (w terenie 1825.80 km; 7.20%)
Czas w ruchu:1587:08
Średnia prędkość:15.98 km/h
Maksymalna prędkość:74.20 km/h
Suma podjazdów:50 m
Suma kalorii:33800 kcal
Liczba aktywności:249
Średnio na aktywność:101.91 km i 6h 28m
Więcej statystyk

Veturilo 3

Środa, 16 października 2013 | dodano: 20.10.2013Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki, .Warszawa, .Pół nocne
Z UW do Centrum i na bus.
Trasa:
Kredytowa - Południowa część Parku Świętokrzyskiego - E.Plater
Rower:Veturilo Dane wycieczki: 1.90 km (0.00 km teren), czas: 00:10 h, avg:11.40 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Veturilo 2

Wtorek, 15 października 2013 | dodano: 20.10.2013Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki, .Warszawa, .Pół nocne

Rano na zajęcia, a wieczorem na Marymont, na bus. Udało się zdążyć wsiąść, nim ten odjechał.
Trasy:
1. Gdański - wzdłuż Ogrodu Krasińskich - Kozia.
2. Traugutta - Park Saski - prosto na Marymont.
Rower:Veturilo Dane wycieczki: 8.50 km (0.00 km teren), czas: 00:30 h, avg:17.00 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Veturilo 1

Czwartek, 10 października 2013 | dodano: 20.10.2013Kategoria .2 Osoby, .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki, .Z Kasią, .Warszawa, .Pół nocne


Pierwsza próba, wraz z Kasią, w przerwie między zajęciami. Test aktywowania, pobierania i zamykania roweru oraz krótka przejażdżka w okolicy UW.


Stacja Veturilo na krańcu Traugutta przy Krakowskim Przedmieściu. Widok ku W


Krakowskie przedmieście koło UW. Widok ku NNE

Po zajęciach rower zabrany ze stacji i kurs do centrum. Tam jego zwrócenie koło dworca i dalej pieszo, na przystanek autobusowy. Po kilku minutach naszedł wniosek, że być może ten autobusu się nie zjawi, mimo zapewnień ze strony kierowcy, gdy go pytało się kilka dni wcześniej. O 20:10-15 telefon do ichniej firmy, skąd przyszła informacja, że bus ów podjeżdża TYLKO w piątek o tej godzinie.

Pieszo do Starzyńskiego, gdzie trzeba było wypiąć 1 z dwóch rowerów, jakie tam były. Z nim na drugą stronę pasów, a chcąc ruszać, okazało się że łańcuch spadł i zaklinował się między tylną zębatkę oraz ramę. Z powodu blaszanej "reklamy" nie można było tego samodzielnie naprawić, więc rower z powrotem do stacji, w smarze biorąc drugi z nich. Dość szybko przebyta została droga do Hali Kopińskiej, skąd biegiem i szybkim marszem na Dworzec Zachodni. Niestety było 5-10 minut PO odjechaniu ostatniego autobusu. Pieszo do ul.Jana Olbrachta, gdzie mieściła się kolejna stacja rowerów (wcześniej miała być koło ul. Wolskiej, jednak została przegapiona). Ulicami Dywizjonu 303 i Powstańców Śląskich do do Stacji Młociny, skąd już powrót autem.


Młociny. Widok ku NWW

Co do rowerów Veturilo - mają tylko 3 biegi na przedniej korbie. Odczuwalny przeskok między największą zębatką i środkową jest dużo większy niż między średnią i najmniejszą. Hamulce zależą od danej jednostki, jednak zazwyczaj klamka jest zbyt ciężka do naciśnięcia. Pomaga tu obecność hamowania przy pomocy korby, jednak na zjazdach lub przy dużych prędkościach, sprawiało to pewne trudności - częściowo w związku z przyzwyczajeniami, a częściowo techniczne (m.in w jednym przypadku łańcuch zaczął wydawać dziwny dźwięk). Inny problem to czasem, stosunkowo ciężka do zamknięcia regulacja siodełka i ogólna ciężka sterowność.

Do przemieszcza się po mieście, narzędzie akuratne, jednak trzeba mieć na uwadze, że można natrafić na zepsuty egzemplarz lub że zabraknie rowerów w sytuacji, gdy tego najbardziej potrzeba.
Rower:Veturilo Dane wycieczki: 13.50 km (0.00 km teren), czas: 00:50 h, avg:16.20 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Gminobranie Pomorskie XIII - Przy zachodniej granicy

Środa, 11 września 2013 | dodano: 19.09.2013Kategoria >200, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2013 Pomorze, .Pół nocne

Z radością przyszło opuścić miejsce noclegu. Udało się jako tako dogrzać w ciągu reszty nocy, co chwila się budząc, by znajdować pozycję optymalną miedzy wygodą i ciepłem. Brrr...

Jazda nie była zbyt szybka i efektywna, ale przynajmniej nie było śladu po chmurach deszczowych. Z wolna dojechało się do Trzebieży, gdzie wpadły niewielkie zakupy. Śniadanie zjedzone na przystanku w Brzózkach, gdzie równocześnie zrzuciło się nadmiar ubrań. Część trasy była poprowadzona po bruku. O 11 dojazd do Podgrodzia - miejsca ze sporą liczbą domków dla turystów. Stamtąd do północnego skraju lasu. Minął mi tam kwadrans, po czym wracało się tą samą trasą, modyfikując ją o krotki przejazd w terenie leśnym ku zachodowi i najbardziej zachodnią uliczkę tej osady. Udało się pokręcić po większości uliczek Nowego Warpna w okolicy przystani. Nim zostało opuszczone trzeba było zrobić jeszcze jedne, drobne zakupy. Ogólne wrażenie z gminy bardzo pozytywne.


