Wpisy archiwalne w kategorii
.Zwykłe przejażdżki
| Dystans całkowity: | 9571.66 km (w terenie 1967.40 km; 20.55%) |
| Czas w ruchu: | 653:56 |
| Średnia prędkość: | 14.48 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 60.60 km/h |
| Suma podjazdów: | 850 m |
| Suma kalorii: | 15107 kcal |
| Liczba aktywności: | 555 |
| Średnio na aktywność: | 17.25 km i 1h 10m |
| Więcej statystyk | |
Labirynt Kobyłki i Targówka
Poniedziałek, 25 września 2017 | dodano: 01.12.2017Kategoria .Pół nocne, .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki, .Warszawa
Przyszła pora na kolejną nocną przejażdżkę. Kolejną, choć w tym roku miało być ich mniej. Póki co jest ich mniej. Tym razem naszła mnie ochota na kierunek północny, ale bardziej ku zachodowi. Wyjazd na wiejskie tereny po stronie wschodniej niezbyt mi pasował. Podobnie podążanie na południe. Na wszelki wypadek do sakwy powędrowało trochę więcej jedzenia niż poprzednim razem, kiedy to nieco doskwierał mi głód.
Pierwsze ulice to Prosta i Szczęśliwa. Dalej chodnik między 2bl8 i 7 ku N. Przy Przemysłowej wjazd w uliczkę parkingową koło bloków, lecz była to ślepa droga. Podreptanie w górę, na chodnik pod klatkami. Za załomem skręt i znów ślepa trasa. Niewielki nawrót, w lewo. Dość długa jazda po trawie, docierając do zamkniętej bramy. Już bez kombinowania. Z Wolności na Jeżynową, a potem po ścieżce/chodniku wzdłuż Szerokiej. Na rozjeździe skręt w Dworkową, lecz znak sugerował koniec drogi, a podłoże było takie sobie. pętelka w Malinową, a potem Wesołą. Tą ulicą raz zdarzyło mi się jechać tam, gdzie kończyła się dla aut. Nastąpiła powtórka z rozrywki. Okolica niewiele się zmieniła. Po prawej jeden budowany dom, a droga tak samo słaba i ślepa dla aut.
Dalej znów wzdłuż głównej z dala od asfaltu. Skrót za kościołem w K. Mimo późnej pory, mała grupka stała przy aucie, a ulicami kręciło się w sumie kilka osób. Moim celem było przejechanie przez las do Nadmy lub Czarnej. Jako że nie znam okolicy, a nocą wszystko jest bardziej obce, trochę gubienia się w plątaninie ulic. Wystarczyło trzymać się Radzymińskiej. Nastąpił skręt w Krechowiecką. Za halą w lewo, po nieutwardzonej drodze z kałużami. Tych niewielkich zbiorników było wiele po ostatnich deszczach. Leśmiana również nie była zbyt dobra. Dalej Brzozowa, Zagórna i dojazdowa ku N. Teraz wiem, że ku N, jednak wtedy określenie kierunku mnie przerastało. Wywiodło mnie na granicę lasu. Na Jałowcowej lampka bardzo pomagała w unikaniu kałuż. Dalej Akacjową ponownie do Zagórnej, której nie udało mi się rozpoznać. Skwerek na Brzozowej i Norwida już tak. Pętelka Cedrowa, Kalinowa i znów Brzozowa - ku S. Z niej zjazd w Pionierską, a na rozjeździe ponownie Dojazdowa. Tym razem udało mi się poznać wschodnią odnogę Jałowcowej...
Wyjazd z obszaru zabudowanego. Dróżka gruntowa, jakby pod ścianą lasu i w nim. Chwilę potem widoczne stały się nieco oddalone domostwa. Skrzyżowanie z asfaltową. Tabliczka z nazwami ulic, które mi nic nie mówiły. A nie. Jednak coś mi świtało. Czy to ta Parkowa, o które mówili kilka dni temu w radiu? Skręt w nią i wnet ukazał się szpital w Wołominie, tyle że od NE, a nie jak do tej pory, od SE. Dalej Okopowa, główna, Żymirskiego (z prawej widać było światła, odbijające się od powierzchni wody). Skręt w Orszagha. Skręt w dróżkę położoną prawie naprzeciwko Traugutta. Na końcu ściana z drzew, sugerująca nawrót. Widoczna była dla mnie tylko ledwie zauważalna droga dla pieszych, a nie było we mnie chęci, by w nocy ciągać po krzakach, jak w całkiem nie tak dawno. Przejechawszy całą Powstańców, skręt w Rosłana. Dużo błota. Wyjazd na Kraszewską, gdzie przerwa na podjedzenie. Przed lasem skręt w Mironowską, wydawało mi się, że to właściwa trasa, a potem ta pewność uleciała.
