Wpisy archiwalne w kategorii
.Samotnie
| Dystans całkowity: | 57197.72 km (w terenie 5031.65 km; 8.80%) |
| Czas w ruchu: | 3635:29 |
| Średnia prędkość: | 15.71 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 74.20 km/h |
| Suma podjazdów: | 800 m |
| Suma kalorii: | 76839 kcal |
| Liczba aktywności: | 891 |
| Średnio na aktywność: | 64.19 km i 4h 05m |
| Więcej statystyk | |
Do Zielonej Góry III - Wielkopolska
Czwartek, 25 lipca 2013 | dodano: 28.07.2013Kategoria .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2013 Wielkopolska S
Pobudka około 7. Z krajówki skręt na Borek Wielkopolski. Udało się pozbyć tam niepotrzebnych śmieci. Na krajówkę powrót po przejechaniu wsi Strumiany. Dalsza droga upływała dość miło i szybko. Kilka zjazdów i podjazdów. Największy do Piasków. Niestety, spowolniły mnie roboty drogowe i zbyt wolno jadąca koparka. Ominięta został, gdy tylko nadarzyła się okazja. W Gostyniu zakupy w piekarni i na rynku przyszła pora na dłuższą przerwę. Miasto wydało mi się interesujące na tyle, by wrócić tam w przyszłości, w celu dokładniejszego objeżdżenia. Wyjazd DW 434 - większość czasu pięła się w górę. W Krobi skręt na Poniec i Bojanowo. Tuż za Krobią mijało się zakłady przetwórcze w Pudliszkach.

Czajka na polach pod Jaraczewem

DK 12. Granica powiatów między Łukaszewem i Skokówkiem. Widok ku SW

Borek Wielkopolski. Ratusz na rynku. Widok ku SW

Borek Wielkopolski. DW 438. Widok ku W

Głogówko. DK 12. Widok na Gostyń ku SW

Głogówko. Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny i św. Filipa Neri. Widok ku NWW

Gostyń. Kościół pw. św. Małgorzaty. Widok ku N

UM Gostyń. Widok ku NE

Gostyń. Śniadanie na Rynku

Krobia. Poznańska. W tle kościół pw. św. Mikołaja. Widok ku SW

UM Krobia. Widok ku SW

Wjazd do Pudliszek z Krobii. Widok ku W
Poniec przejechany po skraju miejscowości. Parę kilometrów później, przez dość krótki czas trwało moje przebywanie w centrum Bojanowa, które to miasto szczyciło się miejscowym browarem. Przy wyjeździe trwałą budowa obwodnicy miasteczka, w związku z czym nastąpiły nieznaczne trudności z przejazdem. Do Góry dojazd w stanie wymęczenia palącym słońcem i takim samym powietrzem. Gdyby nie zjazdy i czasem wyższa prędkość, ugotowałoby mnie, zaczynając od płuc. Do tego momentu udało się zużyć prawie całą wodę (dziennie znikało jej około 10 litrów). W Górze była ochota zobaczyć wnętrze kościoła, który wyglądał interesująco, jednak był zamknięty.

S5. Obwodnica Bojanowa w budowie. Widok ku NNW

Góra. DW 324. Kościół pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej z XV/XVI w. Widok ku NNW

Góra. DW 324. Widok ku N

Góra. Kościół pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej z XV/XVI w. Widok z alejki przedłużającej ul. Hawrysza ku SE

Góra. Inskrypcja „Epitafium zmarłego 9 lutego 1576 piekarza Mikołaja Heincka ,który jest przedstawiony z 3 synami, żoną i 4 córkami.”
Woda uzupełniona została w Starej Górze. Kontynuacja jazdy DW 323, przypadkowo pomijając skręt, który niewielkim wysiłkiem dałby mi dodatkową gminę. Gdy dojechało się do miejsca, w którym można było teoretycznie wrócić na trasę wojewódzką po zdobyciu owej gminy, dopiero wtedy udało się zorientować w pomyłce, ale poniosło mnie już dalej. Zdobycz została odłożona na później. Odrę przebyta została między Ciechanowem i Radoszycami. Zdziwiła mnie "nowoczesność" mostu na trasie, gdzie prawie nic nie jeździło. Zaraz za mostem skręt w prawo - na Chełm. Dróżka prowadziła przez las. Była dość wąską asfaltówką w dobrym stanie. Niestety, gdy pojawiły się miejscowości, udało się natknąć na żużlowe łatanki, które lepiły mi się do opon.