Nowe Warpno. Fontanna w centrum Podgrodzia. Widok ku W


Nowe Warpno. Podgrodzie. Budynek po N stronie fontanny. Widok ku NE


Nowe Warpno. Podgrodzie N w pobliżu punktu geodezyjnego. Widok ku NE


Nowe Warpno. Podgrodzie N w pobliżu punktu geodezyjnego. Widok na okolice Karsiboru ku N


Nowe Warpno. Podgrodzie W za nr 73. Widok na Altwarp ku W


Nowe Warpno. Kościuszki. W centrum kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Po prawej UG w ratuszu z XVIII w. Widok ku NWW


Nowe Warpno. Warszawska. UG w ratuszu z XVIII w. Widok ku SWW


Nowe Warpno W. Rzeźba na krańcu Warszawskiej. Widok ku W


Nowe Warpno SW. Alejka równoległa do Reymonta. Lokale Barkas i U Magdy. Widok ku NNE

Nim ostatecznie przyszło mi się pożegnać z zabudowaniami NW, skręt w uliczkę ślepą, a potem w drogę do lasu. Przy tejże mijało się sporą grupę młodzieży na zajęciach z rysunku. Jadąc ku północy również ich się mijało, gdy zmierzali na pozycje. Nie było czasu, by jeździć po lesie, wiec przejazd nastąpił skrótem, leśną ścieżynką, wprost do drogi asfaltowej. Po godzinie jazdy asfaltem w odludnym lesie, wyjechało się we wsi Stolec, gdzie krótki zjazd pod tamtejszy pałac. Przed Bukiem krótka przerwa by odpocząć.


Stolecki pałac. W PRL siedziba Wojsk Ochrony Pogranicza, później Straży Granicznej, od 2009 Uniwersytetu Szczecińskiego. Widok ku W

Około 15:40 dojazd do Lubieszyna w pobliżu przejścia granicznego. Odtąd trwało przemieszczanie się wśród terenów zabudowanych. Krajówką przejazd do wsi Dołuje, skąd odbicie w lokalną drogę do Będargowa, gdzie stał kościół z XIII w. Skręt za nim do wsi Warnik. stamtąd przedostając się do Kołbaskowa. Wnet przejazd przez granicę z Niemcami, najkrótszą trasą przedostając się do Gryfina. Za granicą przejechało się nieco ponad 8 km i około godziny, przy czym przez połowę czasu trwało odpoczywanie i ustalanie dalszej trasy.


Lubieszyn. DK 10. 0,5 km od granicy. Widok ku SE


Będargowo. Kościół Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych. Widok ku S


Niemiecka strona granicy między DK 13 i B 2, na SSW od Kołbaskowa. Widok ku SW


B 2 przed skrzyżowaniem z B 113. W tle wiatraki w okolicy Schönfeld. Widok ku W

Przejazd przez Odrę i o 18:18 wjazd do Gryfina. Była chęć, by zjeść coś ciepłego, ale zostało odpuszczone, postanawiając sobie jak najszybciej dotrzeć do Gorzowa Wielkopolskiego. Powód był prosty. Dnia poprzedniego, koło Dziwnowa dało się słyszeć dziwny metaliczny dźwięk, ale z powodu takiej a nie innej pogody, umknęło mi to w odmętach wielu myśli. Podobny dźwięk był też słyszalny również koło Brzózek tego dnia. Na tamtejszym przystanku ze zdziwieniem przyszło mi odkryć dwie pęknięte szprychy. Trzecia z kolei, pękła niedługo po powrocie do kraju. Zapasu i umiejętności naonczas brak.


B 113. Most graniczny nad Odrą Zachodnią, przed wjazdem do Gryfina. Widok ku SE


Gryfino. Pierwsze kilometry DW 120. Widok ku E


Gryfino. Pierwsze kilometry DW 120 przy moście nad Odrą Wschodnią. PK Dolnej Odry. W tle zbocza doliny ponad Mescherin, z których prowadzi zjazd B 113. Widok ku W


Gryfino. Pierwsze kilometry DW 120 przy moście nad Odrą Wschodnią. W centrum wieża kościoła pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny. Widok ku E


Gryfino. Po lewej wielopiętrowe bloki  przy Słowiańskiej. Po prawej wieża kościoła pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny. Widok ku NNE


Gryfino. S kraniec Chrobrego. Po lewej Brama Bańska i pozostałości murów miejskich. Widok ku SE

W godzinach wieczornych, po 20 dojazd do Widuchowej, do której prowadził przyjemny zjazd. Przy rynku przygotowania do całonocnej jazdy. O zmroku, opuszczając miejscowość długim i stromym podjazdem, zastanawiało mnie, czy nie przyszło mi się ubrać zbyt wcześnie. Jechało się DK 31 w nocnych ciemnościach. Droga biegnąca przez las wyglądała mrocznie i ekscytująco, tak jakby nagle znaleźć się w rejonie górskim. Co jakiś czas mijały mnie auta, rozcinające ciemność przed sobą, a mi nasuwając liczne skojarzenia z twórczością Nienackiego.