W końcu znów wyjazd na Radzymińską i okolicę była mi znana. Tak jak poprzednim razem, przejazd przez las ku NE, lecz na pierwszym skrzyżowaniu nie ścieżynką koło domniemanych ruin, lecz wprost do Chrobrego. Dość już było tego szlajania w jednej miejscowości. W Nadmie chęć skręcić na Radzymin, lecz drogi wydawały mi się za słabo oświetlone, co kojarzyło mi się z ewentualnie ślepymi ulicami, kończącymi się w polach. Tak wjazd na DK8. Ciemność po prawej zniechęciła mnie do Radzymina. Kierunek SW. Po chodniku do Wczasowej. Koło szkoły skręt w Turystyczną. Czyjeś podwórko. Ujadanie psa. Nawrót. Długa jazda Wenecką. Długa jazda chodnikiem. Skręt w Kasztanową, Norwida, Grunwaldzką. Chodnik do Słonecznej. Wąziutka Promienna. Przejazd przez środek osiedla między Mieszka i Chrobrego. Z Okólnej w Bandurskiego do cmentarza. Droga od niego miała być tragiczna, więc przyszło mi na myśl, że pojadę dróżką nieco po lewej. Gruntówka. Po prawej las. Po lewej chwast. Na rozjeździe za lasem w lewo. Mgła zalegała na tych wilgotnych rubieżach.
Droga jeszcze przed kanałkiem połączyła się z asfaltową Chudoby. Skręt w Zaułek, zakończony ślepo koło kompleksu szkoły podstawowej. Z SW rogu prowadziła wąska, gruntowa ścieżynka przez łąkę. Wyjazd na wprost zachodniej części Berensona, która odtąd mnie prowadziła. Potem skręt w Ostródzką ku S. Wiadukt i kontynuacja. Fragment Malborskiej przejechany za blokami. Dalej ścieżkami do Chodeckiej. Za Bolivara w lewo. Przy Groëra odbicie ku SW. Wyjazd na trasę koło cmentarza Bródnowskiego, gdzie udało mi się zorientować gdzie jestem. Po chwili namysłu, kurs na Zacisze (do skrzyżowania jadąc poza asfaltem). Nie było we mnie ochoty jechać bliżej centrum Warszawy. Przejazd Gilarską. Na jej końcu skręt w prawo. Korzona, Borzymowska, Gościeradowska, Świdnicka, Witebska, Oszmiańska, Rondo Żaba. Tu udało się zorientować, gdzie mnie wyrzuciło. A wydawało mi się, że jestem w pobliżu Kondratowicza/Radzymińskiej.
Z Pragą poszło szybko. Podążając Szwedzką, skręt w Strzelecką, przejazd po gruntowym placu, gdzie stało sporo aut, a budynek po lewej był oświetlony i w remoncie. Wyjazd na Czynszową. Dalej Równa. Ścieżką wzdłuż Radzymińskiej ku NE ze zjazdem w Święciańską. Gorzykowska, Handlowa (od Szczepanika po chodnikach z południowej strony). Mokra, Gajkowicza. Z lewej dało się dostrzec teren budowy metra. Przejazd ku NE koło szkoły. Jazda na chodniku między blokami była najbardziej klimatyczna z całego wyjazdu. Księżyc, brak lamp. Jasno jak na noc. Aż się chciało zatrzymać i położyć na trawie. Tyle że to miasto, wiec zbyt ryzykownie. Powrót do rzeczywistości. z Zamiejskiej w Fantazyjną. Powrót na Zacisze.
Chojnowska, Poranna, Żyzna. Zdziwił mnie ten kanałek w otoczeniu niskich domów. Tak niecodziennie jak na stolicę. Dalej Krośniewicka, Starozaciszańska, w złym stanie Czarna Droga. Bogumińska, Blokowa, Codzienna, Skrzypcowa, Korzystna, Młodzieńcza, Kolejarska, Rusiecka. Tu droga się kończyła ślepa i była fatalna, lecz krótka. Udeptaną ścieżynką do DK8, choć nie wprost, a na nią samą wejście po zboczu rowu. Szybciutko na właściwą stronę ulicy. Skręt w Bystrą. Reszta trasy to 11 Listopada, Sosnkowskiego, Bortnowskiego, I Brygady, Wolności, Narutowicza, Popiełuszki, Kosynierów, Leśna, Olsztyńska, Katowicka, Szkolna, Pustelnicka, Warmińska, Kaszubska, fragment S8, przez cmentarz i Sobieskiego
Rower:Czarny
Dane wycieczki:
68.20 km (11.00 km teren), czas: 05:09 h, avg:13.24 km/h,
prędkość maks: 25.67 km/hZ-Z
Poniedziałek, 18 września 2017 | dodano: 01.12.2017Kategoria .Pół nocne, .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki, .Warszawa
Dość szybko podjęta decyzja o ruszeniu na rower. Pogoda słoneczna, przelotne opady, na mnie raptem kilka mizernych kropel spadło, lecz rejon NDM już zlało bardziej. Start na obwodnicę. Nie dało rady wjechać, bo jeździły trzy walce i maszyna, która zajmowała całą szerokość pasa zjazdowego. Nawrót i przez las wzdłuż cmentarza wyjazd w okolice betonowych płyt, które na szczęście nie stanowiły mojej trasy, która odbiła od nich przez piaszczysty wjazd na obwodnicę. Spory kawałek do M1 był przejezdny, ale praca na wiaduktach jeszcze trochę potrwa, a detale jeszcze odwleką ostateczny termin zakończenia budowy. Po zjechaniu na ścieżkę rowerową przy Toruńskiej, przyszła pora założyć kominiarkę i rękawiczki, bo jednak było za zimno w te części ciała. Aż mnie ucho rozbolało. Przy okazji zniknęła część słodkiej bułki, która miała mi starczyć na cały wyjazd.