Stara Góra. Kościół pw. św. Jana Apostoła z XV/XVI. Widok ku N

Ciechanów (w Wielkopolsce). DW 323. Widok ku SSE

Most przez Odrę. DW 323. Widok ku S

Most przez Odrę. DW 323. Widok ku SSW

Odra. DW 323. Widok ku W
W Orsku skręt w drogę przez las - ku "Storczykowej Skarpie". Było tam tyle komarów, że nie starczyło już chęci na poszukiwania botaniczne. Zamiast tego pędzenie, w miarę możliwości i terenu, przez wąską leśną dróżkę - później ścieżynkę. Najważniejsza uwaga - by jechać ze szlakiem rowerowym jaki tam przebiegał, TRZEBA jechać prosto, gdy może się wydawać, że inna droga jest tą właściwą. Wyjazd w Trzęsowie. Skręt w DW 104, a będąc już w płaskiej dolinie rzecznej - w DW 330. Dojazd do Pęcławia, który jak na miejscowość gminną, wyglądał niczym zwykła, mizerna wieś. Tam skręt w lewo, kierując się lokalnymi drogami do DW 292. Pod koniec, około kilometr przed nią, była nieprzyjemność jechać po starym, kamień-kostkowym bruku.

Droga z DW 323 do Chełma. Widok ku W

Droga z Orska do Trzęsowa. Widok ku NWW

Pęcław. DW 330. Widok ku NW
Dojazd do Grębocić. Bez wjeżdżania do centrum. Postój jeszcze przed planowanym skrętem i około godziny trwało odpoczywanie pod drzewem. Gdy się ruszyło dalej, czuć było już styranie jazdą w upalny dzień. Jadąc lokalnymi drogami, udało mi się ominąć Grodowiec i wyjechać koło zbiornika "Żelazny Most". Wg Wikipedii - "największy w Europie zbiornik odpadów poflotacyjnych". Tego co zbiera nie można było zobaczyć, ale widać było wysokie obwałowania. Wkrótce udało mi się dotrzeć do Polkowic. Przejazd przez centrum i dalej na północ. DK 3 prowadziła szerokim pasem serwisowym. Napotkało się długie, tak podjazdy, jak i zjazdy. Krajobraz tamtejszy mnie zdziwił. Nie były przeze mnie spodziewane (co prawda częściowo) tereny, które równie dobrze można by dopasować do Roztocza lub Podkarpacia.

Grodowiec. Szyb Rudna R-XI. Widok ku SEE

Polkowice. Rynek. Kościół pw. św. Barbary. Widok ku SWW

Kaźmierzów N. DK 3. Szyb Jan Wyrzykowski. Widok ku NE


DK 3 między Mieszkowem i Zimną Brzeźnicą. Widok ku NWW

DK 3 w pobliżu Miłakowa. Widok ku NWW
Wieczorem dojazd do Nowego Miasteczka. Tam zakupy. Podczas zjadania sorbetu przysiadł się tubylec z piwem. Pytał skąd i dokąd itp. Upał mnie na tyle zmęczył, że odpowiedzi moje był zdawkowe i krótkie. Udało się skończyć jeść i życząc zdrowia ruszyć dalej. Tuż za miastem przerwa na ławce i przygotowanie do jazdy wieczorno-nocnej. Pomimo przygotowania, nastąpiła przerwa na noc, tuż za lasem w kierunku Bytomia Odrzańskiego. Jeszcze dobrze słońce nie zaszło. Była chyba 21 z minutami. Teren był suchy, miękki od mchu. Były też roje komarów, porównywalne z tymi w Laponii...

Nowe Miasteczko. Rynek. Po lewej niebieski UMiG. Po prawej kościół pw. św. Opatrzności Bożej. Widok ku SWW
Zaliczone gminy
- Borek Wielkopolski- Piaski
- Gostyń
- Krobia
- Poniec
- Bojanowo
- Góra
- Jemielno
- Rudna
- Pęcław
- Grębocice
- Polkowice
- Jerzmanowa
- Radwanice
- Gaworzyce
- Niegosławice
- Nowe Miasteczko
- Bytom Odrzański
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
184.47 km (4.50 km teren), czas: 11:18 h, avg:16.32 km/h,
prędkość maks: 49.17 km/hDo Zielonej Góry II - Łódzkie
Środa, 24 lipca 2013 | dodano: 28.07.2013Kategoria >200, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2013 Wielkopolska S
Na miejscu noclegu było sporo komarów. Po pewnym czasie udało mi się przed nimi zabezpieczyć i zapewnić świeże powietrze. Ten problem pojawiał się na każdym kolejnym noclegu, ze zmienną ilością komarów. Nie udało się zabrać całego namiotu, a jedynie śpiwór i płachtę namiotową. Warunki może najlepsze nie były, ale było zapewnione konieczne minimum: zabezpieczenie przed deszczem, zimnem i komarami (choć to ostatnie wymagało nieco gimnastyki i cierpliwości).