Pniewo N. Skrzyżowanie DK 31 i DW 121. W tle Kominy Elektrowni Dolna Odra na terenie wsi Nowe Czarnowo. Widok ku SW

Z lasu wyjazd we wsi Lisie Pole. Wkrótce wyjechało się na wysoko położonym obszarze, z którego rozciągał się rozległ widok, znaczony dzięki światłom zapalonym w domach i przydrożnych lampach w niezbyt już odległej Chojnie. Szybki zjazd do miasteczka. Z wolna przejazd przez centrum, mijając kolejne, oświetlone zabytki. Było kilka dróg wyjazdowych i dość częste przerwy, by zdecydować którą jechać. Ostateczną była to DK 26. Odcinek do Trzcińska-Zdroju wyszedł mi mozolnie. Problemy związane z awarią szprych były coraz bardziej odczuwalne. W miasteczku udało się dojechać na rynek i wyjechać ulicą Sojuszników. Okolica sprawiała nieprzyjazne wrażenie. Gdzieś tu pękła czwarta szprycha i jazda byłą okropna, a koło latało na boki. O 23:45 wjazd do Myśliborza. Wyjazd z niego drogą na Ławy. Nic już nie jechało. Trzeba było wypiąć jeden hamulec, dzięki czemu można było łatwiej się przemieszczać. Wyłączona też została lampka, by zaoszczędzić baterie. Świeciła już dość słabym światłem.


Chojna. Skrzyżowanie DK 26 i 31. Po lewej Centrum Kultury w dawnym Ratuszu. Po prawej Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny i św. Jana Chrzciciela. Widok ku SEE


Chojna. Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny i św. Jana Chrzciciela. Widok ku NNE


Chojna. Brama Barnkowska. Widok ku SE


Trzcińsko-Zdrój. Brama Myśliborska. Widok ku SSW

Jazda drogą wzdłuż S3. Wymęczenie, dojazd w obrąb granic miasta po 2 w nocy. Sturlanie się do centrum i dalej wprost na dworzec, gdzie udało się dotrzeć 20-30 minut później. Ten niestety był zamknięty. Trochę spacerowania przed nim i przesiadywanie na sakwie w załomie budynku. Udało się przedrzemać od 3 do 4, kiedy to udało mi się zorientować, że dworzec został już otwarty. Otworzono go wcześniej (możliwe że niedługo po rozpoczęciu owego drzemania), ale słabo odbierane były już przeze mnie wszelkie informacje. W kasie nie można było kupić biletu z rowerem z różnych, bliżej nieznanych powodów. O zgodę trzeba było się pytać kierownika pociągu. Jak na szpilkach przeminęła mi ponad godzina w niepewności czy mogę wrócić pociągiem. Na szczęście obyło się bez problemów i o 5:20 siedziało się już w przedziale ze świeżo zakupionym w pociągu biletem do Warszawy Zachodniej (przez Krzyż wielkopolski, Szamotuły, Poznań, Kutno). Wg rozkładu jazdy godzina odjazdu - 5:44, a planowy przyjazd na miejsce o 11:26.


Gorzów Wielkopolski. Dworzec Główny. Widok ku S

Zaliczone gminy

- Nowe Warpno
- Kołbaskowo
- Gryfino
- Widuchowa
- Chojna
- Trzcińsko-Zdrój
- Myślibórz
- Nowogródek Pomorski
- Lubiszyn
- Gorzów Wielkopolski
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 226.00 km (3.00 km teren), czas: 14:25 h, avg:15.68 km/h, prędkość maks: 40.70 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Radlin I - Przed maratonem

Piątek, 21 czerwca 2013 | dodano: 26.06.2013Kategoria .Maratony, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2013 Górny Śląsk, .Warszawa, .Z rodziną, .Pół nocne, ...Miejscowości śląskie

Przygotowania

Dzień ubiegły cały przepracowany (pomijając przerwy wszelkiego rodzaju). Powrót do domu około 21 - koło wejścia stała kartonowa paczka zawierająca ostatnie części potrzebne do złożenia roweru - Wreszcie! Po krótkim ogarnięciu siebie i przesyłki, można było przystąpić do składania nowego roweru. Cały zabieg trwał od około 22 w czwartek do 6 rano w piątek. Do 9 trwała "sucha" regulacja linek, zakładanie owijek, kompletowanie sprzętu na wyprawę. Sen trwał raptem 3 godziny - do 12. Przygotowany sprzęt powędrował do plecaka. Sprawdzenie ostatnich informacji w internecie, drukowanie mapek itp. Niespodziewanie nadeszła godzina 14 - czas wyruszać do Warszawy na pociąg o 18:35

Lecz zaczął padać deszcz...
Grzmot i piorun też...

Lepiej było odwlec moment wyjazdu, lecz pogoda się nie uspokoiła. Przyjechał brat i postanowiliśmy, że mnie odwiezie. Znów drzemka. Sen był niespokojny. Po obudzeniu zmęczenie. Dokonane zostały ostatnie poprawki w ekwipunku...

Transport


O 17 wyjechaliśmy. W związku z korkami, spowodowanymi wyjeżdżającymi z miasta autami, lepiej mi było teraz wysiąść na Górczewskiej, tuż koło sklepu rowerowego. Dokupiony drugi bidon i już można było ruszać na dworzec... ale udało mi się spostrzec, że nie mam kasku... Szybki nawrót do sklepu, szybkie przymierzanie i szybki powrót na trasę.

Z początku jechało się chodnikiem, by móc wyregulować przerzutki. Koło wiaduktu kolejowego zjazd ku granicy ogródków działkowych i w miejscu, gdzie nie można było dostrzec dalszej ścieżki, przejście przez tory w kierunku osiedla. Potem przerzut roweru przez resztkę betonowego ogrodzenia, przebycie kilkunastu metrów w chaszczach i dalej na ścieżynkę. Szybko na południe, wyjeżdżając na ul. J.Olbrachta. Przecięcie parku im. Powstańców Warszawy docierając do Wolskiej. Jeszcze kilka minut jazdy i widać było już Dworzec Zachodni. Bilet kupiony o 19:22 do stacji Katowice (przez Idzikowice i Zawiercie). Pociąg, jak się okazało, miał 40 minut opóźnienia do startu. Szczęśliwie dla mnie, stał już na stacji, więc można było wejść do środka. Standardowo - nie było przedziału rowerowego. W tym czasie nad Warszawą przechodziła kolejna burza - pioruny waliły naprawdę blisko, zapewne na Odolanach i Woli, bo huk grzmotów brzmiał jak wystrzał armatni.