17:19. Zielonka. Wjazd na obwodnicę Marek S8 od strony południowej. Widok ku NNE

17:27. Wejście na obwodnicę Marek S8 od ulicy Kaszubskiej. Widok ku NE

17:27.Obwodnica Marek S8. Między cmentarzem i ul. Ceglaną w Zielonce. Widok ku NE

17:27. Obwodnica Marek S8. Wiadukt ul. Ceglanej. Widok ku W

17:30.Obwodnica Marek S8. Wiadukt nad Pustelnicką, Marecką i rzeczką. Pas południowy. Widok ku SW

17:31. Obwodnica Marek S8. Wiadukt nad Pustelnicką, Marecką i rzeczką. Pas północny. Widok ku SW

17:31. Obwodnica Marek S8. Wiadukt nad Pustelnicką. Widok na Marecką ku W

17:33. Obwodnica Marek S8. Wiadukt nad ul. Marecką. Widok ku NEE

17:33. Obwodnica Marek S8. Okolice ul. Mazurskiej w Ząbkach. Widok ku E
Tuż za wiaduktem przy decathlonie woda opadowa urządziła spore jeziorko na ścieżce. Na szczęście dało radę objechać chodnikiem. Skręt w Głebocką. Nim udało się dotrzeć na ścieżkę, trwała jazda wąską ścieżynką, wydeptana przy barierce. Sama rowerowa długo się nie ciągnęła, wiec przyszło mi kontynuować chodnikiem. I on się zaraz urwał. Krótka przerwa na Zdziarskiej. Sama ulica z dziurami. Gruntowa. Dalej na północ wzdłuż kanału. Kobiałka, Przyrodnicza, Leśna. Ta ostatnia jak najbardziej zgodna z nazwą. Miejscami spore kałuże. Wszystko pozostałość opadów poprzedniej nocy z wichurą. Z Mehoffera wjazd w Deseniową, po raz pierwszy przejeżdżając wzdłuż Oczyszczalni Ścieków "Czajka". Wyjazd na Modlińską przy Aluzyjnej. W Jabłonnej ulicami Piaskowa i Parkowa.