Wiadukt z Petrykoz do Piątkowiska nad S14. Widok na Pabianice ku SE
Pobudka wczesna. Niebo było zachmurzone, a rozpogodziło się dopiero, podczas wjazdu do Wielkopolski. Początkowo udało się kontynuować jazdę DK 71, lecz potem zjechać z niej w Górce Pabianickiej, by skrócić czas dojazdu do DK 14. Jako że nie była mi znana ta okolica, zajęło mi to nieco więcej czasu. W Kolumnie przed Łaskiem wykorzystana została ulica Piaskowa. Tak po prostu, by poznać więcej okolicy na zapleczu krajówki. Sam Łask został za mną, bez większego zastanowienia. W Zduńskiej Woli decyzja, by jechać przez centrum, zamiast "podziwiać" krajówkę. Z Sieradza wyjazd DK 12 w kierunku Kalisza.

Zduńska Wola. Łaska. Dom zakonny orionistów. Widok ku SWW

Zduńska Wola. Ratusz w modernizacji. Widok ku N

DK 83. Ze Zduńskiej Woli na Czechy. Widok ku W

Czechy W. Wagon na sprzedaż. Widok ku S

DK 83. Warta. Widok ku N
Jazda krajówkami przez województwo łódzkie była męcząca. Sporo samochodów, kiepska nawierzchnia. Ogólnie ocena słaba. Nie ukrywając, pogoda też miała swój wpływ na tempo jazdy i odbiór trasy. Nie zliczę ile razy się przystawało i robiło przerwy, by się pozbierać. Z Kalisza wyjazd DW 442. Okolice Kalisza, będąc bardziej zróżnicowane, zapewniały większą satysfakcję z oglądania krajobrazu, niż jazda w pierwszych godzinach tego dnia. Większość chmur opuściła już ten region, zostawiając mnie ze słonecznym dniem. Niekiedy podjazdy były dość strome, ale również krótkie. Przez większość czasu teren nieznacznie się wznosił. Dopiero pod koniec tego odcinka był stosunkowo płaski. Mniej więcej w połowie, w Wygankach, przerwa przy sklepie, uzupełniając zapasy i odpoczywając przy stoliku ze świetnym sorbetem porzeczkowym.

DK 12. Granica gmin między Dziebędowem i Zawadami. Widok ku NW

Kalisz. DK 12. Widok ku SWW

Żegocin. Widok ku NE

Przerwa w Wygankach
W niewielkiej Choczy, skręt na Pleszew, a stamtąd dojazd do Kotlina. Naprzeciw zakładów przetwórczych skręt na Dobczyce. Kolejna gmina wpadła przez wieś Wyki. Przejazd przez Mogiłkę i dojazd do Koźmina Wielkopolskiego. Cały wspomniany przed chwilą odcinek podróży przejechany został, często robiąc przerwy, cierpiąc od słońca i męcząc od temperatury. Z Koźmina skręt ku Jarocinowi. Powoli zbliżała się noc. Słońce z wolna zachodziło za horyzont. Przejazd przez miasto - wpierw przez park, później starówka, no i ostatecznie wyjazd. Było już prawie ciemno. Ruch mały, ale droga stosunkowo wąska i przez las. Z ulgą udało się powitać bezpieczniejszą, otwartą przestrzeń. Powoli wlokło mnie do 22-23. Wtedy udało się znaleźć nocleg między Jaraczewem i Borkiem Wielkopolskim. Było tu najmniej komarów w czasie snu na całej wyprawie.