W Katowicach


Z pociągu wysiadka o 22:15 w Katowicach. Atakował mnie głód i trzeba było uzupełnić drugi bidon na dalszą trasę. Kurs na Dworzec. Do wyboru było McD, SubWay i coś mi nieznanego. Najlepszą opcją była solidna kanapka z SB, której 1/5 powędrowało ze mną przez dalszą trasę, jedząc ją w ramach śniadania. Pół godziny później można było ruszać.


Dworzec Główny w Katowicach. Widok ku W


Dworzec Główny w Katowicach. Widok ku S

Na zewnątrz, mnóstwo młodych i nieco "starszych" młodych ludzi, chodziło tu i ówdzie. W Katowicach trwała imprezowa noc. Co chwila mijało się jakąś knajpę i ludzi zachowujących się głośno, jednak bez ekscesów. W dużej mierze sprawiali wrażenie przyjezdnych. Niebawem ukazała się "Żabka". Przed nią ustawiła się spora kolejka, drzwi bowiem były odgrodzone kratami, poprzez które odbywał się handel. Po chwili wahania i mnie tam poniosło, gdyż trzeba mi było płynów na drogę. Nie można było ryzykować odwodnienia przed maratonem. Choć już zaryzykowane zostało niewyspanie.


Katowice. Słowackiego. Żabkowe zakupy. Widok ku E

Po dobrych 15 minutach wysłuchiwania list zakupów, składających się w większości z alkoholu i fajek ( choć nie wszystkie ich dotyczyły), udało się kupić jedynie 1,5l butelkę niegazowanej wody o nieznanej marce, bowiem butelka ta została wyrzucona zaraz po przelaniu zawartości w bidony. Zakup uzupełniony został jeszcze butelką Coli 0, w objętości 1 litra, wyjętej z lodówki (noc była ciepła i nieco parna). Innego napoju o tej samej objętości - nie było. Butelka weszła do plecaka, mimo oporów jakie stawiała reszta ekwipunku.

Podróż nocą


Spod Żabki start po 23. Jak się okazało, wkrótce potem miała zostać zamknięta na noc, więc mi się poszczęściło. Przejazd ul. Słowackiego kierując się ku DK 84. W pociągu plecak został przetrząśnięty kilkanaście razy. Zapomniane zostało najważniejsze - mapa planowanego dojazdu i powrotu, a także mapy zasięgów gmin. Dalsza trasa przebiegała z nakierowywaniem telefonicznym i intuicyjnym, tak jak zwykle w podobnych sytuacjach, gdy potrzeba mi było opuścić miasto precyzyjnie obraną trasą.

Przez pierwsze kilometry, towarzyszyło mi stosunkowo dużo aut oraz TIRów. Z biegiem czasu, zbliżając się do Radlina, a godzina była coraz późniejsza, widać było, że ruch samochodowy praktycznie zamierał. Wielokrotne przerwy na poboczu, dokonując poprawek w rowerze. Szczególnie dotyczyły one siodełka. Po niecałej godzinie jazdy dojazd do Mikołowa, a około 0:45 podziwianie światła, umieszczonego na kominach elektrowni, których czerwony blask mieszał się z dymem, mgłą, czy chmurami (czego nie udało mi się stwierdzić).


DK 81 omijająca Łaziska Górne. Elektrownia Łaziska. Widok ku SSE

O 1:15 wjazd w granice administracyjne Żor. Zjazd z głównego kursu, w kierunku ryneczku. Z centrum wyjazd o 1:40. Między 2:15 i 2:30 dojazd do Jankowic, uprzednio opuszczając Świerklany. Dalej drogą zorientowaną na zachód. W odległości 3,5 km od trasy 78, zjazd w kierunku południowym, by potem legnąć na ziemi, zakładając wszystko, co mogło utrzymać moją temperaturę oraz chronić przed komarami.


Żory

Zaliczone gminy

- Mikołów
- Łaziska Górne
- Orzesze
- Żory
- Świerklany
Rower:Czerwony Dane wycieczki: 57.00 km (1.00 km teren), czas: 03:10 h, avg:18.00 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Trójstudencki wyjazd - Do Olsztyna

Niedziela, 21 października 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria .Pół nocne, .3-4 Osoby, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2012 Prusy Górne

Namioty opuściliśmy przed 7, ale minęło 1,5h, nim zeszliśmy na błotnistą dróżkę, by ruszyć w dalszą trasę. Powoli wstawała mgła. Droga błotnista przeszła w wyłożoną betonowymi płytami koło Minięt, a wkrótce i w asfalt. Przejechaliśmy nim przez tereny w pobliżu żwirowni i wnet znaleźliśmy się w Dzierzgoniu. Podjechaliśmy pod górkę i zatrzymaliśmy się na skrzyżowaniu DW 515 z drogą odchodzącą w kierunku Starego Pola. Na tej wysokości mgła momentalnie zgęstniała, więc postanowiliśmy założyć kamizelki i zrezygnowaliśmy z jazdy w kierunku morza. Zjechaliśmy w dół i skręciliśmy w DW 527 na wschód.