17:47. Ścieżka rowerowa wzdłuż Trasy Toruńskiej, w pobliżu Decthlonu. Drobny problem z odwodnieniem terenu. Widok ku W

17:54. Głębocka przy trasie Toruńskiej. Taka tam ścieżynka. Widok ku NWW

17:58. Głębocka 74. Kościół pw. św. Szczepana Pierwszego Męczennika. Widok ku SEE

18:17. Białołęcka na Kobiałce, przy Kanale Żerańskim. Widok ku N

18:39. Leśna. Między Michałowem-Grabiną i Choszczówką. Widok ku W
Nie było ochoty i siły, aby bić się z wydmami, więc do Rajszewa wiodła Mazowiecka. Nieco zdziwienia, gdyż postawiono szlaban, uniemożliwiający wjazd samochodom. Wyjazd na chodnik przy DW 630, u jego wschodniego krańca i tym spokojna jazda do Bożej Woli, gdzie skręt na północ. Przejeżdżając przez tory dostrzec można było światła z prawej. Pewnie pociąg. Po ujechaniu z 50 metrów dał się słyszeć dźwięk opuszczania szlabanów. NDM to Górska, okolice Inżynierskiej, Piaskowa, okolice Mazowieckiej, a potem już prosta trasa po ścieżce rowerowej i przez Modlin do Zakroczymia. Koniec przy skręcie na Duchowiznę. Kolano musi jednak sporo odpocząć, a i tak nie było wiele siły do jazdy.
Rower:Czarny
Dane wycieczki:
59.25 km (7.00 km teren), czas: 03:39 h, avg:16.23 km/h,
prędkość maks: 37.31 km/hPrzejażdżka terenowa
Środa, 6 września 2017 | dodano: 13.09.2017Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Wpierw przez osiedle przy Długiej, potem wydeptaną ścieżynką, na wale po północnej stronie tego rejonu i nawrót u jego stóp, jeszcze bardziej ku północy. Po przecięciu zielonego szlaku, wjazd na ścieżynkę przy słupach energetycznych. Było tam trochę błota. Wyjazd na skrzyżowaniu, gdzie z lewej i na wprost ciągnął się ów zielony, zmierzając na piaszczysty podjazd. Skręt w prawo, nawet przyjemną dróżką docierając na wprost Szczęśliwej, ze stromym, momentowym podjazdem na asfalt. Przejazd jednokierunkową Wolności przez osiedle bloków, lecz przed wydostaniem się na przelotową, wjazd na chodnik przy ostatnim bloku. Za załomem w prawo, a w lewo, do Przemysłowej, gdy tylko pojawiła się przerwa między garażami.
Przejazd do torów, przecinając je i zjeżdżając na ścieżynkę po wschodniej stronie. Prowadziło na skraju prowizorycznego boiska do stawów po gliniankach. Bliżej nich wysypano utwardzające podłoże kamyki, więc lepiej było jechać nieco z bok, o ile tylko było to możliwe. Wyjechawszy ku wschodowi za staw południowy, skręt ku kolejnym torom i wyjazd na drogę techniczną, prowadzącą wzdłuż nich. Nawet dobrze się jechało. Do czasu. Trwały jakieś drobne prace, ale że pojazdy były ciężkie, to cała droga rozjeżdżona i błotnista. Dawszy sobie spokój i przyszła pora zejść z roweru. Później moje stopy miały piękny kolor.
Gdy tylko pojawił się niski wiadukt, dzięki niemu udało się znaleźć po drugiej stornie. Tam też było za dużo błota, wiec skręt w leśną ścieżką, tak wydostając się na Poniatowskiego przy Ułanów. Kontynuacja jazdy tą drugą, potem Sikorskiego i do Nadarzyńskiej. DW 634 Powrót do Zielonki, a tam Poniatowskiego, Lipowa, Powstańców. Dzień pochmurny i chłodny, a niektóre z nich wyglądały, jakby miało lunąć, więc dłuższa jazda nie miała sensu.
Rower:Czarny
Dane wycieczki:
13.43 km (8.00 km teren), czas: 01:05 h, avg:12.40 km/h,
prędkość maks: 26.12 km/hPrzejażdżka nocą pod Wronę