Chocz. Rynek i Plac Kazimierza III Wielkiego. Widok ku SEE

DK 12. Kotlin. Zakłady "Kotlin". Widok ku NE

Dobrzyca. Koźmińska. Widok ku SWW

Dobrzyca. Koźmińska. Dawny kościół ewangelicki. Widok ku SSW

Skrajem gminy Rozdrażew

DK 15 między Koźminem Wielkopolskim i Walkowem. Widok ku NW

Jarocin. Park Szubianki. Widok ku N

Jarocin. Ul. Świętego Ducha. Widok ku SW

Jaraczewo
Zaliczone gminy
- Dobroń- Łask
- Sieradz (W+M)
- Wróblew
- Błaszki
- Szczytniki
- Opatówek
- Chocz
- Pleszew
- Kotlin
- Dobrzyca
- Rozdrażew
- Koźmin Wielkopolski
- Jarocin
- Jaraczewo
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
224.30 km (2.00 km teren), czas: 14:00 h, avg:16.02 km/h,
prędkość maks: 38.53 km/hDo Zielonej Góry I - Okolice Łodzi
Wtorek, 23 lipca 2013 | dodano: 28.07.2013Kategoria .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2013 Wielkopolska S, ...Miejscowości łódzkie
Na kolejną wyprawkę zapadła decyzja, by udać się do Zielonej Góry, gdzie czekało na mnie kilka część do roweru. Wśród nich nowy bagażnik. Wyjazd bardzo późny - około 15. Jak zwykle, najwięcej czasu zeszło mi na przygotowaniu bagażu, a na ostatnich kilometrach przed Krasiczynem czekała mnie wymiana dętki, z której zaczęło schodzić powietrze.
Pierwszy dzień tej wyprawy strasznie mi się dłużyło, a jechało dość słabo. Po godzinie przejazd przez most w Wyszogrodzie. Właśnie trwał mały remont nawierzchni po stronie wschodniej. Chodnik dla pieszych również, był poddany temu zabiegowi, przez co jazda na pewnym jego odcinku byłą męczarnią. Koło Młodzieszyna bezzasadnie strąbił mnie zagraniczny TIR. Dopiero kilka kilometrów dalej zaczynał się odcinek zakazujący jazdy rowerem, lecz równocześnie pozbawiony stosownej informacji, o alternatywnej możliwości przejazdu. Na szczęście znam te strony, więc nie spowolniły mnie zbytnio. W Janowie z niesmakiem pożegnany został ten odcinek krajówki, rozpoczynając krótki etap wiejski przez Jeziorko, Lenartów i Gągolin. W Kompinie powrót na krajówkę, dostawszy do dyspozycji szeroki pas serwisowy.

Chociszewo. DK 62. Widok ku SSE

DK 50 przez Wisłę. Widok ku SSE
Krajówką dojazd do Strykowa. Tylko w dwóch miejscach udało się od niej oderwać:
- Przejazd przez centrum Łowicza
- Przejazd przez krótki odcinek drogi leśnej tuż za Głownem (po prawej stronie)

UM Łowicz. Widok ku NW
Między Głownem i Strykowem zapadł zmrok. Przejazd nad autostradą i kurs na Zgierz. Tu niespodzianka. Po skręceniu w DK 71 pojawił się znak oznajmujący, że oto po prawej, tuż za ekranami, biegnie sobie ciąg pieszo-rowerowy. Owszem. Zaraz potem się urywał, a na krajówkę wracało się przez rów z drewnianą kładką, którą położył ktoś położył tam dość samowolnie. Jechało się do północy trzymając się DK 71. O północy udało się znaleźć już za Konstantynowem Łódzkim. Przejazd jeszcze przez około pół godziny, by rozłożyć się w pobliżu drogi, na nieużytku pełnym komarów. Początkowo chciało mi się jechać do rana, ale mentalnie nie można było wykrzesać odpowiedniej do tego siły. Początkowo, za zgodą F., był pomysł, aby przenocować u niego w mieszkaniu w Łodzi, ale tak się nie stało. Tempo jazdy, pogoda, przebyty do tej pory dystans, szacowany czas potrzebny na dojechanie do Zielonej Góry - uwzględniając to, padła jednak decyzja, by zmodyfikować ów zamiar.

A2 koło Strykowa. Widok ku NWW

Zgierz. Kościół pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej Męczennicy. Widok ku NWW

Zgierz. Kościół pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej Męczennicy. Widok ku NE

UM Konstantynów Łódzki. Widok ku NW
Zaliczone gminy
- Zgierz (W+M)- Aleksandrów Łódzki
- Konstantynów Łódzki
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
140.47 km (0.00 km teren), czas: 08:10 h, avg:17.20 km/h,
prędkość maks: 41.41 km/hWyprawa Samoklęski III - Lublin ponownie
Poniedziałek, 8 lipca 2013 | dodano: 08.07.2013Kategoria .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, .Z Kasią, 2013 Samoklęski
Około 11 wyjazd od KL.. W Niedrzwicy Wielkiej jazda szutrówką wzdłuż torów. Krótki odcinek przez las, gdzie droga zanikła, trzeba było skorzystać z mostu kolejowego. Dalej droga była już konkretna. Wyjazd na asfalt biegnący w pobliżu Zalewu Zamborzyckiego. Ulicą Nadbystrzycką dojazd do centrum. Trochę kręcenia po starówce i wkrótce potem przyjazd do serwisu przy ul. Unickiej - dojazd nieco specyficzny - wjechać w pobliże bloku, przy cmentarzu i trawiasto-płyto-chodnikowym, wąskim przejściem, by dotrzeć do serwisu. Po godzinie oczekiwania, które minęło spacerując w okolicy, oba koła były już naprawione.