Obszar noclegu między Starym Miastem i Miniętą. Widok ku SSE


Granica między gminami na drodze ze Starego Miasta do Minięty. Widok ku E


Kropidlak


Wjazd z Minięty do Dzierzgonia. Widok ku NE

O 10 krótka przerwa w Kwietniewie przy sklepie, położnym w pobliżu kościoła i krótka pogawędka z tubylcem przez chłopaków i moje trzymanie się na uboczu. W Rychlikach skręciliśmy na południe. wjechaliśmy w las,a droga intensywnie pięła się w górę. Dało się to odczuć, jakbyśmy przebywali w Beskidzie. W tym etapie przemieszczaliśmy się różnymi, drobnymi dróżkami w celu skrócenia trasy w kierunku Olsztyna i równoczesnym nie zagrzebaniu się w bocznej, polnej drodze jak o poranku. W Krekach nastąpiło maximum zamglenia. Nawet okulary mi zaparowały w czasie jazdy. Od tej pory stopniowo się przejaśniało.


Granica województw na DW 527. Widok ku NE


Kwietniewo. DW 527. Kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Widok ku SE


Droga z Rychlik do Gołutowa. Rychlicki Las. Widok ku SSE

Przejechaliśmy przez Jarnołtowo, gdzie nauczycielem był ongiś Kant. Wnet znaleźliśmy się po drugiej stronie DK 7. W Dobrocinie przerwa na zakupy i odpoczynek. O 13:40 byliśmy już w Morągu. Dojechaliśmy do rynku i ulicą Hardera podjechaliśmy do miejsca z widokiem na ruiny zamku. Z miasta wyjechaliśmy ul. Wróblewskiego. Trasa była nieco bardziej pagórkowata. Minęliśmy spowite mgłą jezioro Nane i w Wilnowie skręciliśmy na wschód. Za lasem droga skręciła na SE. W Mostkowie przecięliśmy DW 530 i właściwie wreszcie było już słonecznie. Podjazdy stały się dla nas tak męczące, że w Nowym Kawkowie musieliśmy zatrzymać się przy sklepie. Dodatkowo mocniej odczuwane już były moje kolana.



Jarnołtowo. Kościół pw. Chrystusa Króla. Widok ku SE


Morąg. Ruiny zamku krzyżackiego. Widok ku SWW


Morąg. Ratusz. Widok ku NNW


Wilnowo S. Jezioro Narie. Widok ku NNW


Pasłęka. Granica powiatów miedzy Mostkowem i Gamerkami Wielkimi. Widok ku NNE


Droga z Gamerek Małych do Starego Kawkowa. Widok ku NEE


Wjazd do Pupek. Widok ku E


DW 527. Wjazd do Olsztyna. Widok ku E

Wnet rozpoczął się zjazd niemal po sam Olsztyn. Z wysiłkiem przejechaliśmy fragment wojewódzkiej i zatrzymaliśmy się przy Żurawiej. Odpoczywaliśmy przez pół godziny, po czym rozdzieliliśmy. Pojechali do centrum, by złapać pociąg do Warszawy, a mi zachciało się wrócić rowerem. Żurawia przeszła w dość przyjemną szutrówkę z głębokim obniżeniem w Łupstychu. Przecięcie DK 16. W Kudypach zapadała noc, a w Naterkach trzeba było już korzystać z lampek, a także zasięgnąć rady przez telefon, gdyż trasa wyglądał dość niepewnie, choć było to na szczęście tylko złudzenie. Wjazd na asfalt w Tomaszkowie i dalej do DK 51.



Odtąd była masakra. Noc niesamowicie ciemna. Ja wpatrzony w światło lampki i duży ruch samochodowy, przez który prowizorycznie kilka razy przyszło mi się zatrzymać na poboczu. Ponad godzinę zajął mi dojazd do Ameryki, gdzie wjechało się na obwodnicę Olsztynka i udało znaleźć się na szerokim i jeszcze nie ukończonym fragmencie odnowionej DK 7. Było około 20. Dalsza jazda nie sprawiała problemów, gdyż nikt nie jechał moim pasem, a droga była w końcowej fazie budowy. Walka ze zmęczeniem, bólem i sennością. Czas stał się jednolitą masą, z której udało się wydostać między Załuskami i Litwinkami. Wjazd na starą DK7. Obwodnicą objazd Nidzicy i telefoniczne dopytywanie się o położenie w miarę odludnego miejsca w pobliżu miasteczka. Jak wielką przyjemnością było zasnąć dwa kilometry dalej, po mozolnym rozstawianiu namiotu.


DK 51 przez Amerykę

Zaliczone gminy

- Dzierzgoń
- Rychliki
- Morąg
- Łukta
- Jonkowo
- Gietrzwałd
- Stawiguda
- Olsztynek
Rower:Zielony Dane wycieczki: 172.50 km (7.00 km teren), czas: 11:00 h, avg:15.68 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Wydział

Poniedziałek, 15 października 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria .Pół nocne, .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki, .Z rodziną, .Warszawa

Standardowa trasa krajówka ze skrótem leśnym i przejazdem wiaduktem. Potem Modlin i serwisowa DK7. W Warszawie głównymi przez Marymont i Gdański do Senatorskiej. Potem wydział i przerwa tamże. Droga powrotna zaczęła się od przedostania na most przed Bednarską i park. Koło Wileńskiego skręt do Ratuszowej. Przejazd wzdłuż zachodniego skraju Cmentarza Bródnowskiego. Skręt w Syrokomli, Bolesławicką i spotkanie u P. i M. Wyjazd już wieczorem, ulicą Ogińskiego i Słubicką. Skręt w lewo na Wybrańską i koło bloku zjazd na główną.