Środa, 2 sierpnia 2017 | dodano: 02.08.2017Kategoria .Pół nocne, .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Noc gorąca. Spać nie można. Sił do podpisów zdjęć brakło. Bidony + woda zapasowa, której połowa wróciła. Do tego standard naprawczy. Jedzenia brak. Start po pierwszej, gdy już znalazła się tylna lampka. Tej, jak na złość, urwało się mocowanie, gdzieś w okolicy 70 km. Wiatr z zachodu, o świcie bardzo silny, a chmury niepokojące. W nocy wątpliwości, czy będzie burza. Co chwila trzeba było zerkać w gwiazdy, by ocenić grubość i kierunek napływania chmur. Na szczęście nie było przygód meteorologicznych, poza wiatrem w twarz na krótkim odcinku koło Grodźca.
Wpierw na wschód. Przez Miączyn, a następnie północną drogą gminną do Smoszewa. Krajówki tyle co przez Goławin, zjazd od Emolinka do mostu oraz Mochty - las i Zakroczym do Biedronki, skąd odbicie na północ. Etap zjazdu był niepotrzebny. Choć był zamiar, aby skręcić na Jaworowo, ale nie udało mi się dostrzec skrętu. Na krajówce zaś widać było trzech pijaczków z rowerem. Wtedy natąpił mój zapobiegawczy skręt na Jaworowo. Odtąd chęć, aby udać się do Mocht blisko rzeki, ale tak jakoś mi się skręciło, że przypadkiem nastąpił wjazd na drogę gruntową oraz przez zaporę, której to planowane odwiedziny nachodziły mnie od pewnego czasu. Po lewej i po prawej były barierki ze spojonego kamienia, a sam odcinek pokonany przez mnie ostrożnie - nie wiadomo, czego można się było spodziewać. Wyjazd w resztkach PGR, by przejechać do najbliższych domów mieszkalnych. Karkołomną, krętą ścieżynką nad rowem/parową. Z ujadającymi psami po drugiej stronie, które mogłyby mnie chapnąć. Wyskoczyły na mnie dopiero przy domach. Wnet nastąpił powrót na asfalt.
Z Zakroczymia skręt na Wojszczyce, gdzie odkręciło mi się koło i trochę się z nim trzeba było mocować. We Wronie skręt na Przyborowice. Zaczynało świtać. Potem dalej Krysk, gdzie wpierw objazd kościoła dołem, potem przejście przez nieczynną i zarośniętą kopalnię we wschodniej części wsi. Następnie kurs na południe przez Dłutowo, Grodziec, Radzikowo. Dalej był Sielec z pokrzywowym przejazdem przez pola, a potem ulica 19 Stycznia w Czerwińsku i nad Wisłą, która wnet miała zmienić nazwę. Wstęp na cmentarz, bo w sumie z rowerem tam mi się nie zdarzyło zaglądać. Włączyła się syrena w remizie. Zjazd lichą drogą na dół, podjazd Cmentarną. Dalej do już prosta jazda wzdłuż Wisły.
Rower:Czarny
Dane wycieczki:
82.35 km (27.00 km teren), czas: 05:01 h, avg:16.42 km/h,
prędkość maks: 39.11 km/hPrzejażdżka
Niedziela, 30 lipca 2017 | dodano: 02.09.2017Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Krótka przejażdżka w górę za kapliczkę i z powrotem. Dziwny bezwład nóg od długiego nie jeżdżenia. Podobny jak ostatnio w Malborku. Fala upałów, więc wyjazd późnopopołudniowy.
Rower:Czarny
Dane wycieczki:
4.00 km (0.00 km teren), czas: 00:15 h, avg:16.00 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPrzejażdżka
Poniedziałek, 26 czerwca 2017 | dodano: 26.06.2017Kategoria .Zwykłe przejażdżki, .Samotnie
Próba jazdy po przerwie. W tylnym kole ciut mało powietrza.
Rower:Czarny
Dane wycieczki:
0.20 km (0.00 km teren), czas: 00:01 h, avg:12.00 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hZ pola
Wtorek, 30 maja 2017 | dodano: 30.05.2017Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Przez Las Złotopolicki od wschodu. Bardzo wysokie drzewa. Części już nie ma w skutek wycinek. Przez Kamienicę-Wygodę do krajówki, a z niej zjazd na polną drogą za Miączynem. Przez pola do domu.
Rower:Czarny
Dane wycieczki:
15.50 km (10.00 km teren), czas: 01:20 h, avg:11.62 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTest licznika
Niedziela, 14 maja 2017 | dodano: 14.05.2017Kategoria .2 Osoby, .Zwykłe przejażdżki, .Z Kasią