Droga z Niedrzwicy Dużej do Krężnicy Jarej. Widok ku NE

Droga z Niedrzwicy Dużej do Krężnicy Jarej. Widok ku NE

Droga z Niedrzwicy Dużej do Krężnicy Jarej. Widok ku NE

Lublin. Narutowicza przy Peowiaków. Widok ku NNE

Lublin. Krakowskie Przedmieście. W centrum brama Krakowska. Widok ku E

Lublin. Wieża Trynitarska. Widok ku SEE

Lublin. Zamkowa po remoncie. Widok ku NE

Lublin. Blok przy Dymowskiego. Widok ku NNE
Ulicami Obywatelską i Prusa powrót do centrum. W księgarni przy Bernardyńskiej zakup lekkiego atlasu drogowego i zjazd w dół. Skręt na ścieżkę nad Bystrzycą, spokojnie docierając do ulicy Jana Pawała II. Zjazd w Ametystową, a wkrótce potem dojazd do krajówki. Powrót około 16, po szybkim przejeździe tą samą, co wczorajszej w nocy trasą, lecz niemal dwa razy szybciej. W Niedźwicy krótkie zakupy, gdyż zapas picia się skończył, a mnie wysuszyło. Dodatkowo, w końcówce skręt na Sobieszczany zaraz za Niedrzwicą, tak by poznać więcej terenu.

Lublin. Ścieżka wzdłuż Bystrzycy. Widok ku NNW

DK 19. Strzeszkowice Duże. Widok ku S

Sobieszczany. Widok ku SSW
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
74.35 km (5.00 km teren), czas: 03:37 h, avg:20.56 km/h,
prędkość maks: 48.74 km/hPrzejażdżka
Środa, 3 lipca 2013 | dodano: 03.07.2013Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Chociszewo + krajówka. Zjazd w kierunku północnym w Emolinku za pierwszymi domami. Droga polna w końcu się de facto skończyła i powiodła pod skraj lasu. Po dłuższym czasie na Trębkach w drogę do Kroczewa. Asfaltami dojazd do stawu i dalej na południe, wzdłuż jego wschodniej krawędzi. Północnym skrajem lotniska (jednak nie jadąc "na wprost") do Gostolina. Polną drogą przejazd do Naborówca. Dalej Kamienica i Pieścidła. Dalej na Łbowo, jednak przed zabudowaniami skręt w polną drogą, która doprowadziła w pobliże przystanku Przybojewo. Reszta trasy jak najkrótsza.
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
43.50 km (11.00 km teren), czas: 03:00 h, avg:14.50 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPrzejażdżka
Wtorek, 2 lipca 2013 | dodano: 03.07.2013Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Do Chociszewa i dalej krajówką. Po jakimś czasie na Trębkach wyjazd na trasą do Złotopolic, gdzie wjechało się do lasu. Przez Kamienicę-Wygodę bezpośrednio na Łbowo. Na południe wzdłuż targowiska, polnymi po drugiej stronie asfaltu i nawrót na polne drogi, położone na zachód od targowiska. Polną trasą do właściwego Przybojewa i szybka końcowka przez Goławin.
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
39.80 km (9.50 km teren), czas: 02:30 h, avg:15.92 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPrzejażdżka
Poniedziałek, 1 lipca 2013 | dodano: 01.07.2013Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Do Chociszewa, potem krajówką. Skręt na Kamienicę-Wygodę i przejazd główną przez Las Złotopolicki. Na ostatnim skrzyżowaniu przed końcem lasu skręt w prawo, lewo i próba wyjazdu w najbardziej NE krańcu lasu, ale zbyt dużo pokrzyw i wzrastająca podmokłość terenu aż do strugi. Cofnięcie się o 300 metrów i wjazd w najbardziej E kraniec lasu. Trochę poszwendania się od strugi ku górze w poszukiwaniu jakiejś polnej drogi, lecz jej nie było. Była lekko wilgotna łąka i gospodarstwo. Powrót pod ścianę lasu i dojazd do szutrówki.
Po jakimś czasie wyjazd z Trębek do Smoszewa, lecz z pominięciem Wygody Smoszewskiej. Droga w leciwym, szutrowym stanie. Ze Smoszewa do Miączynka trasą nadwiślańska, która również była szutrówką. Po wyjechaniu na asfalt padło na kierunek północny. Przejazd południową granicą starego targowiska i kontynuacja gruntówką na wprost przez pola. Skręt w lewo, tak by wyjechać koło przystanku na 62. Przejazd na drugą stronę i dalej do Miączyna, a potem do domu.
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
34.00 km (16.00 km teren), czas: 02:00 h, avg:17.00 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPodjazd
Czwartek, 27 czerwca 2013 | dodano: 29.06.2013Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Podjazd do zagajnika na zakręcie i z powrotem
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
2.10 km (0.00 km teren), czas: 00:10 h, avg:12.60 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hRadlin III - Po Maratonie
Niedziela, 23 czerwca 2013 | dodano: 26.06.2013Kategoria .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, .Z Księgowym, 2013 Górny Śląsk, .Z rodziną
2013.06.21 - 23 IV Maraton w Radlinie - cała trasa
Po powrocie około godzinę trwało oporządzanie się. Udało się znaleźć przytulny kącik koło okna i zasnąć. Sen to był lekki, często przerywany. Ostatecznie udało mi się odpowiednio odpocząć. Pobudka już po powrocie Księgowego - dokonał życiówki, zdobył kilka gmin.
Po jakimś czasie spacer na zewnątrz. Zachciało mi się usiąść przed wejściem, trochę podjeść, wypić herbatę, trochę pogadać. Na koniec odkleić plaster z palucha i prowizoryczne oczyścić go z ropy (pamiątka z powrotu ze zlotu w maju. Wyjątkowo brzydko się goiło, a w czasie maratonu czasami przeszkadzało. Szczęściem większość paskudztwa zeszła jeszcze przed maratonem, bo w stanie początkowym, możliwe że nie dałoby rady wystartować)
Potem kurs do sali, gdzie kilka minut później nastąpiło wręczenie nagród. Nagrody zostały przekazane na ręce Djt. i Eran. Jazda z pucharkiem w ręku, byłaby czymś masakrującym na trasie, jaka została przez mnie później obrana. Dzięki wielkie.