Wiaduktami Toruńskiej do Modlińskiej. Dalej jak najprościej przez Jabłonnę do NDM, skręt w Morawicza. Modlin jak z rana, lecz potem skręt na Zakroczym. Ładując się do auta, wyjazd skończył się na Gałachach, w połowie między Słoneczną i skrętem w stronę wysypiska.
Rower:Zielony Dane wycieczki: 105.00 km (2.00 km teren), czas: 06:00 h, avg:17.50 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

X wrzosniowa wyprawka I - Kujawy W

Czwartek, 20 września 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, .Pół nocne, ..Gminy Polska, 2012 Kujawy, Pałuki, Krajna, .Z rodziną

Wyjazd poprzednie był krótki, gdyż planowane było, aby pojechać na wyprawkę z forumowiczami. Moją pierwszą porządniejszą, drugą z kolei. Dzień pierwszy był słoneczny, ale jak cały wyjazd, chłodny. Wpierw rodzina podwiozła mnie do Sochaczewa. Bilet do Konina (przez Łowicz, Kutno) kupiony o 8:37.  W środku było bardzo wielu ludzi wracających z koncertu w Warszawie, którzy ucieszyli się, gdy wysiadał rowerzysta. Okazał się, że to Tq.. Koncertowicze ponownie się zmartwili, gdy jego miejsce zajęła moja osoba z rowerem i bagażem w sakwach. Podróż była wielce kłopotliwa, lecz na szczęście dość krótka. Pociągi był w Koninie około 11. Na miejscu kurs na zachód ul. Kolejową, objeżdżając blok na rogu ul. 1 Maja i ul. Kleczewskiej. ul. Spółdzielców w ul. Mąkową, ul. Rolną i przejściem pod torami przy stacji Konin Zachód. Mijało się kilka zabudowań, niewielki lasek i dojechało do ul. Zakładowej, którą wróciło się do DW 264 (acz w innym miejscy).

Jadąc wojewódzką mijało się Kazimierz Biskupi i Kleczew. Na skrzyżowaniu z DW 263, kurs na północ. Za Ostrowążem skręt w lewo do lasu, po kilkuset metrach zatrzymując się na posiłek. Potem powrót do szosy, przejazd przez Kobylanki i Popielewo. W Gawronach dojazd dość blisko śluzy, ale nie było sił i ochoty, by zjeżdżać do niej na dół. Szutrem do koloni Warzymowskiej, gdzie przejazd do Kaliny. Po tej stronie rzeki/kanału przejechało się rapem 6 km do Przewozu, po czym nastąpił powrót na stronę zachodnią.


DW 264 omijająca Kleczew. Widok ku N


DW 264 omijająca Kleczew. Koparka SchRs 315. Widok ku NW


DW 264 na N od Kleczewa. Transport urobku z odkrywki Jóźwin IIB do linii kolejowej w Kleczewie SE. Widok ku SE


Między Koszewem i Kaliną. Kanał Ślesiński. Widok ku N


Skulsk. Widok ku W

Przez Krzywe Kolano dojazd do Kruszwicy. Lichymi dogami przejazd przez Żerniki do Ludziska i skręt na wschód. Tuż po 18 dojazd do Inowrocławia, lecz bez zapoznawania się nawet z jego centrum. Skręt w Bagienną i Popowicką, którymi wyjazd na zachód, mijając na południu zakłady chemiczne. Zapadł wieczór, a miedzy Kościelcem i Pakością jechało się po ciemku.


Kruszwica. DK 62. Zakłady tłuszczowe. Widok ku W


Droga z Markowic do Ludziska. Widok ku NW


Inowrocław. Wjazd DK 15. Widok ku NNE


Ostatnia gmina tego dnia

Według mapy, za Piechcinem skręt na Bielawy. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że poniosło mnie na teren kopalni odkrywkowej. Ujechało się jeszcze prawie pół kilometra od torów, nim w końcu się zawróciło i porozmawiało z napotkanym strażnikiem, chyba nie mniej zdziwionym moją obecnością, niż ja - brakiem obecności drogi. Nawrót. Przejazd na południe wzdłuż ogródków działkowych. Dalej przez Szeroki Kamień, drogą którą ciągle skręcała w prawo, omijając odkrywkę. Przy konsultacji telefonicznej udało się w końcu znaleźć dogodne miejsce, do którego jeszcze spacerem z pół kilometra marszu od dróżki, nim o 22:00 udało się zasnąć.

Zaliczone gminy

- Kazimierz Biskupi
- Kleczew
- Ślesin
- Wilczyn
- Skulsk
- Wierzbinek
- Piotrków Kujawski
- Jeziora Wielkie
- Kruszwica
- Strzelno
- Janikowo
- Inowrocław (W+M)
- Pakość
- Barcin
Rower:Zielony Dane wycieczki: 135.62 km (15.00 km teren), czas: 08:33 h, avg:15.86 km/h, prędkość maks: 31.37 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Na Wschód II - Równina Łukowska

Sobota, 15 września 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria .2 Osoby, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, .Pół nocne, ..Gminy Polska, 2012 Siedlecczyzna S, ...Miejscowości lubelskie, ...Miejscowości mazowieckie Uczestnicy

Przebudzenie około 9. Sen był krótki. Za mało odpoczynku. Odczuwane były tego skutki przez cały wyjazd. Po 20 minutach w gotowości do drogi. Po kolejnych - widać było już tablicę Międzyrzecza Podlaskiego. Przy skrzyżowaniu z krajówką jakiś rowerzysta pytał mnie o drogę. Dojazd do końca ul. Warszawskiej, przez parking do Rymarskiej, potem w Poprzeczną i przez rynek do Lubelskiej. Przerwa na ławce w północnej części placu, tam czekając na Y.. Przybył o 10:30. Wymieniliśmy kaski, chwilę pogadaliśmy (w tym czasie pojawiła się jakaś starsza rowerzystka informując o jakiejś imprezie rowerowej), po czym skoczyliśmy do pobliskiej cukierni. Ruszyliśmy po krótkim posiłku. Y. odprowadził mnie w okolice torów kolejowych, po czym pojechał w swoją stronę.