Po dwóch licznikach, którym urwały się przewody, przyszła pora powiedzieć dość. Przy okazji wizyty w decathlonie, gdzie zakupiony został BC 9.16ATS. W odróżnieniu od poprzednich, ten był bezprzewodowy i bardziej prostokątny. Co prawda nie mierzy temperatury, ale licznik kalorii mógł się przydać (akurat...).
Piękna, ciepła pogoda. Nad Wisłą mnóstwo osób. Woda trochę śmierdziała. Wspólna jazda wałem przez las tak jak poprzednio. Potem na Zdziarkę. Podjazd zachodni, najbardziej stromy. Chyba po raz pierwszy, być może drugi, udało mi się podjechać go w całości. Na górze przerwa. Wolno wyminął nas samochód. Przejechał kilkanaście metrów i nagle zderzył się ze słupkiem bramy. Stop i zerknięcie na to co się stało. Cofnął, otworzył bramę i jakby gdyby nic, wjechał poprawnie. Dalej jazda do DK62, przejazd na szutrówkę przez Zarębin. Za ostatnim domem skręt w lewo. Alejka wierzbowa postradała gałęzie. Polną drogą dalej, aż do Borkowa. Wyjazd na asfalt i w prosty sposób powrót do domu. Obiad smaczny w postaci placka lotaryńskiego i lodów..
Rower:Czarny
Dane wycieczki:
18.58 km (12.00 km teren), czas: 01:28 h, avg:12.67 km/h,
prędkość maks: 32.35 km/hNieudany start
Piątek, 12 maja 2017 | dodano: 12.05.2017Kategoria .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki, .Z rodziną, .Warszawa
Wyprawa miała się rozpocząć od jazdy pociągiem. Z domu zapomniało mi się kasku. No dobra. Na dworcu - brak wolnych miejsc. Może jeszcze coś się trafi. Na peronie - tłum ludzi. Spacerem przez peron. Mnóstwo. Stop. Licznika kabel zerwany. Drugi. Nie wiem gdzie i kiedy... Dobra. Koniec podróży. Wystarczy mi sama Warszawa.
Wyjazd z Arkadii. Inflancka. Niska koło szkoły z muralem powstańczym. Zaplecze zachodnich bloków wzdłuż Andersa. Korzystając z dróżek miedzy osiedlami, bo tych nigdy za wiele. Chyba że sił brak. Od Anielewicza po chodnik stronie parku. Dalej Wierzbowa. Królewska 2 -slalom między filarami, poza tymi krańcowymi. Na UW przygotowania do Juwenaliów, próby z głośników, stoiska wydziałów. Po przerwie zjazd Oboźną i hen na drugą stronę Wisły. Sprzeczną na Dworzec, gdzie udało mi się dowiedzieć jak wygląda sprawa. Pociąg był opóźniony pół godziny, więc jeszcze można podjechać, aby obejrzeć postęp prac na nowo budowanym łączniku z Radzymińską. Przejazd przez pozostałą część parku. Koło spichlerza wjazd na nowy asfalt i powrót na dworzec. Od razu kurs na właściwy peron.
Z poczuciem zawiedzenia, powrót Lubelską, Drewnianą i Zajęczą na UW. Tam nic się nie zmieniło. Dalej Kredytowa, Subway przy Świętokrzyskiej, PKiN od E i S, przerwa przy Plater, koło Synagogi na północ, osiedle między JPII i Orlą, tak bliżej zachodu. Następnie wzniesienie koło Nowolipia, a potem Karmelicką. Od Anielewicza za blokiem do Lewartowskiego, a potem za blokami bliżej JPII. Od Stawki znów Karmelicka i powrót do Arkadii przez główne wejście i windę. Rankiem jeszcze się okazało, że przednia opona była pęknięta po prawej stronie, 2/3 długości od obręczy w kierunku środka.
Rower:Czarny
Dane wycieczki:
23.50 km (0.00 km teren), czas: 02:00 h, avg:11.75 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hPowolnie, ponocnie, pogminnie
Piątek, 28 kwietnia 2017 | dodano: 29.04.2017Kategoria .Pół nocne, .Samotnie, .Zwykłe przejażdżki
Więc było tak. Za dnia kolejna porcja "ćwiczeń", tym razem typu "skłon". Po powrocie przerwa na odpoczynek i obiad, złożony z resztki mojego sosu warzywnego wymieszanych z odrobiną dzisiejszego, odgrzewanego mięsa. Chwila namysłu i w drogę. Wpierw na wprost za skrzyżowaniem i w górę przez parowę, którą ostatnim razem przejeżdżając chyba w podstawówce. Były to przede wszystkim zjazdy i całkiem sporo w owym czasie. Przez te lata zmieniło się to, że po obu stronach przestała być dzika, a powstały domki. Tym razem podjazd do miejsca na powierzchni, a potem po miedzy pieszo do szosy. Dalej w górę. Przy zagajniku skręt na Borek, lecz potem zjazd do żwirowni dziką ścieżką. Przecinając ją na zachód, kurs na Zdziarkę.