Radlin. Główne wejście MOSiRu od wewnątrz. (po maratonie wypadło mi drzemać przy południowym oknie widocznym na zdjęciu). Widok mniej więcej ku W

Radlin. Hala sportowa w MOSiR.

Radlin. MOSiR. Pucharki przed rozdaniem
Podsumowując maraton. Trasa mi się podobała, ale nieco zaskoczyła. Nie zdarzyło mi się nigdy wcześniej być w tym rejonie. Prawdę powiedziawszy, wydawało mi się, że rzeźba terenu niewiele będzie się różnić od tej, jaka została napotkana w czasie Brevetu 600 na Mazurach. Trochę mi się pomyliło. W związku z tym oraz z moim stanem psychofizycznym tego dnia, zamiast zakładanych 450km można było dobić co najwyżej do 380 w ciągu 24h. Nic by to jednak nie zmieniło, więc zostało tylko tyle ile udało mi się osiągnąć.
Niestety na metę dotarliśmy 2h po czasie, więc nie zmieściliśmy się w limicie 300km w 16h. Przerzucono nas do kategorii 150km w 8h. Dobre i to. Co do organizacji samego maratonu, to oceniam na plus. Jedyne co mi nie pasowało to, ów wspomniany brak bananów w Głubczycach oraz zimna herbata w nocy w Rudej. Tak więc wielkie dzięki za organizację i przygotowanie tego Maratonu.
POWRÓT
Po przekazaniu nagród i krótkiej rozmowie kurs w kierunku Jejkowic. W czasie jazdy przechodziła nad tymi okolicami chmura z rzadkim deszczem. Nie udało się nawet zmoknąć. Przejazd przez Jejkowice i wjazd do Rybnika od zachodu. Bez mapy trochę to trwało, nim naszła mnie pewność, którędy dotrę do Gliwic. Jazda krajówką nieco mnie wymęczyła. Było odrobinę zbyt gorąco, ale chłodniej niż w czasie maratonu. No i przeszkadzały liczne podjazdy.

Rybnik. Energetyków. W tle PGE Energia Cieplna. Widok ku N
Z krajówki skręt na Wilczę, w kierunku Knurowa. O jedno skrzyżowanie za wcześnie, ale dzięki temu mijało się stary pałacyk oraz drewniany kościół. Uderzyło mnie, że był to chyba dzień zbierania śmieci, gdyż żółtych i niebieskich toreb, było pod każdym domem mnóstwo. Za Knurowem krótka przerwę pod autostradą. Niedługo potem wizyta w sklepie, gdyż skończyło mi się picie. Był apetyt na tamtejszy hotdog.