Międzyrzec Podlaski. DK2. Widok ku N


Międzyrzec Podlaski. Lubelska. Widok ku SWW

Dalej poniosło mnie do Wygnanki, gdzie nastąpił skręt w lewo, przecięło się kanał Wieprz-Krzna, by po drugiej stronie skręcić w kiepską, leśną dróżkę na południe. Tam przerwa. We wsi Anielki powrót na asfalt, nie mając sił, by więcej jeździć w terenie. We wsi Ostrówki trzeba było przysiąść na przystanku. Po 13 przejazd przez Wohyń. Tam skręt na Milanów, skąd kurs na zachód. Jak dotąd pogoda była ładna, słoneczna. Odtąd z wolna coraz bardziej się zachmurzało, i trzeba było jechać pod wiatr, który pędził ze sporą siłą.


Wygnanka. "Bolesław Karwowski podoficer A.K. żył lat 31 zg. od kuli okupanta dn. 22 VI 1942 - Cześć jego pamięci"


Wygnanka. Widok ku SWW


Droga z Wohynia do Kopiny. Widok ku N


DW 814. Rzeka Piwonia i granica gmin. Widok ku E


Rozwil. DW 814. Widok ku SW

O 16 wjazd do Radzynia Podlaskiego, gdzie moim oczom ukazał się zamek w bardzo dobrym stanie. Zostało odnotowane to w mojej pamięci, jak również solidny remont dróg w jego pobliżu. Rozważane było zrobienie zakupów, ale nie rzucił mi się w oczy jakiś konkretny sklep. Poza tym była sobota i spora ich część już została zamknięta. W Białej zjazd z DK 63 i skręt w leśny trakt, który w dużej części był pokryty kostką brukową. Skończył się dopiero na wąskim, starym asfalcie we wsi Borowe.


Radzyń Podlaski. Pałac Potockich. Widok ku N


Radzyń Podlaski. Pałac Potockich. Widok ku SEE


Borowe przy granicy gmin. Młyn na Bystrzycy. Widok ku SSE

Przez jakiś czas trwało kręcenie się po wsiach. Przejazd przez Wolę Chomejowską, pokruszoną, betonową drogę do Stanisławowa i piaszczysty szuter do Zofiboru. Na szutrze za Świderkami pękło mi prawe, dolne mocowanie bagażnika. Było sporo sprzętu i nie wytrzymał na jednej z dziur, kamieni czy korzeni. Zjazd do Sarnowa, a przez Szczygły Dolne oraz Górne dojazd do DW 808. Za Świdrami przerwa. Przez Łuków ścieżkami rowerowymi lub chodnikami. Zjazd z nich tylko w Browarną i Lewickiego. W pobliskim kościele ktoś brał ślub. W międzyczasie zapadła noc.


Ciężkie E w pobliżu granicy gmin. Widok ku NE

Bezpieczna jazda skończyła się za Gołaszynem, gdzie urywał się chodnik. Jadać krajówką czuć było spięcie, jak za dawnych lat, gdy dopiero zaczynało się jeździć, tym bardziej nocą. Trzy kilometry lasu były dla mnie dość ciężkie. Z czasem udało się okrzepnąć, a sytuacja się uspokajała, choć trzeba było przystawać parę razy. Ostatecznie, po niewielkim podjeździe, nastąpił skręt do wsi Kaczory i dalej już można było jechać na luzie. Od pewnego czasu trwało rozglądanie się za miejscem na nocleg, jednak nic mi nie pasował. Czyżby kolejna nieprzespana noc? Na bocznej dróżce mijało mnie kilka, może kilkanaście aut. Zrobiło się chłodno w porównaniu do poprzedniej nocy. Koło wsi Pieńki udało się znaleźć dość dobre miejsce na obóz, gdyby nie to, że był to plac budowy. W Domanicach-Kolonii skręt na północ. Za Przyworami Dużymi znów długa jazda lasem. Skręt w ulicę Osiedlową wsi Gołąbek. Sporo szczekania, których nie zagłuszyła muzyka z mp3. Namiot rozłożony po 21 pod lasem, na północ od owej wsi.


Z powrotem w mazowieckim


Przedostatnia gmina przed snem

Zaliczone gminy

- Kąkolewnica
- Drelów
- Wohyń
- Milanów
- Czemierniki
- Radzyń Podlaski (M+W)
- Borki
- Wojcieszków
- Ułan-Majorat
- Łuków (W+M)
- Wiśniew
- Domanice
- Skórzec

Miejscowości lubelskie

-
-
^+
- Biardy

Miejscowości mazowieckie

- Nowe Okniny
^+
- Gostchórz
- Kaczory
- Łupiny
- Pieńki
- Domanice-Kolonia
- Przywory Duże
- Gołąbek
Rower:Zielony Dane wycieczki: 155.32 km (10.00 km teren), czas: 09:34 h, avg:16.24 km/h, prędkość maks: 38.91 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Południowopolskie VI - Opolskie