Była chęć przejechać do Czerwińska, ale nim się zjechało nad Wisłę, w oczy wpadła droga w pola, wyglądająca na bardziej przejezdną. Podczas moich pierwszych wycieczek w te strony, trafiło mi się tam jechać może raz czy dwa. Było gorąco, mnóstwo chwastów i cały teren zarośnięty, więc przyszło się wycofać. Teraz był ślad po czterokołowym pojeździe, który doprowadził mnie do jej końca przy ścianie z drzew. Tzn. prawie. Zabrakło mi kilku metrów. Ktoś pracował w polu i poinformował głośno, że nie ma dalej drogi. Zawróciwszy, po chwili udało się znaleźć ścieżynkę, skierowaną na północ. Opadała ku strumieniowi. Z góry wydawał się wystarczająco wąski, więc zajazd, a potem trochę się gimnastyki. Było sporo gałęzi, mnóstwo śmieci... Ehhh... Strumień przebyty po dwóch oponach z ciągnika, położonych w jej nurcie, tuż poniżej tamy bobrów.
Potem jeszcze trzeba się było wykaraskać po stromym zboczu i przerwa na złapanie oddechu. Już wydawało się, że jestem po stronie Czerwińska, ale po wydostaniu się na drogę, okazało się, że to wciąż była Zdziarka. Tylko to ta część najbardziej zachodnia, w pobliżu DK62. Wjazd na asfalt i skręt w 19 Stycznia. Potem w polną drogę, opadającą do początku parowy tuż przy Polnej, zaraz za zabudowaniami. Później z Dunina powrót na DK62, zjazd na Chmielewo. Przejazd wschodnim fragmentem wału, drewnianą kładką do Wyszogrodu i dalej wprost do centrum. Od parku przejazd do Kilińskiego przez osiedle, a potem zjazd nad Wisłę. Odpoczynek na ławce blisko mostu. Była spokojna, lecz chłodna noc.
Krótka przebieżka po schodach, rowerem przez wiadukt i powrót do Wyszogrodu od strony przychodni. Płocką do ronda, ale z epizodem jazdy przez osiedle do Okólnej. Fragment krajówki, skręt na chodnik przez Zamieście. Przez rów wyjazd na DK 50. Przerwa za Rębowem, bo jechał łańcuch TIRów. Zjazd z krajówki na Gródkowo. Tuż za zabudowaniami przystanięcie na przerwę. Po chwili przejechał wóz strażacki. Niebawem kolejny, lecz od Pozarzyna, gdzie na jakiś czas się zatrzymał, bo chyba pomylił drogę. Zjazd na dół, tam mijane okolice dworku i obserwowanie światła wozów, bijące z Gawarca, chyba Dolnego.
Skręt kamienistą drogą do Raszewa Włościańskiego. Z ulgą przyjęte pojawienie się asfaltu, który był tam od niedawna. Ongiś była tam szutrówka, o jakości podobnej do tej w mojej miejscowości, sprzed 20 lat. Naprawdę dawno mnie nie było w tych stronach. Zakręty i zjazdy zdążyły mi już wywietrzeć. A może po prostu na asfalcie lepiej je czuć? No w każdym razie i to dobro się skończyło - wrócił grunt i szuter. Okolica sama w sobie bardzo ładna, nawet nocą. Ta była jedną z ciemniejszych, ale i tak dość dobrze widoczne były obiekty w przestrzeni. Gwiazd wiele nie było, za to sporo mgły od ziemi. Może raz czy dwa zdarzyło mi się przez nią przejeżdżać, a tak to była raczej niska, lecz nie cieniutka. Po minięciu kościoła, przejazd przez Osiek i Stary Boguszyn. Tam pogonił mnie pies i był to najszybszy odcinek (zjazd w stronę wojewódzkiej) w ciągu całego wyjazdu. Przez Radzikowo Scalone przejazd do Chociszewa, a potem już prosto do domu, gdzie udało się dotrzeć po drugiej rano.
Rower:Zielony
Dane wycieczki:
56.72 km (20.00 km teren), czas: 04:33 h, avg:12.47 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/h


