Wilcza. Kościół pw. św. Mikołaja. Widok ku SE

Knurów. DW 921. Widok ku NEE

Knurów. A1 w pobliżu DW 921. Staw Moczury. Widok ku N
Po kilku godzinach udało się zaliczyć Zabrze oraz Gliwice. Przez oba miasta mi się dłużyło. Z ciekawostek, udało się zaobserwować paskudny bruk koło stadionu oraz dwa interesujące kościoły. Tu też nastąpiło telefonowanie z rodziną - już wyjechali z domu.

Wjazd do Gliwic z Zabrza. Widok ku W

Gliwice. Chorzowska. Kościół pw. św. Świętej Rodziny. Widok ku SSE

Gliwice. Skrzyżowanie DW 901 z Floriańską. Kościół pw. św. Bartłomieja. Widok ku SSW
Dalej przez Pyskowice w kierunku Olesna. Na szczęście teren był już bardziej równinny. O 8:25 przejazd przez wieś Sieroty. Od tego momentu, ze zmęczeniem trzeba było jechać cały czas na stojąco i praktycznie nie można było inaczej z powodu trudności fizjologicznych.
O 23:05 dojazd do miejscowości Dobrodzień. Po roku od ostatniej wizyty. Dojazd do ronda, przez które wtedy przyszło mi przejeżdżać, zatoczenie kółka i zakończenie wyprawki koło charakterystycznego i wielokolorowo oświetlonego budynku, położonego przy północnym wylocie z miejscowości. Po 15 minutach podjechał po mnie brat i mama. W domu byliśmy około 4 rano. Po przemarznięciu od porannego chłodu, po prysznicu od razu trzeba było się zagrzebać w łóżku.
Zaliczone gminy
- Jejkowice- Pilchowice
- Knurów
- Gierałtowice
- Zabrze
- Gliwice
- Pyskowice
- Toszek
- Wielowieś
- Zawadzkie
- Kolonowskie
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
123.00 km (0.40 km teren), czas: 07:00 h, avg:17.57 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hRadlin I - Przed maratonem
Piątek, 21 czerwca 2013 | dodano: 26.06.2013Kategoria .Maratony, .Samotnie, .Wyprawy po Polsce, ..Gminy Polska, 2013 Górny Śląsk, .Warszawa, .Z rodziną, .Pół nocne, ...Miejscowości śląskie
Przygotowania
Dzień ubiegły cały przepracowany (pomijając przerwy wszelkiego rodzaju). Powrót do domu około 21 - koło wejścia stała kartonowa paczka zawierająca ostatnie części potrzebne do złożenia roweru - Wreszcie! Po krótkim ogarnięciu siebie i przesyłki, można było przystąpić do składania nowego roweru. Cały zabieg trwał od około 22 w czwartek do 6 rano w piątek. Do 9 trwała "sucha" regulacja linek, zakładanie owijek, kompletowanie sprzętu na wyprawę. Sen trwał raptem 3 godziny - do 12. Przygotowany sprzęt powędrował do plecaka. Sprawdzenie ostatnich informacji w internecie, drukowanie mapek itp. Niespodziewanie nadeszła godzina 14 - czas wyruszać do Warszawy na pociąg o 18:35Lecz zaczął padać deszcz...
Grzmot i piorun też...
Lepiej było odwlec moment wyjazdu, lecz pogoda się nie uspokoiła. Przyjechał brat i postanowiliśmy, że mnie odwiezie. Znów drzemka. Sen był niespokojny. Po obudzeniu zmęczenie. Dokonane zostały ostatnie poprawki w ekwipunku...
Transport
O 17 wyjechaliśmy. W związku z korkami, spowodowanymi wyjeżdżającymi z miasta autami, lepiej mi było teraz wysiąść na Górczewskiej, tuż koło sklepu rowerowego. Dokupiony drugi bidon i już można było ruszać na dworzec... ale udało mi się spostrzec, że nie mam kasku... Szybki nawrót do sklepu, szybkie przymierzanie i szybki powrót na trasę.
Z początku jechało się chodnikiem, by móc wyregulować przerzutki. Koło wiaduktu kolejowego zjazd ku granicy ogródków działkowych i w miejscu, gdzie nie można było dostrzec dalszej ścieżki, przejście przez tory w kierunku osiedla. Potem przerzut roweru przez resztkę betonowego ogrodzenia, przebycie kilkunastu metrów w chaszczach i dalej na ścieżynkę. Szybko na południe, wyjeżdżając na ul. J.Olbrachta. Przecięcie parku im. Powstańców Warszawy docierając do Wolskiej. Jeszcze kilka minut jazdy i widać było już Dworzec Zachodni. Bilet kupiony o 19:22 do stacji Katowice (przez Idzikowice i Zawiercie). Pociąg, jak się okazało, miał 40 minut opóźnienia do startu. Szczęśliwie dla mnie, stał już na stacji, więc można było wejść do środka. Standardowo - nie było przedziału rowerowego. W tym czasie nad Warszawą przechodziła kolejna burza - pioruny waliły naprawdę blisko, zapewne na Odolanach i Woli, bo huk grzmotów brzmiał jak wystrzał armatni.
W Katowicach
Z pociągu wysiadka o 22:15 w Katowicach. Atakował mnie głód i trzeba było uzupełnić drugi bidon na dalszą trasę. Kurs na Dworzec. Do wyboru było McD, SubWay i coś mi nieznanego. Najlepszą opcją była solidna kanapka z SB, której 1/5 powędrowało ze mną przez dalszą trasę, jedząc ją w ramach śniadania. Pół godziny później można było ruszać.