Poniedziałek, 13 sierpnia 2012 | dodano: 26.06.2013Kategoria .Pół nocne, .2 Osoby, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, .Z Kasią, 2012 Południowopolskie

Porządnie udało się wyspać. Start po 8. Świetna pogoda, bez ani jednej chmurki. Dobrą jazdę nieznacznie popsuł bruk w Bąkowie. Tuż przed A4 poranna przerwa i m.in zrzucenie ciepłych ubrań. Słońce doskonale radziło sobie z ogrzewaniem. Był to chyba najcieplejszy dzień na wyprawie. Przyjemną trasą przez Pępice do Brzegu. Przemieszczanie po ścieżkach rowerowych, co o mało nie skończyło się wypadkiem. Gdy przejeżdżało się nią przez ulicę JPII, jakiś kierowca zjeżdżający z ronda, zahamował z piskiem i oburzeniem w głosie. W nerwach dojechało się do kościoła, gdzie chwilę można było odsapnąć, spuszczając trochę ciśnienie z emocji, chcąc jak najszybciej opuścić to miasto, po zrażeniu zaistniałą sytuacją.


DW 401 na węźle z A4 przy granicy województw. Widok ku E


Brzeg. Chocimska 26 i 24. Widok ku NW


Brzeg. Plac Kościelny. Widok ku SWW


Brzeg. Rynek. Widok ku NNE


Brzeg. DK 39. Most na Odrze. Widok ku N

Skręt w Pisarzowicach na wschód. We wsi Kościerzyce zakupy, które skonsumowało się dalej, na przystanku we wsi Nowe Kolonie. Jedząc, obserwowało się parę jadącą na rowerach. Widziało się ich raz jeszcze, gdy po 13 dotarło się do Popielowa. Oni skierowali się zapewne na zwiedzanie, a nas poniosło na uzupełnienie zapasów picia w markecie przy Dworcowej. Za miasteczkiem skręt na przerwę do lasu, w dróżkę naprzeciw zjazdu do wsi Lubienia. Ogółem Popielów zajął nam 1,5 godziny. Mniej więcej od tamtej pory trwało przemieszczanie się w górę, choć nie było to zbyt wyraźne i zdarzały się niewielkie spadki terenu.


Kościerzyce 26A. DW 457. Widok ku NE


Kościerzyce. W centrum kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Widok ku NNW


Kościerzyce 58. Widok ku NNE


Popielów (Kabachy). DW 457. Widok ku E

O 15 dojazd do Ładzina, gdzie nastąpił wjazd na DW 454. Kusiła nas dróżka na wprost przez las (skrót), ale odbijało się na południe. Przekroczyło się granicę powiatów, by następnie skręcić w lewo, po zaledwie dwóch kilometrach jazdy wojewódzką. Długo jechało się przez las, dosłowne na chwilę opuszczając go w Grabczoku. Roślinność w dużej mierze stanowiły sosny, a poszycie wskazywało na obecność dość luźnych piasków.


DW 454 w pobliżu granicy powiatów. Widok ku S


Droga z DW 454 na Murów. Widok ku NE


Grabczok. Widok ku SSE


Grabczok. Kościół pw. św. Jana Chrzciciela. Widok ku NE


Grabczok przy kościele. Widok ku SEE


Grabczok. Kaplica z 1895 r. Widok ku NE

O 16:30 wjazd do Brynicy, gdzie nastała półgodzinna przerwa przy kościele. Pomimo tego, dalsza jazda była dość nużąca, dopóki nie zjechało się z krajówki do wsi Szumirad, gdzie przez kwadrans, do 19 trwał odpoczynek przy zaporze i tamtejszym stawie. Chudobę przejechało się jej boczną dróżką przez wieś, zamiast jechać całość główną szosą. Znów zachciało się rozglądać za sklepem, lecz tam były już zamknięte. Na DW 494 wyjazd przy składzie budowlanym.


Brynica. Kościół pw. św. Szczepana. Widok ku SE


DW 461. W tle Łubniany oraz kościół pw. św. Apostołów Piotra i Pawła i NNMP. Widok ku SE


Skrzyżowanie DK 45 i DW 494. Widok ku NEE


Szumirad. Rezerwat Smolnik. Spiętrzenie Bystrzyny. Widok ku E


Szumirad. Rezerwat Smolnik. Spiętrzenie Bystrzyny. Widok ku SSE


Chudoba. Kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Widok ku N


Chudoba. Widok ku E


DW 949. Pałac w Wędryni. Widok ku SSE


DW 949. Granica powiatów między Wędrynią i Łowoszowem. Widok ku E

O 20 wjazd do Olesna. Prawie pół godziny minęło przed Netto, zajmując się drobnymi, uzupełniającymi zakupami i lekkim posiłkiem. Odzianie do nocnej jazdy. Wyjazd był męczący, pod górkę. Za torami na północ i skręt na Radłów. Towarzyszyło już duże zmęczenie i senność. Trudne rozłożenie z namiotem odbyło się na skraju wyrębiska, w połowie drogi do Kolonii Biskupskiej, w sporym oddaleniu od szosy. Nocleg był niezbyt wygodny.


Olesno. DW 487. Kościół pw. Bożego Ciała. Widok ku NE

Zaliczone gminy

- Grodków
- Olszanka
- Skarbimierz
- Brzeg
- Lubsza
- Popielów
- Pokój
- Dobrzeń Wielki
- Murów
- Łubniany
- Turawa
- Lasowice Wielkie
- Olesno
Rower:Zielony Dane wycieczki: 117.91 km (2.00 km teren), czas: 09:13 h, avg:12.79 km/h, prędkość maks: 28.60 km/h
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)