Dworzec Główny w Katowicach. Widok ku W

Dworzec Główny w Katowicach. Widok ku S
Na zewnątrz, mnóstwo młodych i nieco "starszych" młodych ludzi, chodziło tu i ówdzie. W Katowicach trwała imprezowa noc. Co chwila mijało się jakąś knajpę i ludzi zachowujących się głośno, jednak bez ekscesów. W dużej mierze sprawiali wrażenie przyjezdnych. Niebawem ukazała się "Żabka". Przed nią ustawiła się spora kolejka, drzwi bowiem były odgrodzone kratami, poprzez które odbywał się handel. Po chwili wahania i mnie tam poniosło, gdyż trzeba mi było płynów na drogę. Nie można było ryzykować odwodnienia przed maratonem. Choć już zaryzykowane zostało niewyspanie.

Katowice. Słowackiego. Żabkowe zakupy. Widok ku E
Po dobrych 15 minutach wysłuchiwania list zakupów, składających się w większości z alkoholu i fajek ( choć nie wszystkie ich dotyczyły), udało się kupić jedynie 1,5l butelkę niegazowanej wody o nieznanej marce, bowiem butelka ta została wyrzucona zaraz po przelaniu zawartości w bidony. Zakup uzupełniony został jeszcze butelką Coli 0, w objętości 1 litra, wyjętej z lodówki (noc była ciepła i nieco parna). Innego napoju o tej samej objętości - nie było. Butelka weszła do plecaka, mimo oporów jakie stawiała reszta ekwipunku.
Podróż nocą
Spod Żabki start po 23. Jak się okazało, wkrótce potem miała zostać zamknięta na noc, więc mi się poszczęściło. Przejazd ul. Słowackiego kierując się ku DK 84. W pociągu plecak został przetrząśnięty kilkanaście razy. Zapomniane zostało najważniejsze - mapa planowanego dojazdu i powrotu, a także mapy zasięgów gmin. Dalsza trasa przebiegała z nakierowywaniem telefonicznym i intuicyjnym, tak jak zwykle w podobnych sytuacjach, gdy potrzeba mi było opuścić miasto precyzyjnie obraną trasą.
Przez pierwsze kilometry, towarzyszyło mi stosunkowo dużo aut oraz TIRów. Z biegiem czasu, zbliżając się do Radlina, a godzina była coraz późniejsza, widać było, że ruch samochodowy praktycznie zamierał. Wielokrotne przerwy na poboczu, dokonując poprawek w rowerze. Szczególnie dotyczyły one siodełka. Po niecałej godzinie jazdy dojazd do Mikołowa, a około 0:45 podziwianie światła, umieszczonego na kominach elektrowni, których czerwony blask mieszał się z dymem, mgłą, czy chmurami (czego nie udało mi się stwierdzić).

DK 81 omijająca Łaziska Górne. Elektrownia Łaziska. Widok ku SSE
O 1:15 wjazd w granice administracyjne Żor. Zjazd z głównego kursu, w kierunku ryneczku. Z centrum wyjazd o 1:40. Między 2:15 i 2:30 dojazd do Jankowic, uprzednio opuszczając Świerklany. Dalej drogą zorientowaną na zachód. W odległości 3,5 km od trasy 78, zjazd w kierunku południowym, by potem legnąć na ziemi, zakładając wszystko, co mogło utrzymać moją temperaturę oraz chronić przed komarami.

Żory
Zaliczone gminy
- Mikołów- Łaziska Górne
- Orzesze
- Żory
- Świerklany
Rower:Czerwony
Dane wycieczki:
57.00 km (1.00 km teren), czas: 03:10 h, avg:18.00 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/h


